Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

IndyCar: Newgarden po raz czwarty na Iowa Speedway | Analiza

Za nami dramatyczny wyścig IndyCar na torze Iowa Speedway. Górą wyszedł Josef Newgarden, który zdublował prawie całą stawkę. Za nim na metę wpadli Patricio O’Ward i Will Power. Wyścig życia w IndyCar przejechał za to Jimmie Johnson, który dosłownie fruwał po torze. Czas na analizę zmagań.

Indy podium Iowa
Fot. Penske Entertainment

Najlepszy kierowca: Josef Newgarden

Amerykanin nie bez powodu nazywany jest królem toru Iowa. Reprezentant Team Penske zwyciężył tu bowiem wcześniej 3-krotnie. Teraz 31-latek do swojego dorobku dopisał kolejną wiktorię. Bohater akapitu do sobotniej rywalizacji ruszał z 2. miejsca. Przez kilka pierwszych okrążeń, nie był on w stanie zagrozić Willowi Powerowi. Jednak zawodnik z USA po jednym z restartów zdołał minąć Australijczyka, a następnie zaczął budować przewagę nad resztą stawki. W samej końcówce wyścigu jego tempem dysponował tylko Patricio O’Ward. Meksykanin wkrótce potem zaczął ponownie tracić czas do Newgardena, który pomknął po czwartą wygraną w aktualnym sezonie IndyCar. 2-krotny mistrz tej serii dodatkowo dosłownie zdominował zawody na Iowa Speedway. Będący w gazie kierowca bowiem nie zdołał zdublować tylko O’Warda, Powera, VeeKaya i Dixona. To świadczy tylko i wyłącznie o jego klasie.

 

Najlepszy zespół: Chip Ganassi Racing

Po raz drugi w tym sezonie, trzeba powiedzieć iż wszyscy reprezentanci tej ekipy spisali się bardzo dobrze. Scott Dixon po rozważnej jeździe wpadł na metę jako 5. Jedno oczko niżej za nim uplasował się Alex Palou, który do wyścigu przystępował z siódmego rzędu. Hiszpan pomimo kontraktowego zamieszana na przyszły sezon, pokazuje że wciąż jest czołowym graczem. Słabszy występ zaliczył, biorąc pod uwagę jego dotychczasowe wyniki Marcus Ericsson. Szwed przez sporą część wyścigu walczył o podium, jednak w pewnym momencie popełnił błąd. Były kierowca F1 bowiem wyjechał za szeroko, musiał zwolnić aby nie uderzyć w bandę i tym samym stracił sporo pozycji. Jimmie Johnson z kolei dostanie osobny akapit, gdyż on na to zasługuje.

Genialna jazda arcymistrza serii NASCAR

„JJ” to zawodnik, który wyraźnie woli tory owalne od tych tradycyjnych. Tak było w NASCAR  tak jest w IndyCar. Reprezentant Chip Ganassi Racing na początku wyścigu obrócił się, czym wywołał wyjazd pace cara na tor. Paradoksalnie ten błąd spowodował, iż Amerykanin znalazł się w znakomitej pozycji do ataku. Johnson bowiem po zmianie opon, raz za razem wyprzedzał innych rywali. A jego pojedynki z Rinusem VeeKayem, czy Romainem Grosjeanem stały się wizytówką tego wyścigu. Ostatecznie kierowca startujący z numerem 46, wpadł na metę jako 11. To jego drugi najlepszy wynik w karierze w serii IndyCar.

ZOBACZ TAKŻE
Jimmie Johnson - arcymistrz serii NASCAR | Legendy motorsportu

Największe zaskoczenie: Callum Ilott

Brytyjczyk podczas ostatniego wyścigu na owalu, który miał miejscu w maju w Indianapolis złamał rękę. Czy to odstraszyło wicemistrza F2 z 2020 roku przed kolejną rywalizacją na tego typu obiekcie? Absolutnie nie! Ilott względem kwalifikacji zdołał awansować aż o 10 miejsc. Tym samym reprezentant Juncos Hollinger Racing wpadł na metę jako 12. Jazda Brytyjczyka była o tyle imponująca, iż 23-latek potrafił mijać rywali po zewnętrznej. A jak pokazał to przypadek chociażby Marcusa Ericsoona, było łatwo podczas takiego manewru popełnić błąd. Tego zdołał ustrzec się bohater tego akapitu, który przejechał najprawdopodobniej najlepszy wyścig w swojej karierze w serii IndyCar.

ZOBACZ TAKŻE
Callum Ilott: Liczę, że starty w IndyCar pomogą mi trafić do F1 | WYWIAD

Najlepszy z debiutantów: Christian Lundgaard

Duńczyk z wyścigu na wyścig coraz śmielej poczyna sobie w IndyCar. Ta reguła dotyczy również zawodów rozgrywanych na torach owalnych. Były junior Alpine po niepowodzeniach w Texasie i Indianapolis zdołał wreszcie zanotować solidny występ właśnie na owalu. Reprezentant zespołu Rahal Letterman Lanigan Racing po starcie z 20. miejsca zdołał szturmem wbić się do czołowej dziesiątki, zajmując 10. lokatę. Skandynaw po drodze stoczył kilka ciekawych pojedynków, a dodatkowo w samej końcówce wyścigu wyprzedził nikogo innego jak Jimmiego Jonhsona. Kolejny tak dobry rezultat przybliża Lundgaarda do tego, aby na koniec sezonu, otrzymał on miano debiutanta sezonu.

Christian Lundgaard Iowa

Fot. Penske Entertainmment

Kraksy Rosenqvista i Carpentera

Szwed nie zaliczy do udanych pierwszego wyścigu na Iowa Speedway. Kierowca McLarena walcząc o miejsce w czołowej 5. obrócił się i z impetem uderzył w bandę. Na szczęście Skandynaw wyszedł cało. W wywiadzie kilka minut po zdarzeniu, Rosenqvist zwrócił uwagę na niestabilny tył w jego bolidzie. Jego zdaniem to właśnie to spowodowało jego kraksę.

 

Podobny incydent kilka chwil później przytrafił się Edowi Carpenterowi. Ekspert od jeżdżenia po owalach w identyczny sposób co Szwed stracił kontrolę na maszyną i tym samym zakończył swój udział w wyścigu. Amerykanin jeszcze przez radio powiedział, iż stracił on część docisku w tzw. brudnym powietrzu, co przyczyniło się do wypadku. 

Największy pechowiec: Scott McLaughlin

Nowozelandczyk świetnie czuje się na owalnych torach, o czym przekonaliśmy się już w zeszłym sezonie. Kiwi miał wielkie papiery na to, aby podczas pierwszego wyścigu na torze Iowa, dowieźć do mety fenomenalny rezultat. W końcu McLaughlin miał szansę nawet na podium. Wszystko jednak zaprzepaścili jego mechanicy, którzy nie dokręcili mu prawego tylnego koła. Reprezentant Team Penske był zmuszony ponownie zawitać do alei serwisowej, co kosztowało go stratę jednego okrążenia. Nowozelandczyk nie był w stanie nadrobić straconego czasu i ostatecznie uplasował się na 22. lokacie.

Największe rozczarowanie: Postawa ekipy Dale Coyne Racing

David Malukas po raz kolejny w połowie wyścigu stracił szansę na niesamowity wyścig. Amerykanin litewskiego pochodzenia do rywalizacji startował z 6. pozycji. Tym samym po raz kolejny udowodnił, iż mało kto go doceniał. Jednak co z tego, skoro przez złą strategię, aktualny mistrz Indy Lights spadł w dół stawki. Finisz na 14. lokacie, biorąc pod uwagę okoliczności to rezultat, który praktycznie nikogo nie zadowala.

O wiele gorszy wyścig ma jednak za sobą Takuma Sato. Japończyk, który uwielbia owale kompletne przepadł w tłumie. Tym samym zawodnik znany ze startów w F1 zakończył zawody na 21. pozycji. Kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni wyraźne przeżywa kryzys. „Taku” bowiem od zawodów rozgrywanych na drogowym torze w Indianapolis, nie zdołał ani razu ukończyć rywalizacji w czołowej 10. Dodatkowo coraz częściej ogrywa go właśnie Malukas.

Newgarden goni lidera

2-krotny mistrz serii IndyCar dzięki wspaniałemu zwycięstwu awansował na 2. miejsce w klasyfikacji kierowców. Amerykanin do tej pory uzbierał 360 punktów. 15 „oczek’ więcej od niego ma Marcus Ericsson. Szwed tym samym znalazł się w wielkich opałach, gdyż rozpędzony Newgarden jest praktycznie nie do zatrzymania. Czołową trójkę uzupełnia Will Power, z dorobkiem 353 punktów. Blisko nich w tabeli są Alex Palou (342) i Scott Dixon (337). Do gry o mistrzostwo może włączyć się także Patricio O’Ward, który ma na koncie 316 punktów. Pełne zestawienia znajdziecie we wpisie poniżej

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

Akt drugi rywalizacji na torze Iowa Speedway

Kierowców czeka jeszcze druga odsłona rywalizacji na najszybszym krótkim owalu świata. Z pole position ponownie wyruszy Will Power, który za wszelką cenę będzie chciał powstrzymać Josefa Newgardena. Na lepsze wyniki z pewnością liczą Malukas i Ericsson. Swoje do powiedzenia ma także Scott Dixon, który jeszcze nigdy nie zdołał zwyciężyć na torze Iowa Speedway. Czy Nowozelandczyk tego dokona? Jak spisze się rozpędzony Newgarden? Czy Power zamieni pole position w wygraną? Przekonamy się już dziś, w niedzielę 24 lipca. Start zawodów przewidziany jest na godzinę 21:00.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2022. Gdzie i kiedy odbędą się wyścigi?

Wyniki pierwszego wyścigu na torze Iowa Speedway

IndyCar wynki Iowa 1 wyścig

\
Reklama