Trzydziestogodzinny test SCG007 przesuwa się raz za razem
Dwa Glickenhausy SCG007 LMH, przygotowywane na sezon 2021 w WEC, miały po raz pierwszy wystartować w wyścigu w kwietniu w Portimão. Jednak rozmaite zawirowania spowodowane pandemią, zarówno po stronie serii jak i samego Glickenhausa, przesunęły debiut amerykańskiego producenta w mistrzostwach świata. Po ostatnich zmianach kalendarza WEC, na skutek których 8 Hours of Portimão przesunięto na czerwiec, Jim Glickenhaus zapewnił publikę o zamiarze pojawienia się w Spa pod koniec kwietnia. Ostatnie wieści stawiają jednak znak zapytania nad tymi planami.
– Żyjemy w dziwnych czasach – skwitował całą sprawę Glickenhaus. – Lubimy mierzyć się z różnorodnymi wyzwaniami. Po odwołaniu 1000 Miles of Sebring, gdzie i tak się nie wybieraliśmy planowaliśmy zadebiutować w Portugalii. Obecnie chcemy zdążyć z budową i homologacja samochodów na Spa. Mam nadzieję, że zdążymy. Trzeba pamiętać, że homologacja blokuje nasz rozwój na pięć lat. Musimy więc brać pod uwagę sytuację pandemiczną, i planować długoterminowo – powiedział szef Scuderia Cameron Glickehaus.
Pierwszy egzemplarz SCG007, testowany w ostatnich tygodniach na włoskiej Vallelundze i Monzy, ma już na koncie pierwsze przejechane kilometry i rekord okrążenia. Drugi powstaje właśnie w siedzibie Podium Engineering, firmy odpowiadającej za projekt samochodu. Homologacja Glickenhausa LMH jest jednak spowalniana nie tyle przez budowę samochodów, co przez pandemię. Zaplanowane trzydziestogodzinne testy, mające dowieść niezawodności prototypu, jak dotąd nie odbyły się ani razu.
– Mamy umówiony test na Motorland Aragon w połowie kwietnia, ale musimy czekać na potwierdzenie od władz toru. Kraje zamykają się jeden po drugim, co utrudnia nam testowanie. Znów, myślę że będziemy gotowi na Spa. Pandemia bardzo nam przeszkadza, ale jestem optymistą także co do naszego udziału w Le Mans – dodał.
Opóźniająca się homologacja Glickenhausa LMH nie wpływa na proces BoP
Jim Glickenhaus wypowiedział się także na temat procesu Balance of Performance, debiutującego w tegorocznym WEC w topowej klasie. W pierwszym roku istnienia proces przygotowywany przez ACO zostanie poddany ciężkiej próbie, balansując ze sobą całkowicie różne samochody. Będzie to jednocześnie chrzest ogniowy BoP przez planowanym debiutem prototypów LMDh w klasie Hypercar w przyszłym roku.
Imagine that the first day you walked you broke the 100M record?! This is just what happened in the first few laps of the @Glickenhaus#PoweredByMOTUL on the Vallelunga racetrack. pic.twitter.com/qRdxNVbZpW
— Motul (@motul) March 12, 2021
– Mnóstwo dziennikarzy pyta mnie o BoP – powiedział szef SCG. – Mocno wierzymy w ACO, i ich umiejętność dopracowania balansu w sprawiedliwy i równy dla wszystkich sposób. Wierzymy także w chęć współpracy w tej sferze między ACO i IMSA po połączeniu topowych klas. BoP to bardzo złożony proces, biorąc pod uwagę różnorodność kasy. Mamy przecież [w sezonie 2021-przyp.aut.] hybrydowe LMH z napędem 4WD, niehybrydowe LMH z napędem 2WD, ostatnie LMP1 i nadchodzące LMDh. Uważam, że ostatecznie dążenia ACO i IMSA do stworzenia dobrych warunków do ścigania zakończą się jednak sukcesem.
FIA World Endurance Championship startuje na przełomie kwietnia i maja sześciogodzinnym 6 Hours of Spa.