Czego szukasz?

F1 Boost GP Wielkiej Brytanii 2022

IndyCar

Pocono Raceway – porzucony klejnot w koronie IndyCar

Tor Pocono zyskał sobie dużą sympatię wśród kierowców i kibiców IndyCar. Rozgrywane na nim wyścigi stanowiły jeden z najważniejszych przystanków sezonu. Niestety obiekt wypadł z kalendarza IndyCar. Wciąż stanowi jednak ważny element sezonu w mistrzostwach NASCAR. Dziś przedstawiamy jego długą i burzliwą historię.

Pocono start
Fot. IndyCar / Start do wyścigu IndyCar na torze Pocono

Rozgrywany na dystansie 500 mil wyścig na torze Pocono Raceway był swego czasu jednym z najważniejszych przystanków w kalendarzu IndyCar. Wraz z owalem w Indianapolis i Ontario (zastąpionym później przez Michigan, a następnie Fontanę) wchodził w skład potrójnej korony IndyCar. Charakterystyczny, trójkątny owal znany także jako „The Tricky Triangle” (Podstępny Trójkąt) wciąż utrzymuje swoje zaszczytne miejsce w kalendarzu serii NASCAR. Dziś przeniesiemy się do Long Pond w górach Pocono, by poznać historię tego obiektu.

Powstanie toru

Jedną z najważniejszych postaci odpowiedzialnych za powstanie toru w Pocono był Joe 'Doc’ Mattioli. Jego pseudonim jest z resztą nieprzypadkowy i w pełni zasłużony. Z wykształcenia i z zawodu był on dentystą pracującym w Filadelfii. W 1960 roku postanowił jednak porzucić medycynę i zajął się inwestowaniem w nieruchomości. Szybko okazało się, że Mattioli odnajduje się w świecie biznesu równie dobrze, co w stomatologii, dzięki czemu szybko dorobił się sporego majątku na inwestycjach w Pocono. Wkrótce pewien człowiek namówił go na zasponsorowanie budowy toru wyścigowego. Ostatecznie Mattioli zgodził się i pokrył większość kosztów budowy.

Prace ruszyły 8 lipca 1968 roku. Pierwszy etap ukończono w październiku. Tor składał się wówczas z owalu o długości 3/4 mili oraz prostej przeznaczonej do wyścigów równoległych. W 1969 roku dobudowano także pętlę drogową.

2,5-milowy Pocono Raceway

W 1970 roku rozpoczęto prace nad liczącym 2,5 mili owalem. Pętlę zaprojektował Rodger Ward, dwukrotny triumfator Indianapolis 500. Stworzony przez niego projekt zakładał zbudowanie trzech odmiennych zakrętów, każdy wzorowany na innym owalu:

  • pierwszy, wzorowany na Trenton Speedway, nachylony pod kątem 14 stopni;
  • drugi, wzorowany na Indianapolis Motor Speedway, nachylony pod kątem 9 stopni; 
  • trzeci, wzorowany na Milwaukee Mile nachylony pod kątem 6 stopni.

Obiekt w Pocono, za sprawą swojej długości (2,5 mili) klasyfikowany jest jako Superspeedway, jednakże, ze względu na niewielkie nachylenie zakrętów, osiągane na nim prędkości są znacznie niższe, niż na innych tego typu torach. Z uwagi na różnice w charakterystyce zakrętów i konieczność zmiany biegów podczas wyścigów NASCAR wielu kierowców traktuje rozgrywane tutaj zawody jako wyścig na torze drogowym. Niezwykle istotne na Pocono jest znalezienie odpowiedniego kompromisu w ustawieniach samochodu dopasowując go do każdego zakrętu. Praca inżynierów i mechaników często miewa decydujące znaczenie o końcowym wyniku zawodnika.

Widok z trybun na pierwszy zakręt toru Pocono

Zdjęcie archiwalne / Widok z trybun na pierwszy zakręt toru Pocono

Debiut IndyCar na Pocono

Prace nad zaprojektowanym przez Warda torem ukończono w 1971 roku. Wtedy też odbył się na nim pierwszy wyścig USAC Championship Car (poprzednik IndyCar). Zawody na dystansie 500 mil wygrał Mark Donohue. Ze względu na ogłoszoną pod koniec zawodów neutralizację Donohue musiał na ostatnich okrążeniach stoczyć zacięty pojedynek z Joe’em Leonardem. Ten zdołał nawet wyjść na prowadzenie, ostatecznie przegrał jednak z reprezentantem ekipy Penske, który miną linię mety 1,6 sekundy przed nim.

W wyścigu oprócz etatowych kierowców IndyCar pojawiło się także dwóch zawodników rywalizujących na co dzień w serii NASCAR – Donnie Allison i Cale Yarborough. Kierowcy zajęli odpowiednio 28. i 32. miejsce. Nowy obiekt, zaprojektowany specjalnie z myślą o IndyCar szybko zyskał sympatię kierowców i podziwiających ich zmagania widzów.

Pierwszy wyścig NASCAR

Owal w Pocono nie wzbudził początkowo zainteresowania wśród włodarzy serii NASCAR. Jednakże, w 1974 roku, gdy z harmonogramu wypadł tor Trenton Speedway, organizatorzy mistrzostw postanowili poszukać zastępstwa i zwrócili się wówczas do właścicieli Pocono Raceway.

ZOBACZ TAKŻE
NASCAR - wszystko, co powinieneś wiedzieć o amerykańskiej serii

Rozmowy zakończyły się sukcesem, a pierwszy wyścig pucharowej serii NASCAR na tym torze odbył się 4 lipca 1974 roku. Kryzys paliwowy dobiegał już wówczas końca i organizatorzy mistrzostw wrócili do standardowych dystansów zawodów (na początku sezonu wszystkie wyścigi skrócono o 10%). Kierowcy mieli do pokonania dystans 500 mil, a jako pierwszy linię mety przeciął Richard Petty. Zawody okazały się sporym sukcesem, tor umożliwiał zaciętą walkę i Pocono zapewniło sobie stałe miejsce w harmonogramie NASCAR.

Opieszałość sędziów

Wyścig serii NASCAR z 1975 roku zakończył się kontrowersyjnym rozstrzygnięciem. Na 10 okrążeń przed końcem zawodów z samochodu Davida Pearsona zaczął wyciekać olej. Mimo to sędziowie zwlekali aż 2 okrążenia, nim pokazali mu czarną flagę nakazującą zjazd do alei serwisowej. Zgodnie z regulaminem, kierowca musiał odwiedzić swoich mechaników w przeciągu trzech najbliższych okrążeń. Wyjątek stanowiła sytuacja, gdy do końca rywalizacji pozostawało nie więcej, niż 5 kółek. Wykorzystując możliwości dawane przez regulamin Pearson nie zjechał do alei serwisowej i odniósł zwycięstwo. Gdyby sędziowie wcześniej nakazali zjazd Pearsonowi, na czoło stawki wysunąłby się Richard Petty, który zakończył rywalizację na drugim miejscu.

Rok później Pearson nie miał już tyle szczęścia. Amerykanin prowadził przez 124 okrążenia, lecz dwa kółka przed metą w jego samochodzie pękła opona. Niemal pewne zwycięstwo wymknęło mu się z rąk, a wyścig padł łupem Richarda Petty’ego.

Trudne chwile

Kryzys energetyczny, który w latach 70. spotkał Stany Zjednoczone, wpłynął na wiele dziedzin życia, jednak szczególnie ucierpiała branża motoryzacyjna. Mocno odbił się on także na działalności toru Pocono. Obiekt przestał przynosić zyski, a pod koniec dekady Mattioli rozważał nawet sprzedaż toru. Wówczas jednak w sprawę zaangażował się prezes NASCAR, Bill France Sr., który osobiście pomógł w organizacji zawodów swojej serii przez dwa kolejne lata. Mattioli zachował tor Pocono i zarządzał nim aż do końca swoich dni.

Pech Darrela Waltripa

Darrell Waltrip ma z pewnością dobre skojarzenia związane z torem Pocono – w końcu w 1977 roku zdobył tu swoje pierwsze pole position w pucharowej serii NASCAR. Jednakże zawody z 1979 roku były dla niego dosyć pechowe. Kierowca rozbił swój samochód podczas treningu, a ze względu na brak zapasowej maszyny musiał starać się o miejsce w innej ekipie. Waltrip skorzystał z Chevroleta wystawianego przez Ala Rudda i w wyścigu spisywał się całkiem nieźle podążając na trzecim miejscu. Podczas ostatniej neutralizacji kierowca postanowił zjechać do alei serwisowej po świeże opony spadając tym samym na siódme miejsce. Rywalizacja nie została już jednak wznowiona, a zawodnik przez pit stop stracił 19 punktów (różnica między 3. a 7. miejscem). Ostatecznie w klasyfikacji generalnej uplasował się na drugim miejscu tracąc 11 „oczek” do Richarda Petty’ego.

Zawody w Pocono z 1979 roku zostały zapamiętane również z dwóch innych powodów. Podczas tamtego wyścigu doszło aż do 56 zmian na pozycji lidera, co do dziś pozostaje rekordem w historii wyścigów NASCAR w Pocono. Podczas zawodów doszło także do groźnego wypadku Dale’a Earnhardta. Kierowca doznał obrażeń klatki piersiowej po uderzeniu w bandę w drugim zakręcie.

Pocono ofiarą konfliktu na linii USAC i CART

Pod koniec lat 70′ ekipy rywalizujące w zawodach nadzorowanych przez USAC coraz częściej wyrażały swoje niezadowolenie z działań organizacji. Zespołom nie podobało się podniesienie wpisowego na Indianapolis 500, brak relacji telewizyjnych z wyścigów i ograniczenia narzucane na silnik Coswortha, co miało za zadanie wyrównać osiągi z przestarzałą jednostką Offenhausera.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt II - USAC: 30 szalonych lat w Ameryce

Konflikt zaowocował utworzeniem przez zespoły własnych mistrzostw w 1979 roku. W kolejnym roku doszło do połączenia obu serii, jednak rozejm nie przetrwał nawet roku. Od 1981 r. zarówno USAC jak i CART organizowały niezależne mistrzostwa.

USAC utworzyło Gold Crown Championship. Pierwszy sezon liczył 6 rund. Mistrzostwa rozpoczynały się wyścigiem Indianapolis 500, następnie kierowcy mieli rywalizować w Pocono oraz na trzech torach o nawierzchni ziemnej, by zakończyć zmagania w kolejnym roku wyścigiem Indianapolis 500.

Indy 500 cały czas wzbudzało spore zainteresowanie ekip rywalizujących w CART, które gościnnie dołączały do serii pod egidą USAC. Zespoły postanowiły jednak zbojkotować wyścig mistrzostw Gold Crown Championship na torze w Pocono. Organizatorzy serii postanowili zatem dopuścić do startu pojazdy kategorii Silver Crown, by zapełnić pola startowe. Samochody te były klasyfikowane jednak w oddzielnej kategorii. Wyścig został przerwany po 122. okrążeniach z powodu opadów deszczu. Zwycięstwo, swoje ostatnie w karierze, odniósł w nim A.J. Foyt.

Foyt Pocono 1981

Fot. Twitter / A.J. Foyt odniósł swoje ostatnie w karierze zwycięstwo w wyścigu Pocono 500 w 1981 roku

Seria CART w Pocono

Dr. Joseph Mattioli był rozzłoszczony bojkotem i wniósł pozew przeciwko CART. Ostatecznie, obydwie strony konfliktu doszły do porozumienia poza salą sądową. Co więcej, owal w Pocono znalazł się od następnego roku w kalendarzu mistrzostw organizowanych przez CART. Wyścig padł łupem Ricky’ego Mearsa, który zdominował rywalizację prowadząc przez 146 z 200 zaplanowanych okrążeń.

ZOBACZ TAKŻE
Przedstawiamy legendy Indianapolis 500: Rick Mears

Jeden z najbardziej emocjonujących finiszy miał miejsce w 1984 roku. W walce o zwycięstwo do samej mety liczyło się trzech zawodników – Ricky Mears, Bobby Rahal i Danny Sullivan. Na 194. okrążeniu Rahal wyprzedził Mearsa i objął prowadzenie. Wkrótce Mears stracił drugą pozycję na rzecz Sullivana. Amerykanin wyprzedził następnie Rahala i znalazł się na pierwszym miejscu. Ricky Mears tymczasem powrócił na drugą lokatę. Ostatecznie wyścig padł łupem Sullivana, Mears dojechał drugi, a Rahal trzeci.

Start 500-milowego wyścigu, 1984 rok

Zdjęcie archiwalne / Start 500-milowego wyścigu, 1984 rok

Drogowa wersja Pocono w kalendarzu serii IMSA

W 1981 roku na drogową konfigurację toru Pocono zawitała seria IMSA GT. Nitka przebiegała w przeciwnym kierunku, co tor owalny. Kierowcy zjeżdżali z prostej startowej i kierowali się na stary owal o długości 3/4 mili. Po pokonaniu długiego łuku w prawo zawodników czekał ostry nawrót, a następnie sekcja szybkich zakrętów. Potem wyjeżdżali prawym łukiem na krótką prostą, po czym czekał ich długi, lew łuk i ciasny zakręt w prawo, którym powracali na owal. Zawodnicy wyjeżdżali przed drugim zakrętem, pokonywali go w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara i długą prostą dojeżdżali do zakrętu nr 1, który wyprowadzał ich na prostą startową.

Wyścig na drogowej wersji toru liczył 500 mil (800 km). Zawody wygrała załoga JLP Racing – John Paul Senior, oraz jego syn John Paul Junior. W 1984 roku skrócono dystans zawodów do 500 km. W 1985 roku seria IMSA po raz ostatni zawitała na Pocono. Wówczas też skorzystano ze zmodyfikowanej wersji toru, pomijającej stary, krótki owal.

Najwięcej triumfów (dwa zwycięstwa) odniosła na tym torze załoga Holbert Racing – Al Holbert i Derek Bell. Kierowcy wygrali 500-kilometrowe zmagania w 1984 i 1985 roku.

Dachujący Earnhardt

W 1982 roku Dale Earnhardt zaliczył kolejny groźny wypadek na torze Pocono. Kierowca zderzył się w drugim zakręcie z Timem Richmondem, po czym uderzył w barierę i dachował. Zawodnik doznał wówczas urazu nogi. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, który przewodził stawce przez 40 okrążeń, nim dokonano naprawy uszkodzonej bariery.

 

 

Emocjonująca końcówka wynagrodziła fanom oczekiwanie na powrót do ścigania. Richard Petty stracił szanse na zwycięstwo, gdy w jego samochodzie zabrakło paliwa. Przewodzący stawce Darrell Waltrip rozbił się na ostatnim okrążeniu, a po zwycięstwo sięgnął Bobby Allison.

ZOBACZ TAKŻE
"Zastraszacz wyścigów", czyli Dale Earnhardt Sr. | Legendy motorsportu

Niesamowity Tim Richmond

W 1986 roku Tim Richmond zaliczył wyjątkowo trudny początek wyścigu w Pocono. Triumfator zawodów z 1983 roku zderzył się z Richardem Petty’m, a podczas pit stopu został zdublowany. Kierowca powrócił jednak na okrążenie lidera, gdy zajmujący pierwszą pozycję Dale Earnhardt rozbił swój samochód. Richmond zdobywał kolejne pozycje, a kluczowa dla końcowego sukcesu była decyzja o założeniu świeżych opon zaledwie pięć okrążeń przed zakończeniem zmagań. Richmond wyprzedził sześciu rywali i po zaciętej walce z Ricky’m Ruddem i Geoffem Bodine’m odniósł drugie zwycięstwo w wyścigu NASCAR na torze Pocono.

W kolejnym roku kierowca był zmuszony przerwać sportową karierę ze względu na infekcję wirusa HIV. Patogen wywołał spadek odporności u Richmonda, co doprowadziło do rozwoju obustronnego zapalenia płuc. Zawodnik przez bardzo długi czas dochodził do siebie i opuścił pierwszą połowę sezonu. Do wyścigowego samochodu powrócił dopiero podczas wyścigu na torze w Pocono. Richmond wywalczył w kwalifikacjach trzecie pole startowe, a na piątym okrążeniu wyścigu wyszedł na prowadzenie. W połowie dystansu w jego samochodzie pojawiły się problemy ze skrzynią biegów. Amerykaninowi pozostał jedynie czwarty bieg, którego musiał używać nawet podczas wyjazdu z alei serwisowej. Mimo to Richmond utrzymał prowadzenie i po raz trzeci wygrał rywalizację na Pocono.

Wypadek Bobby’ego Allisona

W 1982 roku seria NASCAR dodała do kalendarza drugi wyścig na torze Pocono. Zawody znalazły się w harmonogramie na początku czerwca, a dystans wyścigu ustalono na 500 mil.

To właśnie podczas czerwcowego wyścigu, w 1988 roku poważny wypadek miał Bobby Allison. Kierowca jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji zgłosił swojej ekipie spłaszczenie opony. Ta poddała się już na pierwszym okrążeniu i zawodnik uderzył w bandę w drugim zakręcie. Chwilę później w lewy bok jego samochodu wpadł Jocko Maggiacomo. Allison trafił do szpitala, a widzący go lekarze byli przekonani, że kierowca zmarł. Podjęli się jednak reanimacji, która uratowała mu życie. Allison znajdował się początkowo w stanie wegetatywnym, a powrót do pełni zdrowia zajął mu wiele czasu. Po tym wypadku Bobby Allison zakończył swoją motosportową karierę.

Względy bezpieczeństwa

W latach 80. doszło do kilku groźnych wypadków w wyścigach IndyCar, w których ucierpieli Johnny Rutherford, Kevin Cogan, John Andretti, Arie Luyendyk, Michael Greenfield oraz Mario Andretti. Zawodnicy coraz głośniej wyrażali swoje niezadowolenie z zabezpieczeń toru, a niektórzy nawoływali nawet do wykreślenia rundy z kalendarza.

Tor cały czas posiadał metalowe bariery ochronne podobne do tych używanych na autostradach. Po wewnętrznej stronie w wielu miejscach brakowało odpowiednio szerokich stref wyjazdowych, w niektórych miejscach nie było nawet barier ochronnych.

Główny lekarz IndyCar, Dr. Steve Olvey, stwierdził, że zaplecze medyczne było zdecydowanie niewystarczające. Potwierdzeniem tych słów była osoba lekarza na torze. Właściciel obiektu, Dr Joe Mattioli, z wykształcenia stomatolog wyznaczył do tego zadania samego siebie.

Poza tym, nawierzchnia z czasem stawała się coraz bardziej nierówna i wyboista, a obiekt nie był modernizowany. Organizacja zawodów również nie stała na najwyższym poziomie, a największym problemem były zanieczyszczenia znajdujące się na torze. Gdy podczas jednego z treningów Scott Pruett siedmiokrotnie przebijał oponę, szef ekipy, Steve Horne, zrobił obchód po torze zbierając w trakcie niego całą garść metalowych śmieci.

Same zawody nie przynosiły zysku organizatorowi i ostatecznie po 1989 roku Pocono wypadło z kalendarza CART. Zarówno właściciel obiektu jak i władze serii nie wyrażały chęci odnowienia współpracy. Dr Joseph Mattioli stwierdził nawet, że bolidy jednomiejscowe nie powrócą już nigdy na Pocono.

Wypadki i zmiany

W 2010 roku podczas obydwu wyścigów NASCAR na torze Pocono doszło do groźnych wypadków. Podczas czerwcowych zmagań widzowie byli świadkami sporego karambolu na ostatnim okrążeniu rywalizacji. Odrabiający wynikające z odmiennej strategii straty Kasey Kahne został wypchnięty na trawę przez A.J. Allmendingera. Kahne stracił panowanie nad samochodem na mokrej trawie i powrócił na tor przecinając linię jazdy Marka Martina i Grega Biffle’a. Zawodnicy uderzyli w samochód swojego rywala, a ten wylądował na niezabezpieczonej siatką betonowej barierze, po czym ponownie znalazł się na torze, gdzie wpadł w niego Jeff Gordon. W wypadku uczestniczyło jeszcze kilku zawodników. Szczęśliwie jednak nikt nie odniósł obrażeń.

 

Kolejny dramatyczny wypadek miał miejsce 1 sierpnia, podczas kolejnej wizyty serii NASCAR w Pocono. Na 36. okrążeniu A.J. Allmendinger obrócił maszynę Elliota Sadlera. Kierowca uderzył w barierę po wewnętrznej stronie toru. Energia była na tyle duża, że wyrwała silnik z samochodu. Mimo wstrząsu kierowca opuścił pojazd o własnych siłach.

Dwa duże wypadki doprowadziły do sporych zmian na torze Pocono. Dodano bariery SAFER po wewnętrznej stronie toru, a bariera na prostej Long Pond Straightaway otrzymała siatkę zabezpieczającą.

Tragedia w czasie burzy

W 2012 roku zawodnicy NASCAR ścigali się nie tylko sami ze sobą, ale również z nadciągającą ulewą. Wyścigu nie udało się jednak zakończyć przed nadejściem deszczu i po przejechaniu 98 okrążeń wywieszono czerwoną flagę.

Opadom towarzyszyły silne podmuchy wiatru i wyładowania atmosferyczne. Jedna z błyskawic uderzyła w parking przy torze. 41-letni kibic, Brian Zimmermamm, zmarł w wyniku uderzenia pioruna. Dziewięciu innych widzów zostało rannych. Jeden z nich znajdował się w stanie krytycznym.

Tragedia, do której doszło podczas zawodów w Pocono, przyczyniła się do wprowadzenia specjalnych zasad postępowania w trakcie burzy podczas amerykańskich wyścigów samochodowych. Gdy w promieniu 13 km od toru dojdzie do uderzenia pioruna, zawody zostają natychmiast przerwane, a widzowie ewakuowani w bezpieczne miejsce. Rywalizacja może zostać wznowiona, gdy przez kolejne 30 minut nie dojdzie do wyładowania w wyznaczonym obszarze.

Powrót IndyCar

Właściciel toru dotrzymał słowa wypowiedzianego w latach 80. i za jego życia seria IndyCar nigdy więcej nie pojawiła się na torze Pocono. Jednakże Joseph Mattioli zmarł 26 stycznia 2012 roku. Nowym dyrektorem obiektu został Brandon Igdalsky, który miał zupełnie inne zdanie na temat wyścigu bolidów na Pocono Raceway.

Igdalsky udał się na inaugurujący sezon 2012 wyścig o Grand Prix St. Petersburga, gdzie spotkał się z dyrektorem generalnym serii IndyCar, Randym Bernardem. Ostatecznie, pod koniec września ogłoszono powrót IndyCar na tor Pocono w 2013 roku i jednoczesną reaktywację potrójnej korony IndyCar. Zawody rozegrano na dystansie 400 mil, a wyścig został zdominowany przez ekipę Chipa Gannasiego, która zajęła pierwsze trzy miejsca. Rywalizację wygrał Nowozelandczyk, Scott Dixon.

ZOBACZ TAKŻE
Tajemnice California Speedway. Dlaczego przestanie istnieć?

Najszybszy 500-milowy wyścig

W następnym roku dystans wyścigu został wydłużony do 500 mil. W trakcie zawodów ogłoszono tylko jedną neutralizację, a samochód bezpieczeństwa przewodził stawce przez 6 okrążeń. Po raz pierwszy w historii udało się ukończyć 500-milowy wyścig w czasie krótszym, niż 2 godziny 30 minut. Zwycięzca wyścigu, startujący z pierwszego pola Juan Pablo Montoya, ustanowił nowy rekord osiągając średnią prędkość 202,402 mil/h (325,734 km/h). Kolumbijczyk pobił ustanowiony w 2002 roku na California Speedway przez Jimmy’ego Vassera wynik o 7 km/h.

Śmierć Justina Wilsona

Pod koniec wyścigu IndyCar z 2015 roku doszło do tragicznego wypadku. Przewodzący stawce Sage Karam stracił panowanie nad maszyną w pierwszym zakręcie i uderzył w bandę. Od jego bolidu oderwał się ważący kilka kilogramów nos. Element odbił się w stronę toru i uderzył w głowę Justina Wilsona. Kierowca stracił przytomność i uderzył w bandę. Przybyli na miejsce ratownicy nie zdołali nawiązać z nim kontaktu.

Zawodnik został przetransportowany helikopterem do szpitala Lehigh Valley Hospital – Cedar Crest w Allentown. Brytyjczyk miał poważne obrażenia głowy i utrzymywany był w stanie śpiączki farmakologicznej. Uraz był jednak zbyt poważny. Justin Wilson zmarł dzień po wypadku, 23 sierpnia 2015 roku w Allentown. Pobrane z jego ciała narządy pozwoliły uratować życie pięciu ludzi. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 10 września w Paulerspury w Anglii.

Wypadek Roberta Wickensa

Do kolejnego groźnego wypadku na torze Pocono doszło w 2018 roku. Na siódmym okrążeniu podczas próby wyprzedzania Ryan Hunter-Reay zahaczył o bolid Roberta Wickensa. Samochód Kanadyjczyka został podbity i wleciał na barierę, po czym wpadł w siatkę i wykonał kilka obrotów wokół własnej osi.

Zawodnik został przetransportowany drogą powietrzną do Lehigh Valley Hospital. W wyniku wypadku kierowca doznał uszkodzenia rdzenia kręgowego, licznych złamań, a także stłuczenia płuc, w związku z czym przez kilka dni musiał być podłączony do respiratora. Mimo, iż od wypadku minęło już ponad trzy lata, Wickens wciąż nie odzyskał pełnej sprawności w nogach. Kierowca nie poddaje się jednak i wciąż marzy o powrocie do wyścigowego kokpitu.

Ostatni wyścig IndyCar

W 2019 roku odbył się ostatni wyścig IndyCar na torze Pocono. Już na pierwszym okrążeniu doszło do sporego karambolu zapoczątkowanego kolizją między Alexandrem Rossim i Takumą Sato. Szczęśliwie jednak żaden z jego uczestników nie odniósł obrażeń. Po uprzątnięciu rozbitych maszyn wyścig kontynuowano do 129. okrążenia. Wówczas to wywieszono czerwoną flagę z powodu opadów deszczu. Zawodów już nie wznowiono, a zwycięzcą został Will Power.

 

Mimo iż Pocono cieszyło się dużą sympatią zarówno wśród kibiców jak i kierowców, IndyCar nie przedłużyło umowy z właścicielami toru na kolejny sezon. Obiekt miał zostać zastąpiony przez owal w Richmond, do czego ostatecznie nie doszło ze względu na pandemię koronawirusa.

Skrócony dystans

W 2012 roku postanowiono skrócić dystans obydwu wyścigów NASCAR z 500 do 400 mil. W 2020 dokonano kolejnej zmiany. Ze względu na pandemię koronawirusa i wywołane przez nią spore zmiany w kalendarzu postanowiono rozegrać obydwa wyścigi w jeden weekend, dzień po dniu. Dystans jednego z nich liczył 325, a drugiego 350 mil. Nowy format wyścigów okazał się być sukcesem, w związku z tym tegoroczne wyścigi NASCAR na torze Pocono rozegrane zostały w tej samej formie.

Inne serie NASCAR

Owal w Pocono znajduje się również w kalendarzu juniorskiej serii NASCAR – Xfinity Series. Mistrzostwa te zawitały na ten tor po raz pierwszy w 2016 roku, a dystans zawodów ustalono na 250 mil.

Na torze Pocono rywalizują trzy główne serie NASCAR

Zdjęcie archiwalne / Na torze Pocono rywalizują trzy główne serie NASCAR

W 2010 roku rozegrano tutaj pierwszy wyścig serii półciężarówek. Kierowcy NASCAR Camping World Truck Series rywalizowali początkowo na dystansie 125 mil, a obecnie zawody liczą 150 mil.

Ekologiczne Pocono

Obiekt Pocono jest wyjątkowy pod wieloma względami, a jednym z nich jest troska o środowisko naturalne. W 2010 roku zamontowano wokół toru ogniwa fotowoltaiczne o mocy 3 megawatów. Obecnie farma słoneczna zajmuje 25 arów i składa się z 40 000 ogniw. Wytworzona w ten sposób energia wystarcza na zaspokojenie potrzeb energetycznych całego obiektu, a także tysiąca pobliskich domów.

Władze toru Pocono zmieniły również swoje podejście do pielęgnacji zieleni. Głośne i pożerające energię kosiarki zastąpiono owcami, które wypasane są na trawnikach wewnątrz obiektu.

Podsumowanie

Pocono Raceway to jeden z najbardziej nietypowych torów owalnych na świecie. Dzięki swojej charakterystyce obiekt znalazł uznanie wśród kierowców i fanów motosportu. Tor szybko zadomowił się w kalendarzu NASCAR. Przez wiele lat gościł także jeden z najważniejszych wyścigów IndyCar. Mimo iż po długiej przerwie bolidy jednomiejscowe powróciły tutaj zaledwie na kilka lat, zawodnicy szybko polubili ten tor i z żalem przyjęli wiadomość o wypadnięciu Pocono z harmonogramu na 2020 rok. Nam pozostaje mieć nadzieję, że seria IndyCar powróci jeszcze kiedyś na „podstępny trójkąt” zapewniając nam kolejne fascynujące wyścigi.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama