Connect with us

ePrix Marrakeszu: Przebudzenie DS Techeetah. Cassidy najlepszy na testach | PODSUMOWANIE

Antonio Felix da Costa po starcie z pole position zwyciężył w ePrix Marrakeszu. Za nim finiszował Max Günther z BMW i Andretti, który rzutem na taśmę zniszczył szanse na dublet DS Techeetah. Świetny manewr wyprzedzania pozwolił mu wskoczyć przed mistrza serii, Jeana-Erica Vergne’a.

Opublikowano

w dniu

Antonio Felix Da Costa 2020 ePrix Marrakeszu DS Techeetah
Fot. ABB Formula E / Antonio Felix da Costa

Przebieg czasówki

Kwalifikacje do ePrix Marrakeszu przebiegły dość zaskakująco. Lider klasyfikacji generalnej Mitch Evans z Jaguara nie może zaliczyć ich do udanych. Nowozelandczyk został za późno wypuszczony na tor i nie zdążył zrobić okrążenia pomiarowego, co skutkowało startem z końca stawki. Wracając do czołówki, to za da Costą znaleźli się dwaj Niemcy. Maximilian Günther tuż przed Andre Lottererem. Zaskoczeniem była znacząca przewaga Nycka de Vriesa nad Stoffelem Vandoorne. Niderlandczyk sprawił iż to jego Mercedes znalazł się w Super Pole. Mortara i Buemi tuż za jego plecami wiedzieli iż nie będzie łatwo się przebić.

W piątek z powodu bólu głowy do startów nie został dopuszczonym Vergne, tym samym w sesji treningowej, zastąpił go Rossiter, który jest w DS Techeetah kierowcą rezerwowym i testowym teamu. Dobrze, że udało się zapanować nad sytuacją, bo dodał solidny zastrzyk punktów dla zespołu z Chin, ale o tym jeszcze później. Na końcu stawki oprócz Evansa zaskoczyła forma (a raczej jej brak) Massy z ROKiT Venturi Racing oraz jedynego kierowcy, który zdobywał Fan Boost w każdym wyścigu w którym startował – Stoffela Vandoorne z Mercedesa.

Rywalizacja

Na starcie wyścigu Jean-Eric Vergne zaczął się przebijać w stawce, start z drugiej dziesiątki wymagał dużo sił i samozaparcia by zdobyć solidny zastrzyk punktów. Spowoduje to, iż Francuz znów będzie liczył w boju o tytuł. De Vries musiał się tym samym wykazać, mimo wywalczenia dobrego pola startowego otrzymał karę przejazdu przez pit lane, która spowodowała iż Mercedes naprawdę musiał się wykazać. Obecność Toto Wolffa na torze widać niezbyt dobrze wpłynęła na formę zespołu.

Jednak wracając do czołówki to Max Günther walczył ostro o drugie swoje zwycięstwo w sezonie. Jednak nieubłaganie zbliżał się do niego Francuz z DS Techeetah. ePrix Marrakeszu do tej pory było głównie zdominowane przez kierowców Mahindry, ale tym razem nie liczyli się oni w walce o podium. Kilka minut przed końcem na czele już mieliśmy obu kierowców w złoto-czarnych bolidach. Jednak na świętowanie musieli tylko poczekać. Dość odważny atak Maxa Günthera w końcówce wyścigu rozdzielił Portugalczyka i jego kolegę z zespołu. Jako, że Formuła E jest nieprzewidywalna to wielu zaskoczyło miejsce z numerem 6 na mecie.

Jakim cudem tam się znalazł Evans? – widziałem pytania kibiców. Dość wyrównana stawka powoduje właśnie takie zaskoczenia. Na pozycję lidera w klasyfikacji generalnej po ePrix Marrakeszu wskoczył zwycięzca wyścigu – Antonio Felix da Costa, który ma 11 punktów przewagi nad Simsem, którego dopadł pech. Bolid odmówił mu posłuszeństwa tuż przed metą. Złośliwość rzeczy martwych.

Coś o testach…

ePrix Marrakeszu to nie tylko zmagania kierowców etatowych. Wczoraj na tor wyjechało 24 kierowców, którzy nie mieli jeszcze możliwości wystąpić w trakcie weekendu Formuły E. Z powodu niedopuszczenia Vergne’a do pierwszego treningu musiał go zastąpić Rossiter. To wymusiło na DS Techeetah znalezienie na szybko nowego kierowcy. Okazał się nim znany z wyścigów długodystansowych – Nicolas Lapierre.

Na czele klasyfikacji w testach znalazł się Nick Cassidy, który z czasem 1:16.467 ustanowił rekord toru. Bolid Envision Virgin Racing napędzany układem elektrycznym od Audi nie miał sobie równych. Kierowcy łącznie pokonali 1965 okrążeń, liczba wygląda dość imponująco. Wielu z nich miało pierwszy raz styczność z bolidem Formuły E, inni już testowali.

Sam Cassidy, mistrz Super Formuły, przyznał się, że to dla niego nowe doświadczenie. Nowozelandczyk nie miał wcześniej styczności z tego typu autami wyścigowymi w przeszłości. Dużym zaskoczeniem okazała się też wysoka pozycja Kyle’a Kirkwooda. Młody talent od Andretti Autosport może się pochwalić czasem 1:17.272. Z kolei rekord w liczbie pokonanych okrążeń należy do Normana Nato w barwach Venturi, było ich 96.

Teraz czeka nas miesiąc przerwy, gdyż Sanya ePrix nie dojdzie do skutku z racji koronawirusa, który się szerzy w Chinach. Także oznacza to, że po ePrix Marrakeszu czeka nas przylot na nasz kontynent. Wieczne miasto Rzym przywita nas 4 kwietnia. Może czeka nas po raz kolejny zaskoczenie w postaci kolejnego nowego zwycięzcy.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama