Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

O’Ward awansował w hierarchii McLarena. Co dalej?

Patricio O’Ward w sezonie 2024 będzie jednym z kierowców rezerwowych McLarena. Meksykanin poinformował o tym wraz z zespołem tuż przed rozpoczęciem weekendu wyścigowego w Abu Zabi.

Pato O'Ward McLaren 2024
Fot. Penske Entertainment

Złote dziecko McLarena

Patricio O’Ward to kierowca, który od wielu lat wspierany jest przez stajnię z Woking. Meksykanin od 2020 roku rywalizuje w IndyCar właśnie w barwach zespołu związanym z McLarenem. Zak Brown od dawna jest jego wielkim fanem. Dzięki temu O’Ward już w 2021 roku pojechał w oficjalnych testach F1. Te były przeznaczone dla młodych kierowców. W sezonie 2022 Meksykanin ponownie dostał taką szansę. Ponadto wziął udział w 1. treningu przed GP Abu Zabi. Teraz historia zatacza koło i ponownie zawodnik z Monterrey weźmie udział w treningu na torze Yas Marina. Ponadto 24-latek awansował nieco w hierarchii.

ZOBACZ TAKŻE
Patricio O'Ward: Kim jest meksykański straszak na Daniela Ricciardo?

Dzięki bardzo dobrym wynikom w serii IndyCar w końcu uzbierał on brakujące punkty do superlicencji. Rodak Sergio Pereza dostał promocję. Ze „zwykłego” testera stał się oficjalnym kierowcą rezerwowym zespołu McLarena w F1. Tym samym kroczek po kroczku zbliża się do tego, aby walczyć o etatowe miejsce. Zwłaszcza, że Zak Brown kilkukrotnie dawał mu wskazówki, co musi zrobić, aby mieć szansę. Miniony sezon IndyCar zawodnik z Meksyku zakończył na 4. pozycji. 2 lata wcześniej został zaś stanął na najniższym stopniu podium w „generalce”.

Cały czas zespoły penetrują IndyCar

Od kilku lat zespoły F1 starają się wybadać opcje z USA. Colton Herta rok temu testował McLarena, a ponadto był na poważnie kandydatem do jazdy w ekipie AlphaTauri. W ostatnich dniach ogłoszono, że General Motors pod warunkiem dołączenia do F1 ekipy Michaela Andrettiego, stworzy własny silnik. A jednym z kierowców, który miałby jeździć w tym zespole, miałby być ktoś, kto jest znany z IndyCar. Tym samym taki transfer mógłby na nowo uruchomić wymianę kierowców. Obecnie bowiem trend jest taki, że z F1 idzie się do IndyCar. Jednak nie na odwrót. Teraz zatem po raz kolejny powoli pojawia się okazja ku temu, aby wrócić do okresu lat 90. XX wieku, aby taka podróż możliwa byłaby w dwie strony. Na to jednak sobie poczekamy. 

ZOBACZ TAKŻE
Co nie gra w superlicencji i jak ją naprawić? | Felieton

\
Reklama