Connect with us
IndyCar

Dixon mistrzem! Wyścig w St. Petersburgu dla Newgardena | Analiza

Za nami emocjonujący wyścig na ulicach St. Petersburga. Zawody dostarczyły nam wszystkiego, czego tylko można spodziewać się po wyścigach samochodowych – była walka o tytuł, odważne manewry wyprzedzania, kolizje, neutralizacje, opady deszczu, radość ze zwycięstwa i wściekłość z nieukończonego wyścigu.

Opublikowany

w dniu

Scott Dixon mistrz IndyCar 2020 St Petersburg
Fot. NTT IndyCar Series

Tegoroczny wyścig na ulicach St. Petersburga zaplanowano na 15 marca. Gdy zawodnicy przybywali już na Florydę, dwa dni przed startem zawodów, runda została odwołana. Powód był oczywisty – rozprzestrzeniająca się w Stanach Zjednoczonych epidemia nieznanego dotąd wirusa. Mimo przeciwności, które całkowicie przebudowały kalendarz IndyCar, zawody udało się rozegrać. 25 października wyścig w St. Petersburgu zakończył tegoroczne zmagania. Wypadałoby podsumować jedyną rundę na torze ulicznym w tegorocznym harmonogramie, w której to Dixon i Newgarden zmierzyli się o miano mistrza serii.

Scott Dixon zdobywa szósty tytuł!

Niewątpliwie Scott Dixon zasłużył na tegoroczne mistrzostwo swoją formą. Zwłaszcza w pierwszej części sezonu 2020 Nowozelandczyk był nie do pokonania. Kierowca Chip Gannassi Racing wygrał w tym roku cztery wyścigi, był także o krok od triumfu w Indianapolis 500. W końcówce sezonu stracił może nieco formę, jednakże zdobyte na początku zmagań punkty pozwoliły mu komfortowo kontrolować sytuację. W St. Petersburgu potrzebował dziewiątego miejsca, by zapewnić sobie tytuł niezależnie od wyniku jego rywala, Josefa Newgardena.

Dixon zrealizował swój plan z nadwyżką, dojeżdżając na trzecim miejscu. Kierowca, który tydzień temu triumfował w długodystansowym wyścigu Petit Le Mans na Road Atlancie, zdobył szósty tytuł mistrza IndyCar. W przyszłym roku może pomyśleć nad wyrównaniem rekordu należącego do legendarnego A.J. Foyta.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Najlepszy kierowca wyścigu: Josef Newgarden

Wyścig padł łupem Josefa Newgardena. Rywal Scotta Dixona w walce o tytuł zrobił wszystko, by pokonać Nowozelandczyka. Mimo to musi w tym sezonie zadowolić się drugim miejscem w klasyfikacji generalnej.

Amerykanin rozpoczynał zmagania z ósmej pozycji i początkowo jechał dosyć rozważnie. Po pierwszym pit stopie postanowił jednak zaatakować i agresywnie zyskiwał kolejne lokaty. Kierowca zaliczył nawet kontakt ze swoim zespołowym partnerem, Willem Powerem. Obydwie maszyny nie ucierpiały jednak w incydencie, a Newgarden mógł myśleć o doścignięciu następnego rywala.

Amerykanin wykorzystywał również liczne błędy swoich przeciwników i podczas jednego z ostatnich restartów znalazł się na trzecim miejscu. Wówczas w pierwszym zakręcie Palou zaatakował Hertę, a Newgarden wykorzystał ten moment i odważnie przebił się z trzeciej na pierwszą lokatę. Mimo próby ataków O’Warda podczas ostatniego restartu kierowca obronił pierwszą pozycję i odniósł czwarte w tym roku zwycięstwo.

Josef Newgarden Penske 2020 St Petersburg

Fot. NTT IndyCar Series / Josef Newgarden wicemistrzem IndyCar w sezonie 2020

Najlepszy zespół: Penske

Nie ulega wątpliwości, że najlepiej przygotowanym do wyścigu zespołem była ekipa Michaela Andrettiego. Rossi, Herta i Hinchcliffe szybko wyszli na trzy pierwsze lokaty i przewodzili pewnie stawce przez większość wyścigu. Zawodnicy nie ustrzegli się jednak błędów, w związku z czym zespół musiał zadowolić się zaledwie piątym miejscem Ryana Huntera-Reaya. Zwycięstwo przypadło Josefowi Newgardenowi z zespołu Penske. Ekipa Rogera Penske zajęła pierwsze i szóste miejsce (Simon Pagenaud) i to właśnie ta ekipa poradziła sobie najlepiej z trudami tego chaotycznego wyścigu.

Wydarzenie dnia

Jednym z najważniejszych wydarzeń wyścigu był wypadek Alexandra Rossiego. Amerykanin wyprzedził dosyć szybko zdobywcę pole position, Willa Powera, i kontrolował sytuację na torze. Rossi przejechał najwięcej okrążeń na prowadzeniu i wydawało się, że zmierza po pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Jednakże, na 30 okrążeń przed końcem kierowca stracił panowanie nad bolidem i uderzył w betonową ścianę. Dla Rossiego był to koniec wyścigu.

Zwycięzca Indy 500 z 2016 roku nie był jedyną ofiarą toru w St. Petersburgu. W różnego rodzaju incydentach ucierpieli jego zespołowi partnerzy – Marco Andretti, James Hinchcliffe, oraz walczący o zwycięstwo Colton Herta. Szczęścia nie miał także zdobywca pole position – Will Power. Australijczyk zamierzał powalczyć o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, lecz mocne uderzenie w ścianę uniemożliwiło mu nawet ukończenie wyścigu.

Zaskoczenie dnia

Sporą niespodzianką był bardzo dobry wynik Sebastiena Bourdaisa. Francuz opuścił w tym roku stawkę IndyCar, jednakże przed Harvest Grand Prix podpisał umowę z ekipą A.J. Foyta, która zapewniła mu powrót do stawki już w tym roku. Francuz nie osiągnął piorunujących wyników podczas podwójnej rundy w Indianapolis, należy jednak zaznaczyć, że wejście do nowego zespołu w trakcie sezonu zawsze jest sporym wyzwaniem. Na ulicach St. Petersburga Bourdais poradził sobie już znacznie lepiej i korzystając po części na błędach rywali dotarł do mety na czwarty miejscu.

Największy przegrany: Alexander Rossi

Największym przegranym jest z pewnością Alexander Rossi. Amerykanin już na początku wyścigu objął prowadzenie i zmierzał po pewne zwycięstwo. Dobrze radził sobie podczas restartów i dysponował dobrym tempem oddalając się od swoich rywali. Kierowca rozbił się jednak na 30 okrążeń przed metą tracąc szanse na odniesienie swojego pierwszego zwycięstwa w St. Petersburgu.

Najlepszy debiutant

Najlepiej wśród debiutantów poradził sobie Alex Palou. Hiszpan przez moment prowadził nawet w wyścigu wyprzedzając Coltona Hertę. Kierowca miał przed sobą jednak jeszcze jeden pit stop i ostatecznie minął linię mety na trzynastej lokacie. Nie można jednak zapominać, że był to dla niego pierwszy wyścig IndyCar na torze ulicznym. Na uwagę zasługuje także mocna forma Oliviera Askew. Amerykanin, żegnający się po tym sezonie z McLarenem, prezentował konkurencyjne osiągi i dotrzymywał kroku partnerowi z zespołu – Patricio O’Wardowi.

Niestety Askew wpadł w barierę z opon po kolizji z Takumą Sato. Dla Amerykanina był to nie tylko koniec wyścigu, ale i koniec współpracy z McLarenem, a w najgorszym wypadku nawet pożegnanie z serią IndyCar.

Scott McLaughin – czyli gwiazda weekendu

Sporą uwagę dziennikarzy cieszył się w ten weekend Scott McLaughin. Nowozelandczyk w ostatnich trzech sezonach triumfował w klasyfikacji generalnej australijskich mistrzostw Supercars Championship. 27-latek reprezentujący ekipę Penske triumfował także w najważniejszym wyścigu na australijskiej ziemi – Bathurst 1000.

McLaughin Penske St Peterburg debiut

Fot. NTT IndyCar Series / Dla Scotta McLaughina była to pierwsza, ale nie ostatnia przygoda z serią IndyCar

W tym roku wyraził swoje zainteresowanie mistrzostwami IndyCar. Jego plany pokrzyżowała jednak pandemia. Kierowca początkowo poznawał amerykańską serię dzięki oficjalnej lidze IndyCar na platformie iRacing. Podczas tego wyścigu zaliczył natomiast swój pierwszy wyścig tej serii. Kierowca nie miał przed sobą łatwiej przeprawy.

W kwalifikacjach wywalczył miejsce w przedostatnim rzędzie, a w wyścigu musiał najpierw zaliczyć przedwczesny pit stop, a ostatecznie odpadł po kolizji w pierwszym zakręcie, która wyeliminowała również Rinusa VeeKaya. Mimo to 27-latek zachwycony był swoim pierwszym kontaktem z maszyną IndyCar. Pierwszym, ale nie jedynym. Jeszcze przed rozpoczęciem weekendu w St. Petersburgu zespół Penske ogłosił podpisanie kontraktu z McLaughinem na cały sezon 2021.

Kuriozalne sytuacje

Wyścig na ulicach St. Petersburga obfitował w incydenty i neutralizacje. Niektóre wydarzenia były wręcz zaskakujące. Pierwszym z nich był wypadek Conora Daly’ego. Amerykanin uderzył swoim bolidem w ścianę podczas neutralizacji. Co ciekawe, nie był to jedyny incydent za samochodem bezpieczeństwa.

James Hinchcliffe, który podczas Harvest Grand Prix dołączył do ekipy Andrettiego, zmierzał w tym wyścigu po niemal pewne podium. Po wypadku Rossiego stanął przed niezwykłą okazją powalczenia o zwycięstwo z Coltonem Hertą. Kierowca popełnił jednak błąd podczas neutralizacji. Przejeżdżając ostatni zakręt wpadł w poślizg i wypadł na pobocze. Wracając na tor uderzył natomiast Jacka Harveya i urwał sobie przednie skrzydło.

ZOBACZ TAKŻE
Al Unser - z futbolu do IndyCar | Legendy motorsportu

Chwilę później tor nawiedziła chmura-widmo. Obłok był na tyle mały, że nie wychwyciły go radary pogodowe. Niespodziewanie nawierzchnię zrosiły krople deszczu, dodatkowo utrudniając zadanie kierowcom. Opad był jednak na tyle mały i krótkotrwały, że zawodnicy pozostali na oponach typu slick.

Podczas ostatniej neutralizacji problemy spotkały kierowcę samochodu bezpieczeństwa. W jego maszynie skończyło się paliwo i pojazd musiał opuścić tor. Od tego momentu aż do restartu stawkę poprowadził lider wyścigu – Josef Newgarden. Na szczęście była to już ostatnia neutralizacja w tym wyścigu.

Klasyfikacja generalna: Scott Dixon i Honda górą!

W klasyfikacji generalnej triumfował Scott Dixon zdobywając 537 punktów, 16 więcej od Josefa Newgardena. Trzecie miejsce zajął Colton Herta z dorobkiem 421 punktów. Po ostatniej rundzie sezonu doszło do zmiany na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej. Patricio O’Ward wyprzedził w punktacji Willa Powera. Dalsze lokaty zajmują Graham Rahal, Takuma Sato, Simon Pagenaud, Alexander Rossi i Ryan Hunter-Reay.

ZOBACZ TAKŻE
Nowe silniki IndyCar wejdą z opóźnieniem. Hybrydy dopiero od 2023 roku

Najlepszym debiutantem tego sezonu był Rinus VeeKay zdobywając 289 punktów. Alex Palou zdobył 238 oczek, a Olivier Askew 195. W klasyfikacji producentów silników wygrała Honda zdobywając 1122 punkty. Chevrolet stracił do japońskiego producenta 23 oczka.

Wyniki wyścigu

Podsumowanie wyścigu: Dixon i Newgarden zapewnili emocje

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama