Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Monza 1979, czyli wspaniała walka kierowców Scuderii Ferrari o tytuł

Karuzela Formuły 1 przenosi się na legendarny tor Monza. Co roku jest to wielkie święto, a gdy któryś z kierowców Ferrari staje na podium mamy wręcz święto narodowe. W tym roku jednak kierowcy Ferrari nie mają czym walczyć o wysokie lokaty. Jednak w 1979 t. cała Italia celebrowała sukces, gdy obaj kierowcy włoskiej Scuderii na włoskiej ziemii walczyli o tytuł mistrza świata. Czas cofnąć się o ponad 40 lat i przeżyć na nowo tę rywalizację.

Opublikowano

w dniu

Scheckter prowadzi w wyścigu Monza 1979
Fot. LAT Images / Jody Scheckter w drodze po tytuł

Przed weekendem Monza 1979

Jody Scheckter pewnie prowadził w tabeli kierowców, przed wyścigiem Monza 1979. Kierowca Ferrari prowadził w niej, będąc bezpośrednio nad swoim partnerem z zespołu Gillesem Villeneuve’em. Na początku sezonu wydawało się, że to zespół Ligier będzie rozdawał karty. Jednak z wyścigu na wyścig Ferrari coraz bardziej odskakiwało konkurencji.

ZOBACZ TAKŻE
Era turbo – najbardziej szalone lata w Formule 1

Z kolei w czasie GP Francji, po raz pierwszy w historii wyścig wygrał samochód z silnikiem turbo. Jean-Pierre Jabouille zwyciężył wtedy zasiadając za sterami swojego Renault. Jak się okazało Francuzi ukazali przyszłość.

Wspaniała walka pomiędzy Arnouxem a Villeneuvem

Fot. F1 History / Wspaniała walka o P2 w Dijon, pomiędzy Villeneuvem a Arnouxem

Zawody  na torze Monza były 13. rundą w kalendarzu. Kanadyjczyk Villeneuve, aby podtrzymać swoją szansę na tytuł, musiał koniecznie ukończyć wyścig przed Scheckterem. Zapowiadały się zatem zmagania pełne emocji. Pikanterii dodawał fakt, iż w związku z nowym systemem punktacji, kierowcy mogli zaliczać tylko po cztery najlepsze wyniki z każdej połowy sezonu.

ZOBACZ TAKŻE
Montjuich 1971, czyli początek oponiarskiej rewolucji w F1

Start do wyścigu o GP Włoch

Nigdzie nie widać takiego entuzjazmu, jak na torze Monza, a gdy Ferrari bije się o mistrza, atmosfera jest napięta do granic. Tak było tym razem, bowiem Scheckter regularnie punktował, więc gdyby wygrał we Włoszech zostałby mistrzem świata.

Jody Schecter podczas pokazowej jazdy swoim Ferrari z 1979 roku Monza 1979

Fot. Formula 1 / Jody Schecter podczas pokazowej jazdy swoim Ferrari z 1979 roku

Alan Jones miał świetną drugą połowę sezonu, lecz w pierwszej zdołał zdobyć tylko cztery punkty. Był to jednak znak, że Williams w najbliższej przyszłości namiesza w stawce.

ZOBACZ TAKŻE
500 Miglia di Monza - prawdziwa historia włoskiego owalu

Lauda już to przerabiał i teraz zasłonięty parasolem, tylko się uśmiechał. Keke Rosberg z kolei wymieniał już w kokpicie ostatnie uwagi ze swoim inżynierem. Arnoux i Jabouille przez niezliczoną ilość awarii nie mieli dużo punktów, lecz w kwalifikacjach zajęli dwa pierwsze miejsca. Ich czas miał jeszcze nadejść.

Mechanicy Gillesa składają jego auto

Fot. Luca / Mechanicy w trakcie przygotowań do złożenia auta Kanadyjczyka

Czas widzów natomiast nadszedł, gdy wozy natychmiast ruszyły w kierunku szykany, na której rok wcześniej doszło do potężnej kraksy. Jej przykrym skutkiem, była śmierć Ronny’ego Pettersona. Wszystkie poza Jonesem, Australijczyk bowiem wystartował fatalnie. Tymczasem Scheckter wskoczył na pierwsze miejsce, w tym prawdopodobnie najważniejszym wyścigu jego życia.

Prowadzenie jednak szybko odzyskał Arnoux. Na dwunastym okrążeniu Francuz zwolnił, a następnie wycofał się z rywalizacji, z powodu awarii zapłonu. Na czele daleko przed innymi jechali Scheckter oraz Villeneuve. Doprowadziło to kibiców do szaleństwa. Dwa Ferrari były pierwsze we Włoszech, a ich kierowca miał szansę na tytuł Mistrza Świata. Czy Tifosi potrzebowali czegoś więcej?

Monza 1979 walka kierowców Ferrari

Niemal wszyscy główni rywale bohaterów narodowych Włoch odpadli. McLareny wskutek awarii oraz wypadku, a w obu Renault jak zwykle nawalił silnik. Lotusy z kolei nie prezentowały przyzwoitego tempa. W bliskiej odległości za kierowcami Ferrari utrzymywał tylko Clay Regazzoni.

ZOBACZ TAKŻE
Przedstawiamy legendy Indianapolis 500: Rick Mears

Przyjaźń nad tytuł

Villeneuve jechał znacznie szybciej niż Scheckter, lecz nie zdecydował się na atak. Powodem była więź między kierowcami. Kanadyjczyk był wobec swojego kolegi z zespołu lojalny i stąd nie przeprowadził żadnego ataku. Zawodnik z Ameryki Północnej uznał, że jego kolej na mistrzostwo przyjdzie już za rok.

Nie zamierzałem go wyprzedzić, to nie byłoby sprawiedliwe, ale jechałem za nim przez całe popołudnie, mając nadzieję, że jego silnik wybuchnie!

Na mecie Scheckter wraz z żywiołową włoską publiką skakał z radości. Jody został pierwszym w historii Afrykaninem, który zdobył tytuł mistrza świata oraz jako jeden z niewielu z jego kraju (RPA) odnosił sukcesy w sportach motorowych. Wygrał robiąc to co umiał najlepiej, czyli jeździł szybko i nie podejmował zbędnego ryzyka. Mimo niemrawych początków, wyróżniał się w Tyrellu i Wolfie, jednak dzięki mechanikom Ferrari pokazał na co go stać.

Jody Scheckter celebruje tytuł Monza 1979

Fot. Scuderia Ferrari / Scheckter celebruje zdobycie tytułu Mistrza Świata

Villeneuve miewał przebłyski geniuszu, lecz to reprezentant RPA bardziej regularnie punktował, kiedy trzeba. Dzięki temu, nawet gdyby liczyć wszystkie, Scheckter zostałby mistrzem i to na dwa wyścigi przed końcem kampanii. Zasłużył na tytuł bez dwóch zdań. Monza 1979 tylko tego dowiodła.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama