Simon Pagenaud zwyciężył w deszczowym IndyCar Grand Prix [Podsumowanie] - motohigh.pl
Nasze social media

IndyCar

Simon Pagenaud zwyciężył w deszczowym IndyCar Grand Prix [Podsumowanie]

Podczas deszczowego wyścigu na torze Indianapolis nie zabrakło zaciętych pojedynków i różnorodnych rozwiązań taktycznych. W tak trudnym i nieprzewidywalnym wyścigu najlepiej poradził sobie Simon Pagenaud z Penske, odnosząc swój pierwszy triumf w sezonie. Podium uzupełnili Scott Dixon (Chip Ganassi Racing) i Jack Harvey (Meyer Shank Racing). Josef Newgarden z Penske pozostał liderem klasyfikacji generalnej.

Opublikowano

w dniu

Simon Pagenaud 2019
Fot. Simon Pagenaud / Twitter

Co roku maj w kalendarzu IndyCar oznacza wizytę na słynnym torze Indianapolis. Od 2014 roku 500-milowy wyścig poprzedzony jest odbywającą się dwa tygodnie wcześniej rundą na pętli drogowej. Zawody rozgrywane są nietypowo w sobotę, ponieważ w niedzielę trwają już prace mające przygotować obiekt do treningów przed Indianapolis 500.

Kwalifikacje

Felix Rosenqvist, który prezentował dobre tempo od początku sezonu, zdobył swoje pierwsze pole position w IndyCar. Szwed reprezentujący ekipę Chipa Gannasiego, pokonał swojego zespołowego kolegę, Scotta Dixona o 0,194 sekundy. W drugim rzędzie znalazł się Jack Harvey, a obok niego ustawił się sensacyjny zwycięzca wyścigu w Austin, Colton Herta. Trzecią linię utworzyli najwyżej sklasyfikowani kierowcy z jednostkami Chevroleta, Ed Jones i Will Power. Zespół Penske mógł zawiedziony faktem, że tylko jeden z jego bolidów znalazł się w sesji Fast Six – jednocześnie zajął w niej ostatnią pozycję. Warto odnotować przy tym, że do tej pory wygrywali na drogowej pętli Indianapolis aż w czterech z dotychczasowych pięciu wyścigów, przegrywając jedynie w pierwszym wyścigu rozegranym w 2014 roku.

Kolejne pozycje zajęli Graham Rahal (Rahal Letterman Lanigan Racing) i drugi kierowca Penske, Simon Pagenaud. Marcus Ericcson (Arrow Schmidt Peterson Motorsports) przystąpił do wyścigu z 9. miejsca. Szwed, znany ze startów w Formule 1, uzyskał swój najlepszy wynik w kwalifikacjach IndyCar zdecydowanie pokonując swojego zespołowego partnera, Jamesa Hinchliffe’a. Kanadyjczyk nie wszedł do drugiej tury kwalifikacji i wystartował do wyścigu z odległego 18. pola.

Lider klasyfikacji generalnej, Josef Newgarden (Team Penske), odpadł już w pierwszej części czasówki zapewniając sobie start z 13. pozycji. Drugi w punktacji Alexander Rossi spisał się jednak jeszcze gorzej uzyskując 17. rezultat. Piętnasty wynik należał do Helio Castronevesa. Brazylijczyk, który w zeszłym roku odszedł z IndyCar, by zasilić ekipę Penske w serii IMSA WeatherTech SportsCar Championship, powrócił za stery bolidu na wyścigi IndyCar Grand Prix oraz Indianapolis 500. Brazylijczyk w trakcie swojej kariery dwukrotnie wygrał Indy, cztery razy kończył sezon na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej cyklu.

Wyniki kwalifikacji

Wyścig

Początek rywalizacji okazał się niezwykle pechowy dla Alexandra Rossiego (Andretti Autosport). Zaraz po wywieszeniu zielonej flagi, jeszcze przed przekroczeniem linii startu w jego bolid wjechał Patricio O’Ward z Carlina. W wyniku uderzenia w maszynie Amerykanina doszło do uszkodzenia zawieszenia. O’Ward otrzymał za ten incydent karę przejazdu przez aleję serwisową.

Tymczasem rewelacyjny start zaliczył Jack Harvey, który wyprzedził Dixona i niemalże zrównał się z Rosenqvistem na dohamowaniu do pierwszego zakrętu. Jednak Szwed był po wewnętrznej i utrzymał prowadzenie.

Fot. IndyCar

Na 11. okrążeniu na wyjściu na prostą startową Marcus Ericsson stracił panowanie nad bolidem i uderzył w ścianę. Mimo iż w wyniku wcześniejszego poślizgu znacznie wytracił prędkość, zderzenie było na tyle silne, by zakończyć udział Szweda w eliminacjach. Organizatorzy zarządzili neutralizację, którą część zawodników z końca stawki wykorzystała do odbycia swojego pierwszego pit stopu. Liderem w tej grupie został Josef Newgarden za nim znaleźli się Ryan Hunter-Reay, James Hinchcliffe, Max Chilton, Mateust Leist i Patricio O’Ward.

Rywalizację wznowiono na 16. okrążeniu. Bardzo dobry restart zaliczył Scott Dixon, który odzyskał straconą na starcie drugą pozycję i przymierzał się do ataku na Felixa Rosenqvista, na co jednak nie znalazł miejsca. Szwed pojechał jednak za szeroko w pierwszym zakręcie, tracąc ostatecznie prowadzenie. Tuż za ich plecami, w pierwszym zakręcie doszło do kontaktu między Jackiem Harveyem i Coltonem Hertą, w wyniku którego ten drugi obrócił swój bolid. Chwilę później Hinchcliffe, który znacznie opóźnił hamowanie, uderzył w pojazd Hutera-Reaya. Amerykanin obrócił się, po drodze uderzając w stojący samochód Herty. Na tor powrócił samochód bezpieczeństwa. W trakcie restartu Scott Dixon utrzymał pierwsze miejsce, Rosenqvist został natomiast wyprzedzony przez Harveya i Jonesa.

Wkrótce kierowcy zaczęli zjeżdżać na swoje pierwsze pit stopy, dzięki czemu zawodnicy, którzy odwiedzili mechaników podczas pierwszej neutralizacji, wysunęli się na prowadzenie. Liderem został Josef Newgarden, przed O’Wardem i Hinchcliffem. Jednakże, gdyby do końca wyścigu nie doszło do żadnych nieprzewidzianych sytuacji, to musieliby oni wykonać dodatkowy zjazd do alei serwisowej przed końcem zmagań o IndyCar Grand Prix.

W związku z nasilającymi się opadami deszczu Tony Kaanan zdecydował się założyć deszczowe opony. Po powrocie na tor był jednak znacznie wolniejszy od swoich rywali. Mimo to jego rodak, Helio Castroneves także zdecydował się założyć deszczówki. Brazylijczyk wpadł jednak w poślizg w pierwszym zakręcie i utknął w żwirowej pułapce.

Sytuację wykorzystali Dixon, Harvey, Pigot i Leist natychmiast zjeżdżając do alei serwisowej po deszczowe opony. Wkrótce po tym na tor wypuszczono samochód bezpieczeństwa. Opady deszczu się nasilały, a większość kierowców zjechała w trakcie neutralizacji po deszczówki. W wyniku zamieszania w boksie mechanicy Newgardena wypuścili jedno koło, które potoczyło się w poprzek alei serwisowej. Za ten incydent lider klasyfikacji generalnej został ukarany cofnięciem na koniec stawki.

Podczas restartu Scott Dixon odskoczył swoim rywalom, Harvey zdołał natomiast obronić się przed atakiem Pigota, a za jego plecami walczyli Matheus Leist i Ed Jones. Brazylijczyk wkrótce awansował o jedną pozycję, wyprzedzając Spencera. Tymczasem przystępujący do restartu z szóstej pozycji Simon Pagenaud prezentował doskonałe tempo na mokrym torze i wkrótce wyprzedził Jonesa i Pigota. Kolejnym kierowcą, który musiał uznać wyższość Francuza, był Matheus Leist.

Simon Pagenaund szybko zbliżył się do Harveya, choć wyprzedzenie Brytyjczyka zajęło mu trochę czasu i kosztowało wykorzystanie całego push-to-pass. Do zakończenia wyścigu pozostało 6 okrążeń, a Francuz tracił 5 sekund do Dixona. Pageunaud błyskawicznie zbliżył się do Nowozelandczyka, lecz ten posiadał jeszcze 31 sekund doładowania w zapasie, w związku z czym wynik pojedynku wciąż nie był przesądzony. O ile w zakrętach Francuz był szybszy, to Dixon uciekał mu na prostych nie dając mu szans na atak. Jednak dwa okrążenia przed metą kierowca Chip Gannasi Racing przestrzelił hamowanie. Pagenaud wykorzystał sytuację obejmując prowadzenie. W trakcie manewru wyprzedzania Dixon wpadł w poślizg, w wyniku czego między kierowcami doszło do niegroźnego kontaktu. Podczas ostatniego kółka Pagenaud zdołał odskoczyć Dixonowi na 2 sekundy i odniósł swoje trzecie zwycięstwo na drogowej pętli Indianapolis.

Wyniki wyścigu

Trzecie miejsce zajął Jack Harvey, co jest jego najlepszym rezultatem w karierze. Brytyjczyk, który zadebiutował w 2017 roku w Indianapolis 500, ze względu na ograniczony budżet, mógł sobie pozwolić do tej pory na starty tylko w pojedynczych rundach. Dzięki kontraktowi z Schmidt Peterson pojedzie w tym roku w 10 wyścigach.

Czwarty linię mety przekroczył Matheus Leist. Mimo słabej ostatni czasy dyspozycji ekipy A.J. Foyt Enterprises zespół zdołał obrać odpowiednią taktykę, co w połączeniu z pewną i bezbłędną jazdą Brazylijczyka zaowocowało najlepszym w jego karierze rezultatem. Kolejne pozycje zajęli Spencer Pigot, Ed Jones i Will Power.

Fot. Team Penske

Felix Rosenqvist, który dwukrotnie opuszczał aleję serwisową z płomieniami na swoim bolidzie, co było spowodowane rozlaniem paliwa w trakcie tankowania, zajął ósme miejsce. Czołową dziesiątkę uzupełnili Graham Rahal i Santino Ferrucci. Lider klasyfikacji generalnej, Josef Newgarden, po karze za incydent w alei serwisowej, zdołał awansować na 15. pozycję. Jego główny rywal, Alexander Rossi był jednak dopiero dwudziesty drugi.

Skrót wyścigu INDY GP

“Generalka”

W klasyfikacji generalnej na prowadzeniu pozostaje Josef Newgarden, lecz jego przewaga nad drugim Scotten Dixonem stopniała do zaledwie sześciu punktów. Alexander Rossi traci 36 punktów. Simon Pagenaud dzięki triumfowi w IndyCar Grand Prix awansował na czwarte miejsce, jego strata wynosi 44 punkty. O sześć oczek więcej traci piąty w punktacji Takuma Sato.

Aktualną klasyfikację generalną kierowców możecie zobaczyć tutaj.

Przed nami… wyścig o Koronę

Już za dwa tygodnie, 26 maja czeka nas słynny wyścig Indianapolis 500. Start rywalizacji zaplanowano na godz. 18:00 czasu polskiego. W najbliższy wtorek (14 maja) odbędą się pierwsze treningi. W przyszły weekend rozpoczną się kwalifikacje.

W sobotę, 18 maja rozegrana zostanie pierwsza sesja, w której udział wezmą wszyscy zawodnicy. Każdy z kierowców będzie miał do przejechania 4 okrążenia. Później chętni mogą spróbować poprawy swojego czasu, o ile zdążą przed końcem sesji, która potrwa od 11:00 do 17:50 lokalnego czasu. Zawodnicy, którzy zajmą w niej pozycje od dziesiątej do trzydziestej, wystartują z nich w wyścigu. Czołowa dziewiątka zmierzy się natomiast nazajutrz w sesji Fast Nine, walcząc o pole position. Każdy kierowca będzie miał tylko jeden przejazd liczący 4 okrążenia.

Wcześniej jednak wyjadą na tor zawodnicy spoza czołowej trzydziestki, którzy powalczą o awans do wyścigu. Do startu dopuszczone będą tradycyjnie 33 samochody, zatem tylko trzech najszybszych z tego grona ujrzymy na starcie Indianapolis 500 w niedzielę, 26 maja. Również w tej sesji, nazwanej Last Row Shootout, zawodnicy będą mieli tylko jedną próbę składającą z 4 okrążeń.

Na ten moment ciężko jest znaleźć jednego faworyta do zwycięstwa w wyścigu Indianapolis 500. Sezon 2019 wyłonił nam pięciu różnych zwycięzców w pięciu wyścigach. Do tego wyścig na legendarnym owalu będzie rządził się swoimi prawami, na pewno trzeba będzie zwrócić uwagę na poczynania Fernando Alonso, reprezentującego McLarena. Hiszpan w 2017 roku podjął pierwszą próbę i gdyby nie awaria silnika Hondy, to mógłby sięgnąć po dobry wynik. W tym roku jego bolid będzie napędzany jednostką napędową Chevroleta.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama