Connect with us

Czego szukasz?

IMSA SportsCar

Podium na Brickyard znacząco przybliża Inter Europol do tytułu mistrzowskiego IMSA

Pierwszy wyścig długodystansowy IMSA w Indianapolis dostarczył nam masę emocji. Mimo zaskakującego dubletu BMW, polskich kibiców najbardziej interesować będzie Inter Europol Competition oraz ich wielki krok w stronę mistrzostwa LMP2.

IEC podium Indianapolis 2024
Fot: Inter Europol Competition (Twitter)

Udany występ „Turbo Piekarzy”

Poprzednia sobota zostanie bardzo pozytywnie zapamiętana przez polskich fanów IMSA. Inter Europol Competion wywalczył wówczas historycznie, pierwsze, „biało-czerwone” pole position w tych mistrzostwach. Nick Boulle popisał się rewelacyjnym czasem okrążenia, które o aż 0.4 sekundy przebiło całą resztę stawki LMP2. Wynik ten wcale nie był przypadkowy – nawet trzecie najszybsze kółko Amerykanina wystarczyłoby na pierwszą pozycję.

Po tak udanych kwalifikacjach, ekipa #52 przystąpiła do wyścigu jako czysty faworyt. Wszyscy fani długiego dystansu wiedzą jednak jak chaotyczna potrafi być klasa LMP2 w zmaganiach IMSA. Tegoroczna edycja Battle On The Bricks wcale nie była wyjątkiem. 56 aut na tak ciasnej nitce jak Indy Road Course gwarantuje chaos, o czym przekonaliśmy się w 2023 roku. Jakby tego było mało, pogoda postanowiła jeszcze bardziej utrudnić życie kierowców.

ZOBACZ TAKŻE
IMSA: Porsche pokonało BMW i Cadillaca w Indianapolis | Analiza

Deszcz przybył punktualnie, co do minuty na start. Zamienił on wyścig samochodowy w walkę o przetrwanie. Szczególnie kierowcy LMP2 mieli problemy na mokrej nawierzchni, co udowodniły liczne incydenty ekip takich jak AF Corse, United Autosports #22 czy Era Motorsport. Nasi „piekarze” skutecznie unikali jednak problemów, utrzymując się w czołówce.

Lekka mżawka zamieniła się w istną ulewę pod koniec pierwszej godziny. Tak okropne warunki pogodowe wywołały aż 50-minutową neutralizację. Kiedy zielona flaga została wywieszona ponownie, tor wciąż był bardzo mokry. Nic zatem dziwnego, że Kuba Śmiechowski popełnił w tych okolicznościach błąd i obrócił się. Od tego momentu, TDS Racing przejęło kontrolę nad klasą LMP2. Inter Europol nadrobił straty po swoim incydencie, lecz Polacy nie mieli szans z tempem wyścigowym auta #11, zwłaszcza kiedy tor przeschnął na półmetku zmagań. Drugie miejsce wciąż jest jednak sporym powodem do radości.

Ostatni fragment drogi do mistrzostwa

Całe szczęście dla Inter Europolu, TDS zaliczyło kilka słabszych wyścigów w tym sezonie, które wykluczyły Francuzów z realnej walki o tytuł LMP2. Polski zespół pokonał w niedzielę swoich najbliższych rywali z tabeli punktowej i to jest najważniejsze. Dzięki temu, ekipa #52 powiększyła swoje prowadzenie z 27. do aż 98. oczek. 

ZOBACZ TAKŻE
Inter Europol z własną bazą w USA. Piekarze wrócą też do AsLMS

Do końca sezonu pozostała już zaledwie jedna runda – słynne Petit Le Mans na torze Road Atlanta. Co zatem musi zrobić Inter Europol, aby zgarnąć tytuł? Dosyć ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie przez skomplikowany system punktowy IMSA. Czysto teoretycznie, szanse na mistrzostwo dalej ma… czołowa dziewiątka klasyfikacji generalnej. Zakładając jednak, że Inter Europol przystąpi do kwalifikacji oraz wystartuje w wyścigu jako jedna z dziesięciu załóg LMP2, Polacy automatycznie wyeliminują aż szóstkę swoich przeciwników. To dlatego, że IMSA nagradza punktami nawet te zespoły, które kończą dwie główne sesje weekendu na ostatnich pozycjach.

Riley oraz Era Motorsport to jedyne ekipy realnie zagrażające tytułowi IEC. Obie z nich będą potrzebować wybitnego rezultatu w Atlancie. Ekipa #74 musi zdobyć co najmniej trzecie miejsce (zarówno w kwalifikacjach jak i wyścigu), aby pozostać w rywalizacji. W przypadku słabszej czasówki, tylko pierwsze dwie pozycje na mecie mogą nagrodzić ich tytułem. Załoga #18 znajduje się w jeszcze trudniejszej pozycji. Mistrzami LMP2 zostaną tylko i wyłącznie, jeżeli wygrają 10-godzinną rundę lub zdobędą pole position oraz drugie miejsce w wyścigu.

Mimo tak dobrych rezultatów rywali, Inter Europol wciąż byłby na zwycięskiej pozycji. Jeżeli zdobędą w piątek pole position, zaledwie szóste miejsce w wyścigu zagwarantuje im mistrzostwo, niezależnie od potencjalnych sukcesów Riley lub Ery. Słabe kwalifikacje również nie powinny być zmartwieniem dla „piekarzy”, gdyż P4 w każdym wypadku będzie im starczyć do tytułu. Pamiętajmy, nawet jeżeli Polaków spotka prawdziwy koszmar, bez Riley lub Ery na podium są oni z całą pewnością mistrzami. Inter Europol by PR1/Mathiasen Motorsport znajduje się na wymarzonej drodze do sukcesu.

Dramaturgia w klasie GTP

Battle On The Bricks okazało się prawdziwym thrillerem w czołowej kategorii. Początkowa faza wyścigu była nieustanną walką Cadillaca #01 z duetem fabrycznych Porsche. Kiedy zaczęło jednak mocniej padać, Romain Grosjean wyczarował istnie fenomenalny stint. Były kierowca F1 awansował na podium, a następnie złapał liderujące Porsche. Po raz pierwszy w historii Lamborghini SC63 objęło prowadzenie w jakimkolwiek wyścigu.

 

Ten historyczny moment zakończyła niestety kara przejazdu przez aleję serwisową. Gwoździem do trumny Lamborghini okazała się kolizja z Mustangiem #55, która doszczętnie zniszczyła ich zawieszenie. Mimo to, Włosi powinni być z siebie dumni po tym wyścigu, gdyż samochód SC63 LMDh jeszcze nigdy wcześniej nie prezentował takich osiągów, ani w WEC, ani w IMSA. 

Poza Lamborghini, okropny pech naszedł również Cadillaca. Ekipa #31 wycofała się w połowie wyścigu z awarią jednostki napędowej, a kilka godzin później w aucie #01 pękła opona. To wciąż nie był jednak koniec dramaturgii w klasie GTP. Porsche #7 ledwo dotoczyło się do mety przez problemy mechaniczne. Natomiast Acura #40 otrzymała karę przejazdu przez aleję serwisową, bez której stać ich było na podium.

ZOBACZ TAKŻE
Kuriozalna sytuacja. FBI rozpoczęło śledztwo w sprawie zespołu IndyCar

Chaos ten najlepiej wykorzystało BMW Team RLL. Zaledwie kilka dni po tym jak FBI wszczęło wobec ich zespołu śledztwo, Rahal wywalczył swój pierwszy dublet w czołowej klasie IMSA. Choć problemy rywali zdecydowanie pomogły, należy podkreślić, że tempo M Series V8 było absolutnie znakomite. W końcówce wyścigu Porsche #6 nie mogło dogonić duetu BMW, choć cała czołowa trójka znajdowała się na tej samej strategii.

Wspaniały dzień dla Porsche

Mimo, że nie udało im się wygrać, personel Porsche opuszcza Indianapolis z ogromnymi uśmiechami na twarzach. Podobnie jak Inter Europol, niemiecki producent jest już o krok od mistrzostwa IMSA. Koszmarny wyścig Cadillaca de facto zagwarantował Niemcom sukces we wszystkich trzech tabelach. Aby ekipa #01 zgarnęła tytuł kierowców lub zespołów, musi się ziścić wręcz absurdalny scenariusz: pole position i zwycięstwo CGR w połączeniu z ostatnim i przedostatnim miejscem dla Porsche #7 oraz #6 w obu sesjach. Puchar producentów dla Stuttgartu gwarantuje zaledwie udział w Petit Le Mans.

Absolutnie nie oznacza to jednak braku emocji w Atlancie. Różnica na czele tabeli między załogami #7 i #6 wynosi zaledwie czternaście punktów. Żadna inna klasyfikacja w tym sezonie IMSA nie jest aż tak wyrównana. Czeka nas przepiękne starcie dwóch ekip Porsche Penske Motorsport, które może okazać się bardzo wybuchowe i kontrowersyjne.  

ZOBACZ TAKŻE
Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 w WEC? Sebastian Vettel przetestuje Porsche 963

Jakby sukcesów im brakowało, Porsche zgarnęło też w Indianapolis obie kategorie GT. Wright Motorsports kompletnie zdominowało wyścig GTD, bez większej opozycji. AO Racing zaliczyło natomiast szalony weekend w GTD Pro. Ekipa #80 utraciła pole position za przewinienie techniczne, a mimo to wygrała wyścig po starcie z ostatniego miejsca. Ukochane przez fanów „Rexy” prowadzi dzięki temu w tabeli GTD Pro z solidną przewagą 99. punktów nad Heart of Racing #23. Przewaga Porsche w klasyfikacji producentów jest jeszcze większa. Stuttgart powinien za niedługo otrzymać przesyłkę z aż sześcioma pucharami IMSA.

Niemiecka flaga już teraz powiewa w kategorii GTD. Mercedes zapewnił sobie tytuł producentów w tej klasie na jedną rundę do końca sezonu. Z kolei, biorąc pod uwagę ich ogromne prowadzenie o wysokości 222. punktów, Winward Racing może być praktycznie pewne swojego sukcesu w tabelach zespołów i kierowców.

\
Reklama