Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Węgier: Wygrana Verstappena, strzał w kolano Ferrari | Analiza

Tor Hungaroring zdecydowanie zadział na korzyść Maxa Verstappena, jeśli chodzi o zmagania o tytuł mistrzowski. Tego samego nie można powiedzieć o Ferrari, które w swoim stylu popełnia wiele błędów strategicznych. Swoją okazję wykorzystał za to Mercedes, bowiem Lewis Hamilton i George Russell uzupełnili podium. O tym, co zapamiętamy z GP Węgier dowiecie się z naszej analizy.

max verstappen f1 gp węgier wygrana red bull
Fot. Red Bull Content Pool

Najlepszy kierowca: Max Verstappen

Czy tu trzeba coś wyjaśniać? Już od dawna nie mieliśmy styczności z wyczynem podobnym do tego, którego dokonał Max Verstappen w wyścigu o GP Węgier. Start z dziesiątego pola spowodowany awarią w kwalifikacjach powodował, że w przewidywaniach wielu fanów Holendra brakowało nawet na podium. Fenomenalny start spowodował, że znalazł się on na ósmym miejscu. Później było już tylko lepiej. 

 

 

Rozpoczęła się szarża Verstappena, w której udało mu się wyprzedzić kolejno Fernando Alonso i Lando Norrisa. Później, gdy Red Bull pięknie rozegrał strategię wyścigu, będąc przepuszczonym przez swojego zespołowego partnera kierowca Red Bulla, 24-latek wylądował za Carlosem Sainzem, z którym szybko się uporał. Wskutek zjazdu do alei serwisowej przez Russella, jedynym przeciwnikiem Holendra został Leclerc jadący na twardych oponach, będący jego największym rywalem w walce o mistrzostwo.

Max Verstappen genialnie wykorzystał przewagę mieszanki i topniejącą przewagę Monakijczyka, znalazł się więc na P1 i mimo, że później popełnił błąd, który zepchnął go na P4 udało mu się z tej sytuacji wybrnąć i odrobić straty. Po pit stopie Sainza i Hamiltona bezpiecznie kontynuował wyścig stale w nim prowadząc. Trudno uwierzyć, że to już ósma wygrana tego kierowcy w tym roku. GP Węgier po raz kolejny dowodzi, więc, że to właśnie Holender jest najsolidniejszym kandydatem do mistrzostwa w tym roku. Nic dziwnego, że poza 8. triumfem w tym roku, aktualny czempion został „Kierowcą Dnia”.

Uznanie należy się Hamiltonowi i Russellowi

Lewis Hamilton startował do GP Węgier z 7. pola, które było wynikiem awarii systemu DRS w kwalifikacjach. Brytyjczyk zdołał pozbierać się na wyścig i zdobył 4. podium z rzędu, a zarazem 5. w sezonie. Po raz drugi to on wywalczył najwyższe miejsce dla Mercedesa w tym roku. Stajnia z Brackley może być zadowolona, ponieważ przez dwie różne strategie umieściła obu kierowców na podium. George Russell mógł czuć lekkie rozczarowanie, bowiem długo utrzymywał prowadzenie po starcie z PP i zanosiło się na triumf. Później jednak uległ kierowcom Ferrari, którym zespół skomplikował zawody, w wyniku czego wychowanek niemieckiej marki wrócił do gry o podium. Także suma summarum druga runda z podwójnym podium dla Mercedesa jest czymś świetnym. Oczywiście oni mierzą znacznie wyżej, ale póki co chociaż widzimy efekty ich wysiłków, czego nie można powiedzieć np. o Ferrari.

Najlepszy zespół: Oracle Red Bull Racing

Wspomnieliśmy już, że dużą rolę w zwycięstwie Verstappena odegrała strategia zespołu. To co dzisiaj zrobił Red Bull to absolutny majstersztyk. Idealnie wykorzystano drugiego kierowcę – Sergio Pereza, który diametralnie zmienił szanse Maxa Verstappena przepuszczając go podczas wyścigu. Praktycznie nie popełniono żadnych błędów i co najważniejsze – bezlitośnie wykorzystano błędy największego rywala, czyli Ferrari.

Genialnie zaprezentowała się również ekipa w alei serwisowej. Tak jak tegoroczny sezon przyzwyczaił nas do lekko gorszych czasów zmiany opon, tak Red Bull na Węgrzech nie dał po sobie tego poznać. Zarówno pit stop Maxa Verstappena jak i Sergio Pereza wykonano poniżej 2,5 sekundy co świadczy o świetnej organizacji mechaników i w przeciwieństwie do zepsutych postojów Scuderii pomogło w zmaganiach na Hungaroringu. Zespół z Milton Keynes powinna stanowić idealny przykład zgrania wszystkich czynników stanowiących wygraną w wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna konstruktorów F1 2022. Końcowa sytuacja w tabeli

Dużą uwagę warto też zwrócić na formę Mercedesa. Ciężko było oczekiwać, że George Russell utrzyma prowadzenie przez cały wyścig, jednak było wiadomo, że podium jest w jego zasięgu i to właśnie on stanął na jego ostatnim stopniu po starcie z P1 i świetnej jeździe w wyścigu. Jeszcze lepiej wypadł bardziej doświadczony Brytyjczyk – Lewis Hamilton.

Zaliczył świetny start, w którym przebił się z P7 na P5 a później kompletnie deklasował rywali swoim tempem. Doszło do tego, że w ostatniej części wyścigu w pokojowej atmosferze minął on swojego partnera z zespołu i zakończył zmagania na drugim miejscu. Mercedes wywozi z Węgier 34 punkty co powoduje, że zdobyli oni w ten weekend tylko jedno „oczko” mniej od RBR. Po takim początku sezonu trochę trudno w to uwierzyć.

Największe zaskoczenie: Forma Astona Martina

Po kwalifikacjach nikt nie przypuszczał, że Astony startujące z kolejno, Stroll – P14 i Vettel – P18 zaprezentują się na węgierskim torze tak dobrze. Lance Stroll popisał się chociażby manewrami wyprzedzania w walce z kierowcami Alpine – Fernando Alonso i Estebanem Oconem. Kanadyjczyk finalnie skończył na 11 pozycji. Jeszcze większy sukces odniósł Sebastian Vettel, który po kompletnym braku szczęścia w piątek i sobotę popisał się świetną jazdą w niedzielnym wyścigu kończąc na P10 i zdobywając punkt dla swojego zespołu.

ZOBACZ TAKŻE
Oficjalnie: Sebastian Vettel kończy karierę. "Palec" znika z F1

Największe rozczarowanie: Scuderia Ferrari i ich strategia

Ta część naszej analizy będzie wyjątkowa. Opowie ona o epickiej walce… dwóch kierowców przeciwko całemu swojemu zespołowi. Saga, w której Ferrari podejmuje fatalne decyzje strategiczne trwa dalej. Na Węgrzech tragiczny był dobór opon dla Charlesa Leclerca, który na 30 kółek przed końcem dostał twardą mieszankę do walki z Maxem Verstappenem, a kiedy trzeba było ratować sytuację na 55. okrążeniu został ściągnięty po ostatni dostępny komplet – niestety miękkich opon, co finalnie tylko pogorszyło jego rezultat.

 

 

W przypadku Carlosa Sainza nie było lepiej. Zdecydowanie nie popisali się mechanicy w alei serwisowej. Pit stop Hiszpana trwał bowiem prawie 4 sekundy co jest różnicą diametralną w porównaniu chociażby do tego jak swoje zjazdy organizuje Red Bull. GP Węgier jest kolejnym dowodem na to, że w tym sezonie Charles Leclerc z jego bezsprzecznym talentem ma dwóch wielkich rywali w walce o mistrzostwo. Mowa tu o Maxie Verstappenie i całym zespole z Maranello, ale tak nie jest.

Słabo zaprezentowały się też McLareny. Lando Norris nie był w stanie nawiązać walki w top 6 i skończył na 7 pozycji po starcie ze świetnego P4. Daniel Ricciardo mimo fenomenalnego manewru na obu kierowcach Alpine pokazał, że były to dobre złego początki. Z punktowanej 10-tki Australijski kierowca spadł aż na P15 wskutek braku tempa względem rywali.

Klasyfikacje generalne: Verstappen i Red Bull odskoczyli jeszcze bardziej

Max Verstappen oddalił się od Charlesa Leclerca już na przeszło 80 punktów. Taka zaliczka na 9 rund przed końcem sezonu wydaje się niemalże nie do odrobienia. Zamiast myśleć o tytule, Monakijczyk musi mieć się na baczności, obserwując rywali za nim tj. Perez, Russell, Sainz czy Hamilton. Różnice między 2. a 6. miejscem mieszczą się w 32 punktach. Zanosi się więc na ciekawą batalię do samego końca. Za Top 6 nie doszło do żadnego poważniejszego przetasowania.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna kierowców F1 2022. Końcowa sytuacja w tabeli

Jeśli chodzi o klasyfikację konstruktorów to tutaj Red Bull ponownie odjechał Ferrari. Czerwone Byki przeważają nad Czerwonymi już o blisko 100 punktów. Ekipa z Maranello nie ma zbyt dobrej passy i zamiast przeć przed siebie musi myśleć o Mercedesie. Niemiecki producent zbliżył się do nich na 32 punkty i to nie odnosząc po drodze żadnego triumfu. Jeśli chodzi o pozycje zespołów, to pozostały one identyczne jak przed GP Węgier. Pełne tabele znajdziecie, klikając „Zobacz także” powyżej i poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna konstruktorów F1 2022. Końcowa sytuacja w tabeli

Następna runda: GP Belgii

Na blisko miesiąc rozstajemy się z Formułą 1. Dopiero 26-28 sierpnia królowa sportów motorowych wróci przy okazji GP Belgii. Wyścig na legendarnym torze Spa-Francorschamps, poza zeszłoroczną wpadką, zazwyczaj jest ciekawy. Głównym faworytem wydaje się być tam Red Bull, ale na pewno rywale spróbują utrudnić im życie. Jeśli nie Ferrari, które samo komplikuje sobie życie, to Mercedes podejmie rękawice. Srebrne Strzały są coraz bardziej konkurencyjne, o czym świadczą ich ostatnie podia oraz pole position Russella. Do pełni szczęścia panujący mistrzowie konstruktorów potrzebują triumfu. Także, kto wie, może na Spa im się uda. Red Bull pewnie znów zmaksymalizuje potencjał, ale w tej chwili mogą oni nieco ograniczać zużycie komponentów, mając tak wielką przewagę w „generalkach”.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz F1 2022. Miejsca, daty i godziny transmisji wyścigów

Wyniki wyścigu o GP Węgier

Fot. Formula 1 / Twitter

\
Reklama