Palou vs Power… vs McLaughlin?
Rzecz jasna głównym wątkiem finałowej rundy mistrzostw jest walka o tytuł mistrzowski. W roli lidera klasyfikacji generalnej oraz największego faworyta wystąpi Alex Palou. Dwukrotny mistrz IndyCar ponownie zabłysnął swoją regularnością. Na mecie szesnastu wyścigów, zaledwie trzy razy zajmował pozycję poza czołową piątką. Zdarzyło się to w Detroit (po kolizji z Newgardenem) w Iowa (po własnym wypadku) oraz w Milwaukee (po usterce silnika). Tak stabilna forma pozwoliła Hiszpanowi wybudować aż 33-punktowe prowadzenie przed ostatnią rundą sezonu.
Realistycznie tylko Will Power może go jeszcze powstrzymać. Australijczyk bez dwóch zdań jest jednym z najlepszych kierowców tego sezonu, ale też jednym z bardziej pechowych. Power siedmiokrotnie stawał na podium, czyli dokładnie tyle samo razy co Palou. Jednak z powodu wielu kolizji oraz pechowych incydentów przystępuje do finału ze znaczącą stratą punktową. Jeżeli przegra tytuł, najbardziej będzie sobie pluł w brodę za dwa momenty – wypadek, który zakończył jego udział w Indy 500, oraz obrót podczas drugiego wyścigu w Milwaukee. Oba incydenty były tylko i wyłącznie jego winą. Jakby tego było mało, Power na moment został teoretycznym liderem klasyfikacji punktowej za nim popełnił drugi ze swoich katastrofalnych błędów.
Czysto teoretycznie szanse na tytuł ma jeszcze Scott McLaughlin. Zaliczył on bardzo podobny sezon do swojego partnera zespołowego – nieregularne wyniki przyćmiły trójkę zwycięstw. Największa strata punktowa Nowozelandczyka przypadła na otwierającą sezon rundę w St. Petersburgu. Zajął on wówczas drugie miejsce, lecz został zdyskwalifikowany za nieregulaminowe użycie systemu push-to-pass. Power także miał w swoim samochodzie nielegalną wersję oprogramowania, lecz nie wykorzystał jej do zyskania przewagi. Dzięki temu sędziowie odebrali mu „tylko” dziesięć punktów, co może okazać się kluczowe w perspektywie walki o tytuł. Gdyby nie dyskwalifikacja McLaughlina, kierowca bolidu #3 traciłby zaledwie jedenaście punktów do liderującego Palou…
Odrobina matematyki
W tej części artykułu przyjrzymy się, co każdy z zawodników musi zrobić, aby wygrać tytuł. Z poniższych permutacji wykluczę jednak Scotta McLaughlina. Traci on aż 50 punktów do Palou, co oznacza, że samo rozpoczęcie wyścigu przez Hiszpana pozbawi Nowozelandczyka szans na mistrzostwo. Nawet jeżeli faktycznie nie ujrzy zielonej flagi, to zadanie McLaughlina pozostanie szaleńczo trudne. Musiałby on wygrać z nadzieją, że Power ukończy co najwyżej czwarty bez bonusowych punktów lub szósty ze wszystkimi bonusami.
I tu właśnie cała rozpiska staje się bardzo skomplikowana. Poza standardowymi punktami za pozycje na mecie, IndyCar rozdaje też dodatkowe oczka za pole position, bycie liderem przez jedno okrążenie oraz największą ilość okrążeń spędzonych na prowadzeniu (za ten ostatni wyczyn dostaje się aż dwa punkty). Aby ułatwić sobie nasze rozważania, przyjrzymy się tylko scenariuszom, w których to Power zostaje mistrzem, gdyż jest ich dużo mniej.
Jeżeli…
- Power zdobędzie 54 punkty (zwycięstwo w wyścigu + wszystkie punkty bonusowe), to Palou musi zdobyć 21 punktów lub mniej (zająć maksymalnie P10 z okrążeniem na prowadzeniu)
- Power zdobędzie 53 punkty (zwycięstwo + 3 bonusy), to Palou musi zdobyć 20 punktów lub mniej (P10 bez bonusów, P11 z jednym lub P12 z dwoma)
- Power zdobędzie 52 punkty (zwycięstwo + 2 bonusy), to Palou musi zdobyć 19 punktów lub mniej (P11 bez bonusów, P12 z jednym lub P14 z dwoma)
- Power zdobędzie 51 punktów (zwycięstwo + bonus za prowadzenie), to Palou musi zdobyć 18 punktów lub mniej (P12 bez bonusów, P13 z jednym, P14 z dwoma, P15 z trzema lub P16 z czterema)
- Power zdobędzie 44 punkty (P2 + wszystkie punkty bonusowe), to Palou musi zdobyć 11 punktów lub mniej (P19 bez bonusów lub P20 z okrążeniem na prowadzeniu)
- Power zdobędzie 43 punkty (P2 + 3 bonusy), to Palou musi zdobyć 10 punktów lub mniej (P20 bez bonusów, P21 z jednym lub P22 z dwoma)
- Power zdobędzie 42 punkty (P2 + 2 bonusy), to Palou musi zdobyć 9 punktów lub mniej (P21 bez bonusów, P22 z jednym lub P23 z dwoma)
- Power zdobędzie 41 punktów (P2 + bonus za prowadzenie), to Palou musi zdobyć 8 punktów lub mniej (P22 bez bonusów, P23 z jednym, P24 z dwoma lub P25 albo niżej z trzema)
- Power zdobędzie 40 punktów (P2 bez bonusów), to Palou musi zdobyć 7 punktów lub mniej (P23 bez bonusów, P24 z jednym lub P25 albo niżej z dwoma)
- Power zdobędzie 39 punktów (P3 + wszystkie punkty bonusowe), to Palou musi zdobyć 6 punktów lub mniej (P24 bez bonusów lub P25 albo niżej z jednym)
- Power zdobędzie 38 punktów (P3 + 3 bonusy), to Palou musi zdobyć 5 punktów lub mniej (P25 lub niżej bez bonusów)
Z perspektywy Palou
Szanse Alexa Palou na trzeci tytuł mistrzowski są bardzo wysokie. Jedyne co potrzebuje zrobić, to ukończyć wyścig w czołowej dziewiątce. Nawet jeżeli przydarzy mu się coś ekstremalnie pechowego, Power musi zdobyć podium, aby jakkolwiek na tym skorzystać. Los sprzyja jak na razie Hiszpanowi, lecz w IndyCar widzieliśmy już wiele rzeczy…
Bitwa o milion dolarów
W ten weekend kluczowa rywalizacja będzie też miała miejsce na tyłach stawki. W IndyCar nie bycie ostatnim ma dużo większe znaczenie niż w większości serii wyścigowych. Powodem tego jest program „Leaders Circle”. Na koniec każdego sezonu, czołowe 22 auta w tabeli punktowej dostaje po milion dolarów wynagrodzenia. Pieniądze te są kluczowe dla budżetów ekip, szczególnie tych z końca stawki. Warto dodać, że tabela Leaders Circle bierze pod uwagę wyłącznie samochody, a nie ich kierowców. Stąd wynikają liczne zmiany w składach, które co rok widzimy pod koniec mistrzostw.
Tradycyjnie, walka o 22. pozycję jest bardzo zacięta. W tym sezonie zaledwie trzy punkty dzielą trzy samochody na skraju Leaders Circle przed finałem sezonu. Są to RLL #30 (P21, 177 puntków), A.J. Foyt #41 (P22, 175 puntków) oraz ECR #20 (P23, 174 punkty). Ich kierowców – Pietro Fittipaldiego, Sting Ray Robba oraz Christiana Rasmussena – czeka zażarta rywalizacja, którą warto śledzić.
So what’s this mean for the Leaders Circle battle into the season finale this weekend?
Well, it’s tight. We’re talking ONE POINT tight. Way tighter than the championship battle. Considering 54 points is the max available this weekend, mathematically it could be anyone’s game. pic.twitter.com/zm15dM5jzF
— Cassie 🏁💖 (@mama_gforce) September 12, 2024
Świetne występy Davida Malukasa oraz podium Conora Daly’ego w Milwaukee uratowały losy MSR #66 oraz Juncos #78. Zespoły te powinny być niemal pewne swojego miejsca w Leaders Circle. Natomiast duet samochodów Dale Coyne Racing przy swojej stracie punktowej będzie potrzebował istnych cudów, aby dostać się do Top 22.
Specyfika Nashville Superspeedway
Tegoroczny finał sezonu będzie jeszcze bardziej wyjątkowy ze względu na tor. Oryginalnie, ostatni wyścig miał się odbyć na torze ulicznym w centrum Nashville. Obiekt ten zaliczył swój chaotyczny debiut w 2021 roku. IndyCar zdążyło już nawet przedstawić zmodyfikowaną wersję nitki na tegoroczną rundę. Remont pobliskiego stadioniu zmusił jednak organizatorów do zmiany planów. Co za tym idzie, po szesnastu latach przerwy IndyCar powraca na Nashville Superspeedway.
Obiekt ten był miejscem zmagań czołowej kategorii amerykańskich single-seaterów w latach 2001-2008. Co za tym idzie, tylko najstarsi zawodnicy doświadczyli tego toru: w bolidach IndyCar: Scott Dixon, Will Power oraz Graham Rahal. Bez dwóch zdań faworytem w ten weekend będzie Nowozelandczyk, który ostatnie trzy wyścigi na tym torze wygrał pod rząd. Tymczasem pozostali kierowcy będą musieli opierać się na wiedzy zgromadzonej podczas testów oraz treningów.
Nietypowy układ Nashville będzie sprawiał licznym debiutantom dodatkowe wyzwanie. Przez długość 1.33 mili nie można tego toru sklasyfikować ani jako short-track ani typowy superspeedway (mimo, że właściciele taką właśnie nazwę mu nadali). Najbardziej zbliżonym obiektem do Nashville jest Texas – nitka również przypomina literę „D” oraz jest minimalnie dłuższa. Owal na przedmieściach Dallas zawiera jednak znacznie bardziej pochylone zakręty, przez co IndyCar mogło tam używać skrzydeł w wersji superspeedway. Na bardziej płaskim oraz szerokim torze Nashville zobaczmy pośredni pakiet aerodynamiczny.
Oponowe zamieszanie
Jakby niewiadomych było mało, IndyCar dołożyło kolejną niespodziankę dla kierowców. Po raz drugi w historii przeprowadzony zostanie eksperyment w postaci dwóch różnych mieszanek opon na owalu. Pierwsza taka próba odbyła się rok temu na torze Gateway i została uznana za sukces. Tym razem przepisy będą nieco inne. Kierowcy otrzymają zaledwie cztery komplety mieszanki alternatywnej, z czego aż dwa będą musiały zostać użyte w wyścigu. Kolejnym obowiązkiem zawodników podczas Music City GP będzie wykorzystanie przynajmniej jednego z sześciu zestawów opon głównych.
Różnica osiągów pomiędzy mieszankami oraz to jak kierowcy spisują się na poszczególnych oponach, będzie kluczowe dla wyników wyścigu, a co za tym idzie, walki o tytuł i Leaders Circle. Miejmy nadzieję, że pierwszy od dekady finał sezonu IndyCar na owalu będzie równie wspaniały, co legendarny wyścig w Fontanie z 2014 roku.
Pogoda może popsuć zabawę…
Cały weekend w Nashville stoi jednak pod ogromnym znakiem zapytania. Centralno-południowa część Stanów Zjednoczonych zmaga się aktualnie z… huraganem. Cyklon nazwany „Francine” powoli wkracza do Tennessee, przynosząc ze sobą ogromne ilości deszczu. O ironio, pogoda zapowiada się podobnie co w południowej Polsce. Z tego powodu oryginalny harmonogram weekendu niemal z pewnością się nie sprawdzi. Choć nie oczekujemy powodzi, przelotne burze oraz deszcze mocno zaburzą przebieg rywalizacji, zwłaszcza w sobotę. Musimy przygotować się na liczne opóźnienia i zmiany w grafiku. Całe szczęście, Nashville Superspeedway zawiera sztuczne oświetlenie, więc w razie czego będziemy mogli ścigać się po zmroku. W najgorszym wypadku, otrzymamy wyjątkowe zakończenie sezonu w poniedziałek.
WEC rano, F1 popołudniu oraz IndyCar wieczorem, czyli idealny plan na weekend.
Należy jednak zaznaczyć, że w stronę Nashville kieruje się… huragan Francine, który może kompletnie odmienić grafik 😬.#WEC #WECpl #6HFuji#F1 #F1PL #AzerbaijanGP#IndyCar #IndyPL #MusicCityGP pic.twitter.com/PxC7hg5l1d
— Świat Motorsportu (@SMotorsportu) September 12, 2024