Powrót? Ale jednak nie do końca
Zawody na torze Yeongam, w ramach GP Korei Południowej rozgrywane były w latach 2010-2013. Wielu kibiców zapamiętało w szczególności pierwszą edycję. Wówczas zawody rozgrywane wręcz w tajfunie padły łupem Fernando Alonso, który wykorzystał problemy i kraksy kierowców Red Bulla. Pomimo niezwykle ciekawych zawodów, runda ta zniknęła z kalendarza po 2013 roku. Później co jakiś czas pojawiały się plotki, iż GP Korei Południowej powróci do cyklu. Jednak konkretów brakowało.
Teraz jak podał japoński serwis autosport, Stefano Domenicali jak i delegacja Liberty Media, mieli rozmawiać z władzami miasta Busan, na temat organizacji tego wyścigu w 2025 roku. Tym samym potwierdziło się, iż jeżeli GP Korei Południowej powróci, to nie na Yeongam. Dawniej spekulowano o tym, iż F1 będzie rywalizowała na torze ulicznym w Seulu. Jak czas pokazał, królowa sportów motorowych nigdy nie pojawiła się w stolicy Korei Południowej. W tym sezonie w Seulu za to będą rywalizowali zawodnicy Formuły E. Sama impreza uznawana jest za jedną z najważniejszych w nowoczesnej historii tego państwa.
Wracając do F1. Lokalizacja, z którą prowadzi się rozmowy nie jest przypadkowa. Busan to bowiem znany koreański kurort, który słynie z turystyki. Dodatkowo jest to największe miasto portowe w całym kraju. I to właśnie z tego powodu, Liberty Media chce właśnie tam zorganizować rundę F1.
Jack Aitken i jego opinia
Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy z Jackiem Aitkenem o jego opinii o sytuacji motorsportu w Korei Południowej.
– Mamy z pewnością coraz więcej fanów. Jestem szczęśliwy, kiedy moi znajomi lub fani z Korei Południowej pytają mnie o motorsport. Uważam, że F1 jest już pewnym elementem kultury w Korei. Co do powrotu Yeongam. To bardzo trudne pytanie. Na pewno potrzebne byłoby wielkie wsparcie dla tego przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że tor ten wróci do kalendarza, gdyż byłoby to korzystne zarówno dla F1, jak i dla kraju – powiedział nam kierowca, którego mama pochodzi z Korei Południowej.
Słowa juniora Williamsa tylko świadczą o tym, jak bardzo Korea Południowa kocha F1. Nie dziwi więc fakt, iż władze tej serii chcą wykorzystać ten fakt.