Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

GP Road America IndyCar: Kolejna wygrana Palou. Katastrofa Herty

Ściganie na torze Road America zawsze dostarcza nam sporo rozrywki, szczególnie w serii IndyCar. Nie inaczej było tym razem. Sporo działo się na torze w wyścigu, ale nawet i w treningach. Bohaterami tych zawodów byli Alex Palou, Colton Herta, ale i Will Power oraz… szambiarka.

Palou przed Newgardenem i O'Wardem
Fot. Chip Ganassi Racing

Alex Palou wyczekał i znów zdominował

Hiszpan zdecydowanie jest w gazie i aż trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałaby punktacja, gdyby mistrz sprzed dwóch lat wygrał Indianapolis 500. Większość wyścigu upłynęła mu na podążaniu za Coltonem Hertą. Dodatkowo po drodze musiał on wielokrotnie spoglądać za siebie. Tam bowiem toczyły się boje McLareny, Lundgaard, lub też zawodnicy Team Penske czy też partnerzy zespołowi Palou z CGR. Sporo działo się właśnie w dalszej części pierwszej dziesiątki. Tam na przestrzeni wyścigu co chwilę dochodziło do pojedynków, szczególnie między piątym a ósmym zakrętem. Przy czym, większość z nich kończyła się chwilową wycieczką jednego z rywali poza tor.

Ciężka praca zespołu Chip Ganassi Racing wynagrodzona

W takiej sytuacji Alex Palou musiał wykazać się nie lada mocną psychiką, by nie pozwolić sobie na błąd. Równie duża presja ciążyła na strategach Chip Ganassi Racing, którzy musieli umiejętnie dobierać strategię zjazdów oraz użycia systemu Push to Pass przez swojego kierowcę. Wszystko to zaowocowało mocną jazdą po drugą lokatę aż do czterdziestego szóstego okrązenia z pięćdziesięciu pięciu zaplanowanych. Bowiem to wtedy tempo zaczął tracić Colton Herta. Kierowca Andretti Autosport nagle zaczął tracić tempo i wówczas to Palou przejął prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Mistrz IndyCar sprzed dwóch od czasu GP Indianapolis idzie po drugi tytuł mistrzowski jak burza!

Niedzielna wygrana jest o tyle słodsza, że jego udział w kwalifikacjach stał pod znakiem zapytania po wypadku w treningu. Jednak dzięki wytężonej pracy jego zespołu, Hiszpan wygrał GP Road America drugi rok z rzędu. Zaś Chip Ganassi Racing odnotowało 250. wygraną w swojej historii.

 

 

Trzeba jeszcze wspomnieć, że świetnie z końca stawki przebił się dziś Scott Dixon. Nowozelandczyk po trudnych kwalifikacjach musiał dziś nadrabiać i zamieszania, jakie wywołali dziś Rosenqvist, Grosjean, Harvey czy Armstrong, zdecydowanie mu ułatwiły pracę. Czwarte miejsce to dobra nagroda dla niego po takim weekendzie! Szósty po kilku potyczkach finiszował dziś Marcus Ericsson. Natomiast potencjalny finisz w czołowej siódemce zaprzepaścił Marcus Armstrong. Czwarty kierowca CGR dobrze radził sobie w pierwszej połowie zawodów. Nowozelandczyk dzielnie stawiał czoła Veekay-owi, Newgardenowi czy Lundgaardowi. Niestety cała praca poszła na marne w drugiej połowie wyścigu. Nie pomógł także błąd na ostatnim okrążeniu.

ZOBACZ TAKŻE
Co trapi IndyCar? | Felieton

Colton Herta znów pechowy, choć zabrakło niewiele

Wyścig Kalifornijczyka można podzielić na dwie części. Pierwszą z nich, do 46 okrążenia miał on absolutnie pod kontrolą i żadne neutralizacje nie były w stanie mu wytrącić „wirtualnego prowadzenia”, nawet, gdy kierowca Andretti Autosport był w alei serwisowej.

Wszystko jednak legło w gruzach po wspomnianym „kółku”, gdy Herta zdecydowanie stracił tempo. Powodem było tutaj paliwo, które Colton oszczędzał przez cały wyścig, ale niestety okazało się, że wcześniejsze oszczędzanie było niewystarczające. Najpierw minął go Alex Palou, potem Newgarden, a następnie Pato O’Ward i Scott Dixon. Ostatecznie skończyło się na piątej lokacie przed Marcusem Ericssonem. Mogło być zwycięstwo, a zamiast tego jest gorycz porażki. Taki wynik to ostatnia rzecz, jakiej Herta potrzebował.

Jeśli mowa o zespole Andretti Autosport to na pochwalę zasłużył dziś rezultat, jaki wywalczył Kyle Kirkwood. Dziewiąta lokata po dwóch wylotach poza tor, z czego jeden z nich po błędzie kierowcy. Do tego tegoroczny zwycięzca GP Long Beach stracił sporo czasu w alei serwisowej, w której przyblokował go Lundgaard. Amerykanin ma za sobą niezliczoną ilość przygód zakończoną finiszem w czołowej dziesiątce. Wobec tego trzeba przyznać, że jego zespół dał mu dziś na prawdę bardzo mocny samochód.

Kto jeszcze zasłużył na wyróżnienie?

Josef Newgarden za niezliczoną ilość pojedynków w sekcji od piątego do ósmego zakrętu zapracował dziś na miano kierowcy dnia i to w pozytywnym sensie. Sporo walki na granicy z kierowcami McLarena i innych ekip, a to wszystko zwieńczone drugą lokatą. Równie agresywny, ale w nieco gorszym tego słowa znaczeniu był dziś też Rinus Veekay. Holender też się pojedynkował, ale w jego przypadku kilku zawodników może być niezadowolonych z tego, jak on z nimi walczył. Jednym z takich kierowców może być Felix Rosenqvist, któremu zasadniczo zniszczył wyścig.

 


 

Trzeci był dziś Pato O’Ward, który nadal walczy o pierwszą wygraną w tym sezonie. Jak na razie wygląda, że ta nie jest mu pisana. Jednak biorąc pod uwagę fatalne dwa poprzednie wyścigi to to trzecie miejsce jest dla niego prawie, jak wygrana.

Negatywnie na kartach historii tego weekendu zapisał się też Romain Grosjean. Hat trick w postaci wylotu poza tor w kwalifikacjach, niedzielnej rozgrzewce i wyścigu to nie jest coś, co Francuz chętnie wpisze w CV. Lamborghini może mieć zastrzeżenia co do tego, czy zatrudnienie go oraz Kwiata do programu w klasie Hypercar w FIA WEC było dobrym pomysłem.

ZOBACZ TAKŻE
Deltawing i jego historia. IndyCar w 24h Le Mans

Will Power absolutnie rozsierdzony!

Na sam koniec należy wyróżnić bardzo trudny weekend, jaki ma za sobą Will Power. Australijczyk już w treningach napotkał na kłopoty, gdy wypadek z nim spowodował Scott Dixon. Ta zakończyła się nawet drobną przepychanką między panami, którą szybko przerwali sędziowie porządkowi.

 


 

Potem w kwalifikacjach z toru wywiózł go Romain Grosjean, ale tym razem obyło się bez lądowania w barierkach oraz wymianie ciosów. Nie mniej jednak Power powiedział, że ma ochotę przyłożyć Francuzowi.

Jakby tego było mało to nasz bohater nie omieszkał też skrytykować poziomu organizacji oraz bezpieczeństwa na torze, co nie spodobało się dyrektorowi toru Road America, a więc Michaelowi Kertscherowi. Ten polecił pracownikom toru zaparkowanie jednej z szambiarek obok kampera, którym przyjechał Will Power zostawiając kluczyki w środku. Podobno kierowca Team Penske podłapał „prank” i przeparkował owy pojazd obok kampera Scotta Dixona.

W samym wyścigu dwukrotny mistrz IndyCar momentami mógł walczyć o czołową piątkę, ale dziś było to niemożliwe i skończyło się na trzynastym miejscu.

Co dalej?

Znów czekają nas dwa tygodnie czekania na kolejny wyścig IndyCar. Mistrzostwa przeniosą się do Ohio, gdzie zobaczymy zawodników w akcji na torze drogowym w Mid-Ohio. Natomiast w tym tygodniu w USA motorsport stanie pod znakiem dwóch imprez. Pierwszą z nich będzie 6h of The Glen na Watkins Glen w IMSA SportsCar Championship. Tam w niedzielę 24 czerwca po godzinie 17:00 czasu polskiego wystartuje rywalizacja w klasach GTP, LMP2, LMP3, GTD Proni GTD. Zaś tego samego dnia na torze Nashville Superspeedway pojedzie NASCAR Cup Series.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2023. Miejsca, rodzaje torów i daty

Wyniki GP Road America 2023 w IndyCar

Palou wygrał GP Road America drugi rok z rzędu

Fot. IndyCar

\
Reklama