Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Renault Clio Intens 1.0 TCe (100 KM) – jest progres!

Renault Clio V z silnikiem 1.0 TCe gościł w naszej redakcji przez 6 dni. Jesienna aura sprowokowała nas, abyśmy nie skupiali się tylko na teście auta w warunkach miejskich, a wybrali się w dłuższą trasę. Niezłe zdziwienie towarzyszyło nam, gdy spoglądaliśmy na dość niskie spalanie. Czyżby “litrówka” od Francuzów była lepsza od tej oferowanej przez Niemców i Japończyków? Przekonajmy się!

Opublikowano

w dniu

Renault Clio V przód 2
Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Design

Piąta generacja Renault Clio na pierwszy rzut oka przypomina poprzednika. Zadbano jednak o wszystkie detale i smaczki stylistyczne, takie jak np. czarny plastik miedzy drzwiami oraz tylna klamka w czarnym połysku. Widać, że są to ładne nakładki, a sama klamka została designersko wkomponowana w szybę. W poprzedniku ten element był bardziej toporny i widoczny, a samo czarne wykończenie sprawiało wrażenie jakby użyto czarnej folii średniej jakości.

Renault Clio V tył 2

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Tylne lampy sprawiają na postoju wrażenie łagodniejszych niż w Clio IV. Podświetlone (full LED) wyglądają agresywnie, a zarazem spójnie z resztą auta. Przód stał się za to agresywniejszy, przez co w pełni LED-owe reflektory podkreślają zarys zderzaka oraz przetłoczoną maskę na wzór tej z modelu Megane.

Sumarycznie auto stało się w końcu spójne i zadbano o stylistyczne dopasowanie wszystkich detali, jak i o jakość ich wykonania. Poprzednik miał: dynamiczną sylwetkę, zbyt łagodny przód, a tył zbyt agresywny – trochę jakby przeszczepiony z Seata Leona/Ibizy. Tutaj wszystko ze sobą gra i widać konsekwencje w projektowaniu.

Wnętrze

Wnętrze zostało całkowicie przemodelowane. Od razu rzuca się w oczy ogromny ekran umieszczony na środku deski rozdzielczej, przez który możemy sterować radiem, nawigacją itd. Ciekawą opcją jest wygaszenie ekranu, przez co nie rozprasza on tak kierowcy. Chociaż mnie i tak nie rozpraszał, ale nikt nie chciałby, żeby inni kierowcy gapili się na niego jak w smartfon czy telewizor – to zagrażałoby  bezpieczeństwu.

Jedyna lekko denerwująca mnie rzecz miała miejsce podczas jazdy nocą. O co chodzi? Już wyjaśniam. Otóż dostosowałem sobie wyświetlacz na najniższą jasność podświetlenia (auto rozróżnia porę dnia i przyciemnia/rozjaśnia ekrany, etc.) i wszystko jest w porządku, jeśli masz nawigację, radio, cokolwiek. Natomiast podczas przełączenia w tryb wygaszenia, na którym widoczna jest tylko godzina i temperatura zewnętrzna, na górze ekranu widać jak podświetlenie wraca do wartości domyślnej. Oczywiście nie przeszkadza to i nie razi aż tak, ale jest to takie lekko irytujące. W końcu, jak chcesz mieć ciemno, oczekujesz tego we wszystkich trybach. Do samych multimediów przejdę w dalszej części.

Renault Clio V wnętrze noc

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Kolejną rzeczą odróżniającą i zaskakująca w Renault Clio V jest położenie drążka zmiany biegów na przedłużeniu deski rozdzielczej. Wygląda to trochę jakby pomysł zaczerpnięto z dostawczaka, aczkolwiek drążek jest krótki i wygodny. Podczas jazdy wcale nie wydaje się być tak wysoko. Natomiast sam jego kształt jest mało ergonomiczny, porównując go z kształtami, do których się przyzwyczailiśmy. Jest jakby obcięty na górze, przez co nie leży idealnie w dłoni. Jednak po dłuższej jeździe można się przyzwyczaić.

Co do estetyki wykonania kabiny mam jeszcze kilka uwag. Białych detali na desce rozdzielczej i boczkach nie będę oceniał. To kwestia gustu. Jednym się podobają – mnie też – innym nie, bo się zabrudzi. Czarna podsufitka w tym zestawieniu robi robotę “na maxa”, jednak perłą w koronie jest podświetlenie. W tym aucie wygląda ono nawet lepiej niż w Mercedesie, bo nie jest festyniarskie. Dodatkowo reguluje się jego intensywność. Można wybierać kolory – a wraz z kolorem podświetlenia zmieniają się kolory zegarów.

Można też wyłączyć podświetlenie z góry, pod klamkami, albo przy drążku zmiany biegów. Sztos, a w nocy fioletowe podświetlenie sprawia wrażenie, jakbyśmy byli gośćmi VIP w drogim klubie.

Klamki są wykonane z metalu, a nie jakiegoś plastiku – to zdecydowanie na plus. Tak samo dekory na kierownicy i drążku zmiany biegów. Nie jest to co prawda aluminium, ale wygląda ładnie. Oczywiście karbon byłby najlepszy. 

Ergonomia kierowcy

Wcześniej wspomniany drążek zmiany biegów nie zapewnia odpowiedniego komfortu. Jak długo jeździ się w trasie to łokcie mogą nas boleć od podłokietników. Niby są miękkie, ale gąbka była przede wszystkim za mało gęsta i za niska. Ogólnie wnętrze jest wykonane ze wszystkiego co się ugina, ale przez… gąbkę, a nie montaż.

Renault Clio V wnętrze

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

W Clio siedzi się w miarę nisko. Nie była to dla mnie nowość jako użytkownika trzeciej generacji tego modelu, ale poczułem różnicę – było jeszcze niżej! Kierownica jest regulowana w dwóch płaszczyznach, więc każdy może ją precyzyjnie ustawić.

Z dodatkowych funkcji, warto pochwalić podgrzewanie wspomnianej kierownicy i foteli. Jednak stają się one powoli niemalże standardową opcją każdego nowego samochodu.

Multimedia i elektronika

W nowym Renault Clio mamy do czynienia z poprawionym systemem multimediów R-Link. Pionowy ekran o przekątnej 9,3 cala zapewnia nam przejrzystość i prezentuje się znacznie lepiej niż np. w Talismanie. Poprawki dokonane przez Francuzów w zakresie funkcjonalności tabletu są krokiem w dobrą stronę. Grafiki są także o wiele bardziej estetyczne, co widać chociażby na zdjęciach załączonych do galerii poniżej. Świetnie sprawdza się także nagłośnienie Bose, z którym mieliśmy do czynienia w Kadjarze i Nissanie X-Trailu.

Renault Clio V zegary

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Zamiast analogowych zegarów mamy do czynienia z trzema wyświetlaczami. Dwa mniejsze po bokach spełniają rolę odczytu ilości paliwa, temperatury cieczy chłodzącej. Na środku znajduje się duży ekran, którego głównym wskazaniem jest prędkość pojazdu. Sam ekran można skonfigurować w 4 trybach:

  • Regular – prędkościomierz ze wskazówką
  • Sport – w miejscu prędkościomierza ze skalą pojawia się obrotomierz
  • Comfort – sama prędkość i kolorki
  • Eco – wygląda właściwie tak samo jak Comfort

Do tego mamy jakby małe pola, na których można wyświetlić podstawowe dane: ekonomizer, spalanie, przebieg, itd. Pod cyfrowym prędkościomierzem widoczna jest miniatura auta (jak wrzuci się kierunek to też się na miniaturze świeci).

Z rzeczy wspomagających kierowcę mamy jeszcze tempomat, asystent hamowania, asystent pasa ruchu i toru jazdy, martwe pole. Mamy też Auto Hold i automatyczny elektroniczny ręczny. W nowym Clio dobrze spisywał się też poprawiony asystent parkowania z kamerą 360 stopni.

Napęd i właściwości jezdne

Silnik 1.0 TCe o mocy 100 KM (dostępnej już od początku) z wtryskiem pośrednim nadaje się do instalacji LPG. Samochód waży nieco ponad 1100 kg i z tą jednostką daje sobie radę. W porównaniu do poczciwego wolnossącego 1.2 l można nawet mówić o “sportowych” właściwościach. Zaobserwowałem jedynie, że przekraczając 120 km/h mam wrażenie, jakby auto chwilę się zastanawiało, ale po chwili znów reagowało na mocniejsze naciśnięcie gazu.

Byłem sceptycznie nastawiony do pięciobiegowej manualnej skrzyni biegów, ponieważ miałem obawy co do głośności na drogach szybkiego ruchu. Ostatecznie nie było źle, przy 140 km/h mamy dopiero 3100 obr./min i wciąż mamy “jak się zebrać”. Skrzynia miała bardzo długie przełożenia, ale ten silnik dawał sobie z tym świetnie radę. Samo wyciszenie wnętrza też stało na dobrym poziomie – można było bez problemu sobie rozmawiać przy takich prędkościach.

Renault Clio V silnik

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Spalanie na trasie Warszawa – Poznań, włączając A2 i krajową 92-kę, wyniosło 5,5 l/100 km. Zaznaczam, że jechałem z prędkościami w przedziale 90-140 km/h. Następnie na trasie Poznań – Świnoujście (przy 80-120 km/h) wyszło mi 4,6-4,7 l. Na sam koniec najdłuższy dystans: Świnoujście – Warszawa (przy 120-140 km/h) dało wynik 5,9-6 l/100 km. Przypomnijmy, że spalania przy trzycylindrowych silnikach 1.0 nie powalały nas na kolana w Hondzie Civic, Skodzie Octavii III FL i Seacie Arona. W Clio jak widać – jest o wiele lepiej!

Byłem miło zaskoczony faktem, że gdy natychmiast potrzebowałem maksymalnej mocy, to otrzymywałem ją od razu. Na plus było przede wszystkim to, że w Renault Clio V nie czułem się jak w “nudnym” aucie miejskim. Jeśli ktoś z was się na niego zdecyduje, może być zadowolony z wyników spalania osiąganych w długich trasach. Jeśli w małym samochodzie z 1-litrową benzyną mamy wyniki na poziomie 6 litrów przy wysokich prędkościach, to możemy świętować.

Renault Clio V wnętrze multimedia 1

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Jeśli chodzi o właściwości jezdne, to zasługują one na uznanie. Do wyboru mamy trzy tryby: Comfort, Regular i Sport. Pierwszy z wymienionych sprawia, że auto prowadzi się bardzo lekko, przy drugim średnio, a w ostatnim nieco ciężej. Samochód prowadził się pewnie, ale mam wrażenie, że zbyt dużą rolę odgrywają tutaj asystenty. Ciekawym doświadczeniem byłoby sprawdzenie auta bez tych udogodnień, co powoli staje się niemożliwe przez liczne blokady ze względu na zasady bezpieczeństwa pilnowane przez producentów.

Podsumowanie

Warto powiedzieć kilka słów o innych obszarach auta. Bagażnik w sumie jak w każdym małym samochodzie, duży nie jest, mieliśmy do czynienia podwójna podłoga i pełne koło zapasowe. Generalnie Renault Clio V jest z przodu przestronne, a tyłu nie bardzo. I takie też ma być.

Widoczność mocno ograniczają obudowy na kamery za wstecznym lusterkiem, bo nie widziałem świateł na skrzyżowaniach, ogromne słupki A, jak i mała szyba z tyłu – co powoli (niestety) staje się standardem w nowych samochodach.

Renault Clio V przód 3

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Czy byłbym skłonny wydać na to auto przeszło 71 000 zł? Prawdopodobnie nie, bo znacznie taniej mogę kupić “lekko” używane Megane, które będzie większe i jeszcze bardziej przystosowane do trasy. Jednak nie mogę powiedzieć, że samochód nie jest wart swojej ceny ze względu na bogaty pakiet wyposażenia Intens.

Podczas testu nowego Renault Clio zastanawiałem się nad sensem kupowania aut z segmentu B. Według mnie ma to sens jedynie w przypadku osoby, która poszukuje sportowych wrażeń (lub ich namiastki). Może być to także klient celujący w wersję R.S. Z praktycznego punktu widzenia wydaje się, że bardziej sensowny byłby wybór samochodu z segmentu C, głównie ze względu na ładowność i przystosowanie do dłuższych tras.

Mała ciekawostka

Renault Clio V detal wloty

Fot. Paweł Kurowski / Renault Clio V (2019)

Widoczne na powyższym zdjęciu wloty tworzą kanały, którymi powietrze opływa koło. Czemu ma to służyć? Mianowicie ma to przyczynić się do zmniejszenia oporów, co pozytywnie wpływa na wyniki spalania. Zwłaszcza przynosi to korzyści w trasie, w samym mieście nie zauważylibyśmy różnicy, jakby wloty “zamurowano”. Kanały mają także zminimalizować liczne zawirowania, co pozytywnie wpływa na aerodynamikę pojazdu.

Galeria

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama