Connect with us

Czego szukasz?

F2

GP2 Baku 2016: Szalony debiut na ulicznym torze

Nowe tory w kalendarzu serii zawsze stanowią wyzwanie dla kierowców i zespołów. Jest ono jeszcze większe, gdy mamy do czynienia z zupełnie nowo powstałym obiektem, na którym nikt się jeszcze nie ścigał. Właśnie taką sytuację napotkali kierowcy GP2 przed trzecią rundą sezonu. Mowa GP Europy na ulicach Baku. Obawy były spore, bowiem 22. młodych kierowców wyjeżdżających na szybki, trudny technicznie tor, w dodatku otoczony z każdej strony bandami… mogło się to skończyć tylko jednym. Absolutnym chaosem. Tak też się skończyło, a debiutancki weekend GP2 w Baku przeszedł do historii jako jeden z najbardziej szalonych w historii motorsportu. Co dokładnie działo się w Azerbejdżanie? Odpowiadamy.

Fot. Formula One Limited

GP2 Baku 2016. Trening

Wszelkie obawy przed weekendem GP2 w Baku w 2016 roku podtrzymała sesja treningowa. Chociaż i tak było lepiej, niż się spodziewano. Obyło się bez czerwonej flagi, choć żółte flagi były wywieszane tak naprawdę co chwilę. Do tego trzy razy została uruchomiona procedura wirtualnej neutralizacji. Wszystko co złe, działo się w zakręcie numer 15. Podchwytliwy lewy zakręt, poprzedzony szybkim prawym łukiem sprawia kierowcom problemy do dziś. Tam właśnie na pobocze wypadali Jordan King, Rafaelle Marciello oraz Gustav Malja. Za pierwszym razem doszło zresztą do dosyć niebezpiecznej sytuacji, bowiem King po wyjeździe za tor, musiał omijać postawionego niebezpiecznie blisko toru vana. Na szczęście Brytyjczyk miał wszystko pod kontrolą, a pojazd szybko zniknął z pobocza, ale mogło to się skończyć naprawdę bardzo źle. Z najlepszym czasem sesję zakończył Norman Nato, który nad czwartym Gaslym miał ponad sekundę przewagi. Różnice były bardzo duże, a ostatni Daniel De Jong miał ponad 6 sekund gorszy czas od zwycięzcy.

Początek cyrku na kółkach

Sesja kwalifikacyjna F2 (dawnej GP2) zazwyczaj odbywa się w piątek po drugiej sesji treningowej F1. Nie inaczej było w Azerbejdżanie, ale z rozegraniem czasówki były pewne problemy. Pojawiły się bowiem wątpliwości co do stanu krawężników na torze, a sam Charlie Whiting musiał zrobić ich inspekcję, by wszystko było tak jak należy. Przełożona sesja kwalifikacyjna przyniosła pierwszą czerwoną flagę w ten weekend. Wszystko za sprawą Philo Armanda, którego można nazwać poprzednikiem „Lorda” Mahaveera. Po 10 minutach sesji doszło do bliźniaczo podobnej sytuacji, do tej, którą rozsławił się holenderski kierowca. Armand oraz Daniel de Jong, wylecieli z toru na pobocze trzeciego zakrętu. I o ile temu drugiemu udało się wydostać z ciasnej drogi ewakuacyjnej, tak Indonezyjczyk został tam, wywołując czerwoną flagę. Potem udało się przejechać kierowcom czasówkę bez większych kłopotów. Najszybszy okazał się Antonio Giovinazzi, który zdobył swoje pierwsze pole position w GP2.

ZOBACZ TAKŻE
Philo Paz Armand, czyli poprzednik "Lorda" Mahaveera Raghunathana

Trzęsienie ziemi

Wydawało się, że poza pojedynczymi incydentami, kierowcy dobrze radzą sobie z nowym torem. Wszystko zweryfikował jednak już pierwszy zakręt wyścigu głównego. Pięciu kierowców, tak, aż pięciu kierowców skończyło zawody po jednym zakręcie. Najpierw Pierre Gasly zderzył się z Normanem Nato, obracając go, a w tył samochodu obecnego kierowcy Alpine wjechał Sergio Canamasas. W osobnym incydencie po zewnętrznej stronie toru wypadli Lynn, Kirchofer i Latifi. Ta trójka próbowała uniknąć incydentu, ale pogorszyli sprawę. Kirchhofer wjechał w Lynna, a Latifi nie mógł się przez to zmieścić w zakręt i pozostał na poboczu. Także Canamasas i Gasly musieli wycofać się z wyścigu. Wściekły Francuz przez radio powiedział tylko niecenzuralne słowo i krzyknął nazwisko Hiszpana. W całym zamieszaniu można zapomnieć o czołówce, a tam prowadzenie stracił Giovinazzi. Po fatalnym starcie Włoch spadł na piąte miejsce, a na pierwszą pozycję przesunął się Matsushita. Przez ogromne zamieszanie, na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

GP2 Baku 2016

Fot. Formula One Limited / Rozbite bolidy po pierwszym zakręcie wyścigu głównego

Napięcie tylko rosło

Od razu po restarcie Matsushita musiał bronić pozycji przed Marciello. Kierowcy kilka razy wymienili się pozycjami, a przed kolejną neutralizacją to Włoch był z przodu. Ta przyszła na szóstym okrążeniu, a rozbił się, po raz kolejny w ten weekend, Philo Armand. Gdy na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, większość kierowców zjechała do alei serwisowej po nowe opony. Potem doszło do kolejnego nieporozumienia, gdy samochód bezpieczeństwa zjechał do boksu w ostatniej chwili, a nawet flagowi nie wiedzieli, czy dalej trwa neutralizacja czy nie. Informacja o wznowieniu ścigania pojawiła się tuż przed wjazdem do alei serwisowej, co wywołało spore zamieszanie. Na prowadzenie wysunął się Marciello, wyprzedzając rywali, którzy nie odbyli jeszcze obowiązkowego pit stopu. Na kolejną neutrliazacje nie trzeba było długo czekać. Tym razem odpadli Arhtur Pic i Artem Markelov, a w wyścigu po 8. okrążeniu zostało zaledwie czternastu kierowców.

Jeszcze więcej wypadków

Na ośmiu bolidach poza wyścigiem się nie skończyło. Kolejny restart wyścigu przebiegł bez incydentów, nie oznaczało to jednak braku emocji. Matsushita spadł na piąte miejsce, po tym jak został wypchnięty z toru przez Jeffriego, a obu wyprzedził Rowland, przesuwając się na chwilę na P2. To szybko zabrał mu Giovinazzi, który kilka okrążeń później wrócił na prowadzenie, wyprzedzając na 18. kółku Marciello. Po tych kilku okrążeniach względnego spokoju (względnego, ponieważ po drodze na pobocze wypadł Jeffri), na 19. okrążeniu znowu zaczęło się dziać. Wszystko za sprawą kierowców Racing Engineering. Norman Nato i Jordan King zderzyli się, przez co ten pierwszy uszkodził sobie zawieszenie i odpadł z wyścigu. Francuz po kraksie z pierwszego okrążenia wracał na punktowane pozycje, ale bardzo agresywnie zaatakował kolegę z ekipy w trzecim zakręcie, gdzie nie spodziewający się tego King wepchnął go w bandę po wewnętrznej stronie toru. To wywołało kolejny, ostatni już w tym wyścigu samochód bezpieczeństwa.

GP2 Baku 2016. Koniec wyścigu głównego

Dla Jordana Kinga nie był to koniec przygód. Brytyjczyk najpierw dwukrotnie zwiedzał pobocze, a zaraz później ponownie uczestniczył w kolizji. Tym został wepchnięty w bandę na wyjściu z 6. zakrętu przez Jimmy’ego Erikssona, przez co obydwaj nie dojechali do mety wyścigu. Sporo działo się też z przodu, gdzie Giovinazzi zblokował koła od razu po restarcie, przez co musiał agresywnie bronić prowadzenia przed Marciello. W drugim zakręcie wmieszali się w to wszystko Rowland i Sirotkin, którzy ledwo uniknęli wjechania w któregoś z rywali z przodu. Festiwal spektakularnej walki trwał też niżej, a tam z toru w pierwszym zakręcie wyleciał Malja. Co zakręt któryś kierowca blokował koła, ale na szczęście poza jedną kolizją obyło się bez incydentów. Do mety pierwszy dojechał Antonio Giovinazzi. Na ostatniej prostej na drugą pozycję przesunął się Sirotkin, wyprzedzając Marciello. Flagę w szachownicę zobaczyło zaledwie dziesięciu kierowców, więc wystarczyło dojechać do mety, aby zdobyć jakiekolwiek punkty.

Giovinazzi zwycięstwo wyścig główny GP2 Baku 2016

Fot. Prema Racing / Twitter

Powtórka z rozrywki, czyli wyścig sprinterski

Do niedzielnego sprintu z pierwszego rzędu ruszali Daniel de Jong i Sean Gelael. Już po pierwszym zakręcie prowadzenie objął jednak trzeci na polach Matsushita, który popisał się genialnym startem. Tym razem zaczęło się zdecydowanie spokojniej, a kierowcy jechali bez żadnych wypadków, aż do ósmego okrążenia. Wtedy, podobnie jak w wyścigu głównym, zderzyli się Jimmy Eriksson i Jordan King. Szwed odpadł z wyścigu natychmiastowo, wywołując pierwszą neutralizację tego dnia. Matsushita popełnił błąd na restarcie i musiał zahamować na środku prostej, aby nie wyprzedzić samochodu bezpieczeństwa. To wykorzystał Daniel de Jong, który objął prowadzenie… żeby na przestrzeni kilku metrów je stracić. Na hamowaniu do pierwszego zakrętu wielu kierowców zblokowała koła, w tym Holender, który wypadł na pobocze pierwszego zakrętu. Na pierwsze miejsce wrócił Matsushita, a już chwilę później na tor, ponownie musiał wyjechać Bernd Maylander. Wszystko za sprawą Philo Armanda, który znów zakończył udział w zawodach kraksą.

GP2 Baku 2016, czyli jak nie restartować wyścigów

Kolejne wznowienia wyścigów = kolejne problemy. Tym razem Matsushita długo wstrzymywał wznowienie wyścigu, a kierowcy za nim nie do końca wiedzieli, czy można już się ścigać. To oczywiście spowodowało potężne zamieszanie. Gustav Malja uderzył w Mitcha Evansa, a stracone przez niego skrzydło wpadło pod koła Canamasasa, któremu także oderwała się przednia część bolidu. Zamieszania było jeszcze więcej, gdy Malja uderzył w Rowlanda w pierwszym zakręcie, a uciekający przed kolizją Gelael wpadł w bandy, gdzie zakończył swój wyścig. Oczywiście wywołało to kolejną neutralizację. Restart znów zakończył się niepowodzeniem. Matsushita tym razem zrobił wszystko dobrze, ale agresywnie zaatakował go Marciello. Japończyk nie spodziewał się tego, skręcił w zakręt i uderzył w tył Włocha, wyrzucając się z rywalizacji. To wszystko w pit stopie „świętowali” Evans, Gelael i Majla, którzy właśnie przez niezdecydowanie Matsushity byli poza wyścigiem. Japończyk za incydent z pierwszego restartu został zresztą srogo ukarany – nie mógł wystartować w następny weekend.

Fot. Red Bull Content Pool / Pierre Gasly objął prowadzenie w sprincie po starcie z 18. pola

ZOBACZ TAKŻE
Gustav Malja - niespełniona nadzieja Szwedów na kolejnego kierowcę F1

Walka o wygraną do samego końca

Po kolizji tym razem nie było potrzeby neutralizacji. Tymczasem na prowadzeniu znalazł się Pierre Gasly, który startował z 18. pola startowego. Tuż za nim znalazł się zwycięzca pierwszego wyścigu – Antonio Giovinazzi. Problemy sprawiał mu jednak system DRS… a dokładniej jego brak, przez co miał większe problemy z wyprzedzeniem. Wszystko miało swój finał na ostatnim okrążeniu. Gdy Gasly popełnił błąd w pierwszym zakręcie, a drugi kierowca Premy minął go i wygrał wyścig. Giovinazzi wygrał tym samhm obydwa wyścigi podczas szalonego weekendu GP2 2016 w Baku. To osiągnięcie w przedsionku zostało powtórzone dopiero w 2021 roku, gdy do rozegrania były trzy wyścigi. 

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama