Wyjątkowa premiera na Poznań Motor Show 2022
Stoisko SsangYonga był jednym z najważniejszych podczas tegorocznego salonu samochodowego w Poznaniu. Składają się na to dwa aspekty – południowokoreańska marka zaprezentowała w stolicy Wielkopolski pełną gamę swoich modeli, będąc jednocześnie jednym z nielicznych producentów, którzy pojawili się na targach (drugim był debiutujący w Polsce Skywell). Pozostałe samochody obecne na targach to bowiem eksponaty lokalnych dealerów albo innych firm. Po drugie jako jedyna obok Skywella przeprowadziła polską premierę modelu, którą był wspomniany Korando e-Motion.
Wyglądem zewnętrznym samochód przypomina spalinowego Korando, co jest tak naprawdę standardem w jego segmencie. Podobnie wygląda przecież sytuacja Opla Mokki-e, Kii e-Niro i Hyundaia Kony Electric, które będą bezpośrednimi rywalami Korando e-Motion. Wyróżnikiem elektrycznej wersji jest zmieniony przód bez niepotrzebnej atrapy chłodnicy oraz całkiem sporo niebieskich detali, które dodają samochodowi stylu.
Nie podobają nam się natomiast zastosowane przez SsangYonga w tym modelu standardowe felgi. Na renderach komputerowych wyglądały one zupełnie w porządku, ale w rzeczywistości prezentują się znacznie gorzej. Zarówno z przodu, jak i z tyłu wprowadzono drobne zmiany konstrukcyjne względem wersji spalinowej.

Fot. SsangYong
Co we wnętrzu?
We wnętrzu znajdziemy także sporo niebieskich wstawek oraz dwa ekrany. Co ciekawe, ten od systemu informacyjno-rozrywkowego (9 cali przekątnej) jest mniejszy od zestawu wskaźników (12,3 cali przekątnej). Całość wygląda naprawdę schludnie, choć nie możemy oprzeć się wrażeniu, że w innych modelach wygląda to nieco nowocześniej. Zwłaszcza, że pod tym względem samochód w wersji produkcyjnej znacząco stracił w porównaniu do prezentowanego konceptu. Ktoś w SsangYongu po prostu postawił na wersję budżetową. Na pokładzie znajduje się także m.in. kamera cofania, bezprzewodowa ładowarka do smartfona czy fotele z 8-stopniową regulacją.
Korando e-Motion podobno jest bardzo dobrze wyciszony, co nie jest spowodowane tylko elektrycznym silnikiem. Popracowano bowiem także nad dodatkowym tłumieniem dźwięków w panelach nadwozia oraz za deską rozdzielczą.
Pojemność bagażnika wynosi 551 litrów, co jest więcej niż zadowalającym wynikiem. Samochód ma także całkiem imponujący prześwit, który wynosi 169 mm. Korando e-Motion może holować przyczepy o masie do 1,5 tony. Ciekawostką są wysokie kąty natarcia i zejścia oraz głębokość brodzenia do 300 mm. Producent trochę się tym chwali, ale… nie wiemy czy ma to sens w samochodzie elektrycznym. Być może się mylimy, ale elektryczny SUV SsangYonga mimo wszystko nie wydaje się być idealnym kompanem podróży po bezdrożach i przeprawach przez rzeki. Bierzemy jednak pod uwagę, że skoro są ludzie, którzy sprawdzają swoją Teslę w roli łodzi podwodnej, to znajdą się też tacy, którzy sprawdzą Korando e-Motion w nietypowych dla siebie warunkach.

Fot. SsangYong
SsangYong Korando e-Motion w Polsce. Silnik i zasięg
SsangYong Korando e-Motion wyposażono w pojedynczy silnik elektryczny o mocy 140 kW (188 KM) i maksymalnym momencie obrotowym 360 Nm. Prędkość maksymalna została natomiast ograniczona do 160 km/h.
SsangYong nie daje możliwości wyboru pojemności baterii, bowiem w ofercie znajduje się tylko jedna – litowo-jonowy akumulator o pojemności 61,5 kWh pochodzący z LG Chem. Zapewnia on zasięg około 339 kilometrów według WLTP, a kierowca za pomocą manetek umieszczonych za kierownicą może regulować poziom rekuperacji energii z hamowania.
Samochód może być ładowany mocą do 100 kW, co oznacza, że na szybkiej ładowarce można zwiększyć pojemność baterii z 20% do 80% w 30 minut.

Fot. SsangYong
Dostępne wersje i cena w Polsce
SsangYong Korando e-Motion dostępny jest w Polsce w dwóch wersjach wyposażenia – Quartz (od 159 900 zł) i Sapphire (od 189 900 zł). Różnią się one jedynie poziomem wyposażenia, silnik oraz akumulator pozostaje ten sam.
Już w tej pierwszej wersji mamy do czynienia z wieloma systemami bezpieczeństwa, z których należy wymienić system autonomicznego hamowania, asystenta pasa ruchu oraz system rozpoznawania znaków drogowych. W wersji Sapphire znajdziemy natomiast przednie i tylne czujniki parkowania (w bazowej wersji jedynie kamera cofania), dwupoziomową podłgoę bagażnika czy podgrzewane: kierownicę oraz przednie fotele. Jeśli chodzi o systemy bezpieczeństwa, warto wspomnieć o systemie monitorowania martwego pola oraz tylnym radarze ruchu poprzecznego.
Pomiędzy obiema wersjami znajduje się jeszcze Pakiet Comfort (4000 zł), w który można wyposażyć samochód w wersji wyposażenia Quartz. Obejmuje on przede wszystkim tylne czujniki parkowania (bez przednich) oraz podgrzewaną kierownicę oraz przednie fotele.
Obie wersje różnią się także rodzajem oświetlenia. W Quartz ledowe są jedynie światła dzienne, a w Sapphire już także te mijania i drogowe. Największą różnicą jest jednak co innego – 9-calowy ekran systemu inforozrywki z nawigacją TomTom, który nie jest dostępny w bazowej wersji (jedynie jako dodatkowa opcja za 3500 zł). SsangYong w bazowej wersji obejmuje 8-calowy wyświetlacz z kamerą cofania. To dość niezrozumiałe rozwiązanie, a w Internecie na próżno szukać zdjęć samochodu właśnie z tym mniejszym ekranem.
Korando e-Motion objęto fabryczną gwarancją na okres siedmiu lat albo przebieg do 150 tysięcy kilometrów. To bardzo dobra informacja mogąca zachęcić wielu klientów. Biorąc pod uwagę sytuację w swoim segmencie, elektryczny SUV SsangYonga może zachęcić do siebie dość atrakcyjną ceną, ale raczej nie parametrami. Zasięg jest bowiem niższy od wielu konkurentów. Koniec końców to jednak naprawdę przemyślany i godny uwagi elektryczny SUV, który może być prezentowany jako alternatywa dla modeli bardziej znanych marek.