Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Austrii 1976: Śmierć i pomszczenie zmarłego przyjaciela zwycięstwem

GP Austrii 1976 odbywało się w cieniu tragedii i konfliktów. Ekipa Penske liczyła na godne upamiętnienie zmarłego przed rokiem Marka Donouhe, a Ferrari wycofało się z wyścigu na skutek przywrócenia wygranej Jamesa Hunta w Hiszpanii. Czas na podróż w przeszłość.

Watson GP Austrii 1976

Wydarzenia z 1975 roku

Zanim przejdziemy do GP Austrii 1976, wróćmy na moment do edycji tego wyścigu, która odbyła się rok wcześniej. W czasie ostatniej sesji treningowej przed wyścigiem, Mark Donohue wypadł z toru w pierwszym zakręcie. Uderzenie było silne, lecz Amerykanin cudem przeżył wypadek i opuścił wrak o własnych siłach. Niestety 2 później kierowca zmarł z powodu krwotoku wewnątrz mózgowego. Była to wielka strata dla motorsportu. Ekipa Penske wracała do Styrii z jednym celem – godnym uczczeniem pamięci Marka Donohue. 

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii 1975: Sensacyjny triumf Brambilli w cieniu wypadków i tragedii

Przed GP Austrii 1976

Cały padok F1 żył wydarzeniami z GP Niemiec. Niki Lauda bowiem uległ poważnemu wypadkowi i tylko dzięki szybkiej interwencji kilku kierowców nie spłonął żywcem. Stało się jasne, iż lokalny bohater nie wystartuje w swoim domowym wyścigu. Pojawiła się zatem wielka szansa dla Jamesa Hunta na odrobienie strat do Austriaka. Brytyjczyk tracił 14 punktów do Laudy, więc miał co odrabiać. 

ZOBACZ TAKŻE
James Hunt - nie tylko charyzma i ciężka praca | Legendy motorsportu

Treningi i kwalifikacje

Po tym jak przywrócono Jamesowi Huntowi zwycięstwo w GP Hiszpanii, wściekły Enzo Ferrari odmówił startu w Austrii. To był błąd, gdyż Brytyjczyk miał jednego rywala mniej do ogrania. W sesji kwalifikacyjnej pole position wywalczył właśnie Hunt. Drugi czas wywalczył John Watson, czyli zawodnik ekipy Penske. Czołową trójkę uzupełnił Ronnie Peterson. Ferrari jeszcze bardziej mogło żałować swojej decyzji.

Przebieg wyścigu o GP Austrii 1976

Podobnie jak rok wcześniej, start do wyścigu odbywał się na mokrej nawierzchni. Już przed pierwszym zakrętem Watson wysunął się na prowadzenie. Wkrótce potem Hunta wyprzedził Peterson i zaczęła się walka o pierwsze miejsce. Przez pierwsze 15 okrążeń Peterson, Watson i Scheckter wymieniali się prowadzeniem raz po raz. Ich jazda była bardzo brawurowa. Wkrótce do tego towarzystwa dołączył Nilsson. Hunt z kolei tracił pozycje za pozycją. 

Tasowaniu się kierowcom nie było końca, lecz Scheckter przeszarżował i rozbił swój bolid, a March Petersona zaczął tracić moc. Dzięki temu Watson był w stanie odskoczyć od rywali. Raz po raz ktoś odpadał z wyścigu. Z toru wypadali chociażby Merzario, Jones czy Pace. Był to zatem festiwal błędów, awarii i wypadków. Na 10 okrążeń przed końcem Laffite wyprzedził Nilssona i tym samym awansował na drugie miejsce. W tym samym czasie Fittipaldi w zakręcie Bosch zderzył się z Brambillą. Dwukrotny mistrz świata zachował się jak na prawdziwego mistrza przystało i pomógł wyjść Włochowi z jego rozbitego Marcha.

ZOBACZ TAKŻE
GP Hiszpanii 1975 - tragedia, której można było uniknąć

John Watson za to pewnie zmierzał po pierwszą wygrana dla siebie i dla zespołu Penske. Brytyjczyk już we Francji i w Wielkiej Brytanii stawał na podium, lecz teraz w końcu udało mu się wygrać wyścig. Zawodnik zapowiedział, iż w Holandii postara się wygrać po raz drugi. Podium uzupełnili Laffite oraz Nilsson. Hunt po fatalnych pierwszych okrążeniach zdołał ukończyć zmagania na czwartej pozycji. Odrobił tym samym 3 „oczka” do Laudy. Austriacka publiczność z pewnością żałowała, iż ich rodak nie mógł wystartować w wyścigu.

 

Jeden z najbardziej emocjonalnych triumfów w historii F1

Rok wcześniej ekipa Penske straciła wspaniałego kierowcę i lidera zespołu. Sezon później w tym samym miejscu odniosła swój pierwszy i jak się okazało ostatni triumf w F1. Jakby tego było mało w 1975 roku po śmierci Donohue, to właśnie Watson był tym który go zastąpił. Była to symboliczna wiktoria, którą wszyscy członkowie zespołu Penske zapamiętają do końca życia. Z pewnością jest to jeden z najbardziej tragicznych, ale jakże niezapomnianych triumfów. Sezon 1976 był ostatnim, w którym ta amerykańska ekipa brała udział w zawodach królowej sportów motorowych.

GP Austrii 1976 było ostatnim wyścigiem F1 na klasycznej nitce toru Österreichring

Po śmierci Marka Donohue i jednego z porządkowych w 1975 roku, zapowiedziano zmiany mające poprawić bezpieczeństwo na austriackim torze. W tym celu pomiędzy zawodami z 1976 roku, a tymi z 1977 roku, zamieniono pierwszy zakręt w szykanę. Dokładnie w tamtym miejscu doszło do wypadku Amerykanina. Dodatkowo, w niektórych miejscach domontowano bariery energochłonne, by nie doszło do podobnej sytuacji. Szkoda, że musiano poświęcić 2 życia dla tych zmian. Niemniej cieszy fakt, iż wysunięto wnioski z tamtej tragedii. 

5/5 (liczba głosów: 1)
\
Reklama