Era turbo – najbardziej szalone lata w Formule 1 - motohigh.pl
Nasze social media

Motorsport

Era turbo – najbardziej szalone lata w Formule 1

Na tło weźmiemy jedną z najbardziej charakterystycznych epok w historii królowej sportów motorowych. Chodzi oczywiście o tytułowej erze turbodoładowań, która jest bardzo podobna do niedawno opisywanej Grupy B – te same lata, identyczny wyścig zbrojeń z sezonu na sezon, ogromne moce, ryzyko i nieustraszeni kierowcy. W celu przybliżenia wam tajemnic musimy cofnąć się do okresu 1977-1988.

Opublikowano

w dniu

Fot. Festival of Speed
Poprzednia1 z 5

Preludium

W czasach, kiedy na torach trwał pojedynek pomiędzy Laudą i Huntem w roku 1976, oddział Renault Sport pracował nad czymś, co miało według nich odmienić Formułę 1 raz na zawsze. Ten fabryczny zespół postanowił wykorzystać przepis w regulaminie, który pozwalał na wykorzystanie w bolidach jednostki napędowej z turbodoładowaniem o maksymalnej pojemności skokowej wynoszącej 1500 cm3

Teoretycznie taki silnik nie miał szans z ówcześnie stosowanym i uznanym, wolnossącym Cosworthem DFV – ten liczył osiem cylindrów w układzie widlastym o pojemności trzech litrów. Po pierwsze żaden konstruktor nie wierzył, że półtoralitrowa jednostka mogłaby mieć większą moc od dwa razy większych silników. Nawet samochody IndyCar w tym okresie mogły się poszczycić mocą maksymalnie 700 koni mechanicznych przy pojemności zaledwie 2,7 l. Po drugie i najważniejsza dla zespołów – turbodoładowanie nie było specjalnie popularne w tym okresie. Zwłaszcza w Europie, gdzie szlaki przecierało Porsche i właśnie Renault w innych seriach wyścigowych. Lecz jak to zwykle bywa, teoria często odbiega od praktyki – nie inaczej było w tym przypadku.

Powolny rozwój

Owocem prac Renault Sport stał się EF1 z rodziny Renault-Gordini, czyli pierwszy turbodoładowany silnik w historii Formuły 1. Francuzi wykorzystywali przepisy jak mogli, więc jednostka ta miała pojemność 1492cm3 w układzie V6 oraz co najważniejsze – była wyposażona w jedną turbosprężarkę. Tutaj ponownie mamy do czynienia z alegorią, iż teoria nie równa się praktyce, bo teoretycznie bolid Renault RS01 miał ponad 100 KM więcej niż reszta stawki, nieco lżejszą konstrukcję (mniejszy i krótszy silnik, aczkolwiek turbina swoje ważyła), co wydawałoby się przepisem na sukces.

Fot. Pinterest / RS11 urodził się w trudach i znoju, by w końcu zaskoczyć wszystkich w 79′

Rok 1977. Praktycznie, EF1 w swoim debiutanckim sezonie ani razu nie dojechał do mety. Powodem były liczne awarie, głównie poprzez zastosowanie doładowania, które znacznie obciążało tak małą jednostkę. Pogardliwie, nowatorska V6-tka została nazwana Yellow Teapot czyli żółty czajniczek, co odnosiło się do barw zespołu i piekielnych temperatur, w jakich pracował silnik. Mimo wpadek w wyścigach, RS01 świetnie radził sobie w kwalifikacjach – co już było swego rodzaju kamieniem milowym, który pokazał, że jeżeli Francuzi popracują nad zmniejszeniem awaryjności swoich bolidów, to nowa technologia zapewni im sukcesy w niedalekiej przyszłości.

W tym samym roku, genialny Colin Chapman opracował nowy bolid na dwa przyszłe sezony dla Lotusa, który wywołał niemałe zamieszanie w świecie F1. Mowa o Lotusie 78, czyli pierwszym bolidzie królowej motorsportu wykorzystującym efekt przypowierzchniowy. Co to jest? Zaczynając od początku, efekt przypowierzchniowy ma swoje korzenie w fizyce. Nie będę się jednak rozwodził nad prawem Bernoulliego czy zwężką Venturiego, ponieważ nie do końca rozumiem tych praw i nie jestem nauczycielem fizyki. Tak czy owak, tłumacząc to na chłopski rozum – to w zwężce Venturiego chodzi o różnicę średnicy przekroju dwóch rur, co skutkuje mniejszym ciśnieniem w rurze o małej średnicy, oraz vice versa. Ma to swoje zastosowanie chociażby w układach wydechowych silników benzynowych, gdzie ich budowa ma za zadanie wytworzyć podciśnienie, aby wyssać spaliny z cylindra i wyprowadzić je poza układ.

Powracając do bolidów i aerodynamiki, Colin był naprawdę obeznany w tym temacie i dobrze wiedział, że strumień powietrza przebiegający pod podłogą bolidu można jakoś wykorzystać. Tak więc podłoga Lotusa 78 miała w sobie kanały ze zwężkami, które wytwarzały ciśnienie niższe od atmosferycznego, czyli podciśnienie – wobec czego w miarę wzrostu prędkości i przepływu powietrza, rósł docisk aerodynamiczny od spodu, a wraz z nim prędkość w zakrętach. Większy docisk aerodynamiczny bez zwiększenia jego oporu. Sukces! Nowy Lotus okazał się jednak zawodny, a jego aluminiowe monocoque o strukturze plastra miodu pogorszyło właściwości jezdne auta. Wobec czego Andretti musiał zadowolić się trzecim miejscem na koniec sezonu. Swój drugi mistrzowski tytuł wywalczył za to Niki Lauda z Ferrari.

Fot. DeviantArt / Lotus 79 rozpoczął szaloną erę efektu przypowierzchniowego w sportach motorowych

1978. W tym roku sytuacja nieco się odwróciła, bowiem od Grand Prix Belgii Lotus oddał swoim kierowcom do użytku ulepszony model 79. Ten w dalszym ciągu wykorzystywał efekt przypowierzchniowy, jednak z rezultatem lepszym aż o 25%, co osiągnięto dzięki przeprojektowaniu sekcji bocznych fartuchów. Trzy zbiorniki paliwa zastąpił jeden wielki, a nowatorski pomysł z monocoque o strukturze plastra miodu został porzucony i powrócono do wcześniejszego rozwiązania – ze względu na lepsze właściwości jezdne auta. Sam Andretti po jeździe próbnej stwierdził, że starszy model prowadził się jak autobus w porównaniu do nowej konstrukcji.

Jak się okazało nowy Lotus dominował w wyścigach (nie licząc kilku awarii), a jedyną odpowiedzią konkurencji był Brabham BT46B konstrukcji Gordona Murraya. Jego projekt zyskał przydomek fan car i został zdyskwalifikowany po swoim pierwszym wyścigu – którym było Grand Prix Szwecji. Dlaczego? Otóż Murray wykorzystał nieścisłość regulaminu na swoją korzyść i zamontował w Brabhamie ogromny wentylator w tylnej części auta (stąd nazwa fan car), który poprzez kanały powietrzne wysysał powietrze spod tylnej części podłogi, aby dossać auto do podłoża. Efekt? Aż 35 sekund przewagi Niki Laudy nad drugim autem pod koniec wyścigu! Niestety jak wspominałem wcześniej, po jednym GP użycie bolidu było zakazane. Dlaczego? Otóż rozwiązanie Murraya podchodziło pod ruchome elementy aerodynamiczne, które były zabronione w bolidach.

Poprzednia1 z 5

Motorsport

Statystyki po GP Australii 2019

Niemal w połowie okresu między pierwszym wyścigiem sezonu w Australii a kolejnym w Bahrajnie zebraliśmy dla was garść statystyk po pierwszej rundzie tegorocznej rywalizacji.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Kwalifikacje

W Australii Lewis Hamilton wywalczył już swoje ósme pole position na jednym torze (Albert Park). Wyrównał tym samym rekord Ayrtona Senny (Imola) i Michaela Schumachera (Magny-Cours) w ilości pierwszych pól startowych w jednym miejscu. Należy dodać, że było to szóste z rzędu PP Brytyjczyka na Albert Park! Ta ilość wygranych kwalifikacji przełożyła się jedynie na dwa zwycięstwa w Melbourne. Ogółem Hamilton ma już na koncie 84 PP w karierze, co daje mu bezsprzeczne pierwsze miejsce w rankingu wszech czasów. Nieprawdopodobny wynik, a patrząc na formę Mercedesa, kierowca ze Stevenage powinien spokojnie w tym roku przekroczyć jeszcze barierę 90 PP. Dla zespołu Mercedesa było to 102 pole position.

Wyścig

Czwarty wyścig w karierze wygrał Valtteri Bottas. Było to 51 zwycięstwo w F1 dla Finlandii i jednocześnie 88 dla zespołu Mercedesa. Fin do swojego dorobku dołożył również 11 najszybsze okrążenie. Kierowca niemieckiej ekipy znalazł się na podium po raz 31 w karierze. Drugi na mecie w GP Australii był Lewis Hamilton, dla którego było to 135 podium. Dzięki podwójnemu zwycięstwu swoich kierowców, Mercedes ma już na koncie 181 miejsc na podium. W Australii “Srebrne Strzały” wygrały po raz czwarty. W tym rankingu nadal wyraźnie prowadzi zespół Ferrari z ośmioma zwycięstwami w Melbourne.

Fot. Red Bull Content Pool / Masashi Yamamoto i Christian Horner

Na trzecim miejscu wyścig zakończył Max Verstappen. Holender ukończył zawody w pierwszej trójce po raz 23. Dla Red Bulla było to 162 podium. Honda musiała czekać na podium od GP Wielkiej Brytanii 2008, gdzie trzeci był Rubens Barrichello. W dodatku w trakcie weekendu w Australii Masashi Yamamoto – szef działu Honda Motorsport – obchodził swoje urodziny, więc podium młodego Holendera było dla niego z pewnością dobrym prezentem.

Tuż za podium, ale za to z wyraźną ponad 50-sekundową stratą, do mety dojechał Sebastian Vettel z Ferrari. Był to 220 start Niemca w Grand Prix. Czterokrotny mistrz świata ma na swoim koncie 52 wygrane, 111 podium, 55 pole position oraz 36 najszybszych okrążeń.

Fot. Scuderia Ferrari / Charles Leclerc i Sebastian Vettel

W swoim pierwszym wyścigu dla Ferrari, Charles Leclerc uplasował się na 5. pozycji. Monakijczyk będzie musiał jeszcze trochę poczekać na swoje pierwsze podium w Formule 1. GP Australii było jego 22 startem w dotychczasowej karierze.

Kevin Magnussen okazał się najlepszym kierowcą środka stawki, kończąc rywalizację na 6 miejscu. Był to 83 start Duńczyka. Kierowca Haasa nigdy nie wygrał, ale może za to pochwalić się jednym miejscem na podium, zdobytym już w swoim pierwszym wyścigu! Podczas GP Australii 2014 Magnussen zajął drugie miejsce w barwach McLarena. Duńczyk ma na swoim koncie również jedno najszybsze okrążenie, które udało mu się wykręcić w poprzednim sezonie podczas GP Singapuru. Warto dodać, że to jedyny kierowca spoza ścisłej czołówki, któremu udała się ta sztuka.

Siódme miejsce przypadło wielkiemu rywalowi Magnussena, czyli Nico Hulkenbergowi. Niemiec jest zdecydowanym liderem w niechlubnym rankingu dotyczącym ilości wyścigów bez podium. Kierowca Renault ma na swoim koncie 157 startów w GP. Jego największe sukcesy w Formule 1 to pole position zdobyte w kwalifikacjach przed GP Brazylii 2010 oraz dwa najszybsze okrążenia (GP Singapuru 2012, GP Chin 2016).

Ósmy był Kimi Raikkonen. Fin wystartował w wyścigu F1 po raz 293 w karierze. Mistrz Świata z 2007 roku ma na koncie 21 zwycięstw, najwięcej spośród wszystkich kierowców z Finlandii. “Iceman” 103 razy meldował się na podium, wywalczył 18 pierwszych pól startowych oraz wykonał 46 najszybszych okrążeń. Czy starty w Alfa Romeo pozwolą Kimiemu na powiększenie swojego bogatego dorobku w F1? Sprawdzimy to po ostatnim wyścigu w sezonie 2020.

Dziewiąte miejsce nieoczekiwanie przypadło Lance’owi Strollowi. Kanadyjczyk ukończył rywalizację na punktowanym miejscu po raz pierwszy od GP Azerbejdżanu 2018, gdzie był siódmy. Zawodnik Racing Point ma na koncie 42 starty oraz jedno podium! Zdobył je na bardzo szczęśliwym dla niego torze w Baku w 2017 roku. 

Ostatnie punktowane miejsce w GP Australii 2019, wywalczył powracający do F1, Daniil Kvyat, zaliczając niezwykle udany występ. Kierowca Toro Rosso nie dość, że wyprzedził Pierre’a Gasly’ego na torze, to zdołał utrzymać szybszy bolid Red Bulla za sobą. Dla Kvyata było to 74 GP. Do tej pory udało mu się dwukrotnie wywalczyć miejsce na podium (GP Węgier 2015, GP Chin 2016). Rosjanin jest również autorem najszybszego okrążenia w GP Hiszpanii 2016.

Robert Kubica

Fot. RoKiT Williams Racing / Robert Kubica

GP Australii 2019 było wielkim świętem dla polskich kibiców Formuły 1. Po Ponad 8 latach przerwy znów zobaczyliśmy naszego rodaka na polach startowych. Czekaliśmy na to dokładnie 3045 dni. Do GP Abu Zabi 2010, Robert miał na koncie 76 startów w Formule 1, tak więc tegoroczny występ Polaka na Albert Park był jego 77. Krakowianin ukończył zmagania na siedemnastej (ostatniej) pozycji z 3 okrążeniami straty do lidera. Dla Roberta było to piąte GP Australii. Ukończenie tego wyścigu można nazwać małym sukcesem, ze względu na to, że RK aż trzykrotnie nie finiszował podczas rywalizacji w Melbourne (2007, 2008, 2009). Najlepszym wynikiem pozostaje do tej pory 2. miejsce z sezonu 2010.

Statystyki Roberta Kubicy po GP Australii 2019:
  • Starty: 77
  • Podia: 12 (15,6%)
  • Wygrane: 1 (1,3%)
  • Pole position: 1 (1,3%)
  • Najszybsze okrążenia: 1 (1,3%)

Kontynuuj czytanie

Motorsport

Przygoda Kimiego Räikkönena z serią NASCAR

Kimi Räikkönen to postać wyjątkowa. Kierowca – jak to na Fina przystało – zawsze jest dosyć oszczędny w słowach, jednak nigdy nie boi się powiedzieć co myśli. Właśnie, dzięki temu zyskał sobie sympatię kibiców z całego świata. Postanowiliśmy bardziej przybliżyć wam jeden epizod z jego bogatej kariery – chodzi o starty w serii NASCAR.

Opublikowano

w dniu

przez

Fot. reddit.com / Kimi Räikkönen w NASCAR
Poprzednia1 z 2

Lewis Hamilton jest najbardziej utytułowanym kierowcą w tegorocznej stawce kierowców F1. Max Verstappen został w 2016 roku najmłodszym zwycięzcą wyścigu. Lecz to Kimi Räikkönen cieszy się największą sympatią wśród kibiców na całym świecie. Fin miał w swojej karierze moment, w którym porzucił Formułę 1 i rozpoczął starty w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Najmłodsi kibice być może nie wiedzą, a starsi nie pamiętają, że Fin próbował swoich sił także w serii NASCAR.

W 2007 roku Kimi Räikkönen zdobył tytuł mistrza świata Formuły 1. Mimo, iż na dwie rundy przed końcem Fin tracił do Lewisa Hamiltona aż 17 punktów (przy 20 do zdobycia) i zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, wykorzystał on błędy rywali i wygrał dwa ostatnie wyścigi sezonu pokonując ostatecznie obu kierowców McLarena o zaledwie jeden punkt.

W kolejnym sezonie Räikkönen był stawiany w roli faworyta. Jednakże problemy techniczne i własne błędy zepchnęły go do roli pomocnika w walce Felipe Massy o tytuł mistrzowski. W klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce z dorobkiem 75 punktów (tyle samo zgromadził też Robert Kubica, jeżdżący w barwach BMW Sauber, ale liczba zwycięstw zadecydowała o pozycji w tabeli). Kolejny sezon był jeszcze gorszy. Scuderia Ferrari nie najlepiej poradziła sobie ze zmianami w regulaminie technicznym, a bazujący na luce w przepisach podwójny dyfuzor umożliwił zespołom Brawn GP, Williams oraz Toyota zdominowanie pierwszej części sezonu. Ferrari odniosło swoje pierwsze zwycięstwo dopiero podczas sierpniowego Grand Prix Belgii. Kimi Räikkönen wyprzedził po neutralizacji Giancarlo Fisichellę z Force India i odniósł jedyny triumf w sezonie 2009 dla włoskiej stajni. W klasyfikacji generalnej zajął szóste miejsce, a Ferrari zakończyło rok 2009 na czwartej pozycji ze stratą ponad 100 punktów do mistrzów świata. Nie były to wyniki o jakich marzył zarówno Räikkönen, jak i Ferrari.

Fot. zimbio.com / Mistrz Świata Formuły 1 z 2007 roku, Kimi Räikkönen

Włoska ekipa potrzebowała zmian i postanowiła na sezon 2010, w miejsce Kimiego, zatrudnić dwukrotnego mistrza świata, Fernando Alonso. Fin próbował przejść do McLarena, ostatecznie jednak zdecydował się na roczną przerwę i zaczął starty w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Scuderia Ferrari też wypłaciła mu powiększone odszkodowanie, ponieważ miał jeszcze kontrakt na kolejny rok startów, a Włochom nie było na rękę by szedł do konkurencji z cennymi informacjami.

Pierwsze kroki w WRC

Fiński kierowca dołączył do juniorskiego zespołu Citroëna, gdzie został partnerem Sebastiena Ogiera. Na prawym fotelu mistrza świata F1 z 2007 r. zasiadł były pilot Tommiego Mäkinena, Kaj Lindström. W trakcie 11 startów załoga pięciokrotnie zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce, a jej najlepszym wynikiem było 5. miejsce w Rajdzie Turcji.

Pierwsza styczność z serią NASCAR

W 2011 roku Räikkönen kontynuował swoje starty w WRC. Jednak zainteresował się również serią NASCAR. Fin miał zacząć swoją przygodę z amerykańskimi wyścigami od startów w Camping World Truck Series (obecnie Gander Outdoors Truck Series), mistrzostw przeznaczonych dla wyścigowych półciężarówek. Plan zakładał reprezentowanie własnego zespołu ICE1 Racing, którego większościowym udziałowcem miał zostać Foster Gillett – pracujący rok wcześniej dla Richard Petty Motorsport. Räikkönen planował później dołączyć do serii Nationwide Series (obecnie XFinity Series, juniorska seria NASCAR) i Sprint Cup Series (obecnie Monster Energy Cup Series, najważniejsza seria NASCAR).

Bardzo chcę poznać świat NASCAR – zdradził Kimi Räikkönen w rozmowie z gazetą Turun Sanomat. – Od dawna śledzę tę serię. Naprawdę lubię amerykańskiego ducha wyścigów. Wielką rzeczą będzie uczestniczyć w tym. Oczywiście to będzie wielkie wyzwanie ale i świetna zabawa.

Pierwszym wyścigiem Räikkönena miała być runda na torze Charlotte Motor Speedway. Tor powstał w 1959 roku z inicjatywy Brutona Smitha. Ze względu na swój kształt klasyfikowany jest jako tzw. quad oval. Jego długość wynosi 1,5 mili (2,4 km), nachylenie zakrętów 24 stopnie, a prostych 5 stopni. Prosta startowa liczy 603,5 metra, a przeciwległa prosta 457 metrów. Obiekt ten uważany jest przez kierowców za bardzo trudny i wymagający. Juan Pablo Montoya zapytany o debiut fińskiego kierowcy stwierdził, że czeka go trudne zadanie: – Moim wyborem na pierwszy wyścig NASCAR nie byłoby Charlotte.

Wkrótce Kimi Räikkönen porzucił projekt wystawienia własnej ekipy i podpisał kontrakt z zespołem Kyle’a Busha, w barwach którego miał wziąć udział w wybranych rundach. Fin miał płacić za jeden wyścig 100 000 dolarów, a plan zakładał początkowo start w 3-5 wyścigach.

4 kwietnia Räikkönen odbył pierwszy test samochodu NASCAR. Fin zasiadł za kierownicą Toyoty Tundry wystawianej przez zespół Kyle Busch Motorsport. Jazdy odbyły się na torze Gresham Motorsport Park, półmilowym (0,8 km) owalu w Jefferson, w stanie Georgia. Sesja była zamknięta dla kibiców i dziennikarzy. W trakcie dwudniowego testu wtedy były kierowca F1 wykonał ponad 400 okrążeń. Na tor wyjechali także Kyle Bush oraz Brian Icker, kierowca zespołu w 2010 roku. Według doniesień, test był udany, Räikkönen zrealizował cały przewidziany program i uzyskiwał dobre czasy. – Usiadłem w pick-upie i zrobiłem kilka okrążeń pomiarowych, żeby porównać nasze osiągi dotyczące opon i reszty – powiedział Busch, zwycięzca wówczas 27 wyścigów Truck Series, a także mistrz Nationwide Series. – Zrobiliśmy identyczne czasy okrążeń.

Fot. blog.axisofoversteer.com / Kimi Räikkönen podczas testów na Gresham Motorsport Park

Według Steve’a Robertsona, menedżera Kimiego niemal od początku jego poważnej kariery, przejście Fina do serii NASCAR byłoby możliwe w 2012 i 2013 roku, o ile jazda będzie sprawiała zawodnikowi przyjemność. Sęk w tym, że kierowca deklarował jednak pełne zaangażowanie w WRC w sezonie 2011.

Wkrótce Fin znalazł sponsora, którym został Perky Jerky, producent przyprawianej suszonej wołowiny. W związku z tym jego Toyota Tundra zyskała czarno-złote malowanie. Samochód był napędzany przez 5,8-litrowy silnik V8 o mocy 700 KM. W pierwszym treningu przed wyścigiem NC Education Lottery 200 na Charlotte Motor Speedway Fin zajął 30. pozycję w składającej się z 38 zawodników stawce. Jego strata do najszybszego kierowcy, Rona Hornadaya, wyniosła przeszło 1,153 sekundy. W drugim treningu Räikkönen stracił 1,132 sekundy do Austina Dillona i ponownie uplasował się na 30. lokacie.

W kwalifikacjach Kimi Räikkönen zajął 31. pozycję. Początek wyścigu liczącego 134 okrążenia nie był dla Fina udany, podczas pierwszych okrążeń otarł się on delikatnie o ścianę i spadł na 34. miejsce. Później jednak zdołał przebić się na 24. pozycję. Podczas drugiej neutralizacji większość rywali zjechała na swój pierwszy pit stop, Räikkönen jednak pozostał na torze, przy tym awansując na ósme miejsce. Kolejny SC pojawił się niecałe okrążenie po restarcie, a jej przyczyną był wybuch silnika w samochodzie Miguela Paludo. Fiński zawodnik przesunął się w tym czasie aż na 6. miejsce, a gdy ponownie wywieszono zieloną flagę, Räikkönen przebił się na 5. pozycję i zaczął atakować Kyle’a Busha. Pojechał jednak za szeroko w zakręcie i stracił dystans do Amerykanina, a ze względu na gorsze tempo został później wyprzedzony przez innych zawodników, przez co spadł na 12. miejsce.

Co gorsza, pozostanie na torze podczas wcześniejszych neutralizacji poskutkowało tym, że w przeciwieństwie do swoich rywali, Räikkönenowi kończyło się już paliwo. Miało to duże znaczenie dla Fina, ponieważ ewentualny pit stop przeprowadzony w trakcie obowiązywania zielonej flagi wiąże się na tak krótkim torze ze spadkiem na sam koniec stawki i stratą okrążenia, co jest zwykle bardzo trudne do odrobienia. Sytuację uratowała jednak kolejna neutralizacja, którą swoim piruetem spowodował Kyle Bush. Nie był to jedyny kierowca, który miał na tym torze problemy. Na 20. okrążeniu obrócił się czterokrotny mistrz serii, Ron Hornaday uszkadzając przód swojego samochodu po kontakcie ze ścianą.

Po wizycie w alei serwisowej, Kimi spadł na 15. miejsce. Drugą połowę wyścigu także wypełniały liczne neutralizacje wywołane przez wypadki rywali. Na 75. kółku zderzyli się Max Papis, Brendan Gaughan oraz Matt Crafton. Räikkönen wykorzystał okres wyjazdu samochodu bezpieczeństwa, by odbyć swój ostatni pit stop, po którym spadł na 17. miejsce.

Na 106. okrążeniu David Starr utracił panowanie nad maszyną i uderzył w ścianę, wywołując ostatnią w tym wyścigu neutralizację. Niewiele brakowało, by w jego pojazd wpadł Kimi Räikkönen, który zdołał jednak uniknąć zderzenia. Jednakże parę chwil wcześniej Fin już po raz drugi w trakcie zawodów otarł się o ścianę. Räikkönen przystępował do restartu z 13. pozycji, został jednak wyprzedzony przez kilku kierowców, spadając na 17. miejsce. Pod koniec rywalizacji awansował na 16. lokatę, a piruet Nelsona Piqueta Jr. na ostatnim okrążeniu pozwolił mu znaleźć się przed Brazylijczykiem. Dzięki temu Kimi Räikkönen ukończył swój pierwszy wyścig NASCAR na 15. miejscu.

Podsumowanie startu Kimiego Räikkönena w swoim pierwszym wyścigu NASCAR

Wyścig okazał się przyjemny, to dla mnie odmiana, aczkolwiek było za dużo okresów neutralizacji – powiedział Kimi Räikkönen. – Za każdym razem gdy zaczynasz czuć, że samochód spisuje się lepiej, zostaje wywieszona żółta flaga i znów trzeba czekać, zanim wrócisz do dobrego rytmu. Na początku uderzyłem w barierkę, a potem to powtórzyłem i to z jeszcze większą siłą, więc myślałem, że zniszczyłem auto. Bądź co bądź do pierwszego pit-stopu prowadziło się naprawdę dobrze i gdy tylko opony nabrały temperatury, zwiększyło się w nich ciśnienie, ale moim zdaniem wypadek jednak trochę kosztował, ponieważ za bardzo zniszczyłem bok samochodu (…). Tak naprawdę miałem więcej satysfakcji ze ścigania, niż się tego spodziewałem – dodał.

Poprzednia1 z 2

Kontynuuj czytanie

Motorsport

F1 pozostaje w Eleven Sports do 2022 roku. Polsat i TVP z sublicencją!

Właśnie dziś, 20 marca, pojawiło się oficjalne oświadczenie od Formula One Management. FOM zgodziło się na transmitowanie Formuły 1 na trzech kanałach. W tym gronie znalazła się Telewizja Polsat.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport / LAT Images

Przy okazji GP Australii mieliśmy spore zamieszanie wokół praw do transmisji wyścigów Formuły 1 w Polsce. W ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że sublicencję wykupiło TVP, które miało pokazać studio i niedzielne zmagania na Albert Park od 45. minuty ich trwania. Właściwie wydawało się, że obok Eleven Sports alternatywą będzie już tylko TVP Sport, gdzie będzie można zobaczyć rywalizację w królowej sportów motorowych.

Jak się okazało, sprawy “skomplikowały się” w poniedziałek. Właśnie wtedy o godz. 22:00 na antenie Polsat Sport puszczono skrót wyścigu o GP Australii z komentarzem Andrzej Borowczyka i Krystiana Sobierajskiego. 

Fani F1 i Roberta Kubicy drapali się po głowie, o co chodzi. Już wydawało się, że po prostu Polsat zrezygnował ze starań o transmisję na swoich kanałach. Okazało się, że w Polsce każdy bił się o pokazywanie Formuły 1 (głównie Roberta Kubicy) ze względu na spore zainteresowanie polskiej widowni.

Ostatecznie Polsat też nie mógł przejść obok tego obojętnie, dlatego podjęto starania, aby zapewnić im transmisję… chociaż z całego wyścigu. Na pewno u nich w grę nie wchodziła relacja od 45. minuty! Dlatego woleli reklamować transmisję na kanale Eleven Sports.

Sezony 2020, 2021 i 2022 będą pokazywane aż na trzech programach. Jedno pozostanie bez zmian jeśli chodzi o Eleven – mam tutaj na myśli transmitowanie wszystkich sesji – trzech treningów, kwalifikacji i wyścigu – oraz studia między nimi + magazynu ElevenF1. Najprawdopodobniej sublicencja ograniczy się do transmisji samego wyścigu przez TVP Sport i Polsat Sport w pełnym wymiarze (nie od 45. minuty/lub powtórki). W grę mogą wejść jeszcze kwalifikacje, ale nie mamy jeszcze potwierdzenia, jak sytuacja wygląda.

Poniżej oficjalne oświadczenie z F1 Media. Wynika z niego również, że wyścigi F2, F3 i Porsche SuperCup nadal pozostaną na antenach Polsatu. Sublicencja będzie nadal ograniczała TVP Sport do pokazywania “niepełnej” transmisji w 2019 roku. Polsat dostał zgodę na pokazywanie skrótów.

Kontynuuj czytanie

Motorsport

F1: Klasyfikacje generalne po GP Australii 2019

Inauguracja sezonu 2019 za nami. Dublet w GP Australii zdobył zespół Mercedesa – w dodatku udało im się sięgnąć po dodatkowy “punkcik” za najszybsze okrążenie w wyścigu. Przedstawiamy jak na chwilę obecną wygląda sytuacja w klasyfikacjach generalnych…

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Klasyfikacja generalna kierowców

PozycjaKierowcaZespółLiczba punktów
1.Valtteri BottasMercedes AMG Petronas Motorsport26
2.Lewis HamiltonMercedes AMG Petronas Motorsport18
3.Max VerstappenAston Martin Red Bull Racing15
4.Sebastian VettelScuderia Ferrari12
5.Charles LeclercScuderia Ferrari10
6.Kevin MagnussenRich Energy Haas8
7.Nico HulkenbergRenault6
8.Kimi RaikkonenAlfa Romeo Racing4
9.Lance StrollSportPesa Racing Point2
10.Daniil KvyatToro Rosso1
11.Pierre GaslyAston Martin Red Bull Racing0
12.Lando NorrisMcLaren0
13.Sergio PerezSportPesa Racing Point0
14.Alexander AlbonToro Rosso0
15.Antonio GiovinazziAlfa Romeo Racing0
16.George RussellRoKiT Williams Racing0
17.Robert KubicaRoKiT Williams Racing0
18.Romain GrosjeanRich Energy Haas0
19.Carlos SainzMcLaren0
20.Daniel RicciardoRenault0

Klasyfikacja generalna konstruktorów

PozycjaZespółLiczba punktów
1.Mercedes AMG Petronas Motorsport44
2.Scuderia Ferrari22
3.Aston Martin Red Bull Racing15
4.Rich Energy Haas8
5.Renault6
6.Alfa Romeo Racing4
7.SportPesa Racing Point2
8.Toro Rosso1
9.McLaren0
10.RoKiT Williams Racing0

Kontynuuj czytanie

Facebook

Reklama
Reklama

Popularne