Czego szukasz?

FIA WEC

Toyota wygrywa 6h Monza 2021. Polacy tuż za podium | Analiza

Toyota #7 dowiozła zwycięstwo w 6h Monza 2021 po sześciu godzinach zażartej walki. W trzeciej rundzie sezonu WEC z dobrej strony pokazał się także Inter Europol oraz AF Corse.

6h Monza 2021
Fot. Toyota Gazoo Racing

Na starcie do 6h Monza 2021 Toyoty nieomal straciły prowadzenie

Wyścig wystartował w samo południe. Najlepszy na starcie lotnym okazał się być Andre Negrao w Alpine #36. Brazylijczykowi mało brakowało do ustawienia Alpilliona przed obiema Toyotami, ostatecznie wygrywając jedynie z załogą #8. Reszta klas wystartowała czysto – mimo klasycznego dla Monzy tłoku w pierwszej szykanie całą stawka pojechała dalej bez problemów.

Na pierwszych okrążeniach, po średniej jakości starcie, Alex Brundle otwierający wyścig dla Inter Europolu trzymał się środka stawki LMP2. Swój pierwszy stint miał spędzić na wypracowaniu solidnej pozycji w klasie, podczas gdy czołówka z United #22 na czele zaczęła już odjeżdżać. Świetny start zaliczył za to Oliver Webb w jedynym Ligierze z ARC Bratislava.

ZOBACZ TAKŻE
Toyota na czele stawki WEC przed 6h Monza 2021 | Kwalifikacje (akt.)

W klasach GTE prym wiodły przeróżne samochody. Kwartet samochodów Pro jechał w paczce od pierwszych minut wyścigu, zażarcie walcząc o skrawki przewagi. Tymczasem w Am, po dyskwalifikacji w kwalifikacjach i utracie P2, szybki Alessio Rovera wspinał się w górę stawki w AF Corse Ferrari #83. Naprzeciw jego staraniom wyszły załogi TF Astona #33 i Project 1 Porsche #56, które zdominowały pierwsze części wyścigu. Iron Lynx Ferrari #60 tymczasem, po problemach w FP2 i kwalifikacjach, zanotowało awarię układu chłodzenia i zjechało do garażu po zaledwie siedmiu okrążeniach.

Pierwsza godzina 6h Monza 2021 przyniosła także pierwsze kłopoty

Już w pierwszej godzinie samochody zaczęły się sypać. Alpillion raportował przejściowe problemy z dostarczaniem mocy na oś, jednak nie wpłynęło to znacząco na tempo samochodu LMP1. Po niecałych trzydziestu minutach Alex Brundle zderzył się w T1 z Realteam Orecą #70 Loica Duvala. Incydent nie pozostawiał wątpliwości do winy Anglika. Jednak zanim dyrekcja wyścigu wymierzyła karę, Proton Porsche #88 wypadło z toru w T5 i zakopało tylną oś w żwirze.

Problemy załogi GTE Am wywołały pierwsze FCY wyścigu. Już w trakcie neutralizacji debiutujący w WEC Glickenhaus #708 trafił do garażu po utracie mocy silnika. Przyczyna? Niedziałająca świeca zapłonowa jednego z ośmiu cylindrów silnika Pipo Moteurs. Samochód spadł daleko w dół stawki, wyjeżdżając z dwoma okrążeniami straty.

W trakcie neutralizacji prototyp #34, a także Cetilar Ferrari #47 otrzymały kary. Inter Europol musiał odbyć DT za spowodowanie incydentu z #70, zaś Roberto Lacorte przekroczył prędkość pod FCY w #47, co spowodowało doliczenie 10 sekund do kolejnego postoju.

I tak, pod koniec pierwszej godziny wykrystalizowała się sytuacja, w której na czele duet Toyoty walczył z Alpillionem i – uwaga – Glickiem #709. Samochód mający za pasem wyścig w Portimao we Włoszech rozwinął skrzydła. O ile jeszcze na samym początku tempo #709 nie było całkowicie widoczne, to z biegiem czasu miało okazać się, że w Glickenhausie drzemie ogromny potencjał. W LMP2 trio United-WRT-RTN konsekwentnie budowało przewagę nad resztą stawki, zaś w GTE Pro utrzymało się status quo dwóch duetów Porsche-Ferrari. Bardzo solidny występ w pierwszych stintach w WEC zaliczyła Sarah Bovy, plasując Iron Lynxa #85 na konkurencyjnym P5 w godzinę po starcie.

Poważny incydent Cetilar Racing wsypał piasek w machinę Toyoty

W drugiej godzinie zdarzyły się dwa poważne incydenty. Bohaterem pierwszego był Cetilar #47. Wypadek Ferrari włoskiego zespołu przywodził na myśl dzwona Stoffela Vandoorne’a z sobotnich kwalifikacji. Jednak tutaj Roberto Lacorte miał szczęście. Mimo poważnych uszkodzeń nadwozia samochód nadawał się do jazdy i wrócił do boksów. Lider sezonu Am stracił jednak szansę na zajęcie wysokiej lokaty w wyścigu.

Niedługo po uprzątnięciu szczątków Ferrari nadszedł pierwszy akt dramatu Toyoty. Jadący w szpicy #8 nagle stracił moc na dojeździe do Ascari, i doczołgał się do boksów na silniku elektrycznym. Brendon Hartley, dopiero rozpoczynający swoją zmianę, raportował podejrzenie problemów z pompą paliwa. I istotnie – mechanicy Toyoty odkryli niskie ciśnienie w układzie paliwowym, przez które #8 przez resztę wyścigu wielokrotnie wracał do boksów i spadał coraz niżej. Ostatecznie urzędujący mistrzowie świata mieli przejechać metę z czterdziestoma trzema kółkami straty do zwycięzcy.

Problemy Toyoty wywindowały na P3 Glickenhausa #709, budującego coraz szybsze tempo z Franckiem Mailleux za kierownicą. W LMP2 podobnie, po zmianie kierowcy w #29 na Fritsa van Eerda załoga wypadła ze ścisłej czołówki, pozostawiając walkę o P1 w rękach WRT i United. Spory już kawałek za nimi znajdowały się obie Joty, zaś Inter Europol gonił znajdujące się nad wyraz wysoko Risi Competizione – odpowiednio P8 i P6 po dwóch godzinach. Podczas gdy samochody GTE Pro jechały swoje, ich odpowiednicy z Am walczyli w ciasnych paczkach po kilka samochodów, z TF Astonem #33 na czele.

Druga część wyścigu przyniosła kolejne zmiany

Na samym początku trzeciej godziny prowadzący w GTE Am TF Aston #33 z Benem Keatingiem za kierownicą stracił FL oponę. Keating kończył swoją zmianę i miał zjeżdżać do boksów, mając świadomość kończących się opon i bliskości rywali. Opona eksplodowała pod mostem, wysyłając na tor odłamki poszycia nadwozia i wywołując Safety Cara. Samochód dojechał do garażu i spadł na koniec klasyfikacji, podobnie jak nieco wcześniej Toyota. Ostateczny wynik – P14 w klasie, dwanaście okrążeń w plecy.

Po restarcie przyszedł czas na kolejne kłopoty mazowieckich piekarzy. Renger van der Zande starł się z Jotą #38 w T1 i T2, posuwając się do wypchnięcia prawej strony samochodu brytyjskiej ekipy w żwir. Sędziowie nie dopatrzyli się jednak przewinienia, i Holender pojechał dalej bez problemów.

ZOBACZ TAKŻE
Historyczne zwycięstwo Panisa w 4h Monza 2021. Inter Europol na podium

Dla Joty tymczasem był to pierwszy element w fatalnej układance Mighty 38. Tuż po półmetku wyścigu samochód stracił moc i ledwo dotoczył się do boksów. Jota nie miała jednak tyle szczęścia, ile jej poprzednicy – #38 po wielu próbach powrotu na tor nie został sklasyfikowany na mecie.

W GTE Am tymczasem prym przejęło AF Corse Ferrari #83. Broniący tytułu w klasie kierowcy wykonali bardzo solidną robotę, przedzierając się niemal na sam czubek klasy, i trzymając pozycje twardą ręką przez drugą połowę wyścigu. Liderem na półmetku było jednak Porsche #56 z Ricardo Perą za kółkiem, a za jego plecami pozostałe przy życiu Astony biły się ze sobą o trzecie miejsce w klasie.

Półmetek 6h Monza 2021: Cisza przed burzą

Czwarta godzina upłynęła dość spokojnie. GTE Pro nie dostarczały na tym etapie wielu emocji, wykonując swoje strategie precyzyjnie i beznamiętnie. Dobre tempo AF Corse w Am pozwoliło załodze #83 wyprzedzić #56, po czym rozpocząć sprint ku mecie.

Samochód Project 1 nie zdołał opowiedzieć na atak Ferrari, do końca godziny spadając na P3 za wykonującego perfekcyjną jak dotąd egzekucję D’station Astona #777. Na uwagę na tym etapie zasługuje także świetne tempo GR Racing. Weterani mistrzostw świata wspięli się na stosunkowo stabilne P5, odpierając ataki ze strony drugiego samochodu AF Corse oraz Iron Lynxa #85.

Godzinę zakończyły kolejne problemy w Hypercarze. Glick #708, powracający w dobrym tempie do gry o pozycje, zwolnił w drugim sektorze tuż przed 15:00, czyli w połowie wyścigu. Tuż przed 16:00 tymczasem samochód okazał się być pierwszą ofiarą wyścigu. Awaria skrzyni biegów okazała się być niemożliwa do naprawy, prze co wycofano samochód  z rywalizacji.

W LMP2 duet United-WRT w dalszym ciągu walczył o pozycję lidera, podczas gdy Kuba Śmiechowski zaliczył świetne przejazdy w Inter Europol Orece #34. Równa i szybka jazda Polaka połączona z wcześniejszymi staraniami jego zmienników ustawiły polską załogę na P4, daleko przed RMRem #1 i dwadzieścia sekund za RTNem #29.

Na dwie godziny przed metą sytuacja była jas… No nie do końca

GTE Pro jechało w 6h Monza 2021 czysto. Tylko tyle, i aż tyle można powiedzieć o walce pomiędzy Porsche a Ferrari w tej klasie. Swoją zaciętą, agresywną, ale i dżentelmeńską jazdą zaimponowali włoskiej publiczności Gianmaria Bruni i James Calado. Na tym etapie strategia producentów powoli stawała się jasna – Porsche celowało w bezpieczny względem paliwa finisz, podczas gdy Ferrari żyłowało swoje 488ki w walce o pozycje. Am tymczasem rozciągnęło się, sprowadzając walkę o czołowe lokaty pomiędzy lidera #83 a trio dwóch żywych Astonów i Project 1 #56.

Hypercar znów nabroił. Winę za zamieszanie tym razem wziął na siebie lider, Toyota #7. Prowadząc z przewagą kilkudziesięciu sekund nad Alpillionem, siódemka rozkraczyła się i zgasła tuż za mostem – feralnym miejscu na torze. Szybki restart elektroniki włączył oświetlenie samochodu, i dalej silnik. Następująca wizyta w boksie ujawniła także przebitą RR oponę. Być może był to skutek najechania na jakiś odłamek pozostały z Astona #33.

ZOBACZ TAKŻE
Alpine A480 zaprezentowane. To nowa broń Francuzów w WEC

Załoga Alpine na tym etapie była tuż po wizycie w boksach, co wywindowało Glicka #709 na P1. Radość nie trwała długo – po dosłownie dwóch okrążeniach #709 trafił do garażu. Nadmierne zużycie przednich hamulców wymusiło ich wymianę, przez co #709 spalił aż osiem minut w pit lane. Tymczasem Toyota podniosła się po wpadce i nadal uciekała przed Alpillionem.

W LMP2 tymczasem za kółko w #34 wrócił na 90 minut przed metą Alex Brundle. Na tym etapie nie było już szans na walkę o P1, ta toczyła się wyłącznie pomiędzy załogami United i WRT. Pozostała jednak realna szansa na pierwsze podium polskiego zespołu w WEC. Na drodze stał jedynie Nyck de Vries kierujący RTN Orecą #29. Brundle i de Vries resztę wyścigu spędzili na mierzeniu się na torze, choć nie jechali bezpośrednio obok siebie.

W ostatnich minutach walka w 6h Monza 2021 jednocześnie uspokoiła się i nabrała kolorów

Po zajęciu miejsca za kierownicą Brundle i Inter Europol mieli dylemat. Okno operacyjne LMP2, wynoszące na Monzy 41-43 minuty, idealnie pasowało na dwa pełne przejazdy i bingo fuel na mecie. Niesamowicie szybki RTN musiał jeszcze stanąć na jeden shortfill tuż przed końcem. Nyck de Vries korzystał jednak z tego faktu i narzucał wysokie tempo. Rozwiązanie sytuacji nadeszło na 34 minuty przed metą, gdy po rozpadnięciu się kerba w Ascari na torze wywieszono żółte flagi.

FCY dosłownie zniszczyło strategię Inter Europolu. Załoga #29 skorzystała z okazji i na pół godziny przed końcem wykonała swój ostatni postój, ustalając skład podium. Podczas gdy polski zespół okopał się na P4, także i walczący zażarcie Alpillion musiał uznać wyższość Toyoty po jej ostatnim postoju – i to mimo wątpliwego zachowania mechaników japońskiego zespołu, za które TGR otrzymał ostrzeżenie.

ZOBACZ TAKŻE
Znane nazwiska w polskim zespole. Inter Europol podał skład na WEC

W GTE tymczasem FCY nie wywarło większego wpływu na sytuacje na torze. Większość samochodów, w tym wszystkie liczące się w czołówce, były już po swoich ostatnich postojach. Jedyną większą zmianę w okolicach neutralizacji zanotował GR Racing, spadając na P9 po ostatnim postoju.

Stabilny finisz na Monzy w prototypach, i ostatnie emocje w GTE

Toyota #7 wygrała 6h Monza 2021 z przewagą niecałych 61 sekund nad Alpine #36, z United #22 zamykającym podium w generalce. Choć Glick #709 regularnie odrabiał straty wywołanie wymianą hamulców, to do wskoczenia na podium zabrakło mu odrobienia dwudziestu ośmiu sekund. Podium na P2 uzupełnił Team WRT #31 po pierwszym świetnym występie w tym sezonie oraz RTN #29.

Na ostatnich okrążeniach GTE Pro przyspieszyło. Podczas gdy samochody #91 i #52 jechały na stabilnym P3 i P4, #92 i #51 odpaliły się już całkowicie. Alesandro Pier Guidi wiedział, że Porsche może mieć paliwo do końca, ale niekoniecznie. AF Corse zaryzykowało jazdę na bingo fuel. Włosi liczyli na to, że Porsche też ma do dyspozycji ostatnie krople i musi zjechać. Ostatecznie jednak Kevin Estre dzięki szybkiej jeździe wymęczył przeciwnika. Na dwie minuty przed końcem czasu Pier Guidi skierował bowiem swoje Ferrari do boksów po paliwo. Wynik na mecie: Porsche-Ferrari-Porsche-Ferrari.

GTE Am podniosło nam ciśnienie

W GTE Am za to, o ile #83 jechał do mety spokojnie i bez przygód, rozpętała się wojna o P2. Dwa Astony walczyły ze sobą o drugą pozycje w klasie prze ostatnie okrążenia bardzo ostro. Tomonobu Fujii w #777 obudził w sobie tempo niewidoczne we wcześniejszych etapach wyścigu. Augsto Farfus w #98 zaś korzystał z lat doświadczenia na najwyższych szczeblach światowych serii GT, wielokrotnie podgryzając Japończyka.

Punkt kulminacyjny zdarzył się na przedostatnim dla duetu kółku, gdy w Parabolice Astony dojechały do Alexa Brundle’a. Choć kierowca IEC #34 zdołał wyprzedzić obu panów, to w samym zakręcie Farfus został przyblokowany i nie mógł wykończyć ataku po zewnętrznej, na czym skorzystał Fujii. Kolejną próbę Brazylijczyk podjął w T4 na ostatnim okrążeniu. Umiejętnie opóźnił hamowanie i wskakując przed samochód D’station Racing. Fujii odzyskał jednak pozycję i dowiózł P2 dla D’station w ich trzecim starcie w WEC.

Czy warto było obejrzeć rywalizację na Monzy?

Zdecydowanie tak. Bieżący sezon, pozornie niepozorny, po raz kolejny dostarczył mnóstwo solidnego ścigania. We wszystkich czterech klasach nie można było narzekać na brak akcji, mimo spokojnej jazdy GTE Pro przez większość dystansu. Kierowcy zachowali przy tym tak trudne do utrzymania wysokie standardy jazdy, nie wywołując dużych kraks czy kłopotów. Te oczywiście się zdarzały, co widać po liczbie neutralizacji.

ZOBACZ TAKŻE
GP Wielkiej Brytanii: Hamilton wygrał po... kolizji, karze i pogoni | Analiza

Jednak analiza całości 6h Monza 2021 dobitnie pokazuje jedno. WEC jest na dobrej drodze do powrotu na wysoki poziom, jaki pamiętamy ze złotej ery LMP1-H. To wyścig godny swojego statusu jako rundy mistrzostw świata, i jeden z punktów zwrotnych przed zbliżającym się 24 Heures du Mans. Ale to za miesiąc, a dokładniej – trzydzieści cztery dni.

Pełne, wstępne wyniki WEC 6 Hours of Monza 2021 są dostępne tutaj. Wyniki nie są oficjalne i mogą ulec zmianie.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama