Kalendarz IndyCar na sezon 2020 - Richmond powraca po długiej przerwie - motohigh.pl
Nasze social media

IndyCar

Kalendarz IndyCar na sezon 2020 – Richmond powraca po długiej przerwie

Przyszłoroczny sezon IndyCar będzie liczył 17 rund. Po siedmiu latach z kalendarza serii wypadnie tor Pocono. W grafiku znajdzie się natomiast runda na owalu w Richmond, po raz pierwszy od 2009 roku.

Opublikowano

w dniu

Fot. Indianapolis Motor Speedway / Indy 500 (2019)

Władze IndyCar opublikowały kalendarz na sezon 2020. W przyszłym sezonie czeka nas 17 wyścigów, 7 na torach drogowych, 5 na torach ulicznych i 5 na owalach. Nowością będzie nocny wyścig na Richmond Raceway – owalu o długości 0,75 mili. Po 7 latach z kalendarza wypadnie obiekt Pocono Raceway. Tor o długości 2,5 mili ma trzy różniące się od siebie i trudne zakręty. Obiekt zyskał dużą sympatię kibiców i kierowców, którzy po cichu liczyli, że 500-milowy wyścig na tym torze znajdzie się także w przyszłorocznym kalendarzu.

Kalendarz na sezon 2020

Mistrzostwa tradycyjnie rozpoczną się wyścigiem na ulicznym torze w St. Petersburgu, który zaplanowano na 15 marca. Później kierowcy udadzą się na Barber i Long Beach. Austin, które w tym roku było drugą rundą sezonu, w przyszłym roku zajmie czwarte miejsce w harmonogramie. Następnie ekipy udadzą się do Indianapolis, gdzie najpierw rozegrana zostanie runda na torze drogowym, a później słynny wyścig Indy 500. Już tydzień później odbędzie się podwójna runda na ulicznym torze w Belle Isle (Detroit). Weekend później rozegrany zostanie nocny wyścig na owalu w Teksasie.

Następnie zespoły i kierowcy udadzą się na Road America i Richmond (nowość w kalendarzu). 12 lipca odbędzie się jedyny wyścig poza granicami USA, konkretnie w Kanadzie – Honda Indy Toronto na Exhibition Place. Tydzień później kierowcy będą się natomiast ścigać na owalu Iowa Speedway. Po tym wyścigu zawodnicy i kibice będą mieli chwilę wytchnienia. Miesięczna letnia przerwa rozpocznie się w przyszłym roku nieco wcześniej, aby żaden z wyścigów IndyCar nie kolidował z odbywającymi się w przyszłym roku Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio. Potem rozegrane zostaną jeszcze 4 wyścigi: Mid Ohio, owal w Gateway, Portland i Laguna Seca (gdzie 20 września odbędzie się ostatnia runda sezonu).

Nowy (stary) obiekt Richmond Raceway

Fot. nascar.com / Tor Richmond Raceway w nocy

Nowością w przyszłorocznym kalendarzu będzie nocny wyścig na torze w Richmond Raceway. Jest to krótki owal, liczący 0,75 mili (1,21 km) długości. Nachylenie zakrętów wynosi 14 stopni, prostej startowej 8 stopni, a przeciwległej prostej 2 stopnie. Tor został otwarty w 1946 roku pod nazwą “Strawberry Hill”. Owal ziemny o długości 1/2 mili długości przeznaczony był zarówno do wyścigów samochodowych, jak i konnych. Obiekt był gospodarzem rundy IndyCar w 1946 roku.

W 1953 po raz pierwszy zagościła tutaj pucharowa seria NASCAR. W 1968 r. tor zyskał asfaltową nawierzchnię, a 20 lat później dokonano jego rekonfiguracji, w wyniku której uzyskał znany wszystkim dzisiaj kształt litery D. W 1999 obiekt został wykupiony przez Virginia State Fairgrounds i przemianowany na “Richmond International Raceway”.

Fot. Indianapolis Motor Speedway / Rywalizacja na Richmond w 2008 roku

W 2001 roku bolidy jednomiejscowe powróciły do Richmond. Początkowo wyścig liczył 187,5 mili (301,752 km), w 2008 r. jego dystans wydłużono do 225 mil (362,102 km). 30 czerwca 2009 roku prezes toru, Doug Fritz, ogłosił, że tor nie znajdzie się w kalendarzu IndyCar w 2010 roku. Powodem były wysokie koszty organizacji zawodów, a także ryzyko utraty głównego sponsora.

Lista startowa

Fernando Alonso podczas testu na torze Texas Motor Speedway

Fot. Chris Owens, IndyCar / Fernando Alonso podczas testu na torze Texas Motor Speedway

Na liście startowej wciąż znajduje się wiele luk, jest jednak kilka istotnych zmian, o których warto wspomnieć już teraz. Największą sensacją jest dołączenie do stawki McLarena. Ekipa z Woking przejęła zespół Sam Schmidt Peterson Motorsports. Od przyszłego sezonu stajnia wyścigowa zmienia nazwę na Arrow McLaren Racing SP, a szefem ekipy zostanie Gil de Ferran. Ze względu na trudne relacje między McLarenem i Hondą za czasów wspólnego programu w Formule 1, zespół był zmuszony do szukania innego rozwiązania i ostatecznie podpisał kontrakt z Chevroletem.

Jednym z kierowców został James Hinchcliffe, drugi kokpit pozostaje nieobsadzony. Wśród kandydatów do jego objęcia wymieniani są Sergio Sette Camara i Marcus Ericcson, możliwe jest także przejście któregoś z zawodników innej ekipy. Fernando Alonso skupia się obecnie na rajdach terenowych i prawdopodobnie nie będzie zainteresowany startami w pełnym sezonie IndyCar. Choć niewykluczone, że Hiszpan podejmie kolejną próbę osiągnięcia sukcesu w Indy 500. Wszystko zależeć będzie od jego wspólnych planów z Toyotą, które mają zakładać przygotowania do Rajdu Dakar.

Zespół Rahal Letterman Lanigan Racing planuje w przyszłym roku wystawić w przyszłym roku trzy bolidy. Póki co jedynym zakontraktowanym zawodnikiem jest Graham Rahal. Miejsce w kokpicie powinien utrzymać także Takuma Sato, który mimo kilku błędów prezentuje w tym sezonie konkurencyjne tempo i ma na koncie 2 zwycięstwa. W klasyfikacji generalnej Japończyk zajmuje szóste, a na dodatek cieszy się wsparciem Hondy. Obsada trzeciego fotela pozostaje jednak zagadką.

W przypadku ekip Penske i Andretti Autosport znamy już pełen skład na przyszły sezon. W Penske pozostają Josef Newgarden, Simon Pagenaud i Will Power, a w Andrettim – Zach Veach, Alexander Rossi, Ryan-Hunter Reay i Marco Andretti. Ekipa Chipa Ganassiego ogłosiła na razie podpisanie kontraktu ze Scottem Dixonem, można jednak podejrzewać, że drugi fotel utrzyma Felix Roseqvist, który podczas wyścigu na Lagunie Sece będzie walczył o tytuł debiutanta roku. Dale Coyne Racing ma podpisaną umowę z Sebastian Bourdaisem, swojej posady spokojny powinien być także Santino Ferruci, który swoimi występami na owalach sprawił niemałą sensację.

W przyszłym sezonie ujrzymy także Eda Carpentera, który wciąż będzie reprezentował barwy swojej ekipy, która ponownie ma wystawić trzy bolidy. Wciąż nie wiadomo, jak będzie prezentował się skład zespołu A.J. Foyta. Zarówno Tony Kannan, jak i Matheus Leist okupują koniec stawki, jednakże winę za taki stan rzeczy ponosi w dużej mierze zespół. Carlin również nie potwierdził żadnego z zawodników. Max Chilton, o ile pozostanie w ekipie, nie będzie prawdopodobnie ścigał się na torach owalnych, gdyż już w tym sezonie uznał ten rodzaj wyścigów za zbyt niebezpieczny.

Jednego możemy być pewni, przed nami kolejny, emocjonujący sezon IndyCar. Mimo, iż kibice mogą być nieco zawiedzeni nowym kalendarzem (brak Pocono, fiasko rozmów z Surfers Paradise), to gdy po zimowej przerwie kierowcy po raz pierwszy odpalą silniki w St Petersburgu, wszyscy będziemy się ekscytować zaciętymi pojedynkami o zwycięstwa i końcowy triumf w sezonie 2020.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama