Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Austrii: Verstappen królem Red Bull Ringu | Analiza

Max Verstappen jest w wielkim gazie. Holender po raz siódmy w tym roku zwyciężył zawody F1. W Austrii ponadto wywalczył komplet punktów. Za jego plecami do mety dojechali Charles Leclerc i Sergio Perez, który w dobrym stylu odrabiał straty z kwalifikacji. W środku stawki działo się wiele, a Red Bull Ring podobnie jak w poprzednich latach sprawił zawodnikom problemy pod względem łamania limitów toru.

GP Austrii 2023 podium
Fot. Red Bull Content Pool

Max Verstappen śrubuje statystyki

Co tu dużo mówić. Holender jest aktualnie ponad wszystkimi kierowcami w stawce. 2-krotny mistrz świata zdominował tegoroczne GP Austrii. Reprezentant Red Bulla po starcie odparł ataki ze strony Charlesa Leclerca, a następnie odjechał w siną dal. Jedynym momentem, w którym Verstappen nie prowadził miał miejsce po 1. turze pit-stopów, która odbyła się w warunkach wirtualnej neutralizacji. Kierowca z kraju ze stolicą w Amsterdamie bowiem nie skorzystał z okazji i na wymianę opon zjechał kilka okrążeń po swoich rywalach. Z tego powodu na chwilę przed nim znalazł się Charles Leclerc. Monakijczyk jednakże długo nie nacieszył się prowadzeniem, gdyż aktualny lider mistrzostw świata bardzo szybko odzyskał swoje miejsce. Dla Verstappena, który na koniec jeszcze wykręcił najszybszy czas okrążenia, jest to wygrana numer 42 w F1. W statystykach wyprzedził zatem pod tym względem Ayrtona Sennę, a jeszcze w tym sezonie ma on szansę na dogonienie Alaina Prosta i Sebastiana Vettela.

ZOBACZ TAKŻE
Max Verstappen - przyspieszona ścieżka mistrza | Droga do F1

Jak wyglądał wyścig reszty podiumowiczów?

Charles Leclerc w końcu może powiedzieć, że przejechał dobre zawody. Monakijczyk zaraz po starcie postraszył Verstappena, lecz na tym się skończyło. W początkowej fazie wyścigu lepszym tempem od niego dysponował Carlos Sainz. Zespół poprosił jednak Hiszpana, aby ten nie wyprzedzał swojego kolegi z zespołowego. Ten posłuchał komunikatu i tym samym Leclerc cały czas jechał na drugiej pozycji. Na moment nawet prowadził, lecz miało to związek tylko i wyłącznie z odmienną strategią Red Bulla. Po tym jak Verstappen wrócił na pozycję lidera to zawodnik z Monako dojechał do mety spokojnie na 2. lokacie. Aż trudno w to uwierzyć, lecz jest to jego dopiero drugie podium w tym sezonie. Starszy brat Arthura po drodze miał wiele przygód, ale na Red Bull Ringu wszystko idealnie zagrało w obozie Ferrari.

ZOBACZ TAKŻE
Tor F1 w Austrii - Red Bull Ring. Wszystko, co powinniście wiedzieć - historia, cechy szczególne, charakterystyka, najciekawsze miejsca, bilety

Sergio Perez musiał zaś bardzo mocno się namęczyć, aby zminimalizować straty, które poniósł w kwalifikacjach z własnej winy. Podobnie jak w przypadku Verstappena, Meksykanin pozostał na torze po awarii w bolidzie Nico Hulkenberga. I to okazało się być dobrą decyzją. Drugi z kierowców Red Bulla dzięki temu zyskał kilka pozycji, a po swojej planowanej wizycie w boksie wyjechał w odpowiednim miejscu do pogoni. Choć w pewnym momencie na chwilę utknął za Russellem to po wyprzedzeniu Brytyjczyka wszystko już szło po jego myśli. Finalnie po kapitalnej walce z Carlosem Sainzem reprezentant Meksyku finiszował jako 3. Tym samym zmazał częściowo plamę, która pojawiła się po czasówce.

Największe zaskoczenia: Lando Norris i obaj kierowcy Williamsa

Stajnia z Woking w tym roku ma wiele problemów. Jednakże w ostatnich tygodniach pojawiło się dla nich światełko w tunelu. Przed GP Austrii McLaren wprowadził do swojego bolidu pakiet dużych poprawek. Te nie zawiodły. Lando Norris na dystansie całego wyścigu regularnie wykonywał kawał dobrej pracy. Brytyjczyk na dystansie zmagań poradził sobie z Lewisem Hamiltonem. Wicemistrz F2 z 2018 roku co prawda później stracił 4. miejsce na rzecz Pereza. Niemniej 5. lokata to najlepszy wynik w tym sezonie dla samego zainteresowanego, jak i zespołu. W dodatku Norris uległ tylko kierowcom Ferrari i Red Bulla, którzy nie mieli na siebie mocnych.

 

 

Wyróżnić można również zawodników Williamsa. Alexander Albon niemalże przez całe zawody znajdował się w punktach. Jednak kara za przekroczenie limitów toru skomplikowała jego sytuację. I choć Taj robił co w jego mocy to musiał zadowolić się 11. miejscem, gdyż po ostatniej turze zjazdów do mechaników uporał się z nim Lance Stroll. Logan Sargeant w końcu przejechał dobry wyścig. Amerykanin uplasował się 2 lokaty za swoim kolegą z zespołu. I to pomimo faktu, że również sam otrzymał karę za łamanie limitów toru. Niemniej takie zawody są mu bardzo potrzebne. Zwłaszcza, że w ostatnich tygodniach sporo mówi się o tym, że kandydatem do jazdy w zespole z Grove ma być Mick Schumacher. 

Ferrari zabrało podium Sainzowi?

Hiszpan miał szansę na finisz w czołowej 3. Kolega z zespołu Charlesa Leclerca na początku zawodów był drugim najszybszym kierowcą na torze – zaraz za Maxem Verstappenem. Jego ekipa powiedziała mu jednak, aby nie wyprzedzał Monakijczyka. Sainz zastosował się do polecenia. Zespół podłożył mu jednak kłody pod nogi podczas wirtualnej neutralizacji. Hiszpan nie chciał zjechać do mechaników na podwójny pit-stop, gdyż wiedział, że straci czas. Niemniej do tego manewru doszło i… stracił on czas. Po wszystkim syn słynnego Carlosa Sainza Seniora powiedział przez radio, że powinien zostać to jedno okrążenie dłużej, bo przez inną dezycję powstały straty.

Kierowca używający numeru 55 spadł za Hamiltona i Norrisa. Choć ich wyprzedził to dostał karę za zbyt częste wyjazdy poza tor. Przez to rodak Fernando Alonso przy kolejnym postoju stracił trochę czasu, a następnie znalazł się tuż przed Sergio Perezem. Choć Sainz robił co mógł to Meksykanin w końcu wyprzedził się, a przecież kolega z ekipy Leclerca znakomicie się bronił. Można tylko gdybać co by było gdyby. Podwójny pit-stop pod względem zespołu bardziej przeszkodził niż pomógł, a ponadto przez tą sytuację podopieczny Ferrari musiał naciskać, co przełożyło się na wyjazdy poza tor. Przez to stajnia z Maranello może mieć pewien niedosyt, bo inne rozwiązanie sytuacji z okolic 15. okrążenia sprawiłoby, że Włosi mieliby podwójne podium.

Jedyna „normalna” neutralizacja miała miejsce po starcie

GP Austrii 2023 rozpoczęło się od kilku z powodu błahych zdarzeń w drugiej połowie stawki. Na 1. zakręcie Yuki Tsunoda zahaczył o bolid Estebana Ocona. W bolidzie Japończyka w wyniku tego zdarzenia doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła. II wicemistrz F2 z 2020 roku przez utratę docisku wypadł z toru w „czwórce”. Zdołał jednak powrócić do rywalizacji. Przez leżące części na torze mieliśmy chwilową neutralizację. W jej trakcie wspomniany Tsunoda oraz Magnussen zjechali na wymianę opon. Jakiś czas później mieliśmy do czynienia z wirtualną neutralizacją, gdyż Nico Hulkenberg stanął na poboczu w 3. zakręcie ze względu na awarię swojego bolidu. Były to jedyne momenty, w których płynność wyścigu została zaburzona.

Festiwal kar

Co roku obiekt Red Bull Ring jest świadkiem wielu kar za m.in. złamanie limitów toru. W seriach juniorskich podczas tego weekendu do tego typu sytuacji dochodziło bardzo często. Jednak sytuacje te zdarzały się również w F1. Za przekraczenie granic wytyczonej nitki kary otrzymali Lewis Hamilton, Pierre Gasly, Lando Norris, Yuki Tsunoda, Alexander Albon, Logan Sargeant, Kevin Magnussen i Carlos Sainz. Esteban Ocon został ukarany za to przez błąd swoich mechaników. Ci wypuścili go prosto pod koła Logana Sargeanta. W wyniku tej sytuacji Amerykanin musiał zwolnić chcąc wjechać na swoje stanowisko serwisowe musiał znacząco zwolnić. Nyck de Vries dołączył do tego grona, gdyż wypchnął z toru Kevina Magnussena.

Klasyfikacje generalne: Max Verstappen odskoczył rywalom

Jeszcze nie mamy przerwy wakacyjnej, a Holender ma wręcz ogromną przewagę w mistrzostwach. Dzięki swojej niesamowitej serii kierowca Red Bulla do tej pory uzbierał 229 punktów. Dla porównaniu drugi w mistrzostwach Sergio Perez na swoim koncie ma 148 „oczek”. Verstappen w tym roku nie ma żadnych wpadek i wręcz zmonopolizował wyścigi. Podium uzupełnia Fernando Alonso, który dzięki finiszowi na 6. lokacie ma przy swoim nazwisku w tabeli 129 punktów. Awans na 10. miejsce w mistrzostwach zanotował Norris, który ulokował się przed Pierrem Gaslym. 

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna kierowców F1 2023. Aktualne zestawienie

Wśród konstruktorów w wielkiej trójce nic się nie zmieniło. Mercedes jedynie odskoczył o 1 punkt Astinowi Martinowi. McLaren zaś, dzięki Norrisowi, umocnił się na 6. pozycji. Do GP Austrii stajnia z Woking na swoim koncie miała 17 „oczek”.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna konstruktorów F1 2023. Aktualne zestawienie

Następny przystanek: GP Wielkiej Brytanii

Już w kolejnym tygodniu tj. w dniach 7-9 lipca odbędzie się 10. runda tegorocznych mistrzostw świata F1. Areną zmagań będzie tor Silverstone, czyli kolebka F1. Rok temu swój pierwszy i jak na razie ostatni triumf w karierze odniósł Carlos Sainz. Zawody te zostały zapamiętane jednak głównie ze względu na poważny wypadek Guanyu Zhou na 1. okrążeniu. Chińczyk wyszedł jednak z niego bez szwanku. Tor w Wielkiej Brytanii charakteryzuje się ogromną degradacją opon. W poprzednich latach regularnie mieliśmy festiwal przebijanych opon. Swego rodzaju GP Wielkiej Brytanii jest pechowe dla Verstappena. Owszem odniósł na Silverstone triumf w sezonie 2020, ale nie były to zmagania w ramach GP Wielkiej Brytanii. Jak będzie teraz? Przekonamy się o tym już za kilka dni.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz F1 2023. Miejsca i daty wyścigów w nowym sezonie

Wyniki wyścigu o GP Kanady 2023

Wyniki GP Austrii 2023

Fot. FIA

\
Reklama