Czego szukasz?

Formuła 1

GP Holandii: Przewodnik kibica przed weekendem

Po zdominowanym przez Maxa Verstappena GP Belgii, Holender będzie miał kolejną okazję do podtrzymania zwycięskiej passy. W swoim „bastionie”, a więc torze Zandvoort, plany mistrza świata chce jednak pokrzyżować Ferrari, które buńczucznie zapowiada powrót do walki o zwycięstwa. O ile tylko ekipa z Maranello upora się z własnymi demonami.

verstappen gp holandii 2021
Fot. Red Bull Content Pool

Historyczny tor i historyczny powrót

Plany budowy toru Zandvoort sięgają jeszcze czasów przedwojennych. Z oczywistych przyczyn, jego budowa rozpoczęła się jednak dopiero w 1946 roku. Pierwotna nitka toru znacznie odbiegała od współczesnej. Wykorzystywała w większości pobliskie drogi, a z obecnym Zandvoort łączyły ją tylko pierwszy sektor i początek drugiego. W latach 1948-1951 na holenderskim obiekcie rozgrywano wyścigi Grand Prix, jednak nie były one wliczane w klasyfikację mistrzostw świata. Na swój oficjalny debiut w Holandii, F1 musiała poczekać do 1952 roku. Zwyciężył wówczas Alberto Ascari za kierownicą Ferrari.

Zandvoort z przerwami gościło królową motorsportu do 1985 roku, gdzie swój ostatni wyścig w F1 wygrał Niki Lauda. Później tor popadł w problemy finansowe, z powodu których musiał zrezygnować z organizacji wyścigów F1. Pod koniec lat 90. Zandvoort przeszło gruntowną modernizację, nabierając kształtu podobnego do dzisiejszego układu toru. Nie przyczyniło się to jednak do powrotu F1 do Holandii. Na Zandvoort organizowano wyłącznie zawody mniejszych serii wyścigowych.

Sytuacja diametralnie się zmieniła wraz z pojawieniem się w F1 Maxa Verstappena. Na fali osiągnięć rodaka, Holendrzy ponownie oszaleli na punkcie królowej motorsportu i zapragnęli własnego wyścigu. W 2019 roku, Liberty Media ogłosiło powrót F1 na Zandvoort. Wraz z tym rozpoczęto kolejną dużą modernizację toru, która obejmowała zmiany w wielu zakrętach oraz remont całego padoku, tak aby przystosować holenderski obiekt do restrykcyjnych wymagań FIA.

ZOBACZ TAKŻE
Tor Zandvoort: Domowy obiekt Maxa Verstappena | Tory Formuły 1

Początkowo powrót Holandii do kalendarza F1 był zaplanowany na maj 2020 roku. Z powodu pandemii wyścig został jednak odwołany, a na ponowny debiut Zandvoort przyszło nam czekać rok dłużej. Ku uciesze lokalnych fanów, zawody w 2021 wygrał Max Verstappen.

Zandvoort: Klasyka w holenderskim wydaniu

Zandvoort to klasyczny obiekt, charakteryzujący się zróżnicowanymi zakrętami, licznymi pułapkami żwirowymi oraz dużą „płynnością przejazdu”. Tor praktycznie pozbawiony jest mocnych dohamowań, a większość zakrętów kierowcy pokonują z gazem w podłodze. Dodatkowo, z racji swojego położenia na wydmach (tor znajduje się niemalże na plaży Morza Północnego), cechują go liczne i gwałtowne (choć nie tak ekstremalne, jak choćby na Spa-Francorchamps) zmiany wzniesień.

Najbardziej charakterystycznym punktem toru jest niespotykany na innych torach w kalendarzu, nachylony pod kątem 18° ostatni zakręt. W teorii, takie wyprofilowanie łuku miało umożliwić osiąganie wyższej prędkości na wyjeździe na prostą startową oraz łatwiejsze utrzymanie się za rywalem, co z kolei miało przełożyć się na większą liczbę manewrów wyprzedzania. Tak się jednak nie stało, więc w trakcie piątkowych treningów FIA przetestuje wydłużoną strefę DRS. Będzie się ona zaczynać już przed ostatnim zakrętem, co pozwoli kierowcom z jeszcze większym impetem wpadać na prostą startową. Jeżeli to rozwiązanie nie okaże się niebezpieczne, pozostanie z nami na resztę weekendu.

Kolejnym eksperymentem jest nowa konstrukcja poboczy, zawierających pas „fałszywego żwiru”. Więcej na ten temat pisaliśmy w osobnym artykule, do którego link znajdziecie poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Nowe pobocze i dłuższa strefa DRS. Eksperymenty na Zandvoort

Czy zmiany te wpłyną na lepsze widowisko w tegorocznym GP Holandii? Niekoniecznie. Mimo wydłużenia strefy DRS na prostej startowej, należy pamiętać, że licząca 4,259 km nitka pozostaje jedną z najbardziej krętych i wąskich w całym kalendarzu F1. Kwalifikacje powinny być więc bardzo emocjonujące, jednak w wyścigu możemy spodziewać się niemal wyłącznie walki strategicznej.

Deszcz w kwalifikacjach doda GP Holandii dramaturgii?

Podobnie jak przed rokiem, na GP Holandii Pirelli przywiezie swój najtwardszy zestaw mieszanek (od C1 do C3). Wynika to z bardzo obciążającej opony konfiguracji toru. Optymalną strategią wyścigową powinien być jeden pit stop, jednak krótka aleja serwisowa na Zandvoort zachęca do zaryzykowania dodatkowej zmiany opon, z czego w zeszłym sezonie kierowcy chętnie korzystali. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest możliwość podcięcia rywala w sytuacji gdy skuteczny manewr wyprzedzania na torze okaże się niemożliwy. A takie sytuacje na Zandvoort są normalnością.

pirelli zandvoort 2022

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

Podobnie jak przed wyścigiem na Spa-Francorchamps, prognozy pogody „straszą” nas opadami deszczu. Ten może się pojawić w sobotę – podczas kwalifikacji. Cała reszta weekendu powinna przebiegać w suchych i ciepłych warunkach. Temperatura powietrza na Zandvoort będzie się wahać w granicach 22-24 °C. Problematyczne dla kierowców mogą się jednak okazać gwałtowne podmuchy wiatru, które są charakterystyczne na torach w bezpośrednim pobliżu morza.

Verstappen potwierdzi swoją dominację?

Mimo zatrważającej różnicy tempa w porównaniu do rywali na Spa-Fancorchamps, Max Verstappen niekoniecznie powinien być wskazywany jako faworyt zmagań o GP Holandii. W końcu Zandvoort cechuje się zupełnie inną charakterystyką – począwszy od układu toru, a na doborze opon kończąc. Znacznie bliżej mu do Hungaroringu, który gdyby nie błędy strategiczne padłby łupem Ferrari.

ZOBACZ TAKŻE
Oceny motohigh.pl po GP Belgii. Verstappen z maksymalną notą

Już w Belgii Mattia Binotto podkreślał, że w Holandii ich osiągi powrócą do normy i ponownie będą mogli walczyć o zwycięstwa. Brzmiało to co najmniej groteskowo biorąc pod uwagę ich stratę do Red Bulla na Spa i kolejne problemy operacyjne w trakcie wyścigu, jednak nie można odmówić tej wypowiedzi pewnej logiki.

Istnieje bowiem duża szansa, że Ferrari na Zandvoort może zaprezentować się z naprawdę dobrej strony, osładzając nieco Tifosi niepowodzenia bieżącego sezonu. Do tej pory Scuderia brylowała na torach, które składają się w większości z wolnych i średnio-szybkich zakrętów. Oczywiście brylowała do momentu, gdy nie zaczynała popełniać strategicznych błędów, bądź jej kierowców dopadały awarie.

Niezmiennym pytaniem po GP Belgii pozostaje jednak przyczyna tak zawrotnego tempa Verstappena. Jeżeli wynikało ono wyłącznie z perfekcyjnego spasowania bolidu z torem to Ferrari naprawdę może zaskoczyć kibiców w ten weekend i przy okazji wbić szpilkę niemal pewnemu obydwu tytułów Red Bullowi. Jeśli jednak stało za tym coś więcej, o czym jeszcze nie wiemy (czyżby geniusz Adriana Neweya ponownie dał o sobie znać?) to z pewnością przekonamy się o tym na Zandvoort obserwując tempo kierowców zespołu z Milton Keynes.

Norris bez nadziei na walkę z Alpine

O ile w walce o tytuły kibice F1 tak naprawdę nie mają już co liczyć w tym sezonie, otwartą kwestią pozostaje sprawa czwartego miejsca w klasyfikacji konstruktorów pomiędzy McLarenem, a Alpine. Podczas czwartkowej konferencji prasowej, Ladno Norris postanowił jednak ostudzić entuzjazm kibiców.

– Wyścig na Spa był trudniejszy ze względu na karę, jaką musiałem przyjąć na starcie. Myślę, że gdyby nie to, startowałbym z siódmej pozycji i ukończył wyścig w punktach. To nie tak, że nasza sytuacja jest tragiczna. Mimo wszystko mieliśmy całkiem dobry weekend. Jedyne co poszło nie po naszej myśli to to, że Alpine sprawowało się wyśmienicie i odskoczyło nam w klasyfikacji (…) Wyścigi takie, jak na Spa są dobre dla nas ponieważ pokazują gdzie tak naprawdę jesteśmy w stawce i z jakimi problemami się zmagamy w porównaniu do innych zespołów – podsumował poprzedni weekend Brytyjczyk.

ZOBACZ TAKŻE
Vowles o kolizji Hamiltona z Alonso. "To było potężne uderzenie"

Zapytany o swoje przewidywania na GP Holandii, Norris odpowiedział:

– Zandvoort było naszym najgorszym torem w poprzednim sezonie, więc nie robię sobie wielkich nadziei. Ale chcę wierzyć, że są one większe niż na Spa  – stwierdził na koniec Norris.

Przewaga Alpine nad McLarenem w klasyfikacji konstruktorów wynosi na ten moment 20 punktów.

Karuzela transferowa nabiera rozpędu

Echa bomby, jaką spuścił na rynek transferowy Fernando Alonso po GP Węgier nadal głośno wybrzmiewają w padoku. Ich pokłosiem są m.in. plotki łączące Pierre’a Gasly’ego z Alpine.

Oliwy do ognia dolał sam kierowca. W przekazie telewizyjnym przed paradą kierowców na Spa-Francorchamps można było ujrzeć Gasly’ego rozmawiającego z Georgem Russellem i Charlesem Leclerkiem. Bardziej spostrzegawczy widzowie wyłapali słowa Francuza, mówiącego o tym, że „pozostało dograć szczegóły kontraktu”.

Gasly’emu z pewnością nie mogło chodzić o szczegóły umowy z AlphaTauri ponieważ ta została przez niego i zespół podpisana jeszcze przed przerwą wakacyjną. Wydaje się więc prawdopodobne, że Francuzowi chodziło o umowę z Alpine, które po prawdopodobnym przejściu Oscara Piastriego do McLarena szuka kierowcy na sezon 2023.

ZOBACZ TAKŻE
Gasly zadowolony z ostatniego wyścigu. "Był on wyjątkowy"

Kto mógłby zastąpić Gasly’ego w ekipie z Faenzy? Początkowo mówiło się o Micku Schumacherze, który wspierany przez Porsche miałby być częścią umowy, jaką koncern ze Stuttgartu chce się związać z obozem Red Bulla. W ostatnim czasie, rozmowy jednak nieco wyhamowały, o czym świadczyć może nieukrywane zakłopotanie Christiana Hornera, zapytanego o to podczas GP Belgii.

Nowym faworytem mediów do zastąpienia Gasly’ego jest teraz kierowca IndyCar – Colton Herta. Plotkuje się, że Amerykanin stał się celem Helmuta Marko, który koniecznie chce go wciągnąć do rodziny Red Bulla.

A co z Danielem Ricciardo? Australijczyk jest zdeterminowany, aby pozostać w F1. Mówi się, że jeżeli nie znajdzie dla siebie miejsca w przyszłorocznej stawce to jest nawet gotów spędzić rok jako rezerwowy, któregoś z czołowych zespołów. W tym kontekście, Australijczyka łączy się m.in. z Mercedesem.

Gdzie oglądać GP Holandii? Harmonogram weekendu

Pełny harmonogram i inne ważne informacje dotyczące transmisji GP Holandii znajdziecie w naszym osobnym materiale – plan transmisji GP Holandii 2022.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama