Najlepszy kierowca: Nikola Tsolov
Na Bułgara nie było mocnych. Mimo nieszczególnie imponującego startu, junior Alpine utrzymał się na prowadzeniu, odparł awanse Gaela Juliena i bez najmniejszych trudności utrzymywał tempo. Zdając sobie sprawę z minimalnych szans na wyprzedzanie (z powodu charakterystyki obiektu pod Walencją), nie forsował swojego samochodu. Jego przewaga nad Francuzem oscylowała w granicach 1-1,4 sekundy, a po zjeździe samochodu bezpieczeństwa (Alvaro Garcia zatrzymał się na torze), tylko się powiększała.
Za „protegowanym” Fernando Alonso Gael Julien również mógł czuć się bezpieczny. Manuel Espirito Santo, debiutant zastępujący Jesse’a Carrasquedo Jr. w stajni Campos, nie mógł zagrozić mu na żadnym etapie wyścigu. Portugalczykowi należą się jednak duże brawa – nie dość, że zakwalifikował się w drugim rzędzie, to nie popełnił ani jednego błędu i wytrzymał presję ze strony Tymoteusza Kucharczyka.
Solidny występ Polaka
Kucharczyk zbliżał się do Espirito Santo już od końca pierwszego okrążenia. Startował z szóstej pozycji, ale po kolizji Hugh Bartera z Georgiem Kelstrupem automatycznie awansował do czołowego kwartetu. Ślązak starał się zmusić Espirito Santo do popełnienia jakiegokolwiek błędu, ale techniczny, pełen szerokich, szybkich zakrętów tor uniemożliwiał mu zminimalizowanie straty na tyle, by przebić się na podium.
Wyglądało na to, że polski kierowca ma tylko jedną szansę – restart po zakończeniu neutralizacji. Zabrakło niewiele, ale Portugalczyk przytomnie zamknął drogę do drugiego zakrętu, po czym czujnie pilnował lusterek i nie dał Kucharczykowi drugiej szansy. Na błąd Polaka czyhał też kierowca Campos Racing, Filip Jenić. Serb odjechał spokojny, bardzo przyzwoity wyścig, lecz i on długo nie mógł znaleźć sposobu na przełamanie status quo w czołówce.
Przełamał je przypadkiem Gael Julien, który ze względu na karę za złamanie limitów toru spadł na czwarte miejsce. Portugalczyk i Polak wskoczyli więc na podium, ale Francuz wydawał się nieświadomy nieszczęścia i spokojnie zaparkował razem z nimi pod przestrzenią dekoracyjną. Trzech zawodników dzieliła na mecie niespełna sekunda.
Najlepszy zespół: Campos
Hiszpanie po raz kolejny świętują triumf, po raz kolejny dzięki wspaniałej postawie Nikoli Tsolova. Mimo błędów swych pozostałych podopiecznych, legendy juniorskiej sceny kontynuują zwycięską passę. W czołowej dziesiątce wyścig ukończyło co prawda ledwie trzech zawodników stajni (wliczając Campos i Campos Racing), niemniej uczynili to poprzez dublet i piąte miejsce, stąd muszą odnieść wiktorię w tej kategorii analizy.
MP Motorsport (i MP Motorsports) spisało się jednak niewiele gorzej. Tymoteusz Kucharczyk miał dobre tempo i wiedział, jak je wykorzystać, by do końca męczyć Espirito Santo. Nie zapomnijmy też o pozostałych zawodnikach holenderskiej ekipy – Zanfarim, Smalu i Rinicellim. Wszyscy osiągali już lepsze rezultaty, lecz dla młodych adeptów serii liczy się przede wszystkim stabilna dyspozycja oraz wykorzystywanie wszelkich okazji. Na torze pod Walencją wiele więcej osiągnąć nie mogli.
Największe zaskoczenie: Sebastian Gravlund
Duńczyk wydawał się skazany na porażkę. Owszem, miał pod sobą doskonale funkcjonujący bolid MP Motorsport, ale po wywołaniu czerwonej flagi we wcześniejszej partii weekendu, startował z szarego końca. Jego osiągnięcie – 11. miejsce – jest tym bardziej znaczące, że dotychczas Gravlund tempem raczej nie brylował, dość powiedzieć, że nie wywalczył żadnych punktów. W Walencji jechał jednak fantastycznie, mądrze wyprzedzał i nie marnował czasu. Punkt byłby naturalnie mile widziany i zapewne osłodziłby Duńczykowi ogrom pracy, jaki musiał wykonać, ale rodak Kevina Magnussena i tak ma z czego wyciągać pozytywy.
Nadspodziewanie dobrze spisał się też Robert de Haan. Holender ze stajni Monlau Motorsport miał przed zawodami 11 „oczek” na koncie, a po pierwszej rundzie weekendu dokłada kolejne dwa. Jego wyścig nie należał do szczególnie ekscytujących, niemniej w warunkach szaleńczego restartu po zjeździe samochodu bezpieczeństwa de Haan odnalazł się świetnie. Nie złapał również żadnej kary, a przy masowych wyjazdach poza tor jego rywali, takie osiągnięcie należy wyróżnić.
Największe rozczarowanie: Hugh Barter
Australijczyk miał duże punkty na wyciągnięcie ręki, gdy ustawiał się w czołowej piątce na polach startowych, ale zupełnie się pogubił. Zderzenie z Georgiem Kelstrupem nie dość, że zrujnowało wyścig Duńczykowi, to zmusiło Bartera do wyjazdu w żwir. Kierowca z Antypodów stracił przez to kilkanaście pozycji, choć na tym etapie nie wszystko było jeszcze stracone.
Zawodnik Campos Racing przebił się z powrotem w okolicę pierwszej dziesiątki, lecz wtedy stracił koncentrację i zaliczył piruet. Udało mu się nie zgasić silnika, nadzieja na punkty jednak przepadła. Na domiar złego, jeden z najszybszych kierowców serii pod koniec wyścigu dorobił się kary, choć ta i tak niczego nie mogła już zmienić. 18. pozycja na mecie to wielki zawód po obiecującej sesji kwalifikacyjnej.
Klasyfikacje generalne: Tsolov buduje przewagę
Bułgar prowadzący pomalowany w barwy Alpine samochód znów wyraźnie powiększa swój dorobek w klasyfikacji generalnej. Dzięki 25 punktom za czwarte zwycięstwo (i czwarte z pole position) wraz z najszybszym okrążeniem ma ich już łącznie 123. Tymoteusz Kucharczyk zameldował się na podium po raz szósty, przez co niespecjalnie musi się martwić pogonią. Polak ma 94 punkty; tymczasem średnie bądź katastrofalne występy goniącej go trójki Barter-Inthrapuvasak-Kelstrup powodują, że za zawodnikiem MP Motorsport wytworzyła się spora wyrwa.
Australijczyk wciąż ma 65 „oczek”, Taj – 56, a Suleiman Zanfari przeskakuje nad Kelstrupa i ma ich 48. Przed Duńczykiem znajduje się też Filip Jenić z 46 punktami. Czołową dziesiątkę uzupełniają wspomniany Kelstrup (44), Valerio Rinicella (30), Kirill Smal (28) i Gael Julien z 26 punktami.
Wśród zespołów najwięcej oczek zyskuje Campos, ale za Hiszpanami dzielnie trzyma się MP Motorsport. Dotychczasowi liderzy mają 192 punkty, z kolei Holendrzy – którzy powiększają swój dorobek o punkty Kucharczyka i Smala – 175. Pewną odbudowę przeżywają też zespoły do tej pory zupełnie nie liczące się w rywalizacji. 12 punktów Gaela Juliena daje w sumie 28 „oczek” stajni Drivex, a dwa punkty de Haana zwiększają pulę Monlau Motorsport do 13. Holender wciąż nie może mieć nadziei na pomoc swego partnera, Belga Jefa Machielsa.
To nie koniec ścigania w Walencji
Jak zawsze, dwa kolejne wyścigi weekendu hiszpańskiej serii odbędą się w niedzielę. Tymoteusz Kucharczyk o kolejne punkty powalczy o 11:15 i 14:45, ale przedtem czekają go ważne kwalifikacje o godz. 9. Polak nie ma jeszcze na swym koncie wyróżnienia za najlepszy czas, podobnie jak brakuje mu najszybszego okrążenia w wyścigu. W obu kategoriach absolutnie dominuje Nikola Tsolov.
O lepsze pozycje w niedzielnych zawodach pojadą też koledzy Polaka. Valerio Rinicella oraz Suleiman Zanfari do dzisiejszych zawodów startowali z końcówki pierwszej dziesiątki; z kolei jedyny zawodnik, który zdołał przerwać kwalifikacyjną supremację Tsolova, Tasanapol Inthraphuvasak, był dopiero 12. Dobra pozycja startowa okazała się kluczem w pierwszym wyścigu na torze im. Ricardo Tormo i wątpliwe, by jutro miało stać się inaczej.
Wyniki 1. wyścigu Hiszpańskiej F4 pod Walencją

Fot. F4 Spanish Championship / YouTube

Fot. F4 Spanish Championship / YouTube

Fot. F4 Spanish Championship / Twitter