Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Samochód medyczny w F1. Cichy ratownik życia kierowców

Gdy kierowca z dużą prędkością uderza w barierki, samochód medyczny Formuły 1 jest na miejscu w ciągu kilku sekund. W jaki sposób jednak prawie dwutonowy samochód obładowany lekarzami i sprzętem medycznym dociera tam tak szybko? W poniższym artykule przybliżymy wam jego historię. Dowiecie się też, kto kierował nim na przestrzeni lat i jakie samochody były wykorzystywane do ratowania życia kierowcom.

samochód medyczny f1
Fot. Mercedes-AMG

Samochód medyczny, wraz z samochodem bezpieczeństwa, jest ważną częścią wyścigów Formuły 1 od późnych lat 70-tych. „Medical car” został wprowadzony przez dr Sida Watkinsa, głównego oficera medycznego Formuły 1. Powodem tego działania były tragiczne wydarzenia podczas wyścigu o Grand Prix Włoch w 1978 roku. Zginął wówczas szwedzki kierowca Ronnie Peterson, który zaraz po starcie wziął udział w karambolu. Bolid 34-letniego wówczas kierowcy uderzył w bandę i zapalił się. James Hunt, Clay Regazzoni i Patrick Depailler uwolnili Petersona z wraku, po czym ułożyli go na środku toru zanim zdążył ulec poważniejszym poparzeniom. Peterson doznał jednak poważnych obrażeń nóg, które, niestety doprowadziły do jego śmierci w szpitalu. Co skandaliczne, służby medyczne zostały wysłane do wypadku dopiero po 20 minutach. Prawdopodobnie udałoby się uratować życie Petersonowi, gdyby otrzymał on należytą opiekę lekarską zaraz po wypadku…

ZOBACZ TAKŻE
Ford w F1: Historia zbyt długiego życia sukcesami

Kierowca, nie ratownik…

Samochód medyczny przewozi na miejsce wypadku koordynatora ratownictwa medycznego FIA – doktora Iana Robertsa, a często także miejscowego lekarza. Zespoły pomagające załodze „medical cara” są rozmieszczone wokół całego toru, aby szybko radzić sobie z niebezpiecznymi sytuacjami. Wszystko robią pod nadzorem doktora Robertsa, który jest również konsultantem w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, weteranem HEMS (Helicopter Emergency Medical Service) i byłym głównym oficerem medycznym Grand Prix Wielkiej Brytanii. Wbrew obiegowej opinii logika posiadania doświadczonego kierowcy wyścigowego – zamiast np. ratownika medycznego – dostarczającego personel medyczny na miejsce zdarzenia, nie opiera się jedynie na prędkości.

Najważniejszym czynnikiem nie jest to, że możesz szybko prowadzić samochód. Są miliony ludzi, którzy mogą kierować wystarczająco szybko, aby dotrzeć do incydentu w krótkim czasie. Należy wziąć pod uwagę także inne kwestie: jeździsz dużym, ciężkim kombi i czasami dzielisz tor z niezwykle szybkimi bolidami. To trudna kombinacja. Nie wystarczy jeździć blisko limitu: trzeba też ciągle myśleć o innych ludziach – opowiedział w jednym z wywiadów obecny kierowca samochodu medycznego, Alex van der Merwe.

To właśnie 42-latek z RPA od 2009 prowadzi „medical cara”. Jeśli chodzi o jazdę, Van der Merwe jest czymś więcej niż bezpiecznym wyborem. Właściwie to on sam mógł niegdyś dotrzeć do Formuły 1. Gdyby tylko jego kariera potoczyła się trochę inaczej… Były mistrz Formuły Ford i Brytyjskiej Formuły 3 pracował kiedyś jako kierowca testowy zespołu BAR-Honda w F1. Obecnie jednak zadaniem Van der Merwe jest jak najszybsze dojechanie do miejsca wypadku oraz bycie dodatkową parą oczu i uszu na miejscu zdarzenia. Jeśli wymagają tego okoliczności, musi być także dodatkową parą rąk.

ZOBACZ TAKŻE
Samochód bezpieczeństwa w F1. Niedoceniony bohater sportu?

Wiele zależy od doświadczenia medyków działających na torze. Musisz upewnić się, że pojazdy ratownicze mają dobry dostęp. Moim zadaniem jest przede wszystkim zapoznanie się z sytuacją, upewnienie się, że każdy ma to, czego potrzebuje, a w razie potrzeby pokierowanie nadjeżdżającymi pojazdami. Jeśli nie jestem potrzebny, zostaję w samochodzie. Mogę rozmawiać przez radio i informować kierownictwo wyścigu o tym, co się dzieje z Ianem, jeśli on ma pełne ręce roboty – dodał Van der Merwe.

Zawsze pod telefonem

Samochód medyczny i samochód bezpieczeństwa są pierwszymi, które wyjeżdżają na tor podczas weekendu wyścigowego. W czwartek, zwykle między 14:00 a 15:00, kierowcy obu aut odbywają godzinny trening. „Safety car” Bernda Maylandera to dość znajomy widok dla fanów na całym świecie. Samochód medyczny ma jednak spędzić resztę weekendu w garażu. Nikt nie chce bowiem, aby musiał wyjeżdżać na tor. Jego obecność oznacza, że kierowcy mogło stać się coś, co zagraża jego zdrowiu. Jedynym wyjątkiem jest start wyścigu. Wtedy podąża on za ruszającą stawką zawodników. Podobnie jak bolidy F1, samochody bezpieczeństwa i medyczne mają własne garaże, zwykle na początku alei serwisowej, gdzie opiekuje się nimi załoga mechaników.

ZOBACZ TAKŻE
Paliwo w F1. Tajna broń czy raczej wacha niczym z pobliskiej stacji?

Co się stanie, jeśli jeden z  samochodów ulegnie awarii? Odpowiedź jest bardziej przyziemna, niż wielu się spodziewa. Mercedes i Aston Martin przywożą po dwie sztuki każdego z nich, a kierowcy używają ich naprzemiennie w zależności od zużycia opon i hamulców. Awarie zdarzają się jednak niezwykle rzadko.

Pierwsze okrążenie każdego Grand Prix jest najbardziej widoczną częścią pracy załogi samochodu medycznego, ale to nie ich jedyne zadania. Ich obowiązki obejmują również zawody Formuły 2 i Formuły 3 oraz inne serie, które akurat rozgrywają wyścigi podczas danego weekendu. „Medical car” czeka w alei serwisowej z ciągle odpalonym silnikiem. Podobnie jak wszyscy widzowie, załoga widzi transmisję telewizyjną na żywo. Do dyspozycji mają też dodatkowe dane dostarczane przez kontrolę wyścigu, takie jak mapa toru GPS i ostrzeżenia wysyłane z samochodów na torze, rejestrujące uderzenia i występujące podczas nich przeciążenia. To ostatnie jest szczególnie kluczowe dla lekarzy.

Jak zmieniali się kierowcy samochodu medycznego? Wypadki też się zdarzyły

W latach 1999-2002 samochód prowadził były brazylijski kierowca F1 – Alex Ribeiro. Pewnego razu, podczas treningu przed wyścigiem o Grand Prix Brazylii w 2002 roku, spotkało go niesamowite szczęście. Po tym, jak otworzył drzwi, prosto w nie uderzył ówczesny kierowca Saubera – Nick Heidfeld. Gdyby zaczął wychodzić z samochodu chwilę wcześniej, prawdopodobnie doznałby poważnych obrażeń. To był drugi wypadek Ribeiro podczas jazdy samochodem medycznym. Dwa lata wcześniej rozbił się bowiem na barierkach podczas rywalizacji o Grand Prix Monako. Po tym zdarzeniu Brazylijczyk przestał pełnić funkcję kierowcy samochodu medycznego. 

W tym miejscu warto wspomnieć o jeszcze jednym nietypowym wypadku. Podczas wyścigu o Grand Prix Węgier w 1995 roku, w trakcie gaszenia pojazdu, pomagający służbom porządkowym Taki Inoue, został potrącony przez samochód, który miał go zabrać z toru. W wyniku zderzenia kierowca złamał nogę, jednak wykurował się do następnych wyścigów.

ZOBACZ TAKŻE
Nowe Safety Cary i Medical Cary w F1. Poznaj bliżej sportowe Mercedesy

Ribeiro na jeden wyścig zastąpił Irlandczyk Damien Faulkner, a od kolejnej rywalizacji F1 miała nowego kierowcę „medical cara”, którym został Jacques Tropenat. Francuz pełnił tę funkcję do 2008 roku, kiedy poważnie zachorował i musiał z niej zrezygnować. Jego rolę przez resztę roku pełnił najpierw Alexander Wurz (Singapur), a następnie Sébastien Buemi (przez ostatnie trzy wyścigi). Od 2009 roku kierowcą samochodu jest Alex van der Merwe, brytyjski mistrz Formuły 3 z 2003 roku. Van der Merwe musiał odpuścić Grand Prix Turcji w 2021 roku z powodu pozytywnego wyniku testu na COVID-19. Zastąpił go kierowca samochodu bezpieczeństwa Formuły E, Bruno Correia.

Kto dostarcza samochody medyczne?

Od 1996 r. to Mercedes dostarcza samochody medyczne dla Formuły 1. Wcześniej stosowano auta dostępne na danym torze. Dla przykładu w Grand Prix Węgier w 1995 roku używano Tatry 623. To właśnie ona „przyczyniła się” do złamanej nogi Takiego Inoue. Funkcję samochodu medycznego od 1996 do 1998 pełnił Mercedes C36 AMG, w trakcie sezonu 1998 zastąpił go E60 AMG. W latach 1998-2000 i 2004-2007 kierowców ratował Mercedes C55 AMG. W 2001 swoją służbę rozpoczął C32 AMG. Potrwała ona do 2003 roku. W 2008 przyszedł czas na stagnację. „Medical carem” został wówczas C63 AMG. Od 2021 obok Mercedesa C63 możemy zobaczyć także Astona Martina DBX. Zgodnie z obecnymi ustaleniami, samochody obu marek występują w połowie wyścigów sezonu. 

4.8/5 (liczba głosów: 5)
\
Reklama