Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

A miało być tak pięknie. Azjaci, którzy nie dostali się do F1, a byli tak blisko

W 2022 roku Guanyu Zhou został pierwszym Chińczykiem, który wziął udział w wyścigu F1. Spełnił tym samym swoje ogromne marzenie. Historia zna jednak przypadki, gdy zawodnicy z tej części świata byli blisko dotarcia do królowej sportów motorowych, a potem gaśli na naszych oczach. W tym artykule przedstawimy pięciu zawodników ze Azji Wschodniej z wyłączeniem Japonii, którzy w pewnym momencie mieli ogromną szansę na miejsce w F1, ale jej się nie doczekali.

Marlon Stockinger F1
Fot. Lotus F1 Team

Nabil Jeffri

W 2010 roku na lotnisku w Duxford, które zdobyło rozgłos dzięki goszczeniu najpopularniejszego programu motoryzacyjnego na świecie „Top Gear”, Lotus Racing zorganizował dzień testowy. Wśród kierowców, którzy pojawili się na miejscu był 16-letni wówczas Nabil Jeffri. Malezyjczyk zrobił kilka przejazdów po pasie startowym oraz przećwiczył zjazd do pit-stopu. Stał się tym samym najmłodszym kierowcą testowym w historii Formuły 1.

 

 

Niestety mimo świetlanej przyszłości stojącej przed nim i wsparcia ze strony m.in. malezyjskiej linii lotniczej Air Asia, jego kariera nie rozwinęła się tak, jak większość sobie wyobrażała. O ile w Azji był jednym z najlepszych młodych kierowców, tak w Europie poza małymi sukcesami w Niemieckiej Formule 3, Malezyjczykowi można było dopisać łatkę outsidera. Mimo przeciwności zapowiadał, że jego celem jest walka o miejsce w F1 w sezonie 2018. W 2016 roku wykonał dobry krok ku celowi, gdy został potwierdzony jako drugi kierowca zespołu Arden International w serii GP2. Przez cały sezon punkty zdobył raz, gdy podczas szalonego sprintu w Baku zajął siódmą lokatę. Sezon zakończył na 22. pozycji w klasyfikacji generalnej.

Na sezon 2017 postanowił przejść do zespołu Trident. W reaktywowanej serii F2 podobnie jak rok wcześniej zdobył na koniec sezonu dwa punkty, lecz tym razem w klasyfikacji generalnej skończył na 23. miejscu. Od 2018 roku, Malezyjczyk startuje w zawodach długodystansowych i nic nie zanosi się na to, aby kiedykolwiek trafił do F1. Jego historię opisywaliśmy już na łamach MotoHigh.pl.

Fairuz Fauzy

Kolejny Malezyjczyk w naszym zestawieniu. Swoją karierę wyścigową rozpoczął od kartingu w wieku 12 lat. W 1999 roku postanowił zadebiutować w Brytyjskiej Formule Ford. Na wyspach pozostał do 2004 roku i radzący sobie nawet dobrze w lokalnych seriach Fauzy postanowił zawojować GP2. Startował w tej serii w latach 2005-2006 i był jednym z najgorszych kierowców w stawce, gdyż ani razu nie zdołał zapunktować.

Mimo to jego sponsorzy załatwili mu miejsce w ekipie Spyker, gdzie miał być kierowcą rezerwowym. Pomimo tego, że holenderska stajnia wyścigowa w trakcie sezonu 2007 zerwała kontrakt z Christianem Albersem, zarząd zespołu postanowił ściągnąć w miejsce Holendra najpierw Marcusa Winkelhocka, a potem Sakona Yamamoto. Malezyjczyk mógł czuć się wtedy oszukany, ale raczej nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby na kierowcę, który tak słabo radził sobie w GP2. Zmobilizowany Malezyjczyk postanowił dowieść swojej wartości. Fauzy zajął 4. miejsce w Azjatyckiej serii GP2, wygrywając przy tym jeden wyścig.

Fairuz Fauzy testy F1

Fot. Lotus F1 Team

Zdeterminowany Malezyjczyk przeniósł się do Europy i w prestiżowej serii World Series by Renault zajął 2. miejsce! Wprawdzie stracił do pierwszego Bertranda Baguette aż 57 punktów, ale wyprzedził m.in. Charlesa Pica czy Jaimiego Alguersuariego. W związku z tym zwrócił na siebie uwagę zespołu Lotus, który zakontraktował go w roli głównego kierowcy testowego. Malezyjczyk wystąpił wówczas w pięciu treningach. Debiut swój zaliczył na domowym torze Sepang. 

W sezonie 2011 Faruiz Fauzy wrócił do GP2. Zdobył swoje pierwsze punkty, lecz nadal w porównaniu z konkurencją prezentował się mizernie (co ciekawe w klasyfikacji generalnej wygrał z Kevinem Mirochą, który jeździł wówczas z niemiecką licencją). Po 2012 roku jeździł w seriach typu endurance i pięć lat później po cichu zakończył karierę.

Ma Qinghua

Chińczyk był jednym z najlepszych kierowców w stawce WTCR. Jeździł brawurowo i nie bał się podejmować ryzyka. Początki jego kariery jednak tego nie zapowiadały. Podobnie jak Fauzy, Qinghua  na początku swojej kariery odnosił sukcesy tylko i wyłącznie w Azji. W Europie, gdzie jeździł regularnie od 2007 roku, największe laury odnosił startując w sezonie 2008 w dzisiejszym odpowiedniku Super Formuły, gdzie po 11 wyścigach został sklasyfikowany na 7. pozycji. Qinghua czuł, że aby zwrócić na siebie uwagę zespołów F1, trzeba poprawić swoje wyniki. W związku z tym po kolejnych rozczarowaniach w sezonach 2009 i 2010 wrócił do swojej ojczyzny. Został zakontraktowany w serii CTCC (Mistrzostwa Chin Samochodów Turystycznych) i po bardzo dobrej, a co najważniejsze regularnej jeździe został mistrzem tej serii w jednej z niższych klas.

 

W 2012 roku wraz ze swoimi sponsorami postanowił zainwestować w zespół HRT. Dzięki temu wystąpił on w czterech piątkowych treningach. Prawdopodobnie wraz z Josefem Kralem mieli stworzyć duet kierowców, który będzie jeździł dla hiszpańskiego zespołu w sezonie 2013, lecz wszyscy wiemy jak skończyło HRT. W tamtym roku wystąpił w jednej rundzie GP2, która rozgrywana była w Malezji. Ponadto zespół Caterham dał mu szansę zaprezentowania się przed własną publicznością w treningu. Był to ostatni raz, gdy wystąpił podczas oficjalnego weekendu F1. Później skupił się na wyścigach samochodów turystycznych, gdzie radził sobie bardzo dobrze. 

ZOBACZ TAKŻE
Chińczycy w F1: Kto przecierał szlaki dla Zhou?

Qinghua zaliczył także bezowocny debiut w Formule E, gdyż w czternastu startach ani razu nie zdołał zapunktować. Najbliżej tej sztuki był w 2016 roku w Londynie gdzie zajął 11. miejsce.

Marlon Stöckinger

Stöckinger to prawdopodobnie najlepszy kierowca wyścigowy w historii Filipin. Występował chociażby w GP3 i Formule Renault 3.5. Do Europy trafił w 2008 roku. Wystartował wtedy w dwóch wyścigach Formuły BMW jednakże nie odniósł większych sukcesów. Zimą 2009 roku postanowił pojeździć w Brytyjskiej Formule Renault i po solidnych występach zajął 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Co prawda w letniej edycji nie było już tak kolorowo, ale mimo to radził sobie lepiej niż wyżej opisani kierowcy. Rok później Stockinger był jednym z czołowych kierowców na Wyspach i po dobrym sezonie zajął 8. miejsce w tabeli.

ZOBACZ TAKŻE
Juniorskie niewypały Hondy: Komu nie udało się dostać do F1?

W sezonie 2011 postanowił jeździć dla ekipy Atech CRP GP w serii GP3. Niestety w najsłabszym zespole w stawce Filipińczyk nie był w stanie pokazać swoich umiejętności. Ani razu nie punktował. W związku z tym Marlon postanowił przenieść się do lepszej stajni, jaką bez wątpienia było Status GP. Bez wątpienia to był strzał w 10! Stockinger dwukrotnie stawał na podium (był drugi w Hiszpanii i wygrał sprint w Monako) oraz kilkukrotnie punktował. Z dorobkiem 55 punktów został sklasyfikowany na 10. miejscu.

W sezonie 2013 został oficjalnie kierowcą rozwojowym zespołu Lotus. W jej barwach jeździł również w prestiżowej juniorskiej serii Formuła Renault 3.5 w latach 2013-2015. Ponadto rola młodego kierowca zaowocowała wieloma dniami spędzonymi w kokpicie bolidu F1. Filipińczyk dużo testował szczególnie na torze Paul Ricard i często był zapraszany na pokazy z udziałem zespołu.

 

Wróćmy do Formuły Renault 3.5

Sezon 2013 w wykonaniu Filipińczyka był bardzo słaby. Z 23 punktami został sklasyfikowany na 18. pozycji. Rok później było już znacznie lepiej. Dwukrotnie stanął na podium, kilka razy przywiózł solidne punkty i dzięki temu został sklasyfikowany na dziewiątej lokacie. Ponieważ był w miarę konkurencyjnym kierowcą, postanowił on zawojować GP2. Podpisał więc kontrakt z zespołem Status GP. Niestety o ile w Formule Renault 3.5 był solidnym kierowcą środka stawki, tak w GP2 wyraźnie odstawał od chociażby swoich zespołowych kolegów. Podczas gdy Richie Stanway oraz Oliver Rowland walczyli o duże punkty, tak w przypadku Marlona szczytem możliwości była połowa drugiej dziesiątki. Mniej więcej w połowie sezonu wrócił do Formuły Renault 3.5. W 2016 roku startował w serii Blancpain GT Sprint Series, gdzie punktował tylko trzy razy i po zakończeniu sezonu postanowił zakończyć wyścigową karierę.

Jazeman Jaafar

Ostatni kierowca w zestawieniu to Malezyjczyk Jazeman Jaafar, który według wielu miał największy potencjał ze wszystkich wymienionych wcześniej zawodników. W 2006 roku, czyli jego pierwszym sezonie startów w zawodach międzynarodowych (w Azjatyckiej Formule Renault), zajął trzecie miejsce. Rok później po bardzo solidnych występach w Azjatyckiej Formule BMW został mistrzem tejże serii. W latach 2008-2012 startował z dużymi sukcesami w wielkiej Brytanii, gdzie m.in. został wicemistrzem Brytyjskiej F3. Stało się jasne, że Malezyjczyk może zawojować świat motorsportu.

 

 

 

W roku 2013 wraz z ekipą Carlin, Jaafar wystartował w Formule Renault 3.5. Stanął wprawdzie tylko raz na podium – był trzeci w Monako – ale jego potencjał dostrzegł Mercedes, który specjalnie dla swojego podopiecznego organizował festiwale w Malezji oraz zapraszał go na prywatne dni testowe. Wydawało się, że bohater akapitu jak nie zawali kilku kolejnych miesięcy to będzie w stanie zostać drugim kierowcą z Malezji po Alexie Yoongu, który wystąpi w wyścigu F1.

ZOBACZ TAKŻE
Alex Yoong - jedyny dotąd reprezentant Malezji | Największe niewypały F1

W sezonie 2014 Jazeman przeniósł się z Carlina do zespołu ISR Racing. W tamtym sezonie zajął 10. miejsce w generalce, stając dwukrotnie na podium – w Monako oraz Spa. Nie mając nic do stracenia w 2015 roku związał się z zespołem Fortec Motorsport. Efekt? Bardzo dobry początek sezonu, pewna wygrana w Monako oraz prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Niestety druga część sezonu była już słaba i ostatecznie zajął ósmą lokatę. Od sezonu 2016 Malezyjczyk startuje w różnorakich seriach Endurance, a Mercedes już zapomniał o swoim utalentowanym juniorze.

Podsumowanie

Jak widzimy dalekowschodnia Azja mogła poszczycić się kierowcami, którzy mogli powalczyć o F1. Jednak z różnych względów tam nie dotarli. Wielu czytelników zastanawia się, dlaczego w zestawieniu pominąłem Ho-Pin Tunga. Zrobiłem to celowo, gdyż z Chińczyków to Ma Qinghua miał zdecydowanie większe szanse na F1. Państwo Środka w końcu jednak doczekało się swojego reprezentanta w F1, w postaci Guanyu Zhou (od sezonu 2022). Jednak zarówno Filipiny jak i Malezja nie mają na to żadnych perspektyw. 

5/5 (liczba głosów: 3)
\
Reklama