Najlepszy kierowca: António Félix da Costa
Niesamowita jest przemiana, jaką odbył Portugalczyk w ostatnich kilku tygodniach. Z bywalca najwyżej środka stawki, mającego mnóstwo pecha i popełniającego błędy, przerodził się niemalże w hegemona. Zawodnik Porsche stanowił największe zagrożenie dla prowadzącego długo Nicka Cassidy’ego, ale ponieważ od lidera klasyfikacji dzielił go jeszcze Mitch Evans, da Costa jechał po trzecie miejsce.
To zmieniło się w chwili, gdy Cassidy pomylił się w szykanie, wyjechał szeroko i utracił kontrolę nad bolidem, obracając go wokół własnej osi. Evans przejął fotel lidera, ale z racji na karę (opisaną niżej), nie mógł wygrać zawodów. Da Costa odniósł tym samym trzecie zwycięstwo w sezonie, trzecie w ciągu ostatnich czterech rund. Niebywałe.
🟢WE GO GREEN IN PORTLAND 🟢@mitchevans_ and @JakeHughesRace get away well at the start and lead the grid through the first few turns!@Hankook_Sport #PortlandEPrix pic.twitter.com/2VbsdpQtsA
— Formula E (@FIAFormulaE) June 29, 2024
Za nim na metę wjechał drugi z zawodników starej gwardii: Robin Frijns. Holender przypomniał sobie w Portland najlepsze lata swojej kariery w elektrycznych mistrzostwach. Jechał solidnie, precyzyjnie, czekał na swoją okazję. Cassidy sprezentował mu podium, a Frijns nie wahał się tej okazji wykorzystać.
Najlepszy zespół: Porsche
Gdyby skończyć wyścig po 10 okrążeniach, na tym miejscu byłoby Andretti. Amerykanie zdawali się doskonale rozgrywać zawody strategicznie. Norman Nato przebił się na czołowe lokaty i kooperował z Jake’em Dennisem, umożliwiając temu ostatniemu powzięcie trybów ataku. Ledwie kilka okrążeń później wszystko się jednak posypało.
Gdy do gry weszły Jaguary, Porsche oraz Sam Bird i Max Günther, kierowcy Andretti spadli w odmęty stawki jak kamienie w wodę. Dennis jeszcze walczył o miejsce w dziesiątce, Nato kompletnie przepadł, i nie mógł nawet poradzić sobie z zawodnikami ERT.
DISASTER FOR THE CHAMPIONSHIP LEADER! 😵@NickCassidy_ loses it at Turn 11 and spins off the circuit, losing the race lead!@Hankook_Sport #PortlandEPrix pic.twitter.com/C0bWerCesr
— Formula E (@FIAFormulaE) June 29, 2024
Jaguar doskonale to wykorzystał. Nick Cassidy w swoim stylu jechał 10. i nikogo nie niepokoił, ale gdy przyszła pora, podkręcił tempo i w mgnieniu oka był pierwszy. Evans, choćby z powodu kary, nie mógł liczyć na doskonały indywidualny rezultat, ale świetnie z kolegą z ekipy współpracował. Do czasu ww. incydentu.
Wtedy palmę pierwszeństwa przejęło Porsche. Da Costa wskoczył na drugie miejsce, zamienione za metą w pierwsze, a Pascal Wehrlein wyratował 10. lokatę. Niemca to raczej nie zadowoli, ale dla jego stajni ważne jest, że bitwa o tytuł króla wśród zespołów nie została jeszcze definitywnie przegrana.
Największe zaskoczenie: Nico Müller
Kogo można określić zaskoczeniem wyścigu w sytuacji, w której połowa zawodników była w top 10, potem w okolicach 20. miejsca, następnie znów w top 10? O jednoznaczny werdykt trudno, ale warto zwrócić uwagę na Nico Müllera. Szwajcar znów dostał się do fazy kwalifikacyjnych pojedynków i jako jeden z niewielu zawodników trzymał się w wyścigu non-stop w czołowej dziesiątce.
Nic nie mogło wyprowadzić Szwajcara z rytmu. Müller jak zawsze jechał inteligentnie i nie wikłał się w boje, których i tak by nie wygrał. Zamiast tego, trzymał zapas energii i bronił siódmego miejsca przed Samem Birdem. Skutecznie, a to oznacza, że – po uwzględnieniu fatalnych losów Jaguara – ABT zapisuje na koncie dodatkowe 10 punktów.
Słówko należy też napisać o Caio Collecie. Brazylijczyk stanął przed wielkim wyzwaniem: zadebiutowania w serii słynącej z walk koło w koło na torze, na którym użycie energii ma największe możliwe znaczenie. Collet spisał się jak najbardziej poprawnie. Sensację wzbudził już w czasówce, po której ustawił się na 13. polu startowym – przed m.in. Maxem Güntherem.
Jasne było, że pozycji tej w zawodach nie utrzyma, ale Collet nie wypadł z gry momentalnie, lecz spokojnie, na miarę swoich możliwości, walczył z doświadczonymi zawodnikami. Był na miejscu 19., potem przeskoczył na 14., ostatecznie finiszował 18. W jego wypadku wynik nie ma wielkiego znaczenia – ważne, że popełnił tylko jeden błąd (przeciął szykanę). Poza tym w dobrym stylu dojechał do mety.
Największe rozczarowanie: Mitch Evans
Nowozelandczyk, zdobywca pole position, miał ostatnią szansę na odrodzenie w pogoni za wiecznie uciekającym tytułem mistrzowskim. Szansę jednak zmarnował. Z początku wszystko wydawało się być pod kontrolą, bowiem Evans dbał o energię i tasował się z rywalami. Potem jednak zaliczył niepotrzebny kontakt, uszkodził przednie skrzydło i dorobił się 5 sekund kary doliczonego czasu. I tyle było z pogoni.
Six wide down the start/finish straight! 🫨
Championship leader @NickCassidy_ claims P1 as the race approaches the halfway mark.@Hankook_Sport #PortlandEPrix pic.twitter.com/0qMrozojH1
— Formula E (@FIAFormulaE) June 29, 2024
Jake Hughes też nie będzie wspominał rundy w Portland dobrze. Brytyjczyk w sesjach treningowych wyglądał znakomicie, w kwalifikacjach przegrał jedynie z Mitchem Evansem. Po starcie wyszedł nawet na prowadzenie i mógł spokojnie walczyć o podium. Niestety dla McLarena, kilka kółek później popełnił błąd przed sekcją wijących się zakrętów pod koniec okrążenia. Hughes wyjechał szeroko, wpadł na trawę, a trzy kółka później musiał zjechać do boksu z racji na przebitą oponę.
Cassidy wciąż niepewny złota
Nick Cassidy mógł prawie że przypieczętować tytuł, ale z własnej winy tego nie zrobił. Po tym jak spadł pod koniec wyścigu na 19. miejsce, zostaje więc ze 167 punktami. Dwadzieścia cztery oczka mniej ma Pascal Wehrlein, a 140 punktami dysponuje Mitch Evans. Żaden z nich nie może lekceważyć Olivera Rowlanda (choć ten jutro nie wystartuje) i Jake’a Dennisa. Brytyjczyk ma 121 punktów.
W klasyfikacji ekip, jak wyżej podano, Porsche odrobiło nieco do Jaguara. Strata Niemców zmalała do 55 punktów – to nadal wiele, ale jeszcze jeden taki wyścig Brytyjczyków i Porsche może siedzieć im na ogonie. Trzecią lokatę okupuje DS Penske, ale Amerykanie toczą zażarty bój z Andretti i Nissanem. Na ten moment jest 171 do 161 do 157.
Pożegnanie z Portland?
Głośno mówi się w padoku FE o tym, że Portland nie znajdzie się w rozpisce na przyszły sezon. Oznacza to, że jutrzejsze zawody mogą być trzecimi i ostatnimi, jakie odbędą się na szybkim amerykańskim torze. Podobnie jak dzisiaj, kierowcy ruszą do rywalizacji o godz. 23:03 czasu polskiego. Po wizycie w Portland czeka nas już tylko podwójny weekend w Londynie – 15. i 16. runda roku. Poniżej znajdziecie pełen kalendarz Formuły E w sezonie 2023/2024.
Wyniki 1. E-Prix Portland Formuły E 2023/2024

Fot. Eurosport

Fot. Eurosport