Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

IndyCar

IndyCar: Totalny chaos i destruction derby na ulicach w Nashville dla Dixona | Analiza

To był chyba najbardziej emocjonujący wyścig serii IndyCar w tym sezonie. Masa wypadków, liczne neutralizacje i czerwona flaga w samej końcówce zmagań. Co doprowadziło do furii Romaina Grosjeana? Kto zdołał awansować z 26. lokaty na P5? Oto analiza tych niesamowitych zmagań.

Scott Dixon wygrana w Nashville
Fot. Chris Owens

Opóźnienie wyścigu

Zanim przejdziemy do właściwej analizy wyścigu warto wyjaśnić, dlaczego start zawodów został przesunięty aż o 2 godziny. Jest to pokłosie tragedii z 2012 roku. Wówczas nad torem Pocono Raceway rozpętała się burza z piorunami. Jedna z błyskawic uderzyła w parking przy torze. 41-letni kibic, Brian Zimmermamm, zmarł w wyniku uderzenia pioruna. Dziewięciu innych widzów zostało rannych. Jeden z nich znajdował się w stanie krytycznym.

ZOBACZ TAKŻE
Pocono Raceway - porzucony klejnot w koronie IndyCar

Tragedia, do której doszło podczas zawodów w Pocono, przyczyniła się do wprowadzenia specjalnych zasad postępowania w trakcie burzy podczas amerykańskich wyścigów samochodowych. Gdy w promieniu 13 km od toru dojdzie do uderzenia pioruna, zawody zostają natychmiast przerwane, a widzowie ewakuowani w bezpieczne miejsce. Rywalizacja może zostać wznowiona, gdy przez kolejne 30 minut nie dojdzie do wyładowania w wyznaczonym obszarze. Podobne procedury zaszły w, gdzie mniej więcej na godzinę przed pierwotną godziną startu szalała burza.

Najlepszy kierowca: Scott Dixon

Nowozelandczyk nie bez kozery nazywany jest królem odnajdywania się w chaosie. 6-krotny mistrz serii IndyCar bowiem znany jest z wygrywania wyścigów, które śmiało można nazwać Armagedonami. Nie inaczej było podczas niedawno zakończonych zmagań na torze w centrum Nashville. Dixon do rywalizacji przystępował z 14. miejsca. Reprezentant zespołu Chip Ganassi Racing stopniowo piął się w górę stawki. Wtem jednak po pierwszej turze pit-stopów, musiał dojechać do mety z uszkodzonym bolidem. Wynikało to z tego, iż w wyniku gigantycznego korku na torze w tył jego bolidu wpadł Patricio O’Ward.

 

Niezrażony tym co się stało, Dixon wyciskał siódme poty aby móc nadrobić braki w bolidzie. Dzięki finałowemu pit-stopowi w końcowej fazie wyścigu, wykonanemu w odpowiednim momencie, Nowozelandczyk awansował na 1. miejsce. Pomimo ataków ze strony Christiana Lundgaarda i Scotta McLaughlina zdołał je utrzymać aż do końca. Dla niego to 53. wygrana w karierze. Tym samym w klasyfikacji wszechczasów „samotnie” awansował na 2. miejsce. 

ZOBACZ TAKŻE
Scott Dixon - sześciokrotny mistrz IndyCar | Legendy motorsportu

Najlepszy zespół: Chip Ganassi Racing

Ekipa wspierana przez Hondę ma za sobą bardzo udany wyścig. Scott Dixon jak już zostało powiedziane odniósł historyczny triumf. Na podium uplasował się także Alex Palou, który w samej końcówce zmagań stoczył epicki bój m.in ze Scottem McLaughlinem i Christianem Lundgaardem. Ostatecznie aktualny mistrz serii IndyCar zakończył zmagania na 3. lokacie.

 

Sporo pecha miał za to Marcus Ericsson. Tegoroczny zwycięzca Indy 500 bowiem w samej końcówce wyścigu odpadł z rywalizacji przez awarię silnika. Warto w tym miejscu dodać, iż niedawno w bolidzie Skandynawa zakładano nową jednostkę napędową. A to bardzo mocno może skomplikować jego plany w walce o mistrzostwo. Z kolei Jimmie Johnson, który miał szansę na dobry wynik doszczętnie rozbił swój bolid, ale więcej powiemy o tym sobie niżej.

Najlepszy z debiutantów: Christian Lundgaard

Duńczyk prawdopodobnie na koniec sezonu odbierze statuetkę za zostanie najlepszym nowicjuszem tegorocznej kampanii IndyCar. Przybysz ze Skandynawii podczas zawodów w Nashville przez sporą część wyścigu miał nawet szansę na wygraną. Jednak nie zdołał on odnieść swojej premierowej wiktorii na tym poziomie przez kilka względów. Przede wszystkim były junior Alpine zbyt mocno nadużywał użycia systemu Push To Pass. W efekcie Lundgaard w końcowej fazie zawodów nie miał jak zaatakować Dixona.

Ponadto zawodnik, którego jeszcze rok temu oglądaliśmy w F2, fatalnie rozegrał 2 ostatnie restarty. Przez to 21-latek spadł z 2. lokaty na 8. Sam zainteresowany z pewnością jest zawiedziony tym, jak ułożyła się dla niego końcówka zmagań. Niemniej jednak powiększył on w klasyfikacji przewagę nad Davidem Malukasem, który jest jego głównym rywalem w walce o miano debiutanta roku.

Najwięksi szczęściarze: Colton Herta i Alexander Rossi

Podopieczni Michaela Andrettiego mieli za sobą ciężki wyścig. Herta tuż po starcie został wepchnięty w ścianę przez Kelleta. Poskutkowało to tym, iż Amerykanin spadł na ostatnie miejsce w wyścigu przy okazji będąc zdublowanym. Pomimo jazdy uszkodzonym bolidem, syn słynnego Bryana był w stanie odrabiać straty. Bardzo mądrze zarządzał oponami oraz użyciem systemu Push To Pass. Dodatkowo wielokrotnie nie bał się on zaryzykować, lecz co najważniejsze 22-latek wyciągnął lekcję z ubiegłorocznej katastrofy. Tym samym Kalifornijczyk wpadł na metę jako 5., co biorąc pod uwagę okoliczności jest świetnym rezultatem.

 

Ładny powrót z piekła do nieba zaliczył także Alexander Rossi. Wywołał on pierwszą neutralizację, po tym jak w jego bolidzie zgasł silnik. Pomimo bycia zdublowanym, zawodnik zespołu Andretti Autosport nie poddawał się. Konsekwentnie przebijał się do przodu, lecz w połowie zmagań cały jego wysiłek poszedł na marne. Podczas jednego z restartów bowiem z toru wypchnął go Callum Ilott, przez co obydwaj zawodnicy stracili sporo cennych sekund. Rossi jednak pomimo tylu przeszkód zdołał finalnie zająć 4. miejsce. 

Największe zaskoczenie: Jack Harvey

W tym całym jednym wielkim zamieszaniu Brytyjczyk odnalazł się znakomicie. Startując z 11. pozycji, były czołowy kierowca GP3 miał wielkie szanse na to, aby zanotować najlepszy wynik w tej kampanii. Tak też się stało. Harvey był jednym z nielicznych kierowców, którzy nie uwikłali się w żadne incydenty. To poskutkowało tym, iż zawodnik z Wielkiej Brytanii przekroczył linię mety na znakomitej 9. pozycji. To jego pierwszy wynik w czołowej 10., podczas aktualnego sezonu IndyCar. Ostatni raz tak wysokie miejsce bohater akapitu zajął podczas zeszłorocznego GP Long Beach. Wówczas reprezentując jeszcze barwy ekipy Mayer Shank Racing, Harvey zdołał wpaść na metę na 7. pozycji.

Jack Harvey Big Machine Music City Grand Prix

Fot. James Black

Patricio O’Ward jak zwykle z pechem

Meksykanin to z pewnością jeden z największych talentów serii IndyCar. Podopieczny McLarena ma w tym roku gigantycznego pecha. Wielokrotnie bowiem musiał się on wycofywać z wyścigu z powodu awarii mechanicznej. Pech nie ominął go także podczas zawodów w Nashville. Na 26. okrążeniu O’Ward został solidnie uderzony przez Rahala po tym jak jeden z zawodników jadących przed nim spowodował korek, przy wjeździe na most. W wyniku tej kolizji uszkodzeniu uległa skrzynia biegów i tym samym zawodnik z Monterrey musiał wycofać się z zawodów.

Ten sam los spotkał innych zawodników, którzy stali się ofiarą korku. Mowa tu chociażby właśnie o Grahamie Rahalu, Simonie de Silvestro czy Daltonie Keletcie. W incydent był zamieszany także Callum Ilott. Łącznie w wyniku tego zamieszaniu aż siedmiu kierowców poważnie uszkodziło swoje bolidy.

Kuriozalna sytuacja z Grahamem Rahalem

Amerykanin startujący z numerem 15 po wspomnianym wypadku zdołał wrócić na tor. Rahal miał jednak 20 okrążeń straty do lidera. Wykonując najprawdopodobniej testowe przejazdy zawodnik z USA stracił kontrolę nad swoją maszyną i wpadł w bandę. Pech chciał, iż dosłownie kilka sekund później w  jego bolid uderzył kompletnie niespodziewający się zaistniałej sytuacji Rinus VeeKay. Holender w wyniku tej sytuacji stracił przednie skrzydło. Pytany o ten incydent na gorąco, Rahal stwierdził, że uderzył w bandę z powodu awarii zawieszenia. 

 

Dramat zespołu Dale Coyne Racing

Takuma Sato i David Malukas mają wielkiego pecha w tym sezonie. Japończyk znany z występów w F1 po raz kolejny został wpakowany przez rywala w bandę. Tym razem dokonał tego Devlin DeFrancesco, który po jednym z restartów, zbyt mocno opóźnił hamowanie do ostatniego zakrętu. W efekcie zarówno on jak i reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni uderzyli w bandę. Oznaczało to, iż obydwoje zakończyli przedwcześnie zmagania w Nashville.

Podobny los spotkał Malukasa. Aktualny wicemistrz serii Indy Lights zanotował bardzo groźną kolizję z Kylem Kirkwoodem. Zawodnik ekipy A.J Enterprises zbyt optymistycznie chciał zaatakować bohatera akapitu. Skończyło się to solidnym uderzeniem w bariery przez obu z nich. Warto w tym miejscu dodać, iż ci dwaj debiutanci do momentu incydentu, walczyli o miejsce nawet w czołowej 5. 

Deja vu Jimmiego Johnsona

W zeszłym roku arcymistrz serii NASCAR zaliczył dość poważny wypadek podczas jednej z sesji treningowych. Popularny JJ stracił wówczas panowanie nad swoim bolidem na wyjeździe z tzw. sekcji mostowej. W tym sezonie sytuacja ta powtórzyła się. Reprezentant zespołu Chip Ganassi Racing mający realne szanse na zajęcie miejsca w pierwszej 10., popełnił błąd i z wielką siłą uderzył w bandy. Choć prawa strona bolidu została bardzo mocno uszkodzona, to zawodnik z Kalifornii zdołał wyjść z wraku o własnych siłach. W kuluarach serii IndyCar mówi się o tym, iż w sezonie 2023 Johnson będzie startował tylko na torach owalnych. Jest on bowiem świadomy tego, iż tylko na takich obiektach jest on konkurencyjny, a obiekty uliczne i stałe po prostu mu nie służą.

ZOBACZ TAKŻE
Jimmie Johnson - arcymistrz serii NASCAR | Legendy motorsportu

Dziwna sytuacja z Willem Powerem i Marcusem Ericssonem

Ci kierowcy przystępowali do Big Machine Music City Grand Prix jako lider i wicelider tabeli. W ostatecznym rozrachunku ani jeden, ani drugi nie zaliczą do udanych tej rundy. Australijczyk bowiem od połowy wyścigu borykał się z problemami z silnikiem. Były kierowca testowy Minardi z okrążenia na okrążenie jechał coraz wolniej. Co najważniejsze Power pomimo ciężkiej sytuacji zdołał dojechać na 11. miejscu. Dzięki temu utrzymał on pozycję lidera mistrzostw.

Szwed z kolei na 5 okrążeń przed metą niespodziewanie zatrzymał się na torze. Skandynaw co prawda kilka okrążeń wcześniej znacząco zwolnił, lecz potem zdołał on odzyskać normalne tempo. Reprezentant ekipy Chip Ganassi Racing był wyraźnie wściekły na to, co się wydarzyło. Wiedział on bowiem, iż przy problemach Powera była spora szansa na to, aby odzyskać prowadzenie w mistrzostwach. A tak wyjechałon z Nashville na 3. miejscu w „generalce”.

Jak Josef Newgarden skomplikował sobie życie?

Lider Team Pense to lokalny bohater. 31-latek urodził się właśnie w Nashville i to tu się wychował. Przed sezonem wyznał, iż jego celem na ten rok jest zwyciężenia właśnie tej rundy. W połowie zawodów Newgarden poprosił zespół o przyśpieszony zjazd do alei serwisowej. Amerykanin liczył bowiem na to, że dzięki alternatywnej strategii zyska więcej czasu. Jak się okazało przeliczył się. 

W samej końcówce wyścigu czekał go bowiem kolejny zjazd do alei serwisowej. 2-krotny mistrz IndyCar tym samym znalazł się w bardzo słabym położeniu. Pomimo trudnej sytuacji, bohater akapitu dał radę wykaraskać się z tych tarapatów. Wykorzystując przewagę w postaci świeższych opon, zdołał odrobić część strat. Dzięki temu lokalny bohater zdołał zająć 6. miejsce. Z całą pewnością sam zainteresowany nie jest zadowolony z takiego wyniku. 

Wściekły Romain Grosjean

Francuz do tych zawodów przystępował z pierwszego rzędu. Weteran Formuły 1 praktycznie cały czas liczył się w walce o podium. Jednak na 6 okrążeń przed metą szansę tę odebrał mu Josef Newgarden. Amerykanin zbyt agresywnie zaatakował Grosjeana, który następnie uderzył w bandę. Kierowca zespołu należącego do Michaela Andrettiego wpadł w szał. Zaczął gestykulować i gdy tylko lokalny bohater minął miejsce zdarzenia, to zawodnik sponsorowany przez DHL pokazał mu co o nim sądzi. 

 

Ten sezon dla byłego kierowcy Haasa układa się fatalnie. 36-latek poza znakomitymi występami w Long Beach i Road Americe zdecydowanie zawodzi. Do końca sezonu pozostały jednak 3 rundy i zobaczymy czy sam zainteresowany zdoła nas czymś jeszcze zaskoczyć. 

Totalny ścisk w tabeli

Aż siedmiu kierowców liczy się w walce o tegoroczne mistrzostwo serii IndyCar. Tymi szczęśliwcami są Will Power, Josef Newgarden, Marcus Ericsson, Scott Dixon, Patricio O’Ward, Alex Palou i Scott McLaughlin. Tak naprawdę ciężko przewidzieć, kto z nich ma największe szanse na końcowy triumf. W dalszej części stawki jest równie ciekawe. Christian Lundgaard jest bowiem na dobrej drodze do tego, aby na koniec roku pokonać Romaina Grosjeana. Duńczyk traci bowiem w tym momencie punkt do Francuza w klasyfikacji kierowców. Pełne zestawienie znajdziecie poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

Ostatni wyścig na owalu za pasem

Już za 2 tygodnie – 20 sierpnia, będziemy świadkami kolejnej rundy serii IndyCar. Rozegra się ona na torze Gateway, gdzie rok temu najlepszy okazał się Josef Newgarden. Bardzo dobre zawody odjechali wówczas Romain Grosjean oraz Dalton Kellett. Zresztą podczas zmagań na tym owalu, uważnie należy obserwować kierowców, którzy reprezentują barwy ekipy A.J-a Foyta. Tym samym Kyle Kirkwood może być śmiało rozpatrywany jako czarny koń nadchodzącej rywalizacji.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2022. Gdzie i kiedy odbędą się wyścigi?

Wyniki zawodów w Nashville

Indy wyniki Nashville 2022

Fot. NTT IndyCar Series

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama