Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

IndyCar: Scott McLaughlin dokonał niemożliwego i wygrał wyścig | Analiza

2 lata temu Scott McLaughlin nie interesował się jazdą w single-seaterach. Rok temu Nowozelandczyk w bezpośredniej walce o miano debiutanta roku w IndyCar pokonał byłego kierowcę F1. A teraz ten sam zawodnik wygrał wyścig IndyCar. Scott McLaughlin udowadnia, że nie trzeba jeździć w F1, by być w światowej czołówce. Oto analiza pierwszego wyścigu IndyCar w tym sezonie.

Scott McLaughlin wygrana
Fot. Chris Owens

Najlepszy kierowca: Scott McLaughlin

Z piekła do nieba – tak można określić wyścig w wykonaniu Nowozelandczyka. Reprezentant Team Penske, który do zawodów przystępował z pole position, po starcie z okrążenia na okrążenie powiększał swoją przewagę nad rywalami. Jednak jego pierwsza wygrana stanęła pod znakiem zapytania, kiedy to David Malukas wywołał neutralizację w niekorzystnym dla niego momencie. Przez tą sytuację „Kiwi” wypadł z czołowej 10. Jednak dzięki swojemu gigantycznemu talentowi, a także znakomitej strategii zdołał wykaraskać się z tarapatów i wygrał swój pierwszy wyścig IndyCar. W samej końcówce heroicznie bronił się przed Alexem Palou. Jest to pierwsza sytuacja w historii, gdy były kierowca mistrzostw Supercars zdołał wygrać wyścig w najważniejszej amerykańskiej single-seaterowej serii. 

Słaby start Willa Powera, atomowy Patricio O’Warda

Australijczyk do inauguracji sezonu IndyCar przystępował z pierwszego rzędu. Kierowca reprezentujący Team Penske jeszcze na prostej startowej stracił dwie pozycje na rzecz Coltona Herty i Rinusa Veekaya. To wyraźnie skomplikowało jego sytuację i przez 15 kolejnych okrążeń podążał jak cień za Holendrem, zanim zdołał go wyprzedzić. 4 „kółka” poźniej mistrz IndyCar  Świetnym startem popisał się za to Patricio O’Ward. Meksykanin po fatalnych dla siebie kwalifikacjach do wyścigu startował z 16. pozycji. Jeszcze na pierwszym okrążeniu protegowany McLarena odrobił aż 8 miejsc i został za to pochwalony przez swój zespół. 

ZOBACZ TAKŻE
Callum Ilott: Liczę, że starty w IndyCar pomogą mi trafić do F1 | WYWIAD

Dobry wyścig Team Penske, Chip Ganassi Racing i Andretti Autosport

Zacznijmy od pierwszej z wymienionych ekip. Nie tylko Scott McLaughlin zapewnił znakomity wynik temu zespołowi. Will Power po początkowych problemach zdołał się uplasować na 3. pozycji. Przepadł za to kompletnie Josef Newgarden, ale do tego dojdziemy za chwilę.

W ekipie należącej do Chipa Ganassiego, Alex Palou drugi rok z rzędu jest liderem. Hiszpan bowiem nie dość, że zajął 2. miejsce, to w dodatku ukończył zmagania tuż za tylnym skrzydłem McLaughlina. Scott Dixon przez większość wyścigu liczył się w walce nawet o zwycięstwo, lecz w jego przypadku konieczny okazał się pit-stop w samej końcówce wyścigu. Przez tą sytuację spadł na 8. pozycję i na niej dojechał do mety. „Oczko” niżej został sklasyfikowany Marcus Ericsson. Jimmie Johnson z kolei zajął odległe 23. miejsce.

Alex Palou - Firestone Grand Prix of St_ Petersburg

Fot. Penske Entertainment / Palou w akcji

Powód do dumy ma także ekipa Michaela Andrettiego. Colton Herta i Romain Grosjean zajęli bowiem kolejno 4. i 5. miejsce. Ten wynik w szczególności cieszy tego pierwszego, który walczy o punkty do superlicencji F1. Pechowo ułożył się wyścig dla Alexandra Rossiego, który wpadł na metę jako 20. 2 pozycje niżej sklasyfikowany został Deviln DeFrancesco, który w samej końcówce blokował McLaughlina.

Solidny Graham Rahal

Amerykanin jest cichym bohaterem tego wyścigu. Reprezentant zespołu należącego do jego legendarnego ojca, tuż po starcie awansował o kilka miejsc. Następnie zawodnik startujący z numerem 15, utrzymywał się blisko rywali. Jednak po neutralizacji wywołanej przez Davida Malukasa, Amerykanin znalazł się w poważnych tarapatach, gdyż spadł na 18. miejsce. Rahal jednak się nie poddał i po serii wspaniałych manewrów awansował na 7. lokatę, którą dowiózł do mety. 

Graham Rahal - Firestone Grand Prix of St_ Petersburg

Fot. Penske Entertainment

Najlepszy z debiutantów: Christian Lundgaard

Duńczyk bardzo słabo rozpoczął weekend w St. Petersburgu. Były kierowca F2 w treningach jak i kwalifikacjach prezentował się bowiem bardzo słabo. Jednak jak mówi znane prawidło, to wyścig jest punktowany a nie trening czy kwalifikacje. Reprezentant Rahal Letterman Lanigan Racing nie rzucał się zbytnio w oczy i to zaowocowało przyzwoitym 11. miejscem. Tym samym został najlepszym z debiutantów. 

Największe rozczarowanie: Josef Newgarden

2-krotny mistrz IndyCar jak zapowiedział przed sezonem za cel obrał sobie lepsze rozpoczęcie sezonu od tego co kibice widzieli w poprzednich sezonach. Mówiąc eufeministycznie nie wyszło mu to. Amerykanin już na starcie stracił bowiem dwie pozycje. W dalszej części zawodów nie było wcale lepiej. Reprezentant Team Penske nie dość, że nie był w stanie odzyskać straconych miejsc, to w dodatku stracił kilka lokat na rzecz rywali. Jakby tego było mało przez złą strategię kierowca z Nashville wyjechał w tłoku i utknął za wolniej jadącymi rywalami. 16. miejsce to wielkie rozczarowanie biorąc pod uwagę jego olbrzymi talent jak i umiejętności. 

Fot. Team Penske

Pech Daltona Kelletta

28-latek z Toronto od początku swojej kariery IndyCar uznawany jest za jednego z najsłabszych kierowców w stawce. Jednak podczas weekendu na St. Petersburgu Kanadyjczyk prezentował się znakomicie. W kwalifikacjach otarł się o awans do drugiej części czasówki, a we właściwych zawodach prezentował dobre tempo. Dzięki szczęściu przy neutralizacji reprezentant ekipy A.J Foyt Racing miał szansę powalczyć nawet o czołową 10. Niestety w wyniku awarii Kellett zatrzymał się na kilka okrążeń w alei serwisowej. Po tym jak wrócił na tor wypadł z trasy i omal nie wywołał neutralizacji. 25. miejsce jest z pewnością dla niego wielkim rozczarowaniem, zwłaszcza że była szansa na niesamowity wynik.

ZOBACZ TAKŻE
Dalton Kellett o IndyCar. "Całe Toronto i Kanada tym żyją" | WYWIAD

David Malukas wywołał pierwszą neutralizację w sezonie

Kierowca litewskiego pochodzenia nie zaliczy do udanych swojego debiutu w IndyCar. Aktualny wicemistrz serii Indy Lights po starcie spadł na przedostatnią pozycję. Następnie jakby tego było mało na 25. okrążeniu po wyjściu z 3. zakrętu popełnił błąd i uderzył w ścianę. Dla reprezentanta ekipy Dale Coyne Racing był to koniec wyścigu. Tym samym Malukas został pierwszym kierowcą w tym sezonie NTT IndyCar Series, który wywołał pojawienie się na torze w trakcie wyścigu pace cara. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie rozpoczęcie sezonu 2022, gdyż od początku kampanii zdaniem wielu miał walczyć o tytuł debiutanta roku. Sytuacja z pierwszego wyścigu tego roku IndyCar z pewnością mu w tym nie pomoże. 

Wyjazd na tor pace cara totalnie wymieszał stawkę. Zawodnicy ze ścisłej czołówki tacy jak McLaughlin, Power czy Herta po swoim pit-stopie wylądowali w środku stawki. 

Co następne?

Następna runda odbędzie się dwudziestego marca na torze Texas Motor Speedway w stanie Teksas. Jednakże w odróżnieniu od poprzednich lat, tym razem odbędzie się tam tylko jeden wyścig. Z perspektywy historii, mocnym faworytem do zwycięstwa jest Scott Dixon, który w ostatnich pięciu latach wygrał trzy wyścigi. Na półtoramilowym owalu w Forth Worth kluczowym pytaniem będzie to jaką przyczepność wygeneruje nawierzchnia na tym obiekcie. Ta zdecydowanie się pogorszyła, gdy na asfalcie tego obiektu pojawiła się substancja PJ1. To sprawiło, że przyczepność poza główną linią wyścigową zdecydowanie się obniżyła co dość negatywnie odbiło się na rywalizacji. 

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

W klasyfikacji kierowców prowadzi Scott McLaughlin, który ma 11 punktów przewagi nad Alexem Palou. Pełne klasyfikacje znajdziecie powyżej klikając w odnośnik. Pełne wyniki wyścigu są dostępne pod tym linkiem.

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama