Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Przedstawiamy legendy Indianapolis 500: Rick Mears

Rick Mears, znany także jako „Rocket Rick”, jest jedną z największych legend serii IndyCar. Kierowca jest w gronie trzech zawodników dzierżących rekord 4 zwycięstw w Indianapolis 500. Amerykanin jako jedyny zdobył aż 6 pole position do tego wyścigu. Bez wątpienia był bardzo szybkim, ale i niezwykle rozważnym kierowcą, co wyróżniało go na torze. Pora go bliżej poznać!

Opublikowano

w dniu

Rick Mears Brabham Test F1
Fot. Indycar_MN / Twitter

Rick Mears zawsze grał czysto

Jak sam kiedyś przyznał 68-latek: – Zawsze jadę wystarczająco szybko, by wygrać i wystarczająco wolno, by dojechać do mety. Taktyka ta okazała się niezwykle skuteczna. Mimo walki o najwyższe laury, zawsze jeździł czysto, nie blokując ani nie rozbijając rywali. Uchodził za dżentelmena na torze, jak i poza nim. Artykuł ma na celu przybliżyć czytelnikom przebieg jego obfitującej w sukcesy kariery.

Rick Ravon Mears urodził się 3 grudnia 1951 roku w Wichita w stanie Kansas. Wkrótce wraz z rodzicami przeniósł się do Bakersfield w Kalifornii. To tam właśnie wraz ze starszym bratem, Rogerem, odkryli swoją pasję do motosportu.

Roger koncentrował się początkowo na wyścigach samochodów seryjnych, natomiast Rick wybrał motocykle. W 1968 roku zaczął ścigać się na jednośladach na pustyni w Południowej Kalifornii. Po kontuzji, jakiej nabawił się w jednym z wypadków, jego matka, Mae, przekonała go, by porzucił motocykle i zaczął rywalizację na czterech kołach.

Rick Mears poszedł wówczas w ślady swojego brata i rozpoczął starty w rajdach terenowych. Obydwaj młodzi zawodnicy mieli pełne wsparcie swojego ojca, Billego, który przed przeprowadzką do Kalifornii ścigał się w wyścigach samochodów seryjnych w Kansas i Oklahomie. Po przenosinach do Bakersfield poświęcił się karierze swoich synów, przygotowując dla nich wyścigowe maszyny. Skonstruowane przez niego pojazdy rywalizowały w rajdach terenowych oraz imprezach typu Baja na południu Stanów Zjednoczonych. 

Po ukończeniu szkoły średniej Mears rozpoczął pracę w firmie Mears Excavation jako operator ciężkiego sprzętu, a wolny czas poświęcał na starty w wyścigach. Wspólnie z bratem brali udział w zawodach off-roadowych, dominując w lokalnych imprezach na Ascot Park. W jednym z sezonów rodzeństwo wygrało 14 z 15 wyścigów.

Wkrótce bracia zainteresowali się także słynnym wyścigiem górskim na Pikes Peak. W 1972 i 1973 roku zwycięstwo w tej imprezie odniósł Roger Mears. W 1976 r. swój triumf mógł świętować natomiast Rick, który zasiadał za kierownicą Porsche 2386. Był to bardzo ważny rok dla kariery młodego Amerykanina. Mears w tym samym roku wywalczył mistrzostwo Formuły Vee oraz Super Vee SCCA. Jego talent dostrzegł biznesmen, Bill Simpson, który postanowił udzielić mu swojego wsparcia.

IndyCar

Dzięki Simpsonowi Mearsowi zaliczył kilka wyścigów w Formule 5000, dostał także szansę startu w Indy Car w barwach zespołu Art Sugai. Podczas swojego debiutu w Ontario zawodnik otrzymał do dyspozycji bolid Eagle-Offenhauser, który ustawił na 20. polu startowym. W trakcie wyścigu zaliczył jednak znaczny awans i przekroczył linię mety jako ósmy. W tym samym roku wystąpił także w wyścigu na College Stadium i Phoenix, w obydwu zajmując 9. miejsce. United States Auto Club przyznało mu tytuł debiutanta roku.

Początek sezonu 1977 nie był już tak udany dla Mearsa, który dysponował trzyletnim bolidem Eagle’a. Podczas pierwszych pięciu rund kierowca trzykrotnie nie dotarł do linii mety z powodu awarii, a w Phoenix i Indianapolis nawet nie zdołał zakwalifikować się do wyścigu. Przełom nastąpił w Michigan, gdzie ukończył zawody na 6. miejscu. W kolejnych startach zajął 7. (College Stadium) i 5. (Milwaukee) miejsce. W Ontario odpadł z wyścigu przez awarię silnika, a w kolejnym wyścigu w Michigan był ósmy. 

Rick Mears

Fot. Indianapolis Motor Speedway / Rick Mears

Tymczasem Bill Simpson, który wprowadził Mearsa do IndyCar, zaaranżował spotkanie kierowcy z Rogerem Penske, który był pod wrażeniem wyników Amerykanina w słabszym zespole. Jego ekipę reprezentowali wówczas Mario Andretti i Tom Sneva. Ten pierwszy łączył jednakże program startów w IndyCar z rywalizacją w Formule 1 w barwach Lotusa. Tym samym nie mógł wziąć udziału we wszystkich wyścigach sezonu. Mears otrzymał propozycję startu w 9 z 18 wyścigów, zastępując Andrettiego w rundach kolidujących z Formułą 1. Rick miał także zapewniony start w Indy 500. Ostatecznie wziął udział w 11 rundach sezonu 1978.

Amerykanin prezentował dobre tempo od samego początku, zajmując piąte miejsce w Phoenix. Jego występ w Indianapolis przewyższył natomiast wszelkie oczekiwania. Wtedy po raz pierwszy zapewnił sobie start w pierwszym rzędzie i został pierwszym w historii debiutantem, który podczas kwalifikacji osiągnął średnią prędkość ponad 200 mil/h (321 km/h). Jednakże wyścig nie był dla Mearsa już tak łaskawy. Na starcie zawodnik stracił kilka pozycji.

Wkrótce odkrył, że jego kask nie jest zapięty wystarczająco mocno, a podmuch wiatru omal nie strącił mu go z głowy. Kierowca musiał zjechać do alei serwisowej, by poprawić zapięcie kasku. Mears został w tym czasie zdublowany, a na 104. okrążeniu odpadł z wyścigu z powodu wybuchu silnika. Mimo to świetna forma w kwalifikacjach wystarczyła do zdobycia tytułu debiutanta roku. Amerykanin musiał podzielić się tym zaszczytem z jedenastym na mecie wyścigu Larrym Rice’m.

Podczas kolejnej rundy w Bowmanville Ricky Mears zajął drugie miejsce, a tydzień później w wyścigu Rex Mays 150 na Wisconsin State Fair Park Speedway po raz pierwszy został zwycięzcą wyścigu. Miesiąc później, podczas rundy na owalu w Atlancie Mears powrócił na najwyższy stopień podium, a na torze drogowym Brands Hatch sięgnął po trzecie zwycięstwo. W międzyczasie jeszcze dwukrotnie stawał na podium zajmując drugie miejsce na owalu w Milwaukee i na drogowy torze Silverstone. Sezon zakończył na neizłym 9. miejscu w klasyfikacji generalnej.

Penske przechodzi do CART

W 1979 roku kilku właścicieli zespołów IndyCar niezadowolonych z organizacji zawodów przez USAC, w tym Roger Penske, utworzyło konkurencyjną serię CART. Team Penske zapewnił Rickowi Mearsowi pełen program startów w nowo powstałych mistrzostwach. Od początku sezonu Amerykanin prezentował mocną formę zdobywając w trzech pierwszych rundach dwukrotnie drugie miejsce (Phoenix i Atlanta).

Przed wyścigiem w Indianapolis zespół dał kierowcą wolną rękę w kwestii wyboru pojazdu, jakim będą się ścigać. Mears postawił na zeszłoroczny bolid Penske PC-6. Jego zespołowy kolega, Bobby Unser zdecydował się na start w nowszej konstrukcji, Penske PC-7. Po kwalifikacjach wyglądało na to, że lepszego wyboru dokonał Mears. Amerykanin wywalczył swoje pierwsze w karierze pole position do Indy 500, jego zespołowy kolega znalazł się natomiast w drugim rzędzie. Na starcie prowadzenie objął Al Unser Sr za kierownicą Chaparrala 2K. Zawodnik zdominował pierwszą połowę wyścigu, jednak dym wydobywający się z tyłu jego samochodu zmusił go do dodatkowego pit stopu, a na prowadzeniu znalazł się Bobby Unser. Kilka okrążeń później kierowca Chapparala ujrzał płomienie z tyłu swojego samochodu i był zmuszony wycofać się z rywalizacji.

Rick Mears 1979 Indianapolis 500

Fot. Pinterest / Rick Mears, Penske PC-6, Indianapolis 500, 1979 r.

Na 20 okrążeń przed metą Bobby Unser prowadził w wyścigu, jadąc o kilka długości samochodu przed Mearsem. Jednak na kolejnej pętli Unser znacznie zwolnił i zjechał na pobocze. W jego samochodzie doszło do awarii skrzyni biegów i zawodnikowi pozostał jedynie trzeci bieg. Kierowca wolnym tempem starał się ukończyć rywalizację. Tymczasem na prowadzenie wysunął się Rick Mears. Osiem okrążeń przed metą ogłoszono ostatnią neutralizację wywołaną wypadkiem Toma Snevy’a. Mimo ściśnięcia stawki pozycja amerykańskiego zawodnika podczas restartu była niezagrożona, ponieważ drugi A.J. Foyt miał przed sobą 14 zdublowanych samochodów. Co więcej, wkrótce tego zawodnika dopadły problemy z silnikiem. 

Mears utrzymał prowadzenie po wznowieniu rywalizacji i odniósł zwycięstwo. W ten sposób został dziesiątym zawodnikiem w historii, który wygrał Indianapolis 500 po starcie z pole position. Bobby Unser mimo problemów ze skrzynią biegów zdołał ukończyć rywalizację na piątym miejscu. – W trakcie wyścigu zobaczyłem większe możliwości PC-7. Mimo to wolałem zostać przy 6, ponieważ znałem ten samochód, wiedzieliśmy, na czym stoimy i był to w pewnym sensie „stary wierny”. I jak się okazało, działał bardzo dobrze.

Mears utrzymywał mocną formę przez resztę sezonu kończąc większość wyścigów w czołowej piątce. Podczas dziewiątej rundy na torze Watkins Glen zajął drugie miejsce i już do końca sezonu składającego się z 14 eliminacji nie zszedł z podium. Amerykanin wygrał wyścigi na torach w Trenton i Atlancie, zdobył także pole position w Ontario.

Na przestrzeni całego sezonu zawodnik 9 razy stawał na podium i tylko raz, podczas drugiego biegu w Trenton, zajął miejsce poza pierwszą piątką przekraczając linię mety jako siódmy. W klasyfikacji generalnej zdobył 4 060 punktów, dzięki czemu został mistrzem pokonując Bobby’ego Unsera o przeszło 240 punktów.  

Indianapolis 500 w 1980 roku

W 1980 roku zespół Penske nie był w stanie nawiązać walki z korzystającym z efektu przypowierzchniowego Chapparalem. Dodatkowo w pierwsze połowie sezonu Mears nie ukończył trzech wyścigów, jednak w pozostałych meldował się w czołowej piątce. Kierowca miał szansę na dobry wynik w Indianapolis, który rozpoczynał szóstego pola startowego.

Indianapolis 500 1980 start

Fot. silodrome.com / Okrążenie formujące przed wyścigiem Indianapolis 500 w 1980 roku

Na 172. okrążeniu Mears objął prowadzenie, a następnie wypracował sobie 20-sekundową przewagę. Jednakże z powodu niefortunnej dla Amerykanina neutralizacji, spadł on na trzecie miejsce. Później Rick przebił oponę i musiał zaliczyć dodatkowy pit stop. Kierowca ukończył ostatecznie zawody z okrążeniem straty zajmując piąte miejsce.

Na obiekcie Watkins Glen Mears ponownie rozpoczął serię podiów, zdobywając pod rząd dwa drugie (Watkins Glen i Milwaukee), oraz dwa trzecie miejsca (Ontario i Michigan), a następnie zwyciężył na Autódromo Hermanos Rodríguez. Sezon zakończył na 4. miejscu w tabeli z dorobkiem 2 866 punktów. 

Rick Mears został także zaproszony przez szefa zespołu Brabham, Berniego Ecclestone’a, na test bolidu Formuły 1. Wówczas młody Amerykanin poprowadził Brabhama BT49 na torze Paul Ricard. Zawodnik początkowo tracił kilka sekund do etatowych kierowców ekipy, wkrótce jednak lepiej poznał charakterystykę maszyny i zakończył sesję z czasem gorszym o zaledwie 0,5 sekundy od rezultatu Nelsona Piqueta. Kilka miesięcy później zespół udał się na Riverside, gdzie  testował nowe skrzynie biegów. Podczas sesji Mears zaprezentował lepsze tempo od Brazylijczyka. Mimo konkurencyjnego tempa Amerykanin zdecydował się pozostać w CART

Zacząłem się ścigać hobbystycznie, bo to kocham i czyni mnie to szczęśliwym. Zdecydowałem, że będę robił to, co czyni mnie szczęśliwym, a nie to, co mi się najbardziej opłaca. Pieniądze w F1 były dobre, ale były tam tylko tory drogowe. Widziałem, że CART staje się silne, a ja lubię tą różnorodność z krótkimi owalami, długimi owalami, torami ulicznymi i torami drogowymi. Czułem, że musisz być bardziej wszechstronnym kierowcą, by zostać mistrzem CART, poza tym podobało mi się w Penske. Dla mnie CART było bardziej konkurencyjne i stanowiło większe wyzwanie – przyznała legenda Indy 500.

Rick Mears Brabham testy F1 Riverside

Fot. globoesporte.globo.com / Rick Mears Brabham testy F1 Riverside

Mears wziął także udział w International Race of Champions. Kierowca zadebiutował w tych zawodach w 1979 roku podczas wyścigu w Michigan, nie ukończył ich jednak z powodu wypadku. W 1980 roku wystartował już w 3 z 5 rund zajmując 3. miejsce w Michigan, 4. na Riverside i 2. w Atlancie. W klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce, za Bobbym Allisonem i Darrelem Waltripem. Rick wziął udział w tych mistrzostwach także w 1986 i 1989, lecz mimo dwóch zdobytych pole position, nie ukończył żadnego wyścigu w czołowej piątce i w klasyfikacji generalnej znalazł się na końcu tabeli.

Fenomenalny rok 1981

Podczas rundy w Phoenix, rozpoczynającej sezon 1981 mistrzostw Indy Car, Ricky Mears zajął czwarte miejsce. Kierowca udał się następnie na wyścig Indianapolis 500, który ze względu na rozłam między USAC i CART nie był zaliczany do klasyfikacji generalnej CART. Impreza nie potoczyła się szczęśliwie dla Amerykanina. Kierowca nie zaliczył udanych kwalifikacji i przystępował do rywalizacji z odległego ósmego rzędu. Pech nie opuszczał zawodnika także podczas wyścigu. Na 59. okrążeniu Mears zjechał do alei serwisowej.

Podczas pit stopu z węża tankującego rozlał się metanol wykorzystywany wówczas jako paliwo dla bolidów IndyCar. Ciecz w kontakcie z rozgrzaną pokrywą silnika zaczęła płonąć charakterystycznym dla siebie niewidzialnym i bezdymnym płomieniem wywołując panikę w alei serwisowej. Mechanicy ruszyli do ucieczki, a objęty płomieniami członek ekipy odpowiedzialny za tankowanie podskakiwał i machał rękami próbując zwrócić na siebie uwagę ekipy gaśniczej, która zajęta była bolidem. kierowca, którego także objęły płomienie, wyskoczył z pojazdu i pobiegł w stronę pit wall.

Nikt nie widział jednak pożaru na jego kombinezonie i porządkowy początkowo próbował pomóc zdjąć mu kask. Mears przeskoczył pit wall i pobiegł w stronę mechanika z gaśnicą, który przestraszony uciekł zostawiając urządzenie. Mears próbował obrócić gaśnicę w swoją stronę i ugasić pożar, ostatecznie z pomocą przybył jego ojciec. Służby gaśnicze, które początkowo szybko opuściły miejsce pożaru nie zdając sobie sprawy z jego rozmiarów, powróciły na miejsce postojowe Ricka Mearsa dokładnie polewając jego bolid pianą gaśniczą.

Pożar w alei serwisowej, Indianapolis 500, 1981 rok

Kierowca doznał poparzeń twarzy i wraz z czterema mechanikami ekipy Penske trafił do szpitala. Zawodnik musiał przejść operację plastyczną twarzy, w szczególności nosa, co zmusiło go do opuszczenia rundy w Milwaukee. Mears powrócił za stery bolidu już podczas kolejnej, podwójnej rundy w Atlancie wygrywając obydwa wyścigi. W Michigan zajął trzecie miejsce, na Riverside jako pierwszy ujrzał flagę w czarno-białą szachownicę, a w Milwaukee był drugi. Kolejne trzy wyścigi (Michigan, Watkis Glen, Mexico City) ukończył na najwyższym stopniu podium.

W kończącej sezon rundzie w Phoenix był ósmy, co było jego najgorszym wynikiem w sezonie. Dzięki 6 zwycięstwom (na 11 rund), Mears zapewnił sobie drugi tytuł mistrzowski z dorobkiem 304 punktów. Jego rywal, Bill Alsup miał ich 175. Kierowca mógł się także pochwalić kolejnymi dwoma pole position zdobytymi w Atlancie i Michigan.

IndyCar 1982

Po fenomenalnym roku 1981 Ricky Mears nie spoczął na laurach i perfekcyjnie rozpoczął kolejny sezon wygrywając pierwsze dwa wyścigi (Phoenix i Atlanta) po wcześniejszym wywalczeniu do nich pole position. Kierowca nie zwalniał tempa podczas rundy w Indianapolis. W kwalifikacjach ponownie był najszybszy, a jego przewaga nad drugim Kevinem Coganem wyniosła aż 2,922 mili/h (4,703 km/h). Mimo dobrej pozycji startowej Cogan z pewnością nie wspomina najlepiej tego wyścigu. Na okrążeniu formującym stracił on panowanie nad bolidem i uderzył w samochód Foyta doprowadzając do karambolu. W jego wyniku z rywalizacji odpadło aż 4 zawodników. Niektórzy kierowcy, w tym Gordon Johncock, Johnny Rutherford oraz Bobby Unser uważali, że do wypadku Cogana przyczynił się Rick Mears, który wówczas znacznie zwolnił. 

Rick Mears 1982 Indy 500

Fot. pinimg.com / Rick Mears, Indianapolis Motor Speedway, 1982 r.

Mimo iż Mears stracił dwóch groźnych rywali jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji, wcale nie miał przed sobą prostego zadania. Zawodnik prezentował jednak doskonałą formę i sześciokrotnie wychodził na prowadzenie przewodząc stawce przez 77 okrążeń. W końcowej fazie rywalizacji toczył pojedynek o zwycięstwo z Gordonem Johncockiem. Podczas restartu na 40 okrążeń przed metą Johncock wyprzedził Mearsa obejmując prowadzenie. Rick był szybszy w zakrętach, lecz tracił dystans na prostych.

Zawodnicy cały czas utrzymywali się blisko siebie. 18 okrążeń przed metą Mears udał się do alei serwisowej. Podczas zjazdu natrafił na wolniejszy pojazd Herma Johnsona i wjechał w jego tył. Uderzenie nie było mocne i pojazd nie wymagał naprawy, zawodnik stracił jednak kilka cennych sekund. Co więcej, zespół popełnił błąd napełniając mu bak paliwa do pełna, zamiast nalać go tylko tyle, by starczyło go do ukończenia wyścigu. Dwa okrążenia później zjechał Gordon Johncock, którego pit stop był o kilka sekund krótszy. Po powrocie na tor znalazł się na prowadzeniu z 11-sekundową przewagą nad Mearsem.

Mimo nadmiaru paliwa Mears prezentował znacznie lepsze tempo odrabiając do swojego rywala po sekundzie na okrążeniu. Kierowca doścignął Johncocka na ostatnim kółku i spróbował ataku po wewnętrznej zrównując się z pojazdem swojego przeciwnika. Johncock wszedł szeroko w zakręt, po czym zamknął rywalowi drzwi i zdołał utrzymać się przed Mearsem, który musiał nieco odpuścić i stracił dystans do lidera. Mears zbliżał się do niego przez całe okrążenie i w ostatnim wirażu ponownie był tuż za jego tylnym skrzydłem. Na wyjściu na prostą pojechał w tunelu za samochodem Johncocka, lecz mimo to nie zdołał się do niego zbliżyć.

Gordon Johncock jako pierwszy minął linię mety dojeżdżając 0,16 sekundy przed Mearsem. Był to najciaśniejszy finisz wyścigu w jego 66-letniej historii. – Jeszcze jedno okrążenie, a mogłoby być 0,16 sekundy różnicy w drugą stronę – powiedział po zakończeniu rywalizacji Ricky Mears. Zawodnik był jednak krytykowany za zbyt konserwatywne podejście na ostatnich okrążeniach. Po wyścigu kierowca odniósł się do manewru Johncocka z ostatniego okrążenia stwierdzając, że zakręt ten należał do jego rywala, a samo przyblokowanie było czystym manewrem.

Finisz wyścigu Indianapolis 500 z 1982 roku

Po przegranych czasówkach w Milwaukee i Cleveland (2. i 5. pozycja startowa, 3. i 4. na mecie), w Michigan Mears powrócił na pole position, a później osiągnięcie to powtórzył w Milwaukee. Amerykanin nie ukończył jednak obydwu wyścigów z powodu odpowiednio wypadku i awarii silnika. Podczas kolejnej rundy na torze Pocono zawodnik utrzymał swoją dobrą passę w kwalifikacjach zdobywając kolejne pole position, które następnego dnia przekuł w zwycięstwo w wyścigu.

Rick Mears triumfował także podczas kolejnej eliminacji na drogowym torze Riverside. W zawodach na Road America, Michigan i Phoenix ponownie wywalczył trzy pole position pod rząd, lecz tylko jeden z tych wyścigów ukończył na podium zajmując drugie miejsce w Phoenix. Dzięki dobrej formie w trakcie sezonu kierowca zdobył 294 punkty i wywalczył trzeci z rzędu tytuł mistrzowski. Jego najbliższy rywal, debiutujący w CART, Bobby Rahal uzbierał 242 oczka.

1983 rok pod znakiem Triple Crown

W 1983 roku zespół Penske podpisał kontrakt sponsorski z firmą Penzoil, za sprawą czego bolidy przybrały charakterystyczne, żółte malowanie. Ricky Mears rozpoczął sezon od pole position w Atlancie, na mecie zameldował się jednak dopiero na ósmym miejscu. Podczas kolejnej rundy w Milwaukee zajął trzecią lokatę, a wynik ten powtórzył w Indianapolis, gdzie startował z pierwszego rzędu. Amerykanin powrócił na podium w Pocono, a podczas dziesiątej rundy sezonu w Michigan odniósł swoje jedyne w tamtym roku zwycięstwo. W klasyfikacji generalnej zdobył 91 punktów i uplasował się na szóstym miejscu w tabeli. Na niski dorobek punktowy znaczący wpływ miało aż 5 nieukończonych wyścigów.

Jego zespołowy kolega, Al Unser uzbierał 151 punktów, które dały mu tytuł mistrzowski. Mears otrzymał za to nagrodę Triple Crown za najlepsze wyniki w wyścigach wchodzących w skład potrójnej korony IndyCar: Indianapolis (3), Michigan (4) i Pocono (3).

Początek kolejnego sezonu nie potoczył się dla Ricka Mearsa pomyślnie. Bolid Penske był niekonkurencyjny, a kierowca nie ukończył dwóch pierwszych rund. Ekipa szybko jednak zareagowała na swoje problemy i już przed trzecią rundą sezonu – wyścigiem Indianapolis 500 – zakupiła nadwozia Marcha.

Fot. IndyCar / Rick Mears przed wyścigiem Indianapolis 500, 1984 r.

Maszyna spisywała się doskonale, Mears zajął w kwalifikacjach trzecie miejsce, a w pierwszym zakręcie wyścigu objął prowadzenie. W trakcie zawodów kilkukrotnie wymieniał się pozycjami z Tomem Snevą i Alem Unserem Jr. Pod koniec rywalizacji Sneva odpadł z wyścigu, a Mears pomknął do mety po zwycięstwo. Drugi na mecie Roberto Guerrero był już dwukrotnie zdublowany. 

Myślę, że 1984 r. pokazał potęgę zespołu, gdy na 3 dni przed kwalifikacjami przeszliśmy na nadwozie Marcha. Wzięliśmy samochód, który był w użyciu od dwóch lat, ustawiliśmy go w pierwszym rzędzie i wygraliśmy nim wyścig. To pokazuje potęgę zespołu i jego świetną organizację.

Podczas kolejnej rundy na torze w Milwaukee kierowca wywalczył pole position i ukończył zawody na drugiej pozycji. Po raz kolejny zawitał na podium w Michigan, a następnie w Pocono, gdzie również ruszał z pole position, wyścig jednak przegrał z Danny’m Sulivanem.

Wypadek na Sanair i powrót do ścigania

6 sierpnia 1984 roku podczas treningu na torze Sanair Super Speedway Ricky Mears miał poważny wypadek. Kierowca po kolizji z bolidem Bobby’ego Rahala uderzył z dużą siłą w barierę. Mears doznał poważnych obrażeń obu stóp. Konieczna była operacja, którą przeprowadził ortopeda, Dr Terry Trammell. Mimo, iż zabieg zakończył się sukcesem, przez pewien czas wciąż istniało ryzyko konieczności amputacji obu stóp ze względu na poważne uszkodzenia naczyń krwionośnych.

Szczęśliwie zawodnik ocalił jednak swoje kończyny i po trzech miesiącach spędzonych w szpitalu rozpoczął rehabilitację. Celem Amerykanina był jak najszybszy powrót do motosportu: – Nie wiem, co mógłbym robić, gdybym nie był w stanie prowadzić. Mam metanol w krwi. Mimo opuszczenia pięciu rund Mears znalazł się na 4. miejscu w tabeli tracąc do mistrza, Mario Andrettiego, tylko 66 punktów. Po raz kolejny zdobył także nagrodę Triple Crown.

Mears powrócił do wyścigowego kokpitu podczas zawodów Indianapolis 500 w 1985 roku. Swój udział w rywalizacji zakończył jednak na 122 okrążeniu z powodu awarii linki gazu i został sklasyfikowany na 21 miejscu. Kierowca wówczas wciąż odczuwał skutki wypadku (z którymi z resztą zmaga się do dziś) i zdecydował się jedynie na start w pięciu rundach na torach owalnych. Mimo kontuzji zaprezentował mocną formę, zdobywając pole position w Michigan i Pocono. Zawody w Michigan zakończyły się dla kierowcy przedwcześnie z powodu awarii skrzyni biegów, natomiast w Pocono Amerykanin stanął na najwyższym stopniu podium. Kierowca był także drugi podczas kolejnej rundy w Michigan i trzeci w Milwaukee.

Awarie problemem większym niż stan fizyczny

Dzięki postępom w trakcie rehabilitacji w 1986 roku Mears był gotowy ścigać się już na każdym torze. Liczne awarie przyczyniły się jednak do tego, że ukończył zaledwie 8 z 17 wyścigów. Kierowca wywalczył w Indianapolis pierwsze pole startowe. Wyścig z powodu opadów deszczu został przesunięty początkowo na poniedziałek, lecz pogoda się nie poprawiała i zawody rozegrano ostatecznie w sobotę. Amerykanin prowadził przez 76 okrążeń, lecz pod koniec rywalizacji wyprzedzili go Bobby Rahal i Kevin Cogan.

Po ostatnim restarcie na dwa okrążenia przed metą Mears próbował zaatakować drugiego Cogana, lecz był za daleko na wejściu do pierwszego zakrętu i musiał ustąpić miejsca rywalowi. Ostatecznie dojechał do mety na trzeciej pozycji, tracąc do zwycięzcy 1,881 sekundy. To najmniejsza różnica między pierwszym a trzecim zawodnikiem w tym wyścigu. Rick Mears zajął także trzecie miejsce w wyścigach na torach Milwaukee, Road America oraz Tamiami Park. Kierowca zdobył również trzy pole position, mimo to nie wygrał żadnego wyścigu. Zaowocowało to dopiero ósmą lokatą w klasyfikacji generalnej ze stratą 90 punktów do Bobby’ego Rahala, mistrza sezonu 1986.

Rick Mears dopisał do swoich osiągnięć rekord najszybszego okrążenia na torze wyścigowym. Zawodnik przejechał jedno kółko toru Michigan International Speedway ze średnią prędkością 375,622 km/h.

Na samym początku sezonu 1987 problemy z awaryjnością nie opuszczały Amerykanina. Po dziewięciu rundach kierowca mógł się pochwalić jedynie trzema ukończonymi wyścigami, w tym jednym na trzecim miejscu. Wśród pechowych rund znalazł się występ w Indianapolis 500, gdzie Amerykanin zapewnił sobie start w pierwszym rzędzie, lecz na 75. okrążeniu dopadła go awaria systemu zapłonowego. Od 10 rundy sezonu szczęście ponownie uśmiechnęło się do zawodnika, który wygrał rywalizację w Pocono, zajął także trzecie miejsce na Nazareth Speedway i Laguna Seca. Sezon zakończył na piątej pozycji w „generalce”.

Team Penske z własną konstrukcją w 1988 roku

W 1988 roku zespół Penske zrezygnował z bolidów Marcha przygotowując własną konstrukcję, model PC-17 napędzany przez silniki Chevroleta. Nowy pojazd sprawował się doskonale już od inauguracyjnej rundy sezonu w Phoenix. Dzięki temu Mears rozpoczął wyścig z pole position, jednakże swój udział w rywalizacji zakończył wypadkiem na 22 okrążeniu. Podczas pierwszych treningów w Indianapolis Amerykanin prezentował świetną formę zostając pierwszym kierowcą, który wykonał jedno okrążenie ze średnią prędkością ponad 220 mil/h (354 km/h).

Nazajutrz Mears utracił swój rekord na rzecz Mario Andrettiego, a podczas piątkowej sesji obydwaj kierowcy poprawili swoje wyniki osiągając identyczny rezultat 221,465 mil/h. W kwalifikacjach Mears uzyskał średnią prędkość 222,827 mil/h (358,605 km/h), co zapewniło mu pole position. Zawodnik spadł na starcie na drugie miejsce, a późniejsze problemy z kołami nowego typu zepchnęły go na 10. lokatę. Niewiele brakowało, by kierowcę zdublował jego zespołowy kolega, Danny Sullivan. Mears poprosił swoją ekipę przez radio, by ta powróciła do kół starszej konstrukcji. Wkrótce zawodnik awansował na drugą pozycję, a po restarcie na 113. kółku objął prowadzenie. Od tego momentu kierowca kontrolował sytuację i sięgnął po swoje trzecie zwycięstwo prowadząc przez 89 okrążeń.

Rick Mears Indianapolis 500 1988

Fot. Twitter (zdjęcie archiwalne) / Rick Mears Indianapolis 500, 1988

Mears ponownie stanął na najwyższym stopniu podium już podczas kolejnej rundy sezonu na torze w Milwaukee. W Miami był drugi, a w Mid Ohio i Meadowlands trzeci. Zdobył także pole position w Michigan i Pocono, jednakże nie ukończył żadnego z tych wyścigów. W klasyfikacji generalnej znalazł się na 4 miejscu ze stratą 53 punktów do Sullivana.

Rick Mears rozpoczął doskonale kolejny sezon zdobywając pole position i odnosząc zwycięstwo w Phoenix. Zawodnik ustanowił także nowy rekord sięgając po swoje piąte w karierze pole position do Indy 500, lecz nie ukończył wyścigu z powodu problemów z silnikiem na 113 okrążeniu. Amerykanin wygrał później zawody w Milwaukee i kończącą sezon rundę na torze Laguna Seca. Dzięki temu pokonał w tabeli wszech czasów Bobby’ego Rahala. Mears zajął także drugie miejsce w Pocono i Nazareth oraz trzecie na Road Americe. Nie wystarczyło to jednak, by w klasyfikacji generalnej pokonać Emersona Fittipaldiego. Mears stracił do niego 10 punktów, ale za to powiększył swój dorobek o 5 pole position i 6 wizyt na podium.

W kolejnym roku Amerykanin ponownie wywalczył pole position i zwycięstwo w Phoenix, swoje trzecie na tym torze. Zawodnik zajął także piąte miejsce w Indianapolis po starcie z drugiego pola. Do końca sezonu nie wygrał już żadnego wyścigu kończąc na drugiej lokacie rywalizację w Milwaukee, Meadowlands i Nazareth oraz na trzeciej na Road Americe. Wywalczył także pole position w Milwaukee i Cleveland. W ciągu całego sezonu uzbierał 168 punktów, które dały mu trzecie miejsce w tabeli. Kierowca wygrał także niezaliczany do klasyfikacji generalnej wyścig Marlboro Challenge na Pennsylvania International Raceway.

IndyCar 1991

Mears rozpoczął sezon 1991 trzema finiszami w pierwszej piątce i jednym pole position. W trakcie przygotowań do Indy podczas piątkowej sesji Fast Friday kierowca po raz pierwszy w swojej karierze rozbił się na bandzie toru Indianapolis. Przyczyną wypadku było pęknięcie jednej z części z tyłu bolidu, w wyniku czego pojazd obrócił się i uderzył w barierę. Zawodnik zranił prawą stopę i złamał kość, został jednak dopuszczony do startu w kwalifikacjach. Mimo kontuzji kierowca był w stanie wywalczyć swoje szóste w karierze pole position do Indy 500.

W trakcie wyścigu Mears stracił prowadzenie na 12. okrążeniu i w połowie rywalizacji musiał pilnować się, by nie zostać zdublowanym. Później jednak powrócił do czołówki i na 20 kółek przed metą Amerykanin podążał na drugim miejscu z pokaźną, liczącą 15 sekund stratą do Michaela Andrettiego. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Andretti zjechał na dotankowanie, a Mears objął prowadzenie. 

Podczas restartu Andretti zaatakował Mearsa w pierwszym zakręcie, wyprzedzając go po zewnętrznej. Mears nie pozostał mu dłużny i na następnym kółku skopiował manewr swojego rywala odzyskując prowadzenie. Kilka okrążeń później, po tym, jak Mario Andretti zatrzymał się na wjeździe do alei serwisowej, ogłoszono neutralizację. Wyścig wznowiono na 6 okrążeń przed metą. Mears utrzymał pierwszą pozycję na restarcie i pomknął po swoje czwarte zwycięstwo w Indianapolis, stając się trzecim w historii kierowcą, który tego dokonał. Później przyznał się, że silny ból stopy zmusił go do wciskania pedału gazu lewą nogą.

Czwarte zwycięstwo miało dla mnie największą wartość, zdecydowanie. Pierwsze było wyjątkowe, ponieważ było pierwsze. Nigdy nie śniłem o wygraniu jednego nie mówiąc już o czterech. Wraz z upływem lat od każdego zwycięstwa uświadamiasz sobie, jak wielu ludzi nigdy nie miało okazji wygrać tego wyścigu. A z każdym zwycięstwem szanse na powtórzenie sukcesu są jeszcze mniejsze. Dodatkowo zbliżasz się do końca kariery i nie wiesz, jak długo będziesz się jeszcze ścigał.

Zwycięstwo w Indy nie było jedynym triumfem Amerykanina w tym sezonie. Kierowca wygrał jeszcze sierpniowe zawody w Michigan, a na Surfers Paradise i Meadowlands stanął na najniższym stopniu podium. W klasyfikacji generalnej uplasował się na czwartym miejscu. Po raz kolejny udowodnił swoją szybkość w kwalifikacjach zdobywając 6 pole position. Zajął także drugie miejsce w wyścigu Marlboro Challenge.

Rick Mears Laguna Seca 1991

Fot. Wikipedia / Rick Mears (Laguna Seca, 1991)

1992 ostatnim rokiem na torze

Podczas inauguracji sezonu 1992 na Surfers Paradise Mears ponownie stanął na podium. W kolejnych dwóch wyścigach zajął jednak miejsca poza pierwszą piątką. Podczas treningu przed Indianapolis 500 kierowca miał poważny wypadek spowodowany wyciekiem płynu, który zrosił tylne opony. Pojazd wpadł w poślizg w drugim zakręcie i uderzył w ścianę. Zawodnik złamał lewą stopę i skręcił prawy nadgarstek. Amerykanin był jednak w stanie wziąć udział w kwalifikacjach zapewniając sobie start z trzeciego rzędu.

Kierowca nie dotarł jednak do mety wyścigu z powodu wypadku na 75. okrążeniu. Wówczas to jadący przed nim Jim Crawford obrócił się w pierwszym zakręcie, a Mears nie zdołał go ominąć. W wyniku wypadku pogorszył się stan nadgarstka, a zawodnik był zmuszony opuścić kolejną rundę. Amerykanin powrócił za kierownicę bolidu od rundy Portland. Podczas wyścigu w Michigan ponownie dał o sobie znać jednak problem z nadgarstkiem, w wyniku czego kierowca opuścił resztę sezonu. W ciągu ośmiu rund, w których wówczas wystartował, jego najlepszym wynikiem była druga lokata na Surfers Paradise.

Podczas bożonarodzeniowej imprezy zespołu Penske, 41-letni Rick Mears ogłosił zakończenie kariery kierowcy wyścigowego. Przed ogłoszeniem decyzji o jego planach wiedział tylko on sam oraz jego żona, Chris.

Mimo opuszczenia wyścigowego kokpitu, Rick Mears cały czas pozostaje członkiem ekipy Penske wspierając swoimi wskazówkami kierowców oraz inżynierów. Zawodnik jest jednym z najdłużej pracujących i najbardziej szanowanych pracowników zespołu Penske. Mimo ograniczenia swojego programu w 2018 roku, wciąż wspiera ekipę podczas wyścigów uzgadniając z nią na bieżąco, podczas których rund będzie jej towarzyszył.

Był bardzo obyty i był prawdopodobnie jednym z najbardziej poprawnie jeżdżących kierowców. Zawsze miałem największy szacunek do Ricka. On miał niesamowity talent. Zawsze był uważany za wielkiego asa od owali. Myślę, że trochę go to irytowało, ponieważ równie dobrze radził sobie na torach drogowych. Był siłą, z którą było trzeba się wszędzie liczyć. Prawdopodobnie był bardzo źle odczytywany, bo zawsze był bardzo miły i bardzo wyluzowany. Ale nie sądzę, by ktoś inny pod kaskiem płonął takim ogniem tak jasno i mocno, jak on w wyścigowym samochodzie – tak mówił o nim jego rywal, Mario Andretti.

Rick Mears pojawił się w czasie, gdy wycofywałem się, ale był bardzo szybkim, bardzo sprawnym kierowcą. Miał świetną ekipę w postaci Team Penske. Zawsze był we właściwym miejscu we właściwym czasie i w taki sposób wygrywa się ten wyścig – powiedział A.J. Foyt.

Życie prywatne

Rick Mears jest bratem kierowcy wyścigowego, Rogera Mearsa. Ich wujek, Casey Mears startował w NASCAR Monster Energy Cup Series.

Syn Ricka Mearsa, Clint Mears, przez pewien czas ścigał się w IRL, po czym przeszedł do serii NASCAR

Rick Mears posiada dwa domy, jeden w Północnej Karolinie, drugi na Florydzie. Zawodnik jest właścicielem kilku hot rodów zbudowanych na bazie półciężarówek, m.in. Chevroleta z 1952 i Forda z 1955 roku. Posiada także motocykl Harley-Davidson, łódź oraz kilka zdalnie sterowanych pojazdów, które od zawsze fascynowały Amerykanina. Zawodnik spędza wolny czas majsterkując w garażu, łowi także ryby i gra w golfa. 

Podsumowanie

Rick Mears po Indy 500 w 1984 roku Andrew Twitter

Fot. Andrew / Twitter

Kariera Ricka Mearsa pełna była sukcesów. Kierowca ma na swoim koncie 3 tytuły mistrza CART, wygrał 29 wyścigów (11 miejsce w tabeli wszech czasów), z czego 4 triumfy miały miejsce podczas legendarnego wyścigu Indianapolis 500 wyrównując tym samym rekord A.J. Foyta i Ala Unsera. W czasówce do Indy 500 aż 6 razy zdobywał pole position, a 11-krotnie rozpoczynał rywalizację z pierwszej linii. W ciągu całej swojej kariery wziął udział w 209 wyścigach CART, a 40 z nich rozpoczynał z pierwszego pola (6 miejsce w historii Indy Car). 

Dzięki swojemu talentowi i zaangażowaniu szybko znalazł miejsce w jednej z czołowych ekip w IndyCar. Przez ponad dekadę był jednym z najszybszych zawodników na torze. Zawsze respektował swoich rywali i prowadził z nimi uczciwe pojedynki. W wyścigach jeździł szybko, ale i rozważnie, nie podejmując zbędnego ryzyka i nie obciążając maszyny.

W kwalifikacjach zbliżał się jednak do granic możliwości bolidu często ustawiając swój pojazd na pole position. Mimo kilku kontuzji i groźnych wypadków wciąż wracał za kierownicę wyścigowego bolidu. Jest prawdziwym pasjonatem motosportu. Mimo zakończenia kariery kierowcy cały czas współpracuje z ekipą Penske dzieląc się swoimi radami i doświadczeniem z zawodnikami.  

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama