Connect with us

IndyCar

Tajemnice California Speedway. Dlaczego przestanie istnieć?

Stan Kalifornia obfituje w niezwykłe tory wyścigowe. Na ulicach Long Beach rozgrywany jest wyścig IndyCar, a obiekt ten pamięta także Formułę 1. W Monterey zlokalizowana jest Laguna Seca ze słynnym korkociągiem. Sporą sympatią kibiców cieszy się także kręty tor w pobliżu Sonomy. W Fontanie znajduje się natomiast California Speedway – jeden z najszybszych obiektów, na jakim ścigała się seria IndyCar.

Opublikowano

w dniu

Jimmy Vasser IndyCar 1998 California Speedway Twitter
Fot. Andrew / Twitter

Zawrotne prędkości, niebezpieczne wypadki i niezwykle wysokie temperatury. Tak w kilku słowach można scharakteryzować 2-milowy owal California Speedway. Wkrótce jednak tor ten zupełnie zmieni swój charakter. W przyszłym roku ma on zostać przekształcony w 0,5 milowy owal o mocno wyprofilowanych zakrętach. Znany dotychczas obiekt przestanie istnieć. My przyjrzymy się fascynującej, choć i bolesnej historii jednego z najszybszych owali na świecie.

Budowę czas zacząć

Historia toru California Speedway rozpoczęła się 22 kwietnia 1994 roku. Wówczas to Roger Penske ogłosił plan wybudowania owalu w Fontanie w miejscu upadłej huty stali. Postać ta powinna być doskonale znana entuzjastom motosportu. Amerykański przedsiębiorca ma za sobą starty w Formule 1 i Indianapolis 500, założył legendarną ekipę wyścigową, a obecnie jest właścicielem serii IndyCar oraz toru Indianapolis Motor Speedway.

Tor California Speedway jeszcze przed rozpoczęciem budowy zapewnił sobie miejsce w kalendarzu CART oraz NASCAR

Fot. NASCAR / Tor California Speedway jeszcze przed rozpoczęciem budowy zapewnił sobie miejsce w kalendarzu CART oraz NASCAR

Dzień po tym, jak Penske ujawnił swoje plany, władze CART potwierdziły dodanie toru do swojego kalendarza. 3 miesiące później obiekt dołączono także do harmonogramu serii NASCAR.

Roger Penske czekał rok na pozytywną opinię środowiskową i pozwolenie na budowę. Prace ruszyły 22 listopada 1995 roku. Huta została wyburzona. Pozostawiono jedynie 30-metrową wieżę ciśnień, którą przekształcono w tablicę wyników. Usunięto także 2 300 m3 skażonej ziemi. Aby zanieczyszczenia z głębszych pokładów gleby nie wydostawały się na powierzchnię, cały teren pokryto grubą na 60 cm warstwą polietylenu i przykryto świeżą ziemią. Pod koniec 1996 roku zakończono budowę obiektu.

Charakterystyka toru California Speedway

Tor California Speedway (znany wcześniej pod nazwą Auto Club Speedway) jest 2 milowym (3,22 km) owalem w kształcie litery D. Obiekt jest bliźniaczo podobny do Michigan International Speedway, ma jednak nieco mniejsze nachylenie zakrętów. Prosta startowa jest nachylona pod kątem 11 stopni, zakręty mają nachylenie 14 stopni. Wartości te są niższe, niż na szybkich owalach w Daytonie czy Teksasie. Mimo to kierowcy IndyCar byli w stanie pokonywać szerokie łuki tego toru z gazem wciśniętym w podłogę. Dla kierowców NASCAR zakręty stwarzają większe trudności, a ciężkie i mało stabilne samochody wymagają łagodnego obchodzenia się z pedałem gazu w szybkich łukach tego obiektu.

Tor w Fontanie posiada także pętlę drogową o długości 4 500 metrów. Konfiguracja licząca 17 zakrętów w dużej mierze korzysta z owalu. Tor ten gościł w 2002-2005 wyścig Grand American 400, rundę Rolex Sports Car Series. Pętla o długości 3 790 metrów wykorzystywana jest do wyścigów motocyklowych. California Speedway posiada także prostą przeznaczoną do wyścigów na 1/4 mili.

California Speedway w CART

Tor zadebiutował w serii CART w 1997 roku jako ostatnia runda sezonu. Wyścig wygrał znany z Formuły 1 Mark Blundell. Przez kolejne lata obiekt wieńczył zmagania serii CART nie jednokrotnie decydując o losach mistrzowskiego tytułu. Sytuacja ta miała miejsce aż do 2002 roku. W 2003 wyścig CART na torze Fontana został odwołany z powodu pożarów w pobliskich górach San Bernardino. Później obiekt wypadł z kalendarza.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt III - CART

Tragiczny wypadek Grega Moore’a

Wyścig z 1999 roku miał być zapamiętany jako fascynujące zmagania o mistrzowski tytuł pomiędzy Dario Franchittim i debiutującym w CART Juanem Pablo Montoyą. Jednakże sportowa rywalizacja zeszła na drugi plan, gdy na 9. okrążeniu z toru wypadł Greg Moore. 24-letni kierowca uważany był wówczas za wschodzącą gwiazdę wyścigów IndyCar. Kanadyjczyk udowodnił już swoje umiejętności wygrywając w swojej karierze pięć wyścigów. W kolejnym sezonie miał przejść do ekipy prowadzonej przez Rogera Penske. Jego plany pokrzyżował jednak wypadek na Fontanie.

Greg Moore California Speedway

Fot. motorsporttribune.com / Greg Moore w swojej przerwanej przez tragiczny wypadek karierze wygrał pięć wyścigów

Kierowca wpadł w poślizg na wyjściu z drugiego zakrętu. Jego bolid pokonał 150 metrów sunąc bokiem po trawniku, po czym przy prędkości 350 km/h natrafił na znajdującą się poniżej poziomu gruntu drogę ewakuacyjną. Maszyna dachowała i trafiła prostopadle w betonową barierę. Pojazd rozpadł się na dwie części, a resztki kokpitu zatrzymały się do góry kołami. Zarejestrowane przeciążenie osiągnęło wartość 154 G.

Przybyli na miejsce lekarze rozpoczęli reanimację, po czym przetransportowano kierowcę do Loma Linda University Medical Center. Wkrótce ogłoszono to, czego wszyscy się obawiali. Greg Moore zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Wszystkie flagi wokół toru spuszczono do połowy masztów. Zawody kontynuowano, lecz nikt nie był już w stanie skupić się na przebiegu wyścigu.

California Speedway w Indy Racing League

W 2002 roku obiekt znalazł się w kalendarzu IRL. Był to pierwszy tor, który w jednym sezonie gościł dwie konkurujące ze sobą serie – CART oraz IRL. Wyścig Indy Racing League był jednak krótszy. Zawody rozgrywano na dystansie 400 mil (640 km). Ze względu na niską frekwencję obiekt wypadł z kalendarza po 2005 roku.

Rekord Prędkości

W 1997 roku podczas porannego treningu na torze w Fontanie padł rekord prędkości na zamkniętym torze wyścigowym. Maurício Gugelmin za kierownicą bolidu Reynard/Mercedes uzyskał czas 30,316 s. Oznacza to, że pokonał jedno okrążenie ze średnią prędkością 240,942 mili/h (387,759 km/h).

W 2000 roku rezultat ten poprawił reprezentant Penske, Gila de Ferrana. Brazylijczyk przejechał jedno okrążenie w czasie 30,255 sekundy. Jego Reynard/Honda uzyskał zatem średnią prędkość 241,428 mil/h (388,541 km/h).

Sam Hornish Jr

Fot. Pinterest / W 2003 roku Sam Hornish Jr. został zwycięzcą najszybszego wyścigu w historii motosportu

Na torze California Speedway ustanawiano nie tylko rekordy prędkości na pojedynczym okrążeniu. To tutaj odbył się najszybszy wyścig w historii motosportu. Rozegrana na Fontanie w 2003 roku runda IRL padła łupem Sama Hornisha Jr. Amerykanin pokonał 400 mil w czasie 1 godziny 55 minut i 51 sekund. Kierowca uzyskał średnią prędkość 207,151 mil/h (333,306 km/h).

ZOBACZ TAKŻE
Jedyny taki wyścig, czyli Daytona 100

California Speedway w NASCAR

W 1997 roku rozegrano pierwszy wyścig NASCAR na torze California Speedway. Zawody miały dystans 500 mil. Obiekt gościł także serię NASCAR Camping World Truck Series (obecnie NASCAR Gander RV & Outdoors Truck Series) przeznaczoną dla wyścigowych półciężarówek oraz juniorską serię Bush Grand National Series (obecnie xFinity Series).

W 2004 roku dodano do kalendarza drugą rundę pucharowej serii na owalu w Fontanie. Zawody zaplanowane na wrzesień rozgrywano na dystansie 400 mil. Jednocześnie tor stał się gospodarzem drugiego wyścigu serii xFinity Series (wówczas już pod nazwą Nationwide Series).

Dodanie drugiego wyścigu w Fontanie drastycznie obniżyło frekwencję na trybunach. Dziennikarze oraz zawodnicy zaczęli zastanawiać się, czy tor ten powinien gościć aż dwa wyścigi. W końcu obiekt zaczął tracić kolejne serie. W 2009 roku odbył się tutaj ostatni wyścig serii półciężarówek. Rok później Fontana utraciła drugi wyścig pucharowej serii NASCAR oraz drugą rundę xFinity Series. Od tego czasu California Speedway gości tylko jeden wyścig pucharowej serii NASCAR. Dystans zawodów skrócono jednak w 2011 roku z 500 do 400 mil.

ZOBACZ TAKŻE
NASCAR - wszystko, co powinieneś wiedzieć

Zacięty finisz i groźny wypadek

Kibice NASCAR z pewnością byli zachwyceni zaciętym pojedynkiem o zwycięstwo, jaki rozegrał się podczas wyścigu z 2013 roku. Na prowadzeniu wyścigu znajdował się Joey Logano. Zdobywca pole position, Denny Hamlin, przystępował do ostatniego restartu z 12. pozycji. Kierowca miał zaledwie 12 okrążeń, by poprawić swoją pozycję, jednakże szybko piął się w górę stawki.

Na ostatnim okrążeniu był już tuż za tylnym zderzakiem Joey’a Logano. Hamlin próbował objąć prowadzenie po zewnętrznej, lecz Logano utrzymał prowadzenie. Między zawodnikami doszło do kontaktu. Obydwa pojazdy pokonały przeciwległą prostą jadąc bok w bok. W ostatnim zakręcie kierowcy ponownie się zderzyli. Sytuacją wykorzystał Kyle Bush obejmując prowadzenie. Logano uderzył w barierę po zewnętrznej. Samochód Hamlina wpadł w poślizg i przy dużej prędkości trafił w betonową barierę po wewnętrznej.

Kierowca wysiadł z samochodu o własnych siłach, lecz chwilę później położył się na ziemi. Zawodnikiem zajęły się służby medyczne. Hamlin został zabrany do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego kompresyjne złamanie pierwszego kręgu lędźwiowego. Kierowcę czekała 6-tygodniowa rehabilitacja. Z powodu kontuzji Amerykanin musiał odpuścić cztery kolejne wyścigi.

Kyle Bush po raz drugi

Rok później wyścig na torze Fontana zakończył się ekscytującym finiszem obfitującym w zaciętą walkę o zwycięstwo. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w NASCAR, gdy w końcowej fazie rywalizacji ogłoszona zostanie neutralizacja, przeprowadzana zostaje dogrywka. Mimo przejechania już pełnego dystansu zawodów kierowcy mieli po zjeździe samochodu bezpieczeństwa jeszcze dwa okrążenia walki pod zieloną flagą.

Podczas restartu pierwszą linię tworzyli Kurt Bush i Landon Cassill. Po wywieszeniu zielonych flag rewelacyjnym startem popisał się Kyle Bush, który wkrótce awansował z piątej na trzecią pozycję. Cassill spadł w głąb stawki, a Kurt Bush musiał odpierać ataki Tony’ego Stewarta. Na ostatnim okrążeniu młodszy z braci Bushów wyprzedził prowadzącą dwójkę. W ślad za nim poszedł także Kyle Larson. Amerykanin prowadzący Chevroleta z numerem 42 do ostatnich metrów siedział Bushowi na zderzaku, lecz to kierowca Toyoty odniósł zwycięstwo w tym wyścigu.

Kyle Bush powrócił na victory line w 2019 roku odnosząc trzecie zwycięstwo w Auto Club 400. W ten sposób wyrównał on rekord Jeffa Gordona, Matta Kensetha oraz Jimmie’go Johnsona, którzy mają po trzy triumfy w tym wyścigu. Jimmie Johnson ma jednak w swoim dorobku także trzy zwycięstwa w Pepsi Max 400, drugim wyścigu rozgrywanym na torze Fontana.

Przez kilka lat Johnson pozostawał rekordzistą toru California Speedway. Jednakże, z wymienionej wyżej czwórki prawdopodobnie tylko Kyle Busha będzie w stanie śrubować swój rekord. Jeff Gordon od kilku lat przebywa na sportowej emeryturze, Jimmie Johnson zamierza pożegnać się z NASCAR i szykuje się do startów w IndyCar, a Matt Kenseth wyjątkowo powrócił z emerytury w tym sezonie zastępując Kyle Larsona.

ZOBACZ TAKŻE
Formuła 5000 - prawdziwa historia

Powrót IndyCar na California Speedway

W 2012 roku, cztery lata po połączeniu rywalizujących ze sobą serii CART oraz IRL tor California Speedway powrócił do harmonogramu wyścigów IndyCar. Na wzór wspominanej z nostalgią serii CART zawody miały kończyć sezon i rozstrzygać o mistrzowskim tytule. Wyścig na dystansie 500 mil rozgrywano po zmroku, przy sztucznym oświetleniu.

W 2013 roku do kalendarza powrócił tor Pocono, który wraz z obiektem w Indianapolis oraz Fontanie tworzył potrójną koronę IndyCar. Władze serii zaoferowały nawet nagrodę w wysokości miliona dolarów dla kierowcy, który wygra wszystkie trzy wyścigi. Triumfator dwóch z trzech wyścigów miał otrzymać 250 tys. dolarów. Nikt jednak nigdy nie sięgnął po tą nagrodę.

W 2015 roku tor Fontana utracił finał sezonu i został przesunięty na koniec czerwca. Zawody rozgrywane tym razem za dnia, w środku Kalifornijskiego lata, przyciągnęły na tor zaledwie 5 000 kibiców. Był to ostatni raz, kiedy seria IndyCar ścigała się na owalu w Fontanie. Nigdy więcej nie oferowano także nagrody za zdobycie potrójnej korony IndyCar. Co więcej, po sezonie 2019 tor Pocono również wypadł z kalendarza. Jedynym 500-milowym wyścigiem w harmonogramie pozostały zawody w Indianapolis.

Wypadek Michaiła Aloszyna

W 2014 roku tor Fontana w brutalny sposób przypomniał o swojej niebezpiecznej naturze. Podczas treningu przed wyścigiem groźny wypadek miał Michaił Aloszyn. Rosyjski kierowca wyjechał kołami poza białą linię wyznaczają wewnętrzną krawędź toru. Bolid po najechaniu na mniej nachylone pobocze stracił stabilność. Maszyna wpadła w poślizg i obróciła się, po czym pojazd wpadł pod koła Charlie Kimballa. Oba bolidy uderzyły w ścianę, a pojazd Aloszyna został podbity i wpadł w otaczającą tor siatkę. Maszyna wykonała kilka gwałtownych obrotów, po czym powrócił na tor.

Kierowca został przetransportowany drogą lotniczą do Loma Linda University Medical Center. Lekarze zdiagnozowali u Rosjanina wstrząs mózgu, połamane żebra, złamany prawy obojczyk i urazy klatki piersiowej. Jego stan określono, jako poważny, ale stabilny. Na szczęście kierowca szybko powrócił do zdrowia i w kolejnym roku rywalizował w 24-godzinnym wyścigu Le Mans oraz w ELMS.

Spektakularny finisz

Wyścig z 2015 roku na długo zostanie w pamięci fanów IndyCar. Po neutralizacji w końcowej fazie zawodów wznowiono rywalizację na trzy ostatnie okrążenia. Czołowa ósemka stoczyła ze sobą zacięty pojedynek o zwycięstwo w 500-milowym wyścigu na Fontanie. Momentami kierowcy jechali nawet w czterech rzędach.

Ryan Briscoe, który przystępował do wznowienia rywalizacji z pierwszej linii, szybko utracił miejsce w czołowej dwójce. Na prowadzeniu, jadąc bok w bok znajdowali się Graham Rahal i Tony Kannan. Na dwa okrążenia przed końcem dogonił ich jednak Marco Andretti. Amerykanin w chwili restartu był na siódmym miejscu, jednakże, dzięki świeżym oponom szybko znalazł się w czołówce.

Pod koniec przedostatniego okrążenia doszło do groźnego wypadku. Sage Karam nieco zmienił linię jazdy zajeżdżając drogę Ryanowi Hunterowi-Reayowi. Amerykanin chcąc uniknąć zderzenia odbił w lewo i dotknął bolidu Juana Pablo Montoyi. Następnie jego pojazd odbił się i uderzył w maszynę Sage’a Karama. Bolid Huntera-Reaya stracił stabilność i wpadł w poślizg przecinając drogę Ryanowi Briscoe. Maszyna Briscoe wzbiła się w powietrze i uderzyła nosem w trawnik, po czym wykonała dwa salta w powietrzu. Wypadek wyglądał groźnie, lecz kierowca nie odniósł żadnych obrażeń. Wyścig zakończono pod żółtymi flagami, a jego zwycięzcą został Graham Rahal.

Jedni byli zachwyceni ekscytującym finiszem, inni zwracali uwagę na niebezpieczeństwo związane z tak bliską i zaciętą walką. Na paddocku wciąż żywe były wspomnienia karambolu z udziałem 15 bolidów, do jakiego doszło podczas wyścigu w Las Vegas w 2011 roku. Wówczas śmierć poniósł dwukrotny zwycięzca Indianapolis 500 oraz mistrz IndyCar, Dan Wheldon. Ostatecznie, z powodu niskiej frekwencji, ale i kwestii bezpieczeństwa, seria IndyCar nigdy już nie zawitała na owalu w Fontanie.

ZOBACZ TAKŻE
Dan Wheldon i jego ostatnia wiktoria w życiu. Indy 500 w 2011 roku

Metamorfoza toru California Speedway

Wkrótce tor California Speedway jaki znamy, przestanie istnieć. Należące do NASCAR przedsiębiorstwo International Speedway Corporation, które zarządza trzynastoma torami zlokalizowanymi w Stanach Zjednoczonych, postanowiło zmodernizować obiekt. Wszystko w celu przyciągnięcia większej ilości widzów na trybuny.

Przebudowany tor California Speedway ma mieć zaledwie 0,5 mili (0,8 km) długości. Dwie długie proste zostaną połączone ciasnymi zakrętami na wzór obiektu w Martinsville. W przeciwieństwie do niego łuki będą nachylone pod bardzo dużym kątem. Wstępne plany zakładają nachylenie około 26-30 stopni. Modernizacja ma rozpocząć się po przyszłorocznym, zaplanowanym na wiosnę wyścigu NASCAR. Obiekt ma być gotowy na przyjęcie wyścigowych samochodów w 2022 roku.

Fontana 0,5

Fot. racingcircuits.info / Po przebudowie tor Fontana będzie miał zaledwie 0,5 mili długości

Władze NASCAR liczą, że w ten sposób stworzą na torze w Fontanie ekscytujące wyścigi, które będą w końcu w stanie zapełnić świecące pustkami trybuny. California Speedway stanie się czwartym, obok Martinsville, Bristol i Richmond, krótkim owalem w pucharowej serii NASCAR. Wielu fanów jest pewnie zawiedziona skróceniem jednego z najszybszych i najbardziej ekscytujących owali, po jakim ścigała się seria IndyCar. Jednakże może być to ostatnia deska ratunku dla utrzymania wyścigów na torze w Fontanie.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama