Connect with us

Czego szukasz?

WEC i 24h Le Mans

6h Spa WEC: Jota pokonała Ferrari. Okropny wypadek Cadillaca

6h Spa pomimo braku opadów deszczu nie pozwoliło nam się nudzić. Dwa potężne wypadki zaowocowały sporymi przetasowaniami w stawce, w których najlepiej odnalazła się Jota. Ich Porsche #12 odniosło pierwsze zwycięstwo dla zespołu w klasie Hypercar.

Pierwsze zwycięstwo prywatnego zespołu w historii Hypercar
Fot. DPPI

Porsche osiągnęło sukces z prywatnymi zespołami

Otwarcie wyścigu poszło solidnie dla #5 Penske. Fred Makowiecki dobrze radził sobie na prowadzeniu, gdzie uciekał rywalom. Pomógł mu w tym Lynn z Cadillaca, który miał dramatyczne otwarcie wyścigu. Jednak w dalszej części pierwszej godziny do głosu doszedł Julien Andlauer w #99 Protona. Ten nawet zdołał objąć prowadzenie, które dowiózł do półmetka wyścigu.

 

 Niestety nie wszystkie 963 mogły dotrwać do drugiej połowy 6h Spa. W drugiej godzinie Phil Hanson w #38 został uderzony przez Rasta w #20 BMW na hamowaniu do Brussels. Przez to Hanson wpadł w #46 BMW z LMGT3, z którym razem wylądowali w barierkach, kończąc udział w ściganiu. Godzinę później Michael Christensen uszkodził napęd elektryczny w swoim Porsche #5 najeżdżając na krawężnik przed Blanchimont. To spowodowało przejście jednostki napędowej w tryb awaryjny, co zaowocowało poślizgiem i rozbiciem auta o ścianę.

 


 

Szczęściu trzeba też pomóc

W drugiej połowie 6h Spa ważne było zarówno tempo, jak i szczęście. Gdy na niespełna dwie godziny przed metą przerwano wyścig czerwoną flagą po wypadku Bambera to Callum Ilott w #12 Jota był swieżo po tankowaniu. Gdyby wyścigu nie wznowiono to byłby problem, ale na szczęście cofnięto czas, jaki stracono na czerwonej fladze. Dlatego, gdy po 19:00 samochody ruszyły na wznowienie wyścigu to okazało się, że owa #12 oraz #6 są w doskonałym położeniu.

ZOBACZ TAKŻE
Kolles wróci z dwoma autami? Kogo wybierze Cadillac? Hyperploty

Dzięki temu Ilott mógł wraz z Estre kontrolować tempo, co przyniosło wygraną Jota Porsche przed załogą fabryczną Teamu Penske. Proton niestety musiał zatankować podczas neutralizacji, co kosztowało go sporo czasu i pozwoliło na finisz na piątej pozycji. Callum Ilott i Will Stevens wykonali świetną pracę w załodze #12, zdobywając wygraną. Jednocześnie wielka szkoda dla #99, gdzie Andlauer, Jani i Tincknell też spisali się świetnie, ale pechowe okoliczności pozbawiły ich szans na wygraną.

Spa przeklęte dla Ferrari

499P było w ten weekend godnym rywalem dla 963. Jednakże za każdym razem coś stawało na drodze Ferrari. Najpierw Fuoco z #50 stracił pole position w Hyperpole za zbyt niską masę samochodu. Potem było lepiej, ponieważ wszystkie trzy 499P szybko dogoniły czołówkę. Robert Kubica z #83 po starcie z ósmej lokaty szybko awansował o dwie pozycje. Zaś Giovinazzi z #51 i Nielsen z #50, którzy ruszali z końca stawki, dogonili Polaka. Załoga zwycięzców Le Mans potem przejęła pałeczkę od #83 i zaczęła marsz ku prowadzeniu. I faktycznie obydwa fabryczne samochody radziły sobie świetnie, bo w drugiej połowie wyścigu znalazły się one na prowadzeniu przed Protonem.

Alpine w punktach w 6h Spa WEC

Fot. DPPI

Niestety wszystko dziś popsuła czerwona flaga na dwie godziny przed metą po ogromnym wypadku Bambera na prostej Kemmel. Wszystkie trzy Ferrari były wówczas przed swoimi zjazdami na tankowanie. Jako że naprawa barierki trwała właśnie dwie godziny to wydawało się nam, że Ferrari obroni dublet. Jednak na ich nieszczęście, dyrektor zawodów wykorzystał zapis w regulaminie pozwalający mu na cofnięcie czasu do zakończenia wyścigu o czas, jaki trwała czerwona flaga. To zdecydowanie nie było na rękę trójki 499. Te musiały zjechać na tankowanie pod samochodem bezpieczeństwa, a w związku z tym dodatkowo musiały znów odbyć pełne serwisy po zakończeniu neutralizacji. Taki obrót spraw absolutnie zabił ich wyścig. Ostatecznie #50 dowiozła podium przed #51, ale apetyty były większe. Natomiast #83 dodatkowo otrzymała karę 5 s za ścięcie toru w obronie przed Cadillacem, gdy ten jeszcze brał udział w wyścigu. Na Imoli za zabrakło dobrej strategii. Dziś ta działała sprawnie, ale zabrakło szczęścia.

 


 

Toyota zrobiła, co mogła, ale kary nie pomogły

GR010 w tym roku zdecydowanie nie jest ulubieńcem FIA, skoro jest tak mocno dociążona względem rywali. Czołgiem ważącym 1064 kg trudno jest walczyć z Porsche lżejszymi o 27 kg. Choć jednocześnie Ferrari też waży ponad 1050 kg. Nie zmienia to faktu, że Toyota ma przez to wolniejsze auto na prostych. To utrudnia wyprzedzanie, więc ekipa musi nadrabiać straty strategią. I tutaj faktycznie #7 i #8 startującym ze środka stawki udało się sporo odrobić do rywali w trakcie wyścigu. Niestety Buemi łamiący regulacje dotyczące użycia ERS na okrążeniach formujących czy Nyck de Vries przekraczający prędkość pod FCY nie ułatwili zadania swoim załogom. To kosztowało ich odpowiednio pięć sekund i przejazd przez boksy.

Dodatkowo obydwa auta musiały też zjeżdżać po wznowieniu wyścigu po czerwonej fladze. I choć mogły zrobić to już po zjechaniu samochodu bezpieczeństwa to i tak nie dały one rady Ferrari. Wobec tego #8 i #7 wywalczyły dziś odpowiednio szóste i siódme miejsce na mecie. Na Imoli #7 wygrała sprytem, ale dziś nie było to możliwe.

BMW przyczyniło się do wypadki Jota Porsche #38

Fot. BMW Motorsport

Co jeszcze działo się w klasie Hypercar?

Cadillac po starcie z drugiej lokaty szybko przepadł w stawce. Jednak o dziwo w drugiej godzinie tempo wróciło i Earl Bamber zaczął zyskiwać pozycje po spadku na koniec dziesiątki. W drugiej połowie wyścigu zanosiło się na walkę o podium, ale niestety Bamber zaliczył kontakt z Protonem z Hypercar i BMW z LMGT3, co zakończyło się groźnym wypadkiem. Najważniejsze jednak, że kierowcy nic się nie stało.

W Alpine dobrze spisała się załoga #35. Ten samochód wywalczył dwa punkty po wymianie silnika przed wyścigiem. Natomiast jeden punkt ze Spa wywiózł Peugeot #93. Jednakże bardziej wynikało to z problemów rywali. Ten dopadł dziś chociażby Lamborghini, które nie ukończyło zmagań przez uszkodzone zawieszenie po jednym z pit stopów. Pechowo zakończył się też wyścig dla BMW. Najpierw Rast w #20 przyczynił się do kolizji, która wyrzuciła z wyścigu #12 Porsche i #46 BMW z LMGT3. Za nie #20 dostała karę przejazdu przez aleję serwisową. Zaś potem Marciello z #15 dostał karę 30 s za użycie wstecznego biegu w alei serwisowej. Natomiast Frijnsa z #20 ukarano za zyskanie przewagi poza torem. 

Peugeot i Lamborghini daleko w stawce 6h Spa WEC

Fot. Peugeot Sport

Porsche z piekła do nieba

Porsche lubi wygrywać w obydwu klasach jednocześnie. Jednak dzisiejszy triumf w LMGT3 smakuje wyjątkowo. Po wypadku #92 w kwalifikacjach nie było pewne czy Manthey odbuduje samochód na wyścig. Ta sztuka się jednak udała. Dziś wszystko zagrało po myśli obydwu Porsche. Osiągi wszystkich kierowców były dobre, a do tego pechowo obydwa BMW wypadły z wyścigu z nie swojej winy. Pomocna nawet była czerwona flaga, która dobrze ustawiła wyścig strategicznie. Dzięki temu #91 triumfowała przed #92.

Za nimi na metę wpadła #60 Iron Lynx, która prowadziła u progu ostatniej godziny. Natomiast czwarte miejsce wywalczyła załoga Iron Dames. Dziś „żelazne damy” znów miały prawie wszystko. Niestety znów czegoś zabrakło, a tym czymś była ostatnia zmiana opon i drobny błąd mechanika przy zmianie opon.

ZOBACZ TAKŻE
Glickenhaus SCG 007C. Alfa Romeo mogła pojechać w Le Mans?

Bałagan przy czerwonej fladze

Dzisiejsze 6h Spa miało dość niecodzienny przebieg. Najpierw w drugiej godzinie doszło do potężnego wypadku z udziałem prywatnego Hypercara Porsche #38 i dwóch z BMW, po jednym z każdej klasy. Skala zdarzenia wywołała nam samochód bezpieczeństwa na ponad pół godziny.

Natomiast na niespełna dwie godziny przed metą doszło do o wiele groźniejszego zdarzenia z udziałem Earla Bambera i Seana Gelaela. Bamber przy walce z Janim stracił kontrolę po kontakcie z #99 i wyleciał w powietrze z samochodem. Sam kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku, ale jego załoga i #31 musiały wycofać się z wyścigu. Dodatkowo należało naprawić barierki, ale w tym wypadku prace trwały blisko dwie godziny. Teoretycznie naprawa barierki zakończyła się w momencie, w którym wyścig należało uznać za zakończony, a więc po 19:00 czasu polskiego. Jednakże dyrekcja wyścigu zdecydowała się na wydłużenie rywalizacji o czas, jaki zajęła naprawa barierki. Wywołało to spore zamieszanie wśród kibiców i zespołów. Te drugie kwestionowały to czy taki zabieg jest zgodny z regulaminem. Okazuje się, punkt 14.3.1 regulacji sportowych daje dyrekcji wyścigu taką możliwość. Poza tymi dwoma neutralizacjami, samo ściganie przebiegało raczej spokojnie, z ewentualnym udziałem krótkich FCY w pierwszej godzinie.

Klasyfikacja generalna WEC po 6h Spa

Na czele po tym wyścigu mamy załogę Porsche #6, która zdobyła 74 punkty. Za nimi, na drugim miejscu, mamy Jotę #12, która traci do lidera osiemnaście „oczek”. 46 punktów zgromadziła Toyota #7, za którą plasuje się Porsche #5. Siódmą lokatę okupuje załoga #83 AF Corse, a w tym Robert Kubica.

W LMGT3 prowadzi Porsche #92, które zgromadziło 72 „oczka”. Dalej mamy ciekawą sytuację, ponieważ po 37 punktów mają #31 BMW i #27 Aston Martin. Zaś o jeden punkt mniej ma #46 BMW. Iron Dames aktualnie okupuje dziewiątą lokatę. Natomiast większość stawki jest ułożona tak, że wielu producentów posiada obydwa swoje auta blisko siebie w tabeli. Taka sytuacja występuje u Ferrari, Lamborghini, McLarena i Lexusa. Zaś BMW, Ford i Corvette są bliskie takiego układu. W klasyfikacji producentów Hypercar prowadzi Porsche przed Toyotą i Ferrari.

Teraz czas na 24h Le Mans 2024

Już za miesiąc odbędzie się następna runda WEC, ale będzie to ta najważniejsza w sezonie. W dniach 15 – 16 czerwca czeka nas 24h Le Mans. W tym wyścigu udział weźmie oczywiście Robert Kubica wraz z #83 AF Corse Ferrari. Natomiast w LMP2 jadącej w Le Mans zobaczymy #34 Inter Europol Competition, który będzie bronił wygranej sprzed roku. Oprócz tego w wyścigach Le Mans Cup pojedzie Szymon Ładniak. Zaś w Lamborghini Super Trofeo pojedzie chociażby Jerzy Spinkiewicz.

W trakcie weekendu w Le Mans powinniśmy poznać chociażby przyszłoroczny kalendarz oraz ewentualnie nowego partnera Cadillaca, z którym po tym sezonie rozstanie się Chip Ganassi Racing.

Wyniki 6h Spa 2024 WEC z podziałem na klasy

Porsche wygrywa po raz drugi z 963

Fot. Alkamel WEC

\
Reklama