Czarna flaga w F1. Wprowadzenie
Wyprzedzanie na okrążeniu formującym, start nielegalnym bolidem, cofanie w alei serwisowej, czy nawet zbyt wolna jazda. To kilka przykładów przewinień, po których na torach F1 była wieszana czarna flaga dla poszczególnych kierowców. Co ciekawe, czterech z nich to mistrzowie świata, a na liście znajduje się aż dziesięciu zwycięzców Grand Prix. Którzy to kierowcy? Z jakich powodów zostawali oni dyskwalifikowani? Odpowiedź znajdziecie w artykule.
Al Pease – GP Kanady 1969
W latach 60-tych, gdy nie było tak ściśle określonych reguł, zdarzało się, że niektórzy kierowcy występowali tylko w pojedynczych rundach. Jednym z nich był Al Pease. Kanadyjczyk wystąpił w F1 trzykrotnie, za każdym razem w swoim domowym wyścigu. W debiucie w 1967 roku ukończył wyścig ze stratą… 46 okrążeń do lidera! Rok później przez awarię bolidu nie wystartował, jednak w sezonie 1969 udało mu się stanąć na polach i zacząć wyścig. Pease ponownie jechał fatalnym tempem w przestarzałym bolidzie Eagle-Climax. Szala goryczy przelała się, gdy Kanadyjczyk zderzył się z Jackim Stewartem, walczącym o czołowe pozycje.
Szef zespołu Matra, Ken Tyrrell, zniesmaczony wypadkiem swojego kierowcy, od razu zgłosił kierowcę do sędziów, podnosząc temat niebezpieczeństwa, jakie wywołuje Pease To skutkowało dyskwalifikacją Pease’a na 22. okrążeniu. Warto dodać, że liderzy byli wtedy już na 46. kółku. Wyścig ten był ostatnim w karierze kierowcy, który jako pierwszy w historii F1 ujrzał czarną flagę.

Fot. Al Pease to pierwszy kierowca, który zobaczył czarną flagę w F1 | Grand Prix Memories / Twitter
Czarna flaga w F1. Hans Heyer – GP Niemiec 1977
Drugi przypadek czarnej flagi w F1 był jeszcze bardziej komiczny. Hans Heyer, kierowca, który wystartował w F1 tylko w jednym wyścigu, nie zakwalifikował się do niego, nie ukończył go, oraz został z niego zdyskwalifikowany. Tak, to wszystko wydarzyło się w jednym Grand Prix. Niemiec w bolidzie Penske-Ford zadebiutował w F1 na torze Hockenheimring w 1977 roku. Nie przebrnął on jednak kwalifikacji – zajął 27. miejsce, a do wyścigu dopuszczano 24. kierowców. Przynajmniej teoretycznie. Niemiec ominął bowiem przepisy i wyjechał na tor w niedzielę, zaczynając wyścig z alei serwisowej. Co więcej, sędziowie dopiero po 8. okrążeniach sędziowie zauważyli nielegalny występ Niemca, gdy ten wycofał się z wyścigu przez awarię skrzyni biegów. Oczywiście szybko podjęto decyzję, by zdyskwalifikować go z wyścigu. W ten sposób Niemiec stał się pierwszym, i prawdopodobnie ostatnim w historii, kierowcą, który w jednym wyścigu zaliczył DNQ (brak kwalifikacji do wyścigu), DNF (nieukończenie wyścigu) i DSQ (dyskwalifikacja) w jednym wyścigu.
Elio de Angelis – GP Wielkiej Brytanii 1981 i GP Australii 1985
Pierwszy kierowca, który czarną flagę w swojej karierze ujrzał dwukrotnie. Po raz pierwszy stało się to w Wielkiej Brytanii, po niemałym zamieszaniu. Od początku – Włoch jechał genialny wyścig, przebijając się szybko z 22. na 6. miejsce. Jednak po drodze naruszył on przepisy, wyprzedzając Jacquesa Laffite’a pod żółtymi flagami. Za to przewinienie został zdyskwalifikowany. Doszło jednak do poważnej kłótni, bowiem w boksach zatrzymał go porządkowy, a nie, tak jak powinno mieć to miejsce, zespół. Wściekły de Angelis wysiadł z auta, a sytuację próbował tłumaczyć później, także rozwścieczony, Colin Chapman.
Mniej spektakularna była jego druga dyskwalifikacja w trakcie wyścigu. Na okrążeniu formującym bolid Włocha nie ruszył i de Angelis przesiadł się do zapasowego auta. Kierowca Lotusa zaczął wyprzedzać rywali na okrążeniu formującym i ustawił się na polu, z którego miał pierwotnie startować, podczas gdy powinien ruszyć z końca stawki. Po 18. okrążeniach za przewinienie ujrzał czarną flagę i zakończył udział w wyścigu.
Czarna flaga w F1. Gilles Villenueve – GP Las Vegas 1981
Kanadyjski mistrz kierownicy także ma swoje za uszami. Gilles Villeneuve do ostatniego wyścigu sezonu 1981 ruszał z trzeciej pozycji startowej. Problem tkwił w tym, że źle się ustawił i jedynie połowa bolidu Ferrari znajdowała się w miejscu przeznaczonym do startu. To zostało szybko wyłapane przez sędziów. Kanadyjczyk ujrzał czarną flagę od razu po starcie, ale tego nie zauważył, bądź nie chciał zauważyć. Ostatecznie Villeneuve przejechał 22 okrążenia, a zatrzymała go dopiero awaria bolidu. Nie jest to ostatni kierowca, któremu czarna flaga nie przeszkodziła w dalszej jeździe i nie zastosował się do decyzji sędziów.

Fot. YouTube / Ustawienie Gillesa Villeneuve’a na polu startowym
Alain Prost – GP Włoch 1986
Pierwszy mistrz świata na liście i pierwszy kierowca, który ujrzał czarną flagę zupełnie nie ze swojej winy. Francuz do GP Włoch w 1986 zakwalifikował się na drugim miejscu. Jednak Francuz nie mógł rozpocząć wyścigu z pierwszej linii – jego bolid uległ awarii. Co ciekawe, także zdobywca PP, Teo Fabi, nie ruszył do wyścigu z pierwszego rzędu, w jego bolidzie także nastąpiła awaria, która zmusiła go do startu z końca stawki. Alain Prost zaczął za to wyścig z alei serwisowej, startując w bolidzie zastępczym. Niestety dla niego, było to nielegalne, bowiem zmienił on bolid już podczas okresu zielonej flagi i trwania okrążenia formującego. Z tego powodu na 27. okrążeniu stewardzi wywiesili czarne flagi. W międzyczasie Prost zdołał nadrobić wiele pozycji, będąc już w czołowej dziesiątce. Jednak nawet bez kary zdałoby się to na nic – silnik w jego zastępczym samochodzie wybuchł zaraz po otrzymaniu dyskwalifikacji.
Czarna flaga w F1. Ayrton Senna – GP Brazylii 1988
Także Ayrton Senna ma na swoim koncie czarną flagę. I także tutaj nie można mówić o winie mistrza świata. Senna w swoim domowym wyścigu zdobył pole position, ale jego bolid odmówił posłuszeństwa przed okrążeniem formującym. Brazylijczyk musiał więc zmienić bolid i wystartował do Grand Prix w zastępczym aucie, z alei serwisowej. To oczywiście oznaczało, podobnie jak w poprzednim przypadku, dyskwalifikację za zmianę bolidu już podczas trwania wyścigu. Senna do tego czasu zdążył się popisać świetną jazdą, awansując na drugie miejsce. Jednak na 31. okrążeniu mistrz świata ujrzał czarną flagę i zakończył swój udział w Grand Prix. Co gorsze, to jego zespołowy partner, Alain Prost, wygrał wyścig na ojczystej ziemi Senny. Jednak na szczęście dla Brazylijczyka ostatecznie nie miało to aż takiego znaczenia i udało mu się w 1988 roku zdobyć tytuł mistrza świata.

Fot. Retro Grand Prix Pics / Twitter
Nigel Mansell – GP Portugalii 1989
Bardzo kontrowersyjny przypadek, który miał konsekwencje nie tylko dla Nigela Mansella, ale i walki o tytuł w 1989 roku, w której Brytyjczyk nie uczestniczył. Co więc się stało? Mansell w Portugalii, podczas czwartej od końca rundy sezonu, walczył o zwycięstwo z Ayrtonem Senną. Wszystko posypało się, gdy kierowca Ferrari zjechał po zmianę opon. Nie trafił on bowiem do swoich mechaników i zamiast poczekać, aż ci wepchną go na stanowisko serwisowe, zaczął cofać. Takie zachowanie w alei serwisowej jest surowo zabronione, więc chwilę później mistrz świata z 1992 roku ujrzał czarną flagę. Jednak zamiast grzecznie wycofać się z wyścigu, Mansell nie przyjął kary do wiadomości. Na 48. okrążeniu, gdy porządkowi machali czarną flagą do kierowcy Ferrari, ten zaatakował Ayrtona Sennę. To zakończyło się kolizją, która wyrzuciła obu kierowców z wyścigu. Miało to dalekosiężny wpływ na losy sezonu, bowiem Brazylijczyk stracił cenne punkty na rzecz Prosta i ostatecznie przegrał mistrzowski tytuł.
Nigel Mansell, Pit-stop y bandera negra. GP portugal 1989.@LegenF1 @FormulaOneWorld #F1 pic.twitter.com/M2lRB3QTp8
— Legendary F1 🏁 (@LegendarysF1) October 17, 2017
Czarna flaga w F1. Nigel Mansell – GP Portugalii 1991
Jak widać, dla Mansella GP Portugalii bywało bardzo pechowe. Także i w wyścigu na Estoril w 1991 roku wszystko wydarzyło się w alei serwisowej. Brytyjczyk prowadził w wyścigu, aż na 29. okrążeniu zjechał do pit stopu, podczas którego w zespole Williamsa doszło do nieporozumienia i mechanicy wypuścili kierowcę z niedokręconym prawym tylnym kołem. Opona szybko odjechała, uderzając kilka osób w alei – na szczęście nikomu nic się nie stało. Brytyjczyk zatrzymał się, a wtedy ponownie nawalili mechanicy, którzy postanowili przykręcić koło poza swoim stanowiskiem serwisowym. Kierowca Williamsa po incydencie spadł na dalekie, 17. miejsce. Zdążył potem nadrobić 11 pozycji, awansując do punktowej szóstki. Na 51. okrążeniu przygoda się skończyła; samochód z numerem 5 został ukarany czarną flagą. Na szczęście dla reszty stawki, tym razem Mansell nie postanowił jechać dalej, a szybko wycofał się z wyścigu.

Fot. Legendary F1 / Twitter
Michael Schumacher – GP Wielkiej Brytanii 1994
Czarna flaga dla Schumacher i towarzyszące jej okoliczności były jeszcze bardziej kontrowersyjne, niż w przypadku Mansella 5 lat wcześniej. Wszystko wydarzyło się na Silverstone, w szalonym dla F1 roku 1994. W Wielkiej Brytanii Damon Hill okazał się szybszy od Niemca w kwalifikacjach, pokonując go o zaledwie 3 tysięczne sekundy. Następnego dnia, Schumacher w czasie okrążenia formującego popełnił amatorsko głupi błąd, wyprzedzając dwa razy zdobywcę pole position. Za to przewinienie został ukarany przez sędziów karą stop&go. Niemiec zignorował ją jednak, a na 22. okrążeniu ujrzał czarną flagę za nieodbycie kary. Jednak także tej informacji Schumacher nie przyjął do wiadomości. 7-krotny mistrz świata dojechał do mety wyścigu i nawet stanął na podium; zajął drugie miejsce.
Później odbyło się jednak dochodzenie w tej sprawie, które kosztowało Benettona i Schumachera naprawdę sporo. Zespół otrzymał grzywną w wysokości 500 tysięcy dolarów, a niemiecki kierowca został zdyskwalifikowany z GP Wielkiej Brytanii oraz wykluczony z dwóch następnych wyścigów.
Czarna flaga w F1. Jarno Trulli – GP Austrii 2001
Pierwsza czarna flaga w F1 w XXI wieku. Jarno Trulli pojechał bardzo dobre kwalifikacje na A1 Ringu i zajął 5. miejsce na polach startowych. Niestety jego Jordan nie chciał współpracować w wyścigu i Włoch nie był w stanie ruszyć z pola, podobnie jak trzech innych kierowców. Mechanicy natychmiast ściągnęli bolid z toru do alei serwisowej. Tam udało się go ponownie uruchomić i Trulli wyjechał z boksu, wracając do wyścigu. Kłopot w tym, że Włoch wyjechał na tor, gdy w alei paliło się czerwone światło. To nie umknęło kontroli wyścigu. Na 14. okrążeniu, gdy kierowca Jordana nadrabiał już powoli stracone pozycje, wywieszona została czarna flaga.
2001 AUSTRIA
The start sees four cars stall on the grid with launch control issues- Mika Hakkinen (McLaren), Nick Heidfeld (Sauber), Jarno Trulli (Jordan) & Heinz-Harald Frentzen (Jordan) at A1-Ring #F1 pic.twitter.com/U2iOQZnSxW
— Motorsports in the 2000s (@CrystalRacing) May 14, 2021
Juan Pablo Montoya – GP USA 2004 i GP Kanady 2005
Charakterny Kolumbijczyk jest jednym z kierowców, którzy czarne flagi ujrzeli więcej niż raz. Za pierwszym razem nie była to absolutnie jego wina. Na torze w Indianapolis w 2004 zakwalifikował się piąty, ale jego samochód nie ruszył na okrążenie formujące. Montoya przesiadł się do bolidu zastępczego, co jest zabronione po starcie okrążenia formującego. Kierowca Williamsa pojechał, nieświadomy tego, że zostanie zdyskwalifikowany. Pojechał genialny wyścig, przebijając się na pozycję na podium. Dopiero na 57. okrążeniu sędziowie wywiesili czarną flagę, a sfrustrowany Montoya musiał zakończyć udział w Grand Prix.
Sędziom nie tak długo zajęło zdyskwalifikowanie Kolumbijczyka niecały rok później. Wtedy już kierowca McLarena sam był sobie winien. Podczas neutralizacji wyjechał z alei serwisowej przy czerwonym świetle. Także tym razem stracił prawdopodobne podium – w momencie dyskwalifikacji jechał na drugim miejscu.
Felipe Massa i Giancarlo Fisichella – GP Kanady 2007
Jedyna w historii podwójna czarna flaga i zarazem ostatni przypadek dyskwalifikacji w czasie wyścigu Formuły 1. Grand Prix Kanady 2007 zostało zapamiętane jako pierwsze zwycięstwo Lewisa Hamiltona, a polscy fani przede wszystkim kojarzą te zmagania z poważnym wypadkiem Roberta Kubicy. Jednak nie należy zapominać o Felipe Massie i Giancarlo Fisichelli. Po kraksie Adriana Sutila, przez który na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, obydwaj zjechali do alei serwisowej od razu, gdy ta została otwarta.
Jednak zarówno jeden, jak i drugi, nie zauważył czerwonego światła, tłumacząc się liczbą aut w boksach i walką z rywalami o pozycje przy wyjeździe na tor. Takie wymówki nic nie zmieniły jednak w ich sytuacji. Kierowcy zostali zdyskwalifikowani na 51. okrążeniu i musieli schować się do boksów. Od tamtej pory żaden kierowca nie zasłużył sobie na najostrzejszą z kar w trakcie wyścigu.