Pełna dramaturgii sesja kwalifikacyjna
W pierwszej grupie (bez samochodów z napędem Mercedesa) wystartowali Mitch Evans (Jaguar Racing) i Rene Rast (Audi Sport ABT Schaeffler) w dramatyczny sposób stracili szansę na dobre okrążenie. Panujący mistrz – Antonio Felix da Costa (DS Techeetah) musiał uznać wyższość… Turveya. Tym samym zakończył kwalifikacje na 10. miejscu, a jego kolega z drużyny Jean-Eric Vergne był siódmy. Jednak to Robin Frijns zdobył swoje pierwsze pole position w Formule E z doskonałym okrążeniem w super pole. Pokonał on Sergio Sette Camarę (DRAGON/PENSKE AUTOSPORT), a za nim był Sam Bird (Jaguar Racing). Brazylijczyk jako przedostatni wyjechał na tor i pokazał klasę, ale Frijns nie stracił koncentracji i tempa na torze Riyadh Street – pokonał go o 0,289 sekundy.
Your full qualifying report from Diriyah as drivers from @EnvisionVirgin, @DragonRacing_FE, @NIO333FormulaE and @JaguarRacing qualify on the first three rows 👉 https://t.co/YEVeFXYg4M#DiriyahEPrix https://t.co/j2NbmM8ASn pic.twitter.com/wizneBJX8G
— ABB FIA Formula E World Championship (@FIAFormulaE) February 27, 2021
Przed sesją jednak kontrola wyścigu wydała oświadczenie. Ekipy Mercedes-EQ i ROKiT Venturi Racing nie zostały wpuszczone na tor podczas sesji kwalifikacyjnej. FIA nakazała przeprowadzenie dokładnego śledztwa w sprawie incydentu z Edoardo Mortarą z treningu. Zawiodło oprogramowanie układu hamulcowego. Tym samym w czasówce nie ujrzeliśmy żadnego bolidu z silnikiem Mercedesa oraz brakło Andre Lotterera. Ten ostatni uszkodził bolid w treningu rano i mechanicy pracowali nad naprawą auta.
Sam Bird pierwszy na mecie, ale wyścig przerwano
Gdy zgasły czerwone światła to kierowcy ruszyli i wydaje się, że z czołówki najwolniej ruszył Sergio Sette Camara. Zaskoczenie z kwalifkacji – czyli też kierowcy NIO – trzymali poziom. Bardzo pozytywnie zapowiada się sezon dla ekip z końca stawki ubiegłego sezonu. Niestety Tom Blomqvist nie miał tempa i tracił kolejne pozycje.
Po półmetku wyścigu Vergne kontynuował ściganie czołówki, tym razem na Sette Camara. Jake Dennis (BMW i Andretti Motorsport) został zepchnięty w ścianę przez kierowcę Porsche Pascala Wehrleina. Bird wysunął się na prowadzenie broniąc się mimo, że Frijns informował o nadmiernym zużyciu energii w radiu zespołowym. Llider musiał przejść do defensywy, a dwa DS TECHEETAH zostały wprowadzone do gry o zwycięstwo. Da Costa prowadził teraz przed Francuzem, a byli odpowiednio na trzecim i czwartym miejscu. Batalia pomiędzy kierowcami omal nie skończyła się dla obu na bandzie.
The incident that brought out the Safety Car #DiriyahEPrix pic.twitter.com/jvN11rsxeu
— ABB FIA Formula E World Championship (@FIAFormulaE) February 27, 2021
Tak niestety swoje zmagania zakończyli Buemi, Guenther oraz Lynn, który to sunął do szykany do góry kołami. Na szczęście skończyło się na strachu i kierowca Mahindry bez poważniejszych obrażeń został przywieziony do szpitala. Czekają go tam badania i obserwacja.
Na finalną klasyfikację wypływ miały decyzje sędziów. Nie należy ich krytykować za postanowienia, bo zasady są równe dla wszystkich. Aż siedmiu z nich otrzymało kary czasowe za brak użycia drugi raz trybu ataku. Normalnie mielibyśmy je odbyte w formie przejazdu przez aleję serwisową, istotnie czasu na to nie było i zamieniono to na adekwatne 24 sekundy dopisane do wyniku na mecie.
Final classification from Round 2 of the #DiriyahEPrix pic.twitter.com/2HcY5QzzAu
— ABB FIA Formula E World Championship (@FIAFormulaE) February 27, 2021
To nie Bird, a Cassidy zasługuje na największe brawa
Nick Cassidy, któremu to wczoraj żółta flaga pokrzyżowała szanse w kwalifikacjach na dobry rezultat pojechał wyścig jakiego oczekiwaliśmy. Bardzo zachowawcza walka z głową procentuje zawsze. Doświadczenie zdobyte w Japonii nie poszło na marne i pokazał pazur. Sam Bird, Robin Frijns i reszta pretendentów do tytułu mistrza świata nie może bagatelizować zarówno umiejętności jak i tempa Nowozelandczyka. Niestety po karze spadł finalnie na czternastą pozycję. Z wyścigu na wyścigu powinien się wjeżdżać w Formułę E i jej specyfikę. Regularne podia? Ciężko w tej chwili to ocenić, ale nie będą one żadnym zaskoczeniem.
Mitch Evans – cichy bohater wyścigu
Krótko choć należy wspomnieć o tym co zrobił kolega zespołowy zwycięzcy. Podczas, gdy Sam Bird jechał w kolumnie samochodów zgodnie z poleceniem dyrekcji wyścigu, to Nowozelandczyk ruszył sprawdzić czy z rywalem wszystko w porządku. Nie uwieczniły tego kamery, ale widać to na amatorskich nagraniach obsługi toru. Wielkie brawa za postawę, o takich osobach trzeba mówić głośno i wyraźnie.
Klasyfikacje generalne ze zmianami
Nie ma co ukrywać, że Sam Bird swoim zwycięstwem znalazł się w klasyfikacji generalnej za Nyckem de Vries z Mercedesa. Wyraźny skok w niej zanotował także były kolega z zespołu Brytyjczyka – Robin Frijns. Różnice nadal są małe i wiele może się wydarzyć, ale na uwagę zasługuje fakt iż Rene Rast w obu wyścigach w Diriyah zdobył dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu. Aż piątnastu zawodników punktowało, więc szykuje się kolejny nieprzewidywalny sezon.
Wśród zespołów Jaguar znalazł się na czele tabeli zaledwie kilka punktów przed Mercedesem i Virginem. Awans mogliśmy zaobserwować zarówno w przypadku mistrzów – DS Techeetah, jak i tak zwanych underdogów – Dragon/Penske Autosport. Brak punktów w BMW i Andretti dziwi, ale nie należy zapominać o ogromnym pechu jaki spotkał obu kierowców. Z pewnością zobaczymy ich jeszcze w punktach. Szczegółowe klasyfikacje można zobaczyć pod tym linkiem.
Mistrzostwa Świata Formuły E wracają do rywalizacji 10 kwietnia w Rzymie, także uzbroić musimy się w cierpliwość.