Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

Tegoroczne Indy 500 ostatnią szansą Fernando Alonso na Potrójną Koronę

Graham Hill w 1972 roku dokonał czegoś absolutnie niemożliwego, czyli zdobył Potrójną Koronę. Brytyjczyk triumfując w trzech różnych seriach wyścigowych zapisał się na kartach historii sportów motorowych. Wielu kierowców próbowało powtórzyć wyczyn Brytyjczyka, lecz nie udało im się tego dokonać. Fernando Alonso jest kierowcą, który ma niebywałą okazję zdobyć ową Koronę – pod warunkiem, że zwycięży w nadchodzącym Indy 500.

Fernando Alonso Indianapolis 500 McLaren 2020
Fot. Arrow McLaren SP / Fernando Alonso

W najbliższą niedzielę, 23 sierpnia 2020 roku, odbędzie się Indianapolis 500. Wydarzenie to, będzie trzecią i najprawdopodobniej ostatnią próbą Fernando Alonso w zdobyciu Potrójnej Korony sportów motorowych. Dwukrotny mistrz świata F1, mistrz FIA WEC oraz triumfator Rolex 24 at Daytona, nie będzie mieć  jednak łatwego zadania w trakcie wyścigu. Hiszpan zakwalifikował się dopiero na odległej 26. lokacie.

Potrójna Korona

W 1972 roku, czyli 48 lat temu, Graham Hill dokonał czegoś wręcz absolutnie niemożliwego – zdobył Potrójną Koronę. Brytyjczyk zwyciężył wówczas w 24-godzinnym Le Mans w samochodzie Matra. Hill wcześniej, triumfował w Indianapolis 500 (1966) oraz w Grand Prix Monako. Mistrz świata F1 z 1962 w Grand Prix Monako triumfował, aż pięciokrotnie, z czego pierwsze zwycięstwo odnotował w 1963 roku.

Zwycięstwo w trzech różnych seriach, którego dokonał Graham Hill, stanowi wyczyny, którego nie powtórzył żaden inny kierowca. W ciągu ostatnich prawie 50 lat, zbliżyli się do niego Fernando Alonso, Juan Pablo Montoya i A.J. Foyt. Ci zawodnicy zwyciężali w 2 z 3 wydarzeń zaliczanych do owej Korony.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Trzecia próba Fernando Alonso w Indianapolis 500

Fernando Alonso był bliski triumfu w Indy 500 już w roku 2017. Wówczas to, zakwalifikował się na znakomitym 5. miejscu oraz przewodził całej stawce, dopóki jednostka napędowa Hondy odmówiła posłuszeństwa na ostatnich 20 okrążeniach.

Zawodnik z Oviedo powrócił na owal w zeszłym roku, lecz przygotowany samochód przez McLarena nie podołał wyzwaniu, które zostało rzucone przez ekipy IndyCar. Hiszpański zawodnik uzyskał 34. najlepszy czas, który nie uprawniał go do wystartowania w wyścigu.

Były kierowca Ferrari z lat 2010-2014 po swoim występie w Rajdzie Dakar, negocjował na początku tego roku umowę z Andretti Autosport, lecz rozmowy spełzły na niczym.

ZOBACZ TAKŻE
Fernando Alonso nie pojedzie w Indy 500 z Andretti Autosport

Hiszpan zdecydował się ponownie wystartować w barwach Arrow McLaren. Stajnia z Woking, ucząc się na własnych błędach, postanowiła wystartować w całym cyklu IndyCar. Wszystko po to, aby móc lepiej przygotować się do najważniejszego wyścigu amerykańskiej serii.

Dwukrotny mistrz świata F1 z lat 2005 i 2006,  w opinii wielu ekspertów popełnił olbrzymi błąd nie startując w pełnym cyklu IndyCar. Olivier Askew oraz Patricio O’Ward rozpoczęli wspólną pracę z McLarenem od samego początku sezonu. Obaj kierowcy prezentowali konkurencyjne tempo, co miało wpływa na wynik kwalifikacji w Indy 500.

Przez pandemie i zmiany logistyczne na amerykańskim owalu, Fernando Alonso stracił co najmniej 12 godzin jazd treningowych. Co więcej, Hiszpan popełnił bardzo podobny błąd, jak w 2019 roku i rozbił swój samochód na początku drugiego treningu. Łącząc wszystkie te zdarzenia, dwukrotny mistrz świata F1 zakwalifikował się dopiero na 26. miejscu (2:37,3646) do wyścigu, przegrywając z Patricio O’Wardem (miejsce nr 15 – 2:36,3769) oraz Olivierem Askew (miejsce nr 21 – 2:36,6852).

Start z tak odległej pozycji uniemożliwia triumf w niedzielnym wyścigu w normalnych warunkach. Fernando Alonso musi liczyć na zamieszanie w trakcie rywalizacji i znakomite tempo wyścigowe.

Ostatnia próba?

Fernando Alonso w rozmowie z Autoweek przyznał, że biorąc pod uwagę swoje pełne zaangażowanie w F1, będzie to najprawdopodobniej ostatnia jego próba w Indianapolis 500.

Moja trzecia próba w Indianapolis 500 nie różni się niczym od poprzednich. Uważam, że nadal jestem debiutantem, ponieważ uczę się z każdym kolejnym kółkiem. Trzeba zaznaczyć, że między środowiskiem F1 a IndyCar jest sporo różnic. Słucham wszystkich, którzy wiedzą więcej niż ja i staram się wyciągać wnioski – przyznał Fernando Alonso.

Fernando Alonso nie ukrywa, że przesiadka z samochodu Dakar na bolid IndyCar jest wyzwaniem, które okazało się cięższe niż myślał. Ponadto, Hiszpan nie spodziewał się ograniczenia liczby treningów przez pandemie.

Wszystko ma na mnie wpływ, ponieważ jest dużo mniej czasu na przygotowanie niż myślałem, że będzie. Żałuje, że nie wystartowałem w Grand Prix poprzedzającym Indianapolis 500. Mógłbym wówczas ustawić lepiej samochód i jeszcze bardziej się z nim zapoznać. W styczniu jeździłem Hiluxem w Rajdzie Dakar, który jest zupełnie innym zwierzęciem. COVID-19 przeszkodził nam w przygotowaniach, a samo wydarzenie jest dużo dużo krótsze. Mamy 12 godzin mniej niż normalnie! – oświadczył reprezentant Arrow McLaren SP.

ZOBACZ TAKŻE
Powrót króla. Czy Alonso podzieli los Schumachera w F1?

Były kierowca McLarena stwierdził, że jego powrót do F1 najprawdopodobniej utrudni mu rywalizację w Indy 500 w kolejnych latach.

Trudno stwierdzić, czy wrócę. Za każdym razem, gdy tutaj przyjeżdżałem, miałem w głowie to samo pytanie. Gdy pytano mnie w 2017, czy wrócę odpowiadałem ,,Nie wiem. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy nadarzy się taka okazja”. Rok 2019 pokazał wiele słabości, gdyż zespół zawiódł, a ja nie przygotowałem się idealnie jako kierowca. Wszystko było po prostu złe. Na pewno nie będzie mnie tutaj do 2022 roku, gdyż skupiam się na F1 w 100%. Jeśli miałbym powiedzieć, że nie będzie mnie tutaj za 3 lata, to okłamałbym Ciebie i siebie – dodał „Nando”.

Graham Hill miał łatwiej?

Fernando Alonso nie ukrywa, że za czasów Grahama Hilla, zdobycie Potrójnej Korony było prostsze, lecz nie umniejsza zasług dwukrotnemu mistrzowi świata F1 z 1962 i 1968 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Porażki rodziny Andretti w Indianapolis 500. Czy Marco przełamie klątwę?

W dzisiejszych czasach zdobycie Potrójnej Korony stanowi olbrzymie wyzwanie. Graham Hill zrobił to w przeszłości, ale myślę, że w jego erze sportów motorowych było to nieco łatwiejsze. Serie nie były tak profesjonalne, jak dzisiaj. W każdym samochodzie, w każdym państwie, w każdej serii są zawodnicy, którzy dają z siebie 120% w danej serii. Optymalizują wszystko do tysięcznej części sekundy – powiedział Hiszpan.

– Naprawdę mam olbrzymie szczęście, że wygrałem kilka legendarnych zawodów. Triumfowałem w Daytonie, a jazda w Dakarze to pokaz mieszanki i jazdy na innym poziomie. Tak chcę być zapamiętany, jako kierowca, który był konkurencyjny na asfalcie, piachu i w każdej serii – zakończył Alonso.

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama