Volvo XC60 jest znane od 2008 roku, kiedy to bowiem zadebiutowała I generacja szwedzkiego SUV-a. Samochód szybko stał się bestsellerem marki i jednym z najpopularniejszych przedstawicieli swojego segmentu, także w Polsce, skutecznie rywalizując z niemiecką trójką. Tak też jest do dzisiaj, choć na rynku jest już opisywana II generacja pojazdu. W tym roku samochód poddano delikatnej modernizacji, w ramach której otrzymał m.in. nowe zderzaki i system multimedialny oparty na Androidzie i korzystający z map i asystenta głosowego Google’a. Multimedia były bowiem największą bolączką dotychczasowych modeli Volvo. Czy udało się to poprawić? Na to pytanie odpowiemy w teście Volvo XC60 B4 AWD w bogatej odmianie Inscription. Samochód ujął nas jakością i luksusem, jaki zapewniał, skutecznie umilając nam te jakże ciemne i krótkie listopadowe dni…
Volvo XC60 – pierwsze wrażenie jak najbardziej premium
Na początek wrażenia wizualne. Już z daleka wiadomo, że mamy do czynienia z samochodem marki Volvo. Świadczą o tym choćby reflektory Full LED z charakterystycznym motywem młotu Thora (światła do jazdy dziennej), a także typowe dla marki zachodzące na słupki tylne lampy (też LED-owe). Poza tym od początku było wiadomo, że mamy do czynienia z modelem marki premium. Świadczyły o tym proste, eleganckie linie pojazdu, okraszone licznymi chromowanymi akcentami w postaci obwódki sporej atrapy chłodnicy z pionowymi żebrami i przecinającym je logo marki, listew wokół okien, wstawek na zderzakach czy listew w dolnych partiach drzwi.
Chromowane elementy wyróżniały się dodatkowo na tle opcjonalnego grafitowego lakieru Platinium Grey Metallic (4200 zł), jaki posiadał testowany egzemplarz. Całość uzupełniały eleganckie 20-calowe felgi w kolorze grafitowym, szlifowane z 5 rozwidlonymi ramionami w kształcie litery Y (3900 zł). Wśród opcji znalazły się także przyciemniane szyby tylne (2100 zł) oraz laminowane szyby boczne (4600 zł). Patrząc na Volvo XC60 od boku wydaje się, że samochód jest większy niż w rzeczywistości. Spora w tym zasługa wydłużonej sylwetki z chromowaną listwą kończącą się przy samych słupkach D. Wspomniane słupki natomiast pochylono, co nadaje sylwetce dynamizmu. XC60 mierzy 4688 mm długości, 1902 mm szerokości oraz 1658 mm wysokości, zaś jego rozstaw osi liczy 2865 mm. Jest zatem typowym przedstawicielem SUV-ów klasy średniej.
Kabina wręcz otacza luksusem po skandynawsku
Prawdziwy luksus czekał na nas po zajrzeniu do kabiny. Od razu bowiem widać, że mamy do czynienia z samochodem klasy premium. Wita nas wręcz dominująca biel, począwszy od wysokiej jakości skórzanej tapicerki Nappa (fotele komfortowe z perforowaną skórą za 8650 zł), przez panele drzwi, aż po konsolę środkową i dolną część deski rozdzielczej. Całość uzupełniały jasne drewniane wstawki oraz obszyta czarną skórą górna część deski rozdzielczej, co świetnie kontrastowało z białą tapicerką. Czarne wstawki mamy też w postaci boczków drzwiowych, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Podobną kolorystykę miała też trójramienna kierownica z perforowanej skóry. Jej środek i wewnętrzna część wieńca były białe, zaś zewnętrzna część wieńca czarna. Jest to dobre rozwiązanie, gdyż czarna skóra łatwiej maskuje zabrudzenia.
Oczywiście projekt kabiny jest typowy dla współczesnych modeli Volvo i nic się w tej materii nie zmieniło. Nadal dominującym elementem minimalistycznej deski rozdzielczej jest pionowy, dotykowy ekran systemu infotainment o przekątnej 9 cali. Służy on do sterowania także klimatyzacją, co akurat jest średnio wygodne, choć w innych samochodach z dotykowym sterowaniem układem klimatyzacji bywa z tym gorzej. O multimediach wspomnimy jednak potem, bo zasługują one na obszerniejszy opis. Przed kierowcą znalazł się 12-calowy zestaw wirtualnych zegarów, które są czytelne, lecz oferują niewiele możliwości konfiguracji. Pochwały należą się także za opcjonalny wyświetlacz Head-Up Display (5550 zł), który czytelnie pokazywał informacje bezpośrednio na szybie. Dostojny tunel środkowy nadal robi wrażenie, zwłaszcza szklany wybierak skrzyni biegów, który przykuwał wzrok zwłaszcza po zmroku.
Jakość wykończenia bez zarzutu
Volvo XC60 nie zawodzi także pod względem jakości wykończenia. Niemal wszystkie elementy kabiny są miękkie i przyjemne w dotyku, a ich spasowanie nie pozostawia najmniejszych złudzeń co do tego, z jaką marką obcujemy. Nawet schowki w drzwiach i dolne panele drzwi są miękko wykończone, nie wspominając już o przestrzeni bagażowej. Nic nie lata ani też nie trzeszczy – nawet wielki panoramiczny dach (, który skutecznie doświetla wnętrze. Zresztą sterowanie nim za pomocą muśnięcia palcem jest bardzo wygodne a przy tym efektowne. Wspomniane okno dachowe wchodzi w skład pakietu Lounge za 11 600 zł, obejmującego także system poprawy jakości powietrza z jonizacją oraz czterostrefową klimatyzację automatyczną z wygodnym panelem dotykowym na tylnej konsoli. Jedynym zgrzytem jakościowym są twarda i wydająca nieprzyjemne odgłosy obudowa schowka przed pasażerem i dość tandetne przyciski do sterowania szybami.
Największą bolączką dotychczasowych modeli Volvo była ergonomia, a ściślej ujmując obsługa systemu multimedialnego. Menu było bowiem dosyć zagmatwane, kafelki dość małe i ukryte w różnych zakamarkach menu. Pod tym względem poliftingowe Volvo XC60 B4 miało wypaść lepiej od testowanego w maju poprzednika ze starym systemem. W opisywanym XC60 B4 zastosowano bowiem nowy system multimedialny oparty na popularnym układzie Android. Po raz pierwszy pojawił się on w elektrycznym XC40 Recharge z 2020 roku.
Nowe multimedia – miało być o niebo lepiej…
Fakt, że bazują one na Androidzie, oznacza więc, że pokładowa nawigacja bazuje na mapach Google’a, zaś asystent głosowy to nic innego jak rozbudowany asystent Google’a. Oferuje on takie funkcje jak sterowanie klimatyzacją, ustawianie miejsca docelowego w nawigacji, odtwarzanie muzyki z podcastów czy wysyłanie wiadomości za pomocą poleceń głosowych. Jest też możliwość skorzystania ze sklepu Google Play, oferującego aplikacje muzyczne i multimedialne do samochodów. Oczywiście nie zabrakło też funkcji Volvo On Call oraz bezprzewodowej ładowarki do smartfonów. Multimedia zyskały też nowe grafiki oraz bardziej uporządkowane menu. Teoretycznie więc brzmi to jak przepis na idealny system infotainment. Niestety okazał się on wielkim rozczarowaniem.
Reakcja na dotyk była w większości przypadków dobra, choć czasami trzeba było kilka razy kliknąć, by „załapał”. Również samo ładowanie się systemu przy odpalaniu auta trwało trochę za długo. Niektóre podkategorie menu przypominają smartfony, co jednocześnie jest plusem i minusem. Z jednej strony bowiem mamy znane z urządzeń mobilnych z Androidem schematy i teoretycznie wiemy, gdzie czego szukać. Z drugiej zaś poszczególne opcje są umieszczone zbyt blisko siebie, przez co łatwo omyłkowo wcisnąć nie tą, co chcemy. Widać tutaj, że rozwiązania ze smartfonów nie zawsze da się przenieść 1:1 na ekrany aut bez skutków ubocznych. Irytowało także ustawianie radia, gdyż przy każdym odpaleniu auta trzeba było przejść do głównego menu, kliknąć w ikonkę radia, po czym je uruchomić.
Skończyło się wielkim rozczarowaniem
Skoro producent skomplikował nawet tak błahą sprawę jak obsługa radia, zastanawiało nas, po co właściwie fizyczny przycisk z symbolem wyciszania radia lub całego systemu multimedialnego. Okazało się bowiem, że służy on do… rozłączania rozmów telefonicznych. Totalny nonsens! Na otarcie łez pozostawiono wygodne, duże i zarazem eleganckie pokrętło do regulacji głośności. Wróćmy jednak do wątku multimediów. Na plus zapiszemy z pewnością nawigację, która korzysta z Google Maps i to faktycznie się sprawdza. Grafiki są czytelne, dane o ruchu podawane na bieżąco, podobnie jak alternatywne trasy – wszystko to, co znamy ze smartfonów… OK, prawie wszystko…
Pozostaje bowiem kwestia działania asystenta głosowego. O ile naszych smartfonach działa on zwykle bez zastrzeżeń i reaguje na komendy w języku polskim, o tyle w Volvo XC60 B4 sprawiał czasami wrażenie wręcz „głupiego”. Jeśli jeszcze brak znajomości komend w naszym ojczystym języku jesteśmy (z trudem) w stanie wybaczyć, o tyle liczne niedociągnięcia podczas wydawania poleceń po angielsku budzą wręcz zażenowanie. Już pomijamy fakt, że asystent gubił się przy prostych komendach odnoszących się np. do nastawienia konkretnej stacji radiowej. Największym powodem do wstydu jest jednak głosowe korzystanie z nawigacji – asystent nie rozpozna bowiem żadnej ulicy, w nazwie której mieści się jakaś głoska dźwięczna… Nawet próbując usunąć owe głoski asystent nie rozpozna danej ulicy. Skutecznie ogranicza zakres jego użyteczności i w konsekwencji prowadzi do ręcznego wybierania adresu, które akurat działa dobrze.
Bezużyteczny asystent głosowy
Zapomnielibyśmy jeszcze o jednym – nie będąc zalogowanymi w żadnym z indywidualnych profili Volvo (które najpierw trzeba skonfigurować) stykamy się z kolejną irytującą kwestią. Otóż za każdym razem trzeba w ustawieniach włączyć lokalizację, by korzystać z Google Maps. Oznacza to więc, że musimy po każdym odpaleniu samochodu to robić i ustawiać na nowo adres nawigacji (na szczęście pamięta ona ostatnie cele). Zastrzeżeń nie mamy natomiast do obsługi komputera pokładowego i radia z pozycji kierownicy, podobnie jak do sterowania (swoją drogą bardzo dobrym) aktywnym tempomatem. Te aspekty akurat przeniesiono bez zmian. Szkoda jedynie, że przy okazji liftingu pozbyto się wygodnego pokrętła do wyboru trybów jazdy na tunelu środkowym.
Volvo XC60 B4 Inscription – salonka na kołach
Volvo XC60 B4 bardzo dobrze wypada natomiast pod względem przestronności i funkcjonalności. Skórzane fotele z elektryczną regulacją i pamięcią ustawień (pakiet Power Seats za 2300 zł) posiadają też wysuwane elektrycznie podparcia pod uda oraz funkcję masażu (3200 zł). W efekcie poziom komfortu przywodzi na myśl fotele w salonie, zaś nawet długie podróże nie powodują u podróżujących żadnego zmęczenia. Bardzo wygodnie siedzi się także z tyłu, gdzie jest sporo miejsca na nogi i głowę oraz wystarczająco na szerokość, choć najlepiej będzie tam dwóm osobom. Nawiewy klimatyzacji umieszczono nie tylko w tylnej konsoli, ale także w słupkach B. W połączeniu z podgrzewaniem zewnętrznych siedzisk (1650 zł) tworzy to klimat luksusowej salonki na kołach. Ciekawostką jest też wyjątkowo szeroki zakres regulacji pochylenia oparcia przednich foteli, które można wręcz ustawić w pozycji leżącej.
Spory i ustawny jest także bagażnik. Liczy on bowiem 505 litrów pojemności, zaś oparcia kanapy można składać w proporcjach 40:60. Nie zabrakło też tunelu na narty. Pod spodem znalazło się miejsce na opcjonalne koło dojazdowe (750 zł) oraz sprężarki pneumatycznego zawieszenia (11 250 zł), które doskonale pasowało do luksusowego charakteru XC60. Na ścianie bagażnika znalazły się przyciski do obniżania lub podnoszenia tylnej części nadwozia w celu łatwiejszego ładowania bagaży.
Wyposażenie jak przystało na półkę premium
Wyposażenie testowanego Volvo XC60 B4 było naprawdę bogate. Już standardowo opisywana odmiana Inscription oferuje bowiem wiele. Nasz egzemplarz był jeszcze po brzegi wypchany dodatkami za łączną kwotę blisko 100 000 zł. Cóż, tak to bywa w przypadku marek premium. O wielu elementach wyposażenia dodatkowego już wspomnieliśmy, ale równie sporo dopiero wymienimy. Na szczególną uwagę zasłużył pakiet Lighting (5000 zł), zawierający wysokociśnieniowy układ oczyszczania lamp (w trakcie testu zaciął się jeden ze spryskiwaczy), LED-owe lampy przeciwmgłowe oraz bardzo dobre reflektory skrętne Full LED z technologią Active High Beam II. W praktyce były to „inteligentne” reflektory z funkcją doświetlania zakrętów i poboczy. Sterowanie snopem światła przy automatycznych drogowych robiło wrażenie precyzją oraz sprawnością działania i – co ważne – nie oślepiało innych kierowców.
Oprócz tego był też pakiet Driver Assist (6100 zł), zawierający adaptacyjny tempomat oraz zestaw systemów bezpieczeństwa Intellisafe Surround, w tym asystenta pasa ruchu, monitorowanie martwego pola czy układ awaryjnego hamowania. Kolejny na liście jest pakiet Climate za 2300 zł, obejmujący podgrzewanie przednich siedzeń i kierownicy. Nie zabrakło też asystenta parkowania za 3200 oraz kamery cofania 360 stopni (bardzo dobra) z przednimi i tylnymi czujnikami parkowania (całość za 3000 zł). Na 550 zł wyceniono natomiast elektryczną blokadę otwarcia tylnych drzwi, zaś na 150 zł uchwyt na gaśnicę. Samochód posiadał też ogrzewanie postojowe z możliwością programowania czasu (4200 zł). Ostatnią z opcji był świetny zestaw audio firmy Bowers&Wilkins (12 450 zł) z metalowymi obudowami głośników. Oferował on naprawdę dobrą jakość dźwięku.
Optymalne źródło napędu
Pod maską Volvo XC60 B4 gościła 2-litrowa jednostka wysokoprężna z układem mild hybrid. Silnik spalinowy o mocy 197 KM współpracuje z 14-konnym motorem elektrycznym, w efekcie czego łączna moc układu wynosi 211 KM, zaś maksymalny moment obrotowy 460 Nm. Współpracuje on z 8-biegową skrzynią automatyczną japońskiej firmy Aisin, zaś napęd trafia na obie osie. W praktyce zestaw ten okazuje się być złotym środkiem do szwedzkiego SUV-a. Producent podaje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 8,3 s, zaś prędkość maksymalna jest ograniczona do 180 km/h. Wartości te okazują się w zupełności wystarczające i w praktyce dynamika nie pozostawia żadnego niedosytu do prędkości rzędu 150-160 km/h. Na dodatek samochód przyspiesza sprawnie i płynnie, choć niekiedy skrzyni zdarzy się trochę dłużej „pomyśleć”. Nie zaburza to jednak ogólnego dobrego wrażenia.
Także pod względem zużycia paliwa Volvo XC60 B4 wypada dobrze. Średnio w teście samochód zużył 7,8 l/100 km, a więc przyzwoitą wartość jak na swoją masę (ponad 1800 kg) i gabaryty. Co więcej, nie odstaje ono zbytnio od zapewnień producenta (7,2 l/100 km). Dzięki temu oraz sporemu zbiornikowi paliwa (71 l) zasięg na jednym tankowaniu wynosił około 900 km. Łącznie pokonaliśmy XC60 w trakcie testu ponad 1600 km. Tak naprawdę jedynym zarzutem do silnika Volvo jest jego przeciętna kultura pracy, zwłaszcza na zimno. Wiadomo od razu, że mamy do czynienia z dieslem (podczas jazdy także). Dla porównania testowane niegdyś BMW 518d ze 150-konnym dieslem 2.0 było lepiej wyciszone.
Komfortowo i stabilnie
Volvo XC60 B4 z zawieszeniem pneumatycznym dobrze wypada pod względem komfortu jazdy. Jednakże jak na pneumatykę i tak szału nie ma. Dotyczy to zwłaszcza jakiś większych dziur czy zapadniętych studzienek, kiedy to charakteryzuje się dość głośną pracą. Generalnie jednak ogólny komfort podróżowania jest więcej niż przyzwoity. Samochód pozostaje też stabilny, zaś układ kierowniczy zapewnia dość dobre czucie. Hamulce natomiast okazują się wystarczające, ale nic ponadto. XC60 nie jest sportowo zestrojonym SUV-em i stawia raczej na płynną, bezpieczną i komfortową jazdę. Szkoda tylko, że nie ma trybów jazdy z przedlifta (Eco, Normal i Sport). Jedyny tryb, jaki mamy, to Off-Road (ukryty w ustawieniach menu), podnoszący prześwit podczas jazdy z prędkością do 40 km/h. Powyżej tej prędkości auto samo powraca do normalnego trybu.
Volvo XC60 B4 Inscription – drogie, ale warte swojej ceny
Na koniec kwestia ceny. Cóż, Volvo XC60 B4 nie należy do tanich pojazdów, ale też nie kosztuje więcej od konkurencji. Najwięksi rywale w postaci Audi Q5, Mercedesa GLC, BMW X3, a także Lexusa NX oraz Alfy Romeo Stelvio kosztują bowiem podobnie. Testowana odmiana napędowa B4 startuje z pułapu 198 900 zł za bazowy wariant Momentum. Napęd AWD wymaga dopłaty w wysokości 10 000 zł. Najbogatsza, a więc Inscription, oznacza już koszt rzędu 239 900 zł (wliczając w to napęd AWD). Nasz egzemplarz wyceniono na 333 600 zł. Śmiemy jednak twierdzić, że jest on wart swojej ceny. W ofercie jest też 249-konny turbodiesel B5, kosztujący w odmianie Inscription 255 900 zł (seryjnie z AWD).
Dla zwolenników benzyniaków przewidziano 3 opcje. Bazowe, przednionapędowe B4 o mocy 211 KM startuje z pułapu 190 900 zł za Momentum, a Inscription oznacza koszt rzędu 221 900 zł. Mocniejszy B5 występuje już seryjnie z AWD, rozwija 264 KM i kosztuje w wersji Inscription od 248 900 zł. Trzecią z jednostek jest 314-konny B6 AWD za 266 900 zł w wariancie Inscription. Są też dwie odmiany hybrydowe plug-in w postaci T6 i T8. Obie współpracują z 87-konnym silnikiem elektrycznym, jednak pierwsza rozwija łącznie 340 KM, zaś druga 390 KM. Słabsza kosztuje od 269 900 zł za Inscription, a mocniejsza 289 900 zł.
Naszym zdaniem optymalnym wariantem w XC60 jest właśnie testowany B4 z silnikiem wysokoprężnym i napędem AWD. Optymalną wersją wyposażenia wydaje się być topowa Inscription za 239 900 zł lub też R-Design za 235 900 zł.
Podsumowanie: Volvo XC60 B4 Inscription
Volvo XC60 B4 Insription
-
Stylistyka
-
Przestronność
-
Jakość materiałów
-
Wyposażenie
-
Multimedia
-
Komfort użytkowania
-
Przyjemność z jazdy
-
Silnik i napęd
-
Skrzynia biegów
-
Ekonomia i ekologia
-
Bezpieczeństwo
-
Cena w stosunku do jakości
Podsumowanie
Volvo XC60 B4 w testowanej odmianie Inscription okazało się być naprawdę dobrym SUV-em. Samochód wciąż robi wrażenie jakością wykonania i luksusowym klimatem panującym w kabinie, który skutecznie poprawia nastrój. Przestronne i bogato wyposażone wnętrze, dobrze działające systemy bezpieczeństwa oraz oszczędny i dynamiczny silnik wysokoprężny, współpracujący z napędem AWD – czego chcieć więcej? Cóż, komfort użytkowania ograniczały niedopracowane multimedia i trochę kiepskie jak na model premium wyciszenie silnika. Liczyliśmy, że nowy system multimedialny oparty na Androidzie pozostawi po sobie znacznie lepsze wrażenie niż ten stosowany przed liftingiem. Tymczasem wypadł wręcz gorzej – to z pewnością wymaga dopracowania. Poza tym jest to jednak bardzo dobra propozycja spośród SUV-ów premium klasy średniej.








