Definicja aut rajdowych, czyli historia rajdowej Grupy A - motohigh.pl
Nasze social media

Motorsport

Definicja aut rajdowych, czyli historia rajdowej Grupy A

Po jednoznacznym ogłoszeniu ostatniego sezonu dla słynnej Grupy B w rajdowych mistrzostwach świata, przyszła pora na bezpieczniejszą formułę rajdów. Nową erę w rajdach charakteryzowały już zupełnie nowe samochody – cięższe, słabsze, ale niekoniecznie wolniejsze. W tym wpisie zmierzymy się ponownie z historią WRC, tym razem obejmującą okres od 1987 do 1996 roku.

Opublikowano

w dniu

Fot. autocentrum.pl / Mitsubishi Lancer Evo VI
Poprzednia1 z 5

Koniec z ryzykiem

Jak wiemy z poprzedniego artykułu, w związku z licznymi śmiertelnymi wypadkami spowodowanymi zbyt szybką jazdą, zarząd Fédération Internationale du Sport Automobile postanowił w 1986 roku zakończyć szaleństwo pod postacią ponad 500-konnych samochodów. Odbyło się to poprzez zastąpienie Grupy B przez Grupę A i N… choć to nie jest do końca prawdą.

Korzenie Grupy A sięgają jeszcze początków jej poprzednika – cofnijmy się na chwilę do 1982 roku, kiedy to Grupy 2 oraz 4 zostały zastąpione odpowiednio przez Grupy N i A. Same B-Grupowe monstra nie mogły przecież mieć wyłączności na oesach, dlatego zawsze istniały podrzędne grupy samochodów o mniejszej mocy ze swoją własną klasyfikacją (tak samo jak dzisiaj mamy do czynienia z WRC, WRC-2, WRC-3 i Junior WRC). Obie nowe grupy reprezentowały segment produkcyjnych samochodów osobowych z tą różnicą, że rajdówki spod litery N były w dużej części seryjne, zaś te A-Grupowe miały już więcej dozwolonych modyfikacji. Najważniejszy był jednak fakt, że dzięki regulaminowi auta z obu grup pochodziły z tego samego segmentu, także samochód z homologacją klasy A mógł od razu uczestniczyć w bliźniaczych N-kach. Co do samego regulaminu, pojazd homologowany do ówczesnej, najwyższej klasy rajdów musiał spełniać takie wymogi jak:

  • wyprodukowanie co najmniej 25 000 egzemplarzy wersji drogowej
  • następnie 2 500 sztuk wersji sportowej, na której bazowały auta rajdowe
  • oraz 500 do dalszej ewolucji

Dobrym przykładem będzie BMW M3 E30. Mieliśmy zwykłą serię 3 produkowaną na skalę światową, następnie wersję M3, a jej ostatnie i najbardziej pożądane wcielenie to Sport Evolution (których powstało zaledwie 600 sztuk). Swoją drogą to BMW M3 i Ford Sierra również brały udział w rajdach – my powinniśmy kojarzyć głównie ten drugi samochód, gdyż nim jeździło całe rajdowe pokolenie McRae a także Marian Bublewicz.

Fot. Roman Rudnicki / Marian Bublewicz jako jeden z najlepszych polskich kierowców zdobył tytuł wicemistrza Europy w A-Grupowym Fordzie Sierra. Na przestrzeni lat wywalczył również wiele tytułów mistrzowskich w polskiej serii, kierując głównie gamą Polonezów

Skoro już mamy za sobą te wszystkie pogmatwane pojęcia z Grupami, skoczmy do 1986 roku. Po tragicznym wypadku załogi Toivonen/Cresto w Lancii Delta S4, zarząd organizujący mistrzostwa WRC postanowił skończyć z tym szaleństwem. Tak więc w krótkim czasie weszły następujące postanowienia – obecny rok jest ostatnim, w którym dopuszczone są auta na homologacji Grupy B, a wiodącą grupą aut rajdowych staje się Grupa A. FISA mogła sobie pozwolić na nagłe wykluczenie pewnej gamy pojazdów, gdyż nie została ona zastąpiona przez zupełnie nowy regulamin. Wobec czego nie doszłoby do sytuacji, że w kolejnym sezonie żaden producent nie wystawiłby auta z powodu braku czasu na jego zaprojektowanie i wyprodukowanie.

Szybka odpowiedź

1987 roku stawka była całkiem kolorowa. Mazda porzuciła rozwój wankla na rajdach i wprowadziła nowy, kompaktowy model 323 – choć dalej bez większych sukcesów. Nissan zamienił szybko Silvię 240RS na 200SX, głównie z powodu wymaganej ilości wyprodukowanych egzemplarzy. Audi wykorzystało komercyjny sukces swojego napędu na cztery koła, więc do nowej grupy przyszli z klasycznym cygarem, czyli Audi 100 quattro. Do rajdów zawitał nawet Volkswagen ze swoim najlepiej sprzedającym się modelem – Golfem GTI, jednak ośka nie była zbytnio konkurencyjna. Na oesach pojawiła się nawet Toyota Supra trzeciej generacji, lecz mimo świetnego silnika auto było za wielkie i zbyt ciężkie. Dobrze radziły sobie za to niemieckie BMW M3 oraz Ford Sierra z napędem na cztery koła, jednak wszystkie wyżej wymienione samochody miały do pokonania niesamowitą przeszkodę, którą była Lancia Delta HF.

Nowa Lancia na bazie szybkiej Delty S4, była nagłą i wyśmienitą odpowiedzą na WRC w swoim czasie. Była mała i kompaktowa, więc radziła sobie zwinniej w zakrętach niż ciężkie Audi czy Toyoty, w odróżnieniu od Golfa miała napęd na cztery koła i nie miała takich niedostatków mocy jak Mazda. Była po prostu idealna i od razu stała się wzorem do naśladowania przez innych konstruktorów, chcących się zaznaczyć w rajdach. Bazą do stworzenia nowego auta z Turynu był standardowy model Delta, produkowany od 1979 roku. Na jego bazie powstała wcześniejsza Delta S4, oraz nowa Delta HF 4WD. Nazwa odnosiła się od skrótu High Fidelty (tłum. Wysoka Jakość), które zostało ostatni raz użyte w legendarnym Stratosie z lat 70-tych. 4WD było oznaczeniem napędu na cztery koła, które w tym roku weszło również do wersji drogowej tego modelu. Testowym egzemplarzem przygotowanym do nowego regulaminu przejechał się B-Grupowy kierowca Delty S4, Markku Alen i stwierdził, że silnik był zepsuty, gdyż auto poruszało się żółwim tempem. Trudno mu się dziwić, bowiem nowy regulamin miał sporo restrykcji pod względem mocy samochodu, więc nowa Lancia generowała tylko 250 a nie 588 koni mechanicznych – a do tego ważyła jakieś 300 kilogramów więcej.

Fot. Wikipedia / Lancia Delta HF jest marzeniem dla wielu miłośników kanciastej stylistyki aut lat 80-tych

Sercem nowej Delty była czterocylindrowa jednostka benzynowa w układzie rzędowym, z głowicą liczącą osiem zaworów. Dwulitrowy silnik został zapożyczony z modelu Thema, a następnie turbodoładowany, osiągając całe 250 KM. W odróżnieniu od swojego poprzednika, Delta o wysokiej jakości była udomowionym zwierzątkiem z silnikiem znajdującym się z przodu. Moc była przenoszona przez pięciobiegowy manual na cztery koła, a centralne sprzęgło wiskotyczne sterowało rozdziałem momentu obrotowego pomiędzy obie osie – z nich, tylna była uzbrojona w mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu konstrukcji Torsen. Poprzeczne ustawienia silnika wymogło użycie kolumn McPhersona w przednim zawieszeniu, zamiast sprawdzonych dwóch wahaczy z modelu S4. Mimo wszystko, nowe auto z Turynu nie było idealne – konstrukcja zawieszenia ograniczyła jego skok, co odbiło się na skocznych OS-ach rajdu Finlandii, a kompaktowa budowa uniemożliwiała użycie dużych felg, co wymusiło umieszczenie stosunkowo małych tarcz, zacisków i klocków, więc w efekcie układ hamulcowy szybko się przegrzewał. Sukces Włochów był podyktowany sytuacją, w której się znaleźli, gdyż Lancia Delta HF 4WD była jedynym, w pełni A-Grupowym samochodem w rajdach. Na koniec sezonu na podium stanęło trzech kierowców fabrycznego zespołu z Turynu, a mistrzostwo zgarnął as lat 80-tych – Juha Kankkunen. Podobnie wyglądały kolejne dwa sezony, również zdominowane przez Włochów.

Wyjadacze historii rajdów pewnie zauważyli, że pominąłem kilka istotnych marek – i to nie bez powodu. W czasach sukcesów Włochów, na małych wyspach Japonii było trzech samurajów, którzy mieli wkrótce wyjść z cienia. Toyota kombinowała ze swoją wystrzałową Suprą, jednakże auto było zbyt duże i zbyt ciężkie, więc postawili na mniejszego brata – Celicę. Mitsubishi wystawiło model Starion i choć przenosił on napęd na tylne koła, to ich asem był świetny, dwulitrowy silnik o legendarnej wręcz trwałości, który był używany przez prawie 30 lat. Subaru pojawiło się z nie najlepszym Leone, chociaż miał w sobie potencjał, który kilka lat później pomógł stworzyć ikonę rajdów lat 90-tych. Tak więc, póki co Japończycy knuli i doskonalili swoje plany, aby po jakimś czasie wyjść z niesamowitą bronią.

Poprzednia1 z 5

Motorsport

Statystyki po GP Australii 2019

Niemal w połowie okresu między pierwszym wyścigiem sezonu w Australii a kolejnym w Bahrajnie zebraliśmy dla was garść statystyk po pierwszej rundzie tegorocznej rywalizacji.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Kwalifikacje

W Australii Lewis Hamilton wywalczył już swoje ósme pole position na jednym torze (Albert Park). Wyrównał tym samym rekord Ayrtona Senny (Imola) i Michaela Schumachera (Magny-Cours) w ilości pierwszych pól startowych w jednym miejscu. Należy dodać, że było to szóste z rzędu PP Brytyjczyka na Albert Park! Ta ilość wygranych kwalifikacji przełożyła się jedynie na dwa zwycięstwa w Melbourne. Ogółem Hamilton ma już na koncie 84 PP w karierze, co daje mu bezsprzeczne pierwsze miejsce w rankingu wszech czasów. Nieprawdopodobny wynik, a patrząc na formę Mercedesa, kierowca ze Stevenage powinien spokojnie w tym roku przekroczyć jeszcze barierę 90 PP. Dla zespołu Mercedesa było to 102 pole position.

Wyścig

Czwarty wyścig w karierze wygrał Valtteri Bottas. Było to 51 zwycięstwo w F1 dla Finlandii i jednocześnie 88 dla zespołu Mercedesa. Fin do swojego dorobku dołożył również 11 najszybsze okrążenie. Kierowca niemieckiej ekipy znalazł się na podium po raz 31 w karierze. Drugi na mecie w GP Australii był Lewis Hamilton, dla którego było to 135 podium. Dzięki podwójnemu zwycięstwu swoich kierowców, Mercedes ma już na koncie 181 miejsc na podium. W Australii “Srebrne Strzały” wygrały po raz czwarty. W tym rankingu nadal wyraźnie prowadzi zespół Ferrari z ośmioma zwycięstwami w Melbourne.

Fot. Red Bull Content Pool / Masashi Yamamoto i Christian Horner

Na trzecim miejscu wyścig zakończył Max Verstappen. Holender ukończył zawody w pierwszej trójce po raz 23. Dla Red Bulla było to 162 podium. Honda musiała czekać na podium od GP Wielkiej Brytanii 2008, gdzie trzeci był Rubens Barrichello. W dodatku w trakcie weekendu w Australii Masashi Yamamoto – szef działu Honda Motorsport – obchodził swoje urodziny, więc podium młodego Holendera było dla niego z pewnością dobrym prezentem.

Tuż za podium, ale za to z wyraźną ponad 50-sekundową stratą, do mety dojechał Sebastian Vettel z Ferrari. Był to 220 start Niemca w Grand Prix. Czterokrotny mistrz świata ma na swoim koncie 52 wygrane, 111 podium, 55 pole position oraz 36 najszybszych okrążeń.

Fot. Scuderia Ferrari / Charles Leclerc i Sebastian Vettel

W swoim pierwszym wyścigu dla Ferrari, Charles Leclerc uplasował się na 5. pozycji. Monakijczyk będzie musiał jeszcze trochę poczekać na swoje pierwsze podium w Formule 1. GP Australii było jego 22 startem w dotychczasowej karierze.

Kevin Magnussen okazał się najlepszym kierowcą środka stawki, kończąc rywalizację na 6 miejscu. Był to 83 start Duńczyka. Kierowca Haasa nigdy nie wygrał, ale może za to pochwalić się jednym miejscem na podium, zdobytym już w swoim pierwszym wyścigu! Podczas GP Australii 2014 Magnussen zajął drugie miejsce w barwach McLarena. Duńczyk ma na swoim koncie również jedno najszybsze okrążenie, które udało mu się wykręcić w poprzednim sezonie podczas GP Singapuru. Warto dodać, że to jedyny kierowca spoza ścisłej czołówki, któremu udała się ta sztuka.

Siódme miejsce przypadło wielkiemu rywalowi Magnussena, czyli Nico Hulkenbergowi. Niemiec jest zdecydowanym liderem w niechlubnym rankingu dotyczącym ilości wyścigów bez podium. Kierowca Renault ma na swoim koncie 157 startów w GP. Jego największe sukcesy w Formule 1 to pole position zdobyte w kwalifikacjach przed GP Brazylii 2010 oraz dwa najszybsze okrążenia (GP Singapuru 2012, GP Chin 2016).

Ósmy był Kimi Raikkonen. Fin wystartował w wyścigu F1 po raz 293 w karierze. Mistrz Świata z 2007 roku ma na koncie 21 zwycięstw, najwięcej spośród wszystkich kierowców z Finlandii. “Iceman” 103 razy meldował się na podium, wywalczył 18 pierwszych pól startowych oraz wykonał 46 najszybszych okrążeń. Czy starty w Alfa Romeo pozwolą Kimiemu na powiększenie swojego bogatego dorobku w F1? Sprawdzimy to po ostatnim wyścigu w sezonie 2020.

Dziewiąte miejsce nieoczekiwanie przypadło Lance’owi Strollowi. Kanadyjczyk ukończył rywalizację na punktowanym miejscu po raz pierwszy od GP Azerbejdżanu 2018, gdzie był siódmy. Zawodnik Racing Point ma na koncie 42 starty oraz jedno podium! Zdobył je na bardzo szczęśliwym dla niego torze w Baku w 2017 roku. 

Ostatnie punktowane miejsce w GP Australii 2019, wywalczył powracający do F1, Daniil Kvyat, zaliczając niezwykle udany występ. Kierowca Toro Rosso nie dość, że wyprzedził Pierre’a Gasly’ego na torze, to zdołał utrzymać szybszy bolid Red Bulla za sobą. Dla Kvyata było to 74 GP. Do tej pory udało mu się dwukrotnie wywalczyć miejsce na podium (GP Węgier 2015, GP Chin 2016). Rosjanin jest również autorem najszybszego okrążenia w GP Hiszpanii 2016.

Robert Kubica

Fot. RoKiT Williams Racing / Robert Kubica

GP Australii 2019 było wielkim świętem dla polskich kibiców Formuły 1. Po Ponad 8 latach przerwy znów zobaczyliśmy naszego rodaka na polach startowych. Czekaliśmy na to dokładnie 3045 dni. Do GP Abu Zabi 2010, Robert miał na koncie 76 startów w Formule 1, tak więc tegoroczny występ Polaka na Albert Park był jego 77. Krakowianin ukończył zmagania na siedemnastej (ostatniej) pozycji z 3 okrążeniami straty do lidera. Dla Roberta było to piąte GP Australii. Ukończenie tego wyścigu można nazwać małym sukcesem, ze względu na to, że RK aż trzykrotnie nie finiszował podczas rywalizacji w Melbourne (2007, 2008, 2009). Najlepszym wynikiem pozostaje do tej pory 2. miejsce z sezonu 2010.

Statystyki Roberta Kubicy po GP Australii 2019:
  • Starty: 77
  • Podia: 12 (15,6%)
  • Wygrane: 1 (1,3%)
  • Pole position: 1 (1,3%)
  • Najszybsze okrążenia: 1 (1,3%)

Kontynuuj czytanie

Motorsport

Przygoda Kimiego Räikkönena z serią NASCAR

Kimi Räikkönen to postać wyjątkowa. Kierowca – jak to na Fina przystało – zawsze jest dosyć oszczędny w słowach, jednak nigdy nie boi się powiedzieć co myśli. Właśnie, dzięki temu zyskał sobie sympatię kibiców z całego świata. Postanowiliśmy bardziej przybliżyć wam jeden epizod z jego bogatej kariery – chodzi o starty w serii NASCAR.

Opublikowano

w dniu

przez

Fot. reddit.com / Kimi Räikkönen w NASCAR
Poprzednia1 z 2

Lewis Hamilton jest najbardziej utytułowanym kierowcą w tegorocznej stawce kierowców F1. Max Verstappen został w 2016 roku najmłodszym zwycięzcą wyścigu. Lecz to Kimi Räikkönen cieszy się największą sympatią wśród kibiców na całym świecie. Fin miał w swojej karierze moment, w którym porzucił Formułę 1 i rozpoczął starty w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Najmłodsi kibice być może nie wiedzą, a starsi nie pamiętają, że Fin próbował swoich sił także w serii NASCAR.

W 2007 roku Kimi Räikkönen zdobył tytuł mistrza świata Formuły 1. Mimo, iż na dwie rundy przed końcem Fin tracił do Lewisa Hamiltona aż 17 punktów (przy 20 do zdobycia) i zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, wykorzystał on błędy rywali i wygrał dwa ostatnie wyścigi sezonu pokonując ostatecznie obu kierowców McLarena o zaledwie jeden punkt.

W kolejnym sezonie Räikkönen był stawiany w roli faworyta. Jednakże problemy techniczne i własne błędy zepchnęły go do roli pomocnika w walce Felipe Massy o tytuł mistrzowski. W klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce z dorobkiem 75 punktów (tyle samo zgromadził też Robert Kubica, jeżdżący w barwach BMW Sauber, ale liczba zwycięstw zadecydowała o pozycji w tabeli). Kolejny sezon był jeszcze gorszy. Scuderia Ferrari nie najlepiej poradziła sobie ze zmianami w regulaminie technicznym, a bazujący na luce w przepisach podwójny dyfuzor umożliwił zespołom Brawn GP, Williams oraz Toyota zdominowanie pierwszej części sezonu. Ferrari odniosło swoje pierwsze zwycięstwo dopiero podczas sierpniowego Grand Prix Belgii. Kimi Räikkönen wyprzedził po neutralizacji Giancarlo Fisichellę z Force India i odniósł jedyny triumf w sezonie 2009 dla włoskiej stajni. W klasyfikacji generalnej zajął szóste miejsce, a Ferrari zakończyło rok 2009 na czwartej pozycji ze stratą ponad 100 punktów do mistrzów świata. Nie były to wyniki o jakich marzył zarówno Räikkönen, jak i Ferrari.

Fot. zimbio.com / Mistrz Świata Formuły 1 z 2007 roku, Kimi Räikkönen

Włoska ekipa potrzebowała zmian i postanowiła na sezon 2010, w miejsce Kimiego, zatrudnić dwukrotnego mistrza świata, Fernando Alonso. Fin próbował przejść do McLarena, ostatecznie jednak zdecydował się na roczną przerwę i zaczął starty w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Scuderia Ferrari też wypłaciła mu powiększone odszkodowanie, ponieważ miał jeszcze kontrakt na kolejny rok startów, a Włochom nie było na rękę by szedł do konkurencji z cennymi informacjami.

Pierwsze kroki w WRC

Fiński kierowca dołączył do juniorskiego zespołu Citroëna, gdzie został partnerem Sebastiena Ogiera. Na prawym fotelu mistrza świata F1 z 2007 r. zasiadł były pilot Tommiego Mäkinena, Kaj Lindström. W trakcie 11 startów załoga pięciokrotnie zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce, a jej najlepszym wynikiem było 5. miejsce w Rajdzie Turcji.

Pierwsza styczność z serią NASCAR

W 2011 roku Räikkönen kontynuował swoje starty w WRC. Jednak zainteresował się również serią NASCAR. Fin miał zacząć swoją przygodę z amerykańskimi wyścigami od startów w Camping World Truck Series (obecnie Gander Outdoors Truck Series), mistrzostw przeznaczonych dla wyścigowych półciężarówek. Plan zakładał reprezentowanie własnego zespołu ICE1 Racing, którego większościowym udziałowcem miał zostać Foster Gillett – pracujący rok wcześniej dla Richard Petty Motorsport. Räikkönen planował później dołączyć do serii Nationwide Series (obecnie XFinity Series, juniorska seria NASCAR) i Sprint Cup Series (obecnie Monster Energy Cup Series, najważniejsza seria NASCAR).

Bardzo chcę poznać świat NASCAR – zdradził Kimi Räikkönen w rozmowie z gazetą Turun Sanomat. – Od dawna śledzę tę serię. Naprawdę lubię amerykańskiego ducha wyścigów. Wielką rzeczą będzie uczestniczyć w tym. Oczywiście to będzie wielkie wyzwanie ale i świetna zabawa.

Pierwszym wyścigiem Räikkönena miała być runda na torze Charlotte Motor Speedway. Tor powstał w 1959 roku z inicjatywy Brutona Smitha. Ze względu na swój kształt klasyfikowany jest jako tzw. quad oval. Jego długość wynosi 1,5 mili (2,4 km), nachylenie zakrętów 24 stopnie, a prostych 5 stopni. Prosta startowa liczy 603,5 metra, a przeciwległa prosta 457 metrów. Obiekt ten uważany jest przez kierowców za bardzo trudny i wymagający. Juan Pablo Montoya zapytany o debiut fińskiego kierowcy stwierdził, że czeka go trudne zadanie: – Moim wyborem na pierwszy wyścig NASCAR nie byłoby Charlotte.

Wkrótce Kimi Räikkönen porzucił projekt wystawienia własnej ekipy i podpisał kontrakt z zespołem Kyle’a Busha, w barwach którego miał wziąć udział w wybranych rundach. Fin miał płacić za jeden wyścig 100 000 dolarów, a plan zakładał początkowo start w 3-5 wyścigach.

4 kwietnia Räikkönen odbył pierwszy test samochodu NASCAR. Fin zasiadł za kierownicą Toyoty Tundry wystawianej przez zespół Kyle Busch Motorsport. Jazdy odbyły się na torze Gresham Motorsport Park, półmilowym (0,8 km) owalu w Jefferson, w stanie Georgia. Sesja była zamknięta dla kibiców i dziennikarzy. W trakcie dwudniowego testu wtedy były kierowca F1 wykonał ponad 400 okrążeń. Na tor wyjechali także Kyle Bush oraz Brian Icker, kierowca zespołu w 2010 roku. Według doniesień, test był udany, Räikkönen zrealizował cały przewidziany program i uzyskiwał dobre czasy. – Usiadłem w pick-upie i zrobiłem kilka okrążeń pomiarowych, żeby porównać nasze osiągi dotyczące opon i reszty – powiedział Busch, zwycięzca wówczas 27 wyścigów Truck Series, a także mistrz Nationwide Series. – Zrobiliśmy identyczne czasy okrążeń.

Fot. blog.axisofoversteer.com / Kimi Räikkönen podczas testów na Gresham Motorsport Park

Według Steve’a Robertsona, menedżera Kimiego niemal od początku jego poważnej kariery, przejście Fina do serii NASCAR byłoby możliwe w 2012 i 2013 roku, o ile jazda będzie sprawiała zawodnikowi przyjemność. Sęk w tym, że kierowca deklarował jednak pełne zaangażowanie w WRC w sezonie 2011.

Wkrótce Fin znalazł sponsora, którym został Perky Jerky, producent przyprawianej suszonej wołowiny. W związku z tym jego Toyota Tundra zyskała czarno-złote malowanie. Samochód był napędzany przez 5,8-litrowy silnik V8 o mocy 700 KM. W pierwszym treningu przed wyścigiem NC Education Lottery 200 na Charlotte Motor Speedway Fin zajął 30. pozycję w składającej się z 38 zawodników stawce. Jego strata do najszybszego kierowcy, Rona Hornadaya, wyniosła przeszło 1,153 sekundy. W drugim treningu Räikkönen stracił 1,132 sekundy do Austina Dillona i ponownie uplasował się na 30. lokacie.

W kwalifikacjach Kimi Räikkönen zajął 31. pozycję. Początek wyścigu liczącego 134 okrążenia nie był dla Fina udany, podczas pierwszych okrążeń otarł się on delikatnie o ścianę i spadł na 34. miejsce. Później jednak zdołał przebić się na 24. pozycję. Podczas drugiej neutralizacji większość rywali zjechała na swój pierwszy pit stop, Räikkönen jednak pozostał na torze, przy tym awansując na ósme miejsce. Kolejny SC pojawił się niecałe okrążenie po restarcie, a jej przyczyną był wybuch silnika w samochodzie Miguela Paludo. Fiński zawodnik przesunął się w tym czasie aż na 6. miejsce, a gdy ponownie wywieszono zieloną flagę, Räikkönen przebił się na 5. pozycję i zaczął atakować Kyle’a Busha. Pojechał jednak za szeroko w zakręcie i stracił dystans do Amerykanina, a ze względu na gorsze tempo został później wyprzedzony przez innych zawodników, przez co spadł na 12. miejsce.

Co gorsza, pozostanie na torze podczas wcześniejszych neutralizacji poskutkowało tym, że w przeciwieństwie do swoich rywali, Räikkönenowi kończyło się już paliwo. Miało to duże znaczenie dla Fina, ponieważ ewentualny pit stop przeprowadzony w trakcie obowiązywania zielonej flagi wiąże się na tak krótkim torze ze spadkiem na sam koniec stawki i stratą okrążenia, co jest zwykle bardzo trudne do odrobienia. Sytuację uratowała jednak kolejna neutralizacja, którą swoim piruetem spowodował Kyle Bush. Nie był to jedyny kierowca, który miał na tym torze problemy. Na 20. okrążeniu obrócił się czterokrotny mistrz serii, Ron Hornaday uszkadzając przód swojego samochodu po kontakcie ze ścianą.

Po wizycie w alei serwisowej, Kimi spadł na 15. miejsce. Drugą połowę wyścigu także wypełniały liczne neutralizacje wywołane przez wypadki rywali. Na 75. kółku zderzyli się Max Papis, Brendan Gaughan oraz Matt Crafton. Räikkönen wykorzystał okres wyjazdu samochodu bezpieczeństwa, by odbyć swój ostatni pit stop, po którym spadł na 17. miejsce.

Na 106. okrążeniu David Starr utracił panowanie nad maszyną i uderzył w ścianę, wywołując ostatnią w tym wyścigu neutralizację. Niewiele brakowało, by w jego pojazd wpadł Kimi Räikkönen, który zdołał jednak uniknąć zderzenia. Jednakże parę chwil wcześniej Fin już po raz drugi w trakcie zawodów otarł się o ścianę. Räikkönen przystępował do restartu z 13. pozycji, został jednak wyprzedzony przez kilku kierowców, spadając na 17. miejsce. Pod koniec rywalizacji awansował na 16. lokatę, a piruet Nelsona Piqueta Jr. na ostatnim okrążeniu pozwolił mu znaleźć się przed Brazylijczykiem. Dzięki temu Kimi Räikkönen ukończył swój pierwszy wyścig NASCAR na 15. miejscu.

Podsumowanie startu Kimiego Räikkönena w swoim pierwszym wyścigu NASCAR

Wyścig okazał się przyjemny, to dla mnie odmiana, aczkolwiek było za dużo okresów neutralizacji – powiedział Kimi Räikkönen. – Za każdym razem gdy zaczynasz czuć, że samochód spisuje się lepiej, zostaje wywieszona żółta flaga i znów trzeba czekać, zanim wrócisz do dobrego rytmu. Na początku uderzyłem w barierkę, a potem to powtórzyłem i to z jeszcze większą siłą, więc myślałem, że zniszczyłem auto. Bądź co bądź do pierwszego pit-stopu prowadziło się naprawdę dobrze i gdy tylko opony nabrały temperatury, zwiększyło się w nich ciśnienie, ale moim zdaniem wypadek jednak trochę kosztował, ponieważ za bardzo zniszczyłem bok samochodu (…). Tak naprawdę miałem więcej satysfakcji ze ścigania, niż się tego spodziewałem – dodał.

Poprzednia1 z 2

Kontynuuj czytanie

Motorsport

F1 pozostaje w Eleven Sports do 2022 roku. Polsat i TVP z sublicencją!

Właśnie dziś, 20 marca, pojawiło się oficjalne oświadczenie od Formula One Management. FOM zgodziło się na transmitowanie Formuły 1 na trzech kanałach. W tym gronie znalazła się Telewizja Polsat.

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport / LAT Images

Przy okazji GP Australii mieliśmy spore zamieszanie wokół praw do transmisji wyścigów Formuły 1 w Polsce. W ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że sublicencję wykupiło TVP, które miało pokazać studio i niedzielne zmagania na Albert Park od 45. minuty ich trwania. Właściwie wydawało się, że obok Eleven Sports alternatywą będzie już tylko TVP Sport, gdzie będzie można zobaczyć rywalizację w królowej sportów motorowych.

Jak się okazało, sprawy “skomplikowały się” w poniedziałek. Właśnie wtedy o godz. 22:00 na antenie Polsat Sport puszczono skrót wyścigu o GP Australii z komentarzem Andrzej Borowczyka i Krystiana Sobierajskiego. 

Fani F1 i Roberta Kubicy drapali się po głowie, o co chodzi. Już wydawało się, że po prostu Polsat zrezygnował ze starań o transmisję na swoich kanałach. Okazało się, że w Polsce każdy bił się o pokazywanie Formuły 1 (głównie Roberta Kubicy) ze względu na spore zainteresowanie polskiej widowni.

Ostatecznie Polsat też nie mógł przejść obok tego obojętnie, dlatego podjęto starania, aby zapewnić im transmisję… chociaż z całego wyścigu. Na pewno u nich w grę nie wchodziła relacja od 45. minuty! Dlatego woleli reklamować transmisję na kanale Eleven Sports.

Sezony 2020, 2021 i 2022 będą pokazywane aż na trzech programach. Jedno pozostanie bez zmian jeśli chodzi o Eleven – mam tutaj na myśli transmitowanie wszystkich sesji – trzech treningów, kwalifikacji i wyścigu – oraz studia między nimi + magazynu ElevenF1. Najprawdopodobniej sublicencja ograniczy się do transmisji samego wyścigu przez TVP Sport i Polsat Sport w pełnym wymiarze (nie od 45. minuty/lub powtórki). W grę mogą wejść jeszcze kwalifikacje, ale nie mamy jeszcze potwierdzenia, jak sytuacja wygląda.

Poniżej oficjalne oświadczenie z F1 Media. Wynika z niego również, że wyścigi F2, F3 i Porsche SuperCup nadal pozostaną na antenach Polsatu. Sublicencja będzie nadal ograniczała TVP Sport do pokazywania “niepełnej” transmisji w 2019 roku. Polsat dostał zgodę na pokazywanie skrótów.

Kontynuuj czytanie

Motorsport

F1: Klasyfikacje generalne po GP Australii 2019

Inauguracja sezonu 2019 za nami. Dublet w GP Australii zdobył zespół Mercedesa – w dodatku udało im się sięgnąć po dodatkowy “punkcik” za najszybsze okrążenie w wyścigu. Przedstawiamy jak na chwilę obecną wygląda sytuacja w klasyfikacjach generalnych…

Opublikowano

w dniu

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport

Klasyfikacja generalna kierowców

PozycjaKierowcaZespółLiczba punktów
1.Valtteri BottasMercedes AMG Petronas Motorsport26
2.Lewis HamiltonMercedes AMG Petronas Motorsport18
3.Max VerstappenAston Martin Red Bull Racing15
4.Sebastian VettelScuderia Ferrari12
5.Charles LeclercScuderia Ferrari10
6.Kevin MagnussenRich Energy Haas8
7.Nico HulkenbergRenault6
8.Kimi RaikkonenAlfa Romeo Racing4
9.Lance StrollSportPesa Racing Point2
10.Daniil KvyatToro Rosso1
11.Pierre GaslyAston Martin Red Bull Racing0
12.Lando NorrisMcLaren0
13.Sergio PerezSportPesa Racing Point0
14.Alexander AlbonToro Rosso0
15.Antonio GiovinazziAlfa Romeo Racing0
16.George RussellRoKiT Williams Racing0
17.Robert KubicaRoKiT Williams Racing0
18.Romain GrosjeanRich Energy Haas0
19.Carlos SainzMcLaren0
20.Daniel RicciardoRenault0

Klasyfikacja generalna konstruktorów

PozycjaZespółLiczba punktów
1.Mercedes AMG Petronas Motorsport44
2.Scuderia Ferrari22
3.Aston Martin Red Bull Racing15
4.Rich Energy Haas8
5.Renault6
6.Alfa Romeo Racing4
7.SportPesa Racing Point2
8.Toro Rosso1
9.McLaren0
10.RoKiT Williams Racing0

Kontynuuj czytanie

Facebook

Reklama
Reklama

Popularne