Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Fernando Alonso podjął decyzję ws. sezonu 2021, ale jej nie ujawnił

Hiszpański kierowca podjął już ważną decyzję dotyczącą swojej przyszłości. Fernando Alonso postanowił jej jeszcze nie ujawniać, więc może się za tym kryć coś więcej. Czy będzie to niespodziewany ruch?

Powrót Fernando Alonso 2019 Le Mans Toyota
Fernando Alonso / Fot. Toyota Motorsport GMbH

Dwukrotny mistrz świata F1 opuścił królową sportów motorowych wraz z końcem sezonu 2018. Powodów było kilka. Nie ulega wątpliwości, że jednym z nich był niekonkurencyjny bolid McLarena. Fernando Alonso od 2018 roku postanowił rywalizować w kilku kategoriach. Najpierw wybór padł na WEC, gdzie udało mu się dwa razy z rzędu wygrać 24h Le Mans. Jego kompanami byli Kazuki Nakajima i Sebastien Buemi.

W zeszłym roku Hiszpan zdecydował się porzucić Długodystansowe Mistrzostwa Świata, aby jak najlepiej zaprezentować się podczas Indianapolis 500 i Rajdu Dakar. O ile, w tej drugiej imprezie, wypadł on zaskakująco dobrze jak na debiutanta, tak w pierwszej zaliczył fatalny start. Po drodze był też sukces w Rolex 24 at Daytona i upragniony triumf w amerykańskich zawodach za drugim podejściem.

Większość obserwatorów domyśla się, jakie są cele 38-latka. Przede wszystkim chciałby on zdobyć „Potrójną Koronę” i pójść w ślady Grahama Hilla. Do tego brakuje mu triumfu w legendarnym klasyku Indy500. Wydaje się, że bez pełnego programu w IndyCar obecnie trudno będzie komukolwiek wygrać te zawody. Mimo to, zainteresowanie osobą zawodnika z Oviedo było spore. Zaangażować chciał go zespół Andretti Autosport, ale przeszkodą była… Honda.

ZOBACZ TAKŻE
Brak weta Hondy, ale Fernando Alonso wystartuje z Arrow McLaren SP

Z najlepszych ekip korzystających z silnika Chevroleta idealne byłoby Penske, ale oni nie mieli zamiaru rezygnować z mocnego „trio” (Pagenaud, Power i Newgarden). Także dodatkowy bolid nie wchodził w grę. Dlatego Alonso skazany był znów na McLarena, który być może wypadnie o wiele lepiej niż rok temu. Jednak szanse na upragniony triumf są raczej znikome.

Nawiązanie do legend

W związku z tym faktem wielu ekspertów spodziewa się, że głównym celem stanie się trzeci tytuł MŚ w Formule 1. Kibice przytaczają historie Nikiego Laudy i Alaina Prosta, którzy wrócili po do F1 i osiągnęli sukces po przerwie. Austriak w 1984 roku zdobył trzecią koronę, a Francuz w 1993 roku czwartą. Alonso wielokrotnie powtarzał w wywiadach i swoich relacji na Instagramie, że ludzie notorycznie go pytają o możliwość realizacji podobnego scenariusza.

Warto przypomnieć, że w trakcie gali rozdania nagród FIA, hiszpański „Samurai” otwarcie przyznał, że chce wrócić do F1. Jeszcze nie tak dawno wypowiadał się o możliwości pokonania Lewisa Hamiltona, który według niego ma kilka słabych punktów.

Fernando Alonso i szanse na powrót do F1

Były dwukrotny mistrz świata F1 opowiedział o swoich planach w trakcie relacji zorganizowanej przez oficjalny profil Le Mans na Instagramie. Podczas konwersacji zauważyć można było, że miał on duże nadzieje w związku z rewolucją, która była planowana na sezon 2021.

Zawsze powtarzałem, że należy spojrzeć na rok 2021, ponieważ nowe zasady pozwolą na wyrównanie stawki. To byłaby odpowiednia pora na mój powrót, ponieważ wciąż jestem głodny sukcesów – przyznał ”Nando”, cytowany przez El Mundo.

F1 opóźniła wprowadzenie nowych przepisów na 2022 rok, a to bardzo zła wiadomość dla tego sportu. Uważam, że muszą wyrównać stawkę i wprowadzić nowe zasady. Niestety, tak się nie stanie. Ta droga jest jednak odpowiednia, ponieważ w obecnej sytuacji na całym świecie, opracowanie nowych bolidów na przyszły rok, byłoby niemożliwe. Jeśli chodzi o mnie, to mniej więcej wiem, co będę robić w 2021 roku. I mam nadzieję, że będę mógł to wam wszystkim ogłosić w najbliższych dniach – oświadczył były kierowca Scuderii Ferrari.

ZOBACZ TAKŻE
Fernando Alonso chce wrócić do Ferrari? Sebastian Vettel odrzucił ofertę

Jedną z możliwości ewentualnego powrotu do stawki byłoby zastąpienie Sebastiana Vettela w Ferrari. Ostatnio było dość głośno o rozmowach hiszpańskiego zawodnika z Mattią Binotto. Drugą możliwą opcją byłoby ponowne związanie się z Renault, gdyby rozstał się z nimi Daniel Ricciardo. Alonso mógłby spróbować przywrócić ekipę na szczyt i przypomnieć im lata 2005-2006. Mimo wszystko, Cyril Abiteboul byłby raczej skory dać szansę młodemu pokoleniu. Zwłaszcza, że w swojej akademii mają obiecujących zawodników: Guanyu Zhou (F2) i Christiana Lundgaarda (F2, wcześniej debiutanta roku w F3).

Powrót do FIA WEC? Pewny start w Le Mans

W wywiadzie udzielonym w trakcie wspomnianej gali FIA, Hiszpan oznajmił zdziwionej dziennikarce, że powróci do F1 albo znów wystartuje w pełnym cyklu FIA WEC. Druga opcja była związana przede wszystkim z wprowadzeniem hypercarów, które miałyby być szybsze od obecnych prototypów klasy LMP1.

Według nowego regulaminu, samochody klasy Hypercars mają spełniać wymagania takie jak m.in. 1110 kg masy samochodu, 750 KM mocy układu napędowego. Oprócz tego, dla wszystkich ekip będzie ujednolicony dostawca ogumienia. Natomiast przepisy miały pozostawić ogromną swobodę inżynierom w kwestii projektowania samochodów. Przede wszystkim brak ograniczeń projektowych w zakresie nadwozia, aerodynamiki i nadwozia. Jednak już dochodziły nas słuchy o tym, że przy wielu kwestiach wciąż jest wiele znaków zapytania, a odpowiedzi ze strony FIA wciąż nie ma.

Zespoły rywalizujące w najwyższej klasie mogą, lecz nie muszą korzystać z hybrydowego układu napędowego. Jeśli natomiast, zdecydują się na taki ruch, jednostka elektryczna, będzie mogła generować maksymalnie moc na poziomie 270 KM. Z zewnątrz wydawać może się, że szykuje się ciekawa rywalizacja. Niestety niekoniecznie, mogą w tym nie pomóc także ekipy IMSA, które będą dopuszczone do 24h le Mans.

Myślę, że Hypercary to świetny projekt, wraz z różnymi rozwiązaniami, o którym już wiem. Mistrzostwa przechodzą znakomity okres z IMSA. Wiele rzeczy w przyszłości pozwolą na niesamowity i jeszcze większy progres i chcę spróbować jazdy w tych samochodach, więc chcę być tego częścią, ale nie wiem kiedy. Oczywiście moje doświadczenie z Le Mans to 100% miłości. Wygrałem mistrzostwa oraz dwukrotnie triumfowałem w Le Mans. Na pewno wystartuję raz jeszcze! Jednakże, nie wiem jeszcze kiedy. Mam dużo czasu – dodał były reprezentant Toyoty w WEC.

Fernando Alonso: Może pełny cykl w IndyCar?

Jedynym kierowcą w całej historii sportów motorowych, który wygrał wyścig w Monaco (F1), 24-godzinny Le Mans oraz Indianapolis 500 jest Graham Hill. W języku sportowym nazywa się to Potrójną Koroną (z ang. Triple Crown). Oprócz tego, w 1962 i 1968 roku zdobył mistrzowskie tytuły F1. Przez wielu uważany jest za legendę, ponieważ udowodnił, że jest najszybszy w każdym samochodzie i warunkach.

Fernando Alonso już za czasów swoich startów w Ferrari (w latach 2010-2014) zaczął poważnie myśleć nad pójściem w ślady Brytyjczyka. Hiszpan dwukrotnie zwyciężał w GP Monaco (2006 i 2007) i dwukrotnie triumfował w Le Mans (2018 i 2019). Ostatnim wyzwaniem pozostaje Indy500.

ZOBACZ TAKŻE
McLaren i dziewictwo w IndyCar. Czy nawiążą do dawnych sukcesów?

W 2017 roku „Nando” był bliski wygrania Indianapolis 500. Zespół McLarena połączył wówczas siły z Andretti Autosport. Niespodziewanie były dwukrotny mistrz świata F1 zajął 5. miejsce w kwalifikacjach, a w wyścigu przewodził stawce. Niestety, na 20 okrążeń przed metą silnik Hondy odmówił posłuszeństwa i Hiszpan nie ukończył zawodów. W 2018 roku Hiszpan nie startował.

McLaren nie ma szczęścia?

W zeszłym roku, McLaren postanowił wystartować już jako w pełni autonomiczny zespół. Stajnia z Woking miała wsparcie techniczne Carlina. Ambitne plany brytyjskiej ekipy nie wypaliły. Niskie prędkości maksymalne oraz niestabilny samochód nie pozwolił Alonso nawet zakwalifikować się do zawodów. Wszystkim towarzyszyło rozczarowanie, ale tym razem zespół będzie lepiej przygotowany. McLaren SP wystartuje bowiem w pełnym cyklu IndyCar. Ich gwiazda i ambasador dołączy do nich na zmagania w Indianapolis.

Niedawno Fernando Alonso stwierdził, że mistrzostwo serii IndyCar byłoby kuszące. Hiszpan byłby pierwszym kierowcą w historii motorsportu, który zdobył mistrzowskie tytuły w trzech prestiżowych czempionatach.

Pełen cykl IndyCar? Rozważałem to dwa lata temu. Jestem mistrzem F1 i World Endurance Championship, więc gdybym dorzucił do tego mistrzostwo IndyCar? To byłoby niesamowite. Nie zostałbym drugim człowiekiem w historii, lecz pierwszym i to mnie strasznie pociąga – oznajmił 38-latek.

Jednakże, aby tego dokonać, musiałbym zrezygnować z wielu rzeczy ze swojego życia. Myślę, że kilka lat temu, była taka możliwość, ale teraz? Musiałbym przejechać 16 lub 17 wyścigów, a każdy tor będzie wymagać ogromnego poziomu przygotowania. Wszystko dlatego, że nie znam tamtych torów i musiałbym rywalizować z kierowcami, którzy znają je tak, jak ja tory F1. Dlatego też, nie wyobrażam sobie pełnego cyklu. To byłoby zbyt duże poświecenie – przyznał Hiszpan.

Będzie liczył się tylko Rajd Dakar?

W styczniu bieżącego roku, Alonso wystartował z Toyotą w Rajdzie Dakar. W trakcie 8. etapu zajął fenomenalne 2. miejsce. Hiszpan nie ukrywa, że chciałby tam wrócić. Jego start udowodnił, że potrafi on być konkurencyjny w każdym możliwym samochodzie.

ZOBACZ TAKŻE
Fernando Alonso: Po Dakarze ponownie wystartuję w Indy 500

Uwielbiam i mam ducha rywalizacji. Przeżyłem w trakcie tego Rajdu niesamowite chwile, dzieliłem je z kierowcami, mechanikami, pilotem. To niespotykane i ekscytujące. Jesteś na środku pustyni, nie ma hoteli, łazienek, wielu rzeczy, do których jesteś przyzwyczajony w innych seriach. Co najważniejsze, nie ma różnic pomiędzy ludźmi. Myślę, że to były trzy tygodnie czystego doświadczenia. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę. Myślę, że mam wiele lat przed sobą na to wyzwanie. Carlos Sainz wygrał w tym roku w wieku 57 lat. Liczę na to, że następnym razem będę jeszcze bardziej konkurencyjny i wygram – wyjaśnił podopieczny Flavio Briatore.

Własny zespół

Fernando Alonso kieruje własnym zespołem e-sportowym oraz ekipą Formuły Renault Eurocup. Dlatego też został zapytany, czy chciałby założyć własny zespół F1.

Zespół F1 utworzony przez byłego kierowcę generuje więcej problemów niż szczęścia. Na pewno tego nie planuje – zakończył Alonso.

W przeszłości mistrzami świata, którzy ostatnio próbowali swoich sił jako właściciele ekip w F1 byli m.in. Alain Prost i Sir Jackie Stewart. Największe szczęście miał ten drugi, ponieważ było mu dane doświadczyć smaku zwycięstwa. Było to podczas GP Europy w 1999 roku za sprawą Johnnego Herberta. Obecnie powtórzenie choćby tegoż wyczynu byłoby mało realne. 

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama