Historia startów Lotusa w IndyCar: Zielone Indianapolis [Część I] - motohigh.pl
Nasze social media

IndyCar

Historia startów Lotusa w IndyCar: Zielone Indianapolis [Część I]

Lotus w czasach swojej świetności nie tylko zadziwiał i rewolucjonizował świat F1, ale także w tak zwanym międzyczasie walczył o sukcesy w IndyCar. Brytyjski zespół jako pierwszy odniósł zwycięstwo w Indy 500 wraz z bolidem z silnikiem zamontowanym centralnie. Colin Chapman dał się namówić swojemu kierowcy Danowi Gurneyowi i mimo trudów godzenia kilku projektów udało się też triumfować za oceanem. Czas na pierwszą część przygody Lotusa w Stanach Zjednoczonych…

Opublikowano

w dniu

Fot. Hemmings / Lotus 38 podczas Indy 500

Wyścig Indianapolis 500 jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej prestiżowych imprez sportowych na świecie. Słynny 2,5-milowy owal od lat przyciągał zawodników z całego świata, również tych spoza serii IndyCar, którzy chcieli sprawdzić się w najstarszym, rozgrywanym po dziś dzień wyścigu. Zawody nie były wyłącznie wyzwaniem dla kierowców, ale również dla ich maszyn.

Wielu konstruktorów ciężko pracowało, by stworzyć najlepszy bolid, a niektóre z nich budowane były z myślą wyłącznie o tym jednym wyścigu. W latach 50. kilku europejskich konstruktorów wystawiło swoje maszyny nie osiągając jednak wartych uwagi rezultatów. W końcu ze słynnym 500-milowym wyścigiem postanowił zmierzyć się Colin Chapman.

Lotus 29

W 1962 roku amerykański kierowca wyścigowy, Dan Gurney postanowił nakłonić Colina Chapmana, by ten zbudował bolid na wyścig Indianapolis 500. Wierzył, że konstrukcja Lotusa z silnikiem umieszczonym centralnie byłaby w stanie pokonać cięższe amerykańskie bolidy z jednostką napędową znajdującą się z przodu. Wiara Amerykanina nie było bezpodstawna. Gurney miał wcześniej za sobą start w Indy za kierownicą bolidu Thompson, który miał silnik umieszczony po środku, lecz awaria na 92. okrążeniu uniemożliwiła mu osiągnięcie dobrego rezultatu.

Colin Chapman, po tym, jak pojawił się na wyścigu w roli widza, postanowił wrócić na Indianapolis z własnym bolidem. Przygotował w tym celu Lotusa 29, który opierał się konstrukcyjnie na modelu 25 startującym na torach Formuły 1 w 1962 roku. Pojazd wyróżniał się zastąpieniem kratownicy przestrzennej przez monokok. Po wyścigu o Grand Prix Stanów Zjednoczonych na torze Watkins Glen, Lotus udał się do Indianapolis, aby sprawdzić swój samochód na owalu. Jim Clark za kierownicą modelu 25 wykonał kilka okrążeń ze średnią prędkością ok. 230 km/h.

Fot. hemmings.com (zdjęcie archiwalne} / Jim Clark, Indy 500, 1963 rok

Model 29 ze względu na wymagania regulaminowe oraz większy silnik miał zwiększony rozstaw osi w porównaniu do swojego poprzednika. Nadwozie tworzył aluminiowy monokok wzmocniony stalowymi przegrodami, podobnie jak miało to miejsce w Lotusie 25. Również zawieszenie opierało się w dużej mierze na rozwiązaniach zastosowanych w poprzedniku.

Zespół rozwijał dwie wersje zawieszenia, jedna opracowywana specjalnie z myślą o wyścigach na torach owalnych. Samochód został wyposażony w największe możliwe tarcze hamulcowe, natomiast jako dostawcę kół wybrano firmę Halibrand, której koła umożliwiały szybsze pit stopy.

Silnik Forda bazował na konstrukcji wykorzystywanej w modelu drogowym Fairlane. Była to jednostka napędowa w układzie V8 o pojemności 4,2 litra. Blok silnika wykonany był w całości z aluminium. Producent pracował nad czterozaworowym silnikiem, lecz na Indianapolis wykorzystano dwuzaworową wersję z pojedynczym wałkiem rozrządu. Lotus zastąpił wtryskiwacz firmy Hilborn czterema gaźnikami Webera. Jednostka napędowa generowała 376 KM.

Ford chciał początkowo przystosować silnik do spalania alkoholu, dzięki czemu mógłby on osiągać 450 KM, Chapman nalegał jednak na prostotę konstrukcji i niskie spalanie. Jako paliwa użyto zatem 100-oktanowej benzyny. Mieściła się ona w zbiorniku o pojemności 190 litrów.

Masa pojazdu bez płynów wynosiła 522 kg. Napęd był przekazywany przez czterobiegową skrzynię biegów Colotti, z której wymontowano dwa biegi. Lotus zbudował trzy egzemplarze tego bolidu. Jeden służył do testów, dwa pozostałe powstały z myślą o starcie w wyścigu. W zielono-żółtym pojeździe miał zasiąść Jim Clark, natomiast w biało-niebieskich Dan Gurney.

Fot. Ford Motorsports

Colin Chapman twierdził, że jest to najszybszy bolid, jaki kiedykolwiek skonstruował. Podczas testów w Snetterton pojazd ustanowił nowy rekord toru. Kolejne jazdy odbyły się na prywatnym obiekcie Forda w Arizonie. W końcu ekipa udała się na testy do Indianapolis, gdzie osiągała średnie prędkości na poziomie 240 km/h.

W kwalifikacjach Jim Clark zajął 5. pozycję, uzyskując średnią prędkość 240,999 km/h. Dan Gurney rozbił swój bolid, jednak mechanicy Lotusa szybko go odbudowali przy pomocy części z prototypu i Amerykanin zdołał jeszcze wywalczyć przyzwoite 12. miejsce. Zdobywca pole position Parnelli Jones pokonał cztery okrążenia ze średnią prędkością 243,257 km/h. Lotus był jednak optymistycznie nastawiony przed wyścigiem, gdyż dzięki lżejszym i oszczędniejszym samochodom planował wykonać mniejszą liczbę pit stopów od swoich rywali.

Fot. ultimatecarpage.com

Po kwalifikacjach obydwaj kierowcy Lotusa udali się do Monako, gdzie wystartowali w GP Formuły 1. Jednak zarówno jadący dla Lotusa Clark jak i ścigający się w barwach Brabhama Gurney zakończyli przedwcześnie rywalizację z powodu problemów technicznych. Następnie czekał ich szybki powrót do Stanów Zjednoczonych, gdzie cztery dni później, podczas obchodzonego w USA Dnia Pamięci odbywał się wyścig Indianapolis 500.

W początkowej fazie wyścigu kierowcy Lotusa zajmowali dziewiątą i dziesiątą pozycję, lecz po pit stopach wysunęli się na prowadzenie. W trakcie zawodów Gurney trzykrotnie odwiedzał swoich mechaników, natomiast Clark wykonał zaledwie jeden zjazd, dzięki czemu awansował na drugą pozycję za Parnellim Jonesem. Samochód Amerykanina gubił olej, a Chapman domagał się od sędziów, by ci nakazali mu zjazd do boksu na naprawę bolidu.

Sędziowie postanowili jednak nie podejmować żadnych działań, dzięki czemu Jones wjechał na linię mety jako pierwszy, a Clark był drugi. Dan Gurney zajął natomiast siódmą pozycję.

Lotus wystawił następnie swój bolid w wyścigu Milwaukee 200. Clark wywalczył w nim pierwsze pole startowe i wygrał zawody prowadząc od startu do mety i ustanawiając rekord okrążenia. Było to pierwsze zwycięstwo samochodu z silnikiem umieszczonym centralnie w serii USAC. Dan Gurney zajął w tym wyścigu trzecią pozycję. Jego bolid napędzany był zmodyfikowaną przez Forda jednostką napędową z czterema zaworami na cylinder.

Ekipa pojawiła się również na wyścigu Trenton 200. W kwalifikacjach kierowcy Lotusa wywalczyli dwie pierwsze pozycje startowe. Clark prowadził przez pierwsze 49 okrążeń, kiedy to w jego bolidzie doszło do wycieku oleju. Na pozycję lidera wysunął się Gurney, lecz na 146 okrążeniu identyczny problem wyeliminował go z wyścigu. Wykorzystując problemy rywali, zwycięstwo na Trenton odniósł A.J. Foyt.

Zdjęcie archiwalne

W 1964 roku pojazd ponownie pojawił się w Indianapolis. Za jego kierownicą zasiadł Bobby Marshman. Amerykanin wysunął się nawet na prowadzenie wyścigu, lecz na 39. okrążeniu uszkodzenie korka oleju wyeliminowało go z rywalizacji. Kierowca próbował swoich sił również w wyścigu Tony Bettenhausen 200, który zakończył przedwcześnie z powodu awarii silnika. Zawodnik rozbił później bolid podczas testów na Phoenix International Raceway, a sam uległ poważnym oparzeniom.

Więcej szczęścia miał Al Miller, który wystartował za kierownicą tego bolidu w Indianapolis w 1965. W kwalifikacjach zajął on siódmą pozycję, a zawody ukończył na wysokim czwartym miejscu.

Lotus 34

Korzystając z doświadczeń zdobytych w swoim pierwszym wyścigu na Indianapolis, Lotus postanowił opracować na kolejny rok nowy bolid. Konstrukcja w dużym stopniu opierała się na swoim poprzedniku. Największych zmian dokonano w silniku. Ford przygotował jednostkę napędową V8 z dwoma wałkami rozrządu oraz czterema zaworami na cylinder. Dzięki poprawkom silnik osiągnął moc 425 KM. Skrzynia Colotti została zastąpiona dwubiegową przekładnią marki ZF.

Kwestią sporną między Lotusem i Fordem była kwestia doboru ogumienia. Chapman optował za bardziej przyczepnymi oponami Dunlopa, Ford natomiast uważał, że w Indianapolis lepiej sprawdzi się bardziej trwały produkt Firestone.

Fot. Indianapolis Motor Speedway

Angielski zespół przygotował na Indy trzy bolidy. Dwa z nich mieli otrzymać Jim Clark oraz Dan Gurney. Ford chciał, aby w trzecim samochodzie wystartował A.J. Foyt, lecz Chapman nie zgodził się na to chcąc mieć jeden bolid w zapasie. Nowy samochód spisywał się w kwalifikacjach bardzo dobrze. Jim Clark wywalczył pierwsze pole startowe, natomiast Dan Gurney zapewnił sobie start z drugiej linii.

Szkocki mistrz kierownicy prowadził w początkowej fazie wyścigu, lecz silne wibracje w jego bolidzie doprowadziły na 47. okrążeniu do uszkodzenia zawieszenia. Ich przyczyną były opony Dunlopa, które pod wpływem dużych obciążeń znacznie się przegrzewały i dochodziło do zniekształceń bieżnika prowadzących do wibracji. Ze względów bezpieczeństwa reprezentant gospodarzy, Gurney, został wezwany na zmianę opon kilka okrążeń później. Amerykanin ostatecznie odpadł z rywalizacji na 110. okrążeniu z powodu problemów z ogumieniem.

Fot. Indianapolis Motor Speedway / Jim Clark, Indy 500, 1964

Niezadowolenie Forda zwiększyło jeszcze zwycięstwo jadącego w bolidzie z silnikiem z przodu A.J. Foyta. W ramach rekompensaty Lotus sprzedał wszystkie trzy bolidy Fordowi, by ten mógł je wystawiać w pozostałych rundach USAC. Pojazd dobrze się spisywał, a Parnelli Jones wygrał za jego kierownicą wyścigi w Trenton i Milwaukee. Bolidy zostały także wystawione w kolejnym roku w Indianapolis, a kierowcami zostali A.Y. Foyt i Parnelli Jones. Foyt zdołał wywalczyć pole position, natomiast Jones był czwarty. Wyścig dla Foyta zakończył się na 115. okrążeniu, kiedy to w jego bolidzie doszło do awarii skrzyni biegów. Jones natomiast dojechał do mety na 2. pozycji.

Lotus 38

Team Lotus nie rezygnował z walki o zwycięstwo i na kolejny wyścig zaczął przygotowywać nowy pojazd. Colin Chapman, który pracował wówczas nad bolidem ścigającym się w Tasman Series, zlecił stworzenie nowego pojazdu na Indy Lenowi Terry’emu. Był to zupełnie nowy pojazd od postaw zbudowany z myślą o wyścigu Indianapolis 500 w 1965 roku. Bolid posiadał aluminiowy monokok, co znacznie zwiększało wytrzymałość i sztywność nadwozia.

Jeden z największych architektów w F1, Chapman, po ujrzeniu projektu był sceptycznie nastawiony, gdyż monokok utrudniał dostęp do osprzętu, co znacznie wydłużało czas potencjalnych napraw. Było już jednak za późno na zmianę projektu. Karoseria, podobnie, jak we wcześniejszych Lotusach, została podzielona na dwie części, a za centralną przegrodą umieszczony został silnik. Wahacze z lewej strony były krótsze, niż z prawej. Dzięki temu nadwozie, a co za tym idzie, również środek ciężkości znajdowały się bliżej lewej strony pojazdu, dzięki czemu miał on lepiej sobie radzić na torze owalnym.

Fot. Pinterest (zdjęcie archiwalne) / Lotus 38

Pojazd miał poprawioną trakcję, zamontowano w nim również większe tarcze hamulcowe. W bolidzie znalazły się trzy zbiorniki paliwa. Dwa z nich umieszczono bo bokach kierowcy, natomiast trzeci za silnikiem. Przepisy dopuszczały wówczas tankowanie wyłącznie przy pomocy siły grawitacji. Jednak dzięki sprytnej konstrukcji węża tankującego, które zawierał również rurki odpowietrzające zbiornik, czas tankowania udało się skrócić o 1/3.

Lotus 38 napędzany był przez silnik Forda w układzie V8. Jednostka była w całości wykonana z aluminium, co pozwalało obniżyć jej masę. W każdej głowicy znalazły się dwa wałki rozrządu, pomiędzy którymi znajdowały się otwory wlotowe. Na każdy cylinder przypadały cztery zawory. Wykorzystano układ wtryskowy Hilborn, który został zmodyfikowany przez inżynierów Forda. Silnik zasilany był alkoholem i osiągał moc 500 KM przy 9 000 obrotach na minutę. Takie osiągi nie byłyby możliwe do osiągnięcia bez dwubiegowej przekładni firmy ZF.

Debiut bolidu zaplanowano podczas kwietniowego wyścigu na torze Trenton. Za kierownicą miał zasiąść amerykański kierowca, Roger McCluskey. Zawodnik jednak rozbił bolid podczas treningu, po tym, jak w jego pojeździe zablokowała się przepustnica. Lotus postanowił wycofać się z wyścigu i rozpoczął prace nad budową kolejnego egzemplarza.

Colin Chapman, który cały maj spędził w Stanach Zjednoczonych, podchodził do wyścigu bardzo poważnie. Postanowił nawet zrezygnować z wystawienia bolidów w Grand Prix Monako, by ekipa była w stanie lepiej przygotować się na 500-milowy wyścig. Zespół wystawił trzy bolidy, w których zasiedli Jim Clark, Dan Gurney oraz Bobby Johns. Na starcie pojawili się również A.J. Foyt oraz Parnelli Jones startujący w wystawianych przez Forda bolidach Lotus 34.

Podczas kwalifikacji Jim Clark zajął drugą pozycję startową, uzyskując średnią prędkość w ciągu czterech okrążeń 160,729 mil/h (258,668 km/h). Pierwsze pole startowe wywalczył A.J. Foyt jadący starszym Lotusem, za kierownicą którego osiągnął rezultat 161,233 mili/h (259,479 km/h). Na starcie Szkot szybko jednak wyprzedził Amerykanina, który na drugim okrążeniu ponownie znalazł się na prowadzeniu, lecz na trzecim kółku wyprzedził go Clark i zaczął się oddalać od Andrettiego. Szkot stracił prowadzenie, gdy na 65. okrążeniu zjechał do alei serwisowej, lecz po zjeździe Foyta na 74. kółku ponownie znalazł się na czele.

Pit stopy w wykonaniu Lotusa były tak szybkie, że rywale spodziewali się dodatkowego pit stopu Clarka pod koniec wyścigu, do czego jednak nie doszło. Szkot wygrał wyścig prowadząc przez 190 z 200 okrążeń. Był to pierwszy triumf bolidu z silnikiem umieszczonym centralnie w Indianapolis 500. Było to także pierwsze zwycięstwo dla brytyjskiego konstruktora oraz Forda w tym wyścigu. Podczas zawodów Clark został pierwszy w historii zawodnikiem, który pokonał wyścig ze średnią prędkością przekraczającą 150 mil/h (241 km/h). Był także pierwszym zawodników spoza Stanów Zjednoczonych, który wygrał zawody od 1915 roku, kiedy to pierwszy na linię mety wjechał Włoch, Ralph de Palma.

W tym samym wyścigu Bobby Jones po starcie z 22 pozycji dojechał siódmy. Dan Gurney, który zakwalifikował się na trzeciej pozycji, musiał się wycofać po przejechaniu 42 okrążeń z powodu awarii rozrządu.

Fot. Goodwood Festival of Speed

Zgodnie z umową zawartą z Fordem, Lotus pozostawił zwycięski bolid w Stanach Zjednoczonych, gdzie cieszył się dużym zainteresowaniem wśród klientów. Kilka startów w sezonie 1965 zaliczyli za jego sterami Roger McCluskey oraz Dan Gurney (który podczas wyścigu w Millwaukee zajął nawet trzecie miejsce).

Firma Abbey Panels wybudowała cztery dodatkowe modele, które wykonane były z innego rodzaju aluminum i nazwane zostały “Soft-Alloy Special”.

Jim Clark powrócił na Indianapolis w 1966 roku, gdzie za kierownicą Lotusa 38 w czerwonych barwach STP zajął drugie miejsce. Zwycięstwo odniósł wówczas Graham Hill w bolidzie Lola-Ford. W tym samym wyścigu za kierownicą egzemplarza zbudowanego przez Abbey Panels wystartował A.J. Foyt, który w kwalifikacjach zajął 23 pozycję, natomiast jego udział w wyścigu zakończył się już na samym starcie, podczas którego uczestniczył w karambolu z udziałem 14 bolidów.

Fot. Pinterest (zdjęcie archiwalne) / Lotus 38 STP

W związku ze słabą formą modelu 42 wystawionego przez Lotusa w 1966, w 1967 Clark ponownie zasiadł za kierownicą Lotusa 38. Brytyjczyk zajął w kwalifikacjach 16. pozycję, lecz wyścigu nie ukończył z powodu przepalonego tłoka.

Wśród ośmiu zbudowanych egzemplarzy (z czego cztery wyprodukowane zostały przez Abbey Panels) dwa bolidy miały symetryczne zawieszenie. W jednym z nich Jim Clark wystartował w niezaliczanym do klasyfikacji generalnej wyścigu USAC na japońskim torze Fuji, którego jednak nie ukończył.

Lotus 38

Lotus 38 przyniósł Chapmanowi upragniony triumf w Indianapolis 500, a wiele z zastosowanym w nim rozwiązań wykorzystanych zostało później w startującym w Formule 1 modelu 49. Anglik postanowił kontynuować zmagania z 500-milowym wyścigiem budując następne maszyny, które miały za zadanie powtórzyć rezultat z 1965 roku. Opisane zostały one w drugiej części artykułu przedstawiającej kolejne niesamowite maszyny zespołu Lotus.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama