Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

FE Portland: Da Costa wygrał po błędzie Cassidy’ego | Analiza

Portugalczyk António Félix da Costa nie ma sobie równych w sytuacjach, gdy trzeba wykorzystać nagły błąd rywali. Jeszcze na 26 z 27 okrążeń po pewny triumf jechał Nick Cassidy, ale Nowozelandczyk koszmarnie pomylił się w jednym z zakrętów i wypadł z toru. To dało triumf Portugalczykowi, za którego plecami uplasowali się Robin Frijns i Jean-Eric Vergne.

Antonio Felix da Costa Portland
Fot. TAG Heuer Porsche FE Team / X

Najlepszy kierowca: António Félix da Costa

Niesamowita jest przemiana, jaką odbył Portugalczyk w ostatnich kilku tygodniach. Z bywalca najwyżej środka stawki, mającego mnóstwo pecha i popełniającego błędy, przerodził się niemalże w hegemona. Zawodnik Porsche stanowił największe zagrożenie dla prowadzącego długo Nicka Cassidy’ego, ale ponieważ od lidera klasyfikacji dzielił go jeszcze Mitch Evans, da Costa jechał po trzecie miejsce.

ZOBACZ TAKŻE
Kłopotliwe relacje gigantów | Zakulisowe rozgrywki Porsche w FE

To zmieniło się w chwili, gdy Cassidy pomylił się w szykanie, wyjechał szeroko i utracił kontrolę nad bolidem, obracając go wokół własnej osi. Evans przejął fotel lidera, ale z racji na karę (opisaną niżej), nie mógł wygrać zawodów. Da Costa odniósł tym samym trzecie zwycięstwo w sezonie, trzecie w ciągu ostatnich czterech rund. Niebywałe.

Za nim na metę wjechał drugi z zawodników starej gwardii: Robin Frijns. Holender przypomniał sobie w Portland najlepsze lata swojej kariery w elektrycznych mistrzostwach. Jechał solidnie, precyzyjnie, czekał na swoją okazję. Cassidy sprezentował mu podium, a Frijns nie wahał się tej okazji wykorzystać.

Najlepszy zespół: Porsche

Gdyby skończyć wyścig po 10 okrążeniach, na tym miejscu byłoby Andretti. Amerykanie zdawali się doskonale rozgrywać zawody strategicznie. Norman Nato przebił się na czołowe lokaty i kooperował z Jake’em Dennisem, umożliwiając temu ostatniemu powzięcie trybów ataku. Ledwie kilka okrążeń później wszystko się jednak posypało.

Gdy do gry weszły Jaguary, Porsche oraz Sam Bird i Max Günther, kierowcy Andretti spadli w odmęty stawki jak kamienie w wodę. Dennis jeszcze walczył o miejsce w dziesiątce, Nato kompletnie przepadł, i nie mógł nawet poradzić sobie z zawodnikami ERT.

Jaguar doskonale to wykorzystał. Nick Cassidy w swoim stylu jechał 10. i nikogo nie niepokoił, ale gdy przyszła pora, podkręcił tempo i w mgnieniu oka był pierwszy. Evans, choćby z powodu kary, nie mógł liczyć na doskonały indywidualny rezultat, ale świetnie z kolegą z ekipy współpracował. Do czasu ww. incydentu.

Wtedy palmę pierwszeństwa przejęło Porsche. Da Costa wskoczył na drugie miejsce, zamienione za metą w pierwsze, a Pascal Wehrlein wyratował 10. lokatę. Niemca to raczej nie zadowoli, ale dla jego stajni ważne jest, że bitwa o tytuł króla wśród zespołów nie została jeszcze definitywnie przegrana.

Największe zaskoczenie: Nico Müller

Kogo można określić zaskoczeniem wyścigu w sytuacji, w której połowa zawodników była w top 10, potem w okolicach 20. miejsca, następnie znów w top 10? O jednoznaczny werdykt trudno, ale warto zwrócić uwagę na Nico Müllera. Szwajcar znów dostał się do fazy kwalifikacyjnych pojedynków i jako jeden z niewielu zawodników trzymał się w wyścigu non-stop w czołowej dziesiątce.

Nic nie mogło wyprowadzić Szwajcara z rytmu. Müller jak zawsze jechał inteligentnie i nie wikłał się w boje, których i tak by nie wygrał. Zamiast tego, trzymał zapas energii i bronił siódmego miejsca przed Samem Birdem. Skutecznie, a to oznacza, że – po uwzględnieniu fatalnych losów Jaguara – ABT zapisuje na koncie dodatkowe 10 punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać Formułę E w Polsce w 2025 roku? [transmisja, stream, live]

Słówko należy też napisać o Caio Collecie. Brazylijczyk stanął przed wielkim wyzwaniem: zadebiutowania w serii słynącej z walk koło w koło na torze, na którym użycie energii ma największe możliwe znaczenie. Collet spisał się jak najbardziej poprawnie. Sensację wzbudził już w czasówce, po której ustawił się na 13. polu startowym – przed m.in. Maxem Güntherem.

Jasne było, że pozycji tej w zawodach nie utrzyma, ale Collet nie wypadł z gry momentalnie, lecz spokojnie, na miarę swoich możliwości, walczył z doświadczonymi zawodnikami. Był na miejscu 19., potem przeskoczył na 14., ostatecznie finiszował 18. W jego wypadku wynik nie ma wielkiego znaczenia – ważne, że popełnił tylko jeden błąd (przeciął szykanę). Poza tym w dobrym stylu dojechał do mety.

Największe rozczarowanie: Mitch Evans

Nowozelandczyk, zdobywca pole position, miał ostatnią szansę na odrodzenie w pogoni za wiecznie uciekającym tytułem mistrzowskim. Szansę jednak zmarnował. Z początku wszystko wydawało się być pod kontrolą, bowiem Evans dbał o energię i tasował się z rywalami. Potem jednak zaliczył niepotrzebny kontakt, uszkodził przednie skrzydło i dorobił się 5 sekund kary doliczonego czasu. I tyle było z pogoni.

Jake Hughes też nie będzie wspominał rundy w Portland dobrze. Brytyjczyk w sesjach treningowych wyglądał znakomicie, w kwalifikacjach przegrał jedynie z Mitchem Evansem. Po starcie wyszedł nawet na prowadzenie i mógł spokojnie walczyć o podium. Niestety dla McLarena, kilka kółek później popełnił błąd przed sekcją wijących się zakrętów pod koniec okrążenia. Hughes wyjechał szeroko, wpadł na trawę, a trzy kółka później musiał zjechać do boksu z racji na przebitą oponę.

Cassidy wciąż niepewny złota

Nick Cassidy mógł prawie że przypieczętować tytuł, ale z własnej winy tego nie zrobił. Po tym jak spadł pod koniec wyścigu na 19. miejsce, zostaje więc ze 167 punktami. Dwadzieścia cztery oczka mniej ma Pascal Wehrlein, a 140 punktami dysponuje Mitch Evans. Żaden z nich nie może lekceważyć Olivera Rowlanda (choć ten jutro nie wystartuje) i Jake’a Dennisa. Brytyjczyk ma 121 punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2024. Sprawdź, jak wygląda

W klasyfikacji ekip, jak wyżej podano, Porsche odrobiło nieco do Jaguara. Strata Niemców zmalała do 55 punktów – to nadal wiele, ale jeszcze jeden taki wyścig Brytyjczyków i Porsche może siedzieć im na ogonie. Trzecią lokatę okupuje DS Penske, ale Amerykanie toczą zażarty bój z Andretti i Nissanem. Na ten moment jest 171 do 161 do 157.

Pożegnanie z Portland?

Głośno mówi się w padoku FE o tym, że Portland nie znajdzie się w rozpisce na przyszły sezon. Oznacza to, że jutrzejsze zawody mogą być trzecimi i ostatnimi, jakie odbędą się na szybkim amerykańskim torze. Podobnie jak dzisiaj, kierowcy ruszą do rywalizacji o godz. 23:03 czasu polskiego. Po wizycie w Portland czeka nas już tylko podwójny weekend w Londynie – 15. i 16. runda roku. Poniżej znajdziecie pełen kalendarz Formuły E w sezonie 2023/2024.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2024. Rozkład 10. sezonu

Wyniki 1. E-Prix Portland Formuły E 2023/2024

Formuła E USA Wyniki 1

Fot. Eurosport

Formuła E USA Wyniki 2

Fot. Eurosport

\
Reklama