Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

F2

Brazylijski szturm na F1. Czy juniorzy nawiążą do sukcesów rodaków?

Brazylia to naród z wielkimi tradycjami jeżeli chodzi o sporty motorowe. Jednak od kilku lat, w stawce Formuły 1 nie mieliśmy żadnego etatowego kierowcy z tego kraju. Na szczęście zdolna brazylijska młodzież coraz bardziej puka do królowej sportów motorowych.

Brazylijski Szturm F2
Fot. Formula 2 / Petecof, Drugovich i Samaia, czyli przedstawiciele zjawiska znanego jako "Brazylijski szturm"

Brazylijczycy mają motorsport we krwi

Brazylia to naród, który dał Formule 1 takich kierowców jak Emerson Fittipaldi, Ayrton Senna czy Nelson Piquet. Brazylijczycy mimo wielkich tradycji obecnie nie mają w stawce swojego kierowcy. Nie licząc Pietro Fittipaldiego, który zastąpił poparzonego Romaina Grosjeana, naród ten czeka od 2017 roku na swojego kierowcę. Na szczęście obecnie trwa prawdziwy brazylijski szturm i być może już za kilka lat, młodzi kierowcy z tego kraju zadomowią się na stałe w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Debiutant w Grand Prix Sakhiru. Kim jest Pietro Fittipaldi?

Brazylijski szturm w kierunku F1 trwa od kilku lat

Kierowcy z Kraju Kawy, w stawce serii takich jak GP2 (obecna: Formuła 2) startują od wielu sezonów. W przedsionku F1, chociażby Felipe Nasr spisywał się świetnie. Dzięki temu oraz pomocy sponsorów z Brazylii, w sezonie 2015 zadebiutował w F1 w barwach Saubera i już w debiucie zajął fenomenalną piątą pozycję. Niestety rok 2016, był jego ostatnim w królowej sportów motorowych. Wielu kibiców uważa, iż zawodnik ten mógł osiągnąć sporo więcej w królowej sportów motorowych. Nasr obecnie rywalizuje w wyścigach Endurance. Uznawany jest tam za zawodnika szybkiego, regularnego, mistrza w pojedynkach 1 vs 1, który trzyma równe i wysokie tempo, nie żyłując przy tym samochodu.

Kiedy on rywalizował na najwyższym szczeblu, jego rodacy próbowali pójść w jego ślady. W seriach takich jak Europejska Formuła 3, swoich sił próbowali Sergio Sette Camara, Pedro Piquet i Pietro Fittipaldi. Ten pierwszy był  nawet w akademii Red Bulla, lecz po 2016 roku Helmut Marko postanowił zakończyć współpracę. Rok później w GP3 swoich sił próbował Bruno Baptista. W 2018 roku głośno zrobiło się także o kolejnym Brazylijczyku. Mowa tu o Felipe Drugovichu. Zawodnik ten bowiem zdominował cały sezon w Euroformule Open. 

Dzięki temu dołączył do Pedro Piqueta w Formule 3. Zanim przejdziemy do dalszego wywodu nad zjawiskiem znanym jako „brazylijski szturm” zatrzymajmy się przy Sergio Sette Camarze.

Sergio Sette Camara był solidnym rzemieślnikiem w F2

Camara do Formuły 2 trafił w 2017 roku. Rok wcześniej na torze Silverstone dane mu było przetestować bolid Toro Rosso. Jednak jak już wspomniałem, Marko postanowił mu podziękować. Warto dodać, iż Brazylijczyk miał być brany pod uwagę jako jedna z opcji na sezon 2017. Ostatecznie w 2017 r. zatrudniła go ekipa MP Motorsport. Decyzja Red Bulla wyraźnie podcięła mu skrzydła. Jednak z czasem zaczął się odblokowywać i zdołał 2 razy stanąć na podium.

Dużo lepiej poszło mu w 2018 roku, po przenosinach do Carlina. Mimo absencji w Monako, po poważnej kraksie w treningu, na koniec sezonu zajął 6. miejsce. Jednak nie wygrał ani jednego wyścigu. Na sezon 2019 po raz kolejny zmienił zespół, tym razem na DAMS. Camara podczas tamtej kampanii zajął 4. miejsce, dwukrotnie wygrywając wyścig. Dodatkowo w ekipie McLarena pełnił rolę kierowcy testowego i rozwojowego. Fotela w królowej sportów motorowych jednakże nie dostał. Obecnie Brazylijczyk startuje w Formule E w barwach zespołu Dragon. 

„Halo Sergio, głupio wyszło”

W 2020 roku Helmut Marko nie mając alternatyw, był zmuszony poszukać kierowcę rezerwowego, do zespołu AlphaTauri oraz Red Bulla. Austriak postanowił skontaktować się z kilkoma „odrzutkami” z jego programu, by sprawdzić kto idealnie sprawdzi się w tej roli. Wybór padł na Camarę. Brazylijczyk zgodził się, lecz tak naprawdę nic on tam nie robił. Jednak dzięki ponownemu zatrudnieniu w Red Bullu, kierowca dostał szansę debiutu w Super Formule. 

Na torze Sportsland Sugo Camara zdołał wywalczyć pole position. Na starcie dał się jednak ograć Ryo Hirakawie. Kierowca z Kraju Kawy jechał jednak po pewne podium… przynajmniej do pewnego momentu. Tuż po wizycie w alei serwisowej Brazylijczyk zblokował koła i uderzył w bandę, kończąc swój udział w wyścigu. O ile Helmutowi Marko mógł zaimponować w kwalifikacjach, tak w wyścigu niemal wszystko roztrwonił. 

Fot. Super Formula / Dramar Camary na torze w Muracie

Wina i odkupienie Felipe Drugovicha

W 2019 roku Felipe Drugovich trafił do Formuły 3. Wydawało się, iż po tym co zaprezentował w Euroformule Open, będzie w stanie pokazać się ze znakomitej strony w głównej F3. Jak się okazało, niestety nie tak to wyglądało. W Carlinie zdołał tylko raz zapunktować, miało to miejsce na torze Hungaroring, gdzie zajął szóste miejsce. Co prawda miał najlepszy dorobek z całej ekipy, lecz nie tego po nim oczekiwano. 

Brazylijski szturm - Drugovich

Fot. Felipe Drugovich / Brazylijczyk w 2018 roku zdominował Euroformułę Open

Wtem okazało się, iż Drugovich został zatrudniony przez zespół MP Motorsport do startów w Formule 2. Kibice byli bardzo zdziwieni tym ruchem. Uważano, iż Brazylijczyk będzie out-siderem. Kibice się pomylili. Kierowca z Kraju Kawy już w pierwszych kwalifikacjach wykręcił czas dający drugie miejsce. W drugim wyścigu sezonu triumfował. Ogólnie zawodnik ten prezentował świetne tempo i regularnie odgrywał weterana F2 – Nobuharę Matsushitę. Drugovich czterokrotnie stawał na podium, z czego 3 razy wygrywał. Na koniec sezonu zajął 9. miejsce.

Zdaniem wielu kibiców, Brazylijczyk był największą niespodzianką sezonu. W pełni odkupił swoje winy za niepowodzenie w Formule 3. 

ZOBACZ TAKŻE
Drugovich i Shwartzman zwycięzcami dreszczowców w Sakhirze I Analiza

Brazylijski szturm: Trzech wspaniałych w Formule 2

Drugovich w nagrodę za dobry sezon trafił do renomowanej ekipy Uni-Virtuosi. Jego partnerem będzie Chińczyk Guanyu Zhou. Brazylijczyk uznawany jest za czarnego konia rywalizacji i wielu uważa, że ma szansę na finisz w czołowej trójce na koniec sezonu. Warto dodać, iż Felipe nie będzie osamotniony. W Formule 2, bowiem nie licząc jego, będziemy oglądać dwóch innych Canarinios. Są to Guilherme Samaia i Gianluca Petecof. Dla Samai jest to drugi sezon w przedsionku Formuły 1. Jednakże trzeba być szczerym, że ten zawodnik nie ma szans na debiut w królowej sportów motorowych. 

Petecof to z kolei młody talent. Do sezonu 2021 należał do programu młodych talentów Ferrari. Młody Brazylijczyk uważany jest za wielki talent. Rok temu w Formule Regional w bezpośredniej walce był lepszy od takich zawodników jak  Arthur Leclerc czy Juri Vips. To o czymś świadczy. 

Kibice z Brazylii w szczególności liczą na Petecofa i Drugovicha. Obaj zawodnicy obdarzeni są ponad przeciętnymi umiejętnościami i co za tym idzie mogą dać wiele radości swoim rodakom. 

Representing Brazil 🇧🇷🇧🇷🇧🇷

Felipe Drugovich, Gianluca Petecof and Guilherme Samaia will fly the flag for their country in F2!

Opublikowany przez FIA Formula 2 Środa, 24 marca 2021

Guilherme Samaia na krajowym podwórku odnosił sukcesy

Samaia w Formule 2, mimo iż jest out-siderem, w przeszłości zapowiadał się na niezłego kierowcę. Brazylijczyk poważną karierę rozpoczął w 2013 roku. W tamtejszych seriach osiągał regularnie dobre wyniki, chociażby w 2017 roku został mistrzem brazylijskiej Formuły 3.  Dzięki sukcesom na krajowym podwórku trafił do Europy. Tu jednak bajka się skończyła.

Na Starym Kontynencie jego największym osiągnięciem jest szóste miejsce w Euroformule Open. Miało to miejsce w 2018 roku. W tym samym sezonie zajął piąte miejsce w hiszpańskiej Formule 3. Warto dodać, iż w tych seriach rywalizował z naszym rodakiem – Alexem Karkosikiem. Dlaczego na sezon 2020 Brazylijczyk wybrał F2 a nie F3? Odpowiedź jest bardzo prosta.

Samaia Spa 2020

Fot. Sebastiaan Rozendaal z Dutch Photo Agency / Samaia w czasie weekendu na torze Spa

Samaia jest bowiem więźniem wieku. Kierowca został urodzony w 1996 roku. Co za tym idzie, debiut w Formule 3 mając tyle lat, byłby kompletnym nieporozumieniem. Właśnie z tego powodu wybrał starty w bezpośrednim przedsionku królowej sportów motorowych. Starty w ekipie Campos z jednej strony nie były zbyt udane, bowiem ani razu nie zdołał zapunktować. Dodatkowo Jack Aitken go wręcz zmiażdżył. Z drugiej strony Samaia nie wdawał się w głupie akcje jak Philo Paz Armand czy też popularny „Lord” Mahaveer Ragunathan.

ZOBACZ TAKŻE
Philo Paz Armand, czyli poprzednik "Lorda" Mahaveera Raghunathana

Kierowca na sezon 2021 dołączył do ekipy Charouz Racing System. Celem zawodnika jest walka o punkty. Zobaczymy, czy wykorzysta on doświadczenie zebrane z poprzedniej kampanii.

Gianluca Petecof . Czyżby drugi Ayrton Senna?

Ayrton Senna to bohater narodowy w Brazylii. Mimo że od jego śmierci minęło prawie 27 lat, to można śmiało powiedzieć, że to dzięki jego sukcesom mamy prawdziwy brazylijski szturm. Zdaniem wielu, Gianluca Petecof to kierowca o podobnym talencie do Senny. Zresztą nastolatek otwarcie przyznaje, iż 3-krotny mistrz świata w zawodach Formuły 1, jest jego idolem. W sieci można natrafić na kilka porównań pomiędzy nimi. W Brazylii w kartingu nie było na niego mocnych. Dzięki temu w wieku 15 lat trafił do Europy. 

Petecof do tej pory z powodzeniem startował w seriach takich jak włoska Formuła 4 czy ADAC Formula 4 Championship. Z kolei w 2020 roku został mistrzem serii Formula Regional European Championship. Rywalizował tam z takimi zawodnikami jak Arthur Leclerc, Liam Lawson, Dennis Hauger czy Pierre-Louise Chovet, który zimą na równi walczył z Guanyu Zhou o tytuł mistrza azjatyckiej edycji Formuły 3.

Brazylijski szturm i Gianluca Petecof

Fot. Campos Racing / Petecof w akcji podczas testów F2

Zawodnik tak jak wyżej wspomniałem, do obecnego sezonu należał do juniorskiego programu Ferrari. Co ciekawe, Petecof to kierowca z względnie bardzo małym doświadczeniem w seriach single-seaterowych. Obecna kampania będzie dopiero jego czwartą taką. Wielu kibiców zastanawia się, czy przypadkiem dla kierowcy z Kraju Kawy nie jest to zbyt szybki awans. Jednak Brazylijczyk niejednokrotnie udowadniał, iż ma wielki talent. Co za tym idzie, powinniśmy być spokojni o jego jazdę w bezpośrednim przedsionku F2, dla zespołu Campos.

Kolejny Brazylijczyk ustawia się w kolejce

W Formule 3 także Brazylia będzie miała swojego reprezentanta. Jest nim junior Alpine, Caio Collet. Zawodnik urodzony w 2002 roku w swoim dorobku ma już m.in mistrzostwo we francuskiej Formule 4. Dzięki temu zwrócił na siebie uwagę Renault. Kierowca z Kraju Kawy na początku 2019 roku został wcielony do akademii francuskiego producenta.

Collet głównie znany jest z występów w Formule Renault Eurocup. W 2020 roku został nawet wicemistrzem w tej serii. Rodak Petecofa na obecny sezon znalazł fotel w Formule 3. Konkretniej, zatrudnił go utytułowany holenderski zespół MP Motorsport. Większość dotychczasowych juniorów Renault (czy też teraz Alpine), w debiucie w tej serii radziła sobie świetnie. Można tu wymienić takich kierowców jak Oscar Piastri czy Christian Lundgaard.  Czy Colett do nich dołączy? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero za kilka miesięcy.

Fot. Caio Collet / Collet to żywy dowód, iż brazylijski szturm trwa w najlepsze

Jednak z pewnością zawodnik ten ma wielką motywację. Jest nią możliwość poprowadzenia bolidu Formuły 1. Francuzi dla najlepszych juniorów, organizują jazdy testowe. W zeszłym sezonie taką nagrodę otrzymali Zhou, Piastri oraz Lundgaard. Z pewnością dla każdego kierowcy sama nadzieja na to, iż poprowadzi się taką maszynę zawsze działa bardzo motywująco. Możemy spodziewać się zatem, że Collet zostawi serce na torze.

ZOBACZ TAKŻE
Oscar Piastri ocenił. "Bolid F2 trudniejszy w prowadzeniu od bolidu F1"

Brazylijski szturm. Co z klanami Fittipaldi i Piquet?

Na początku artykułu dałem odnośnik do materiału o Pietro Fittipaldim, gdzie szerzej została opisana jego kariera. Po epizodzie w Formule 1, wnuk legendarnego Emersona obecnie będzie zastępował w serii IndyCar Romaina Grosejana, na torach owalnych. Wciąż nadal jest także kierowcą rezerwowym w Haasie.

Jego brat Enzo z kolei, podobnie jak Petecof po sezonie 2020, odszedł z akademii młodych kierowców Ferrari. Fittiapldi rok temu reprezentował barwy zespołu HWA RaceLab w Formule 3. Nie zdołał on jednak nawiązać do swoich sukcesów z Formuły 4, gdzie w edycji ADAC zajął w 2018 roku, na koniec sezonu znakomite trzecie miejsce. Brazylijczyk rzadko kiedy punktował. Co prawda na torze Monza miał wielką szansę na podium, a nawet na wygraną, lecz nadzieję na to zabrał Lirim Zendelli, który przebił mu oponę. Drugi z wnuków legendarnego Emersona, na ten sezon postanowił poszukać szczęścia w USA. 19-latek startować będzie w Indy Pro 2000 Championship. 

Pedro Piquet to z kolei zupełnie inna historia. Syn innego legendarnego Brazylijczyka – Nelsona, w serii GP3, a potem po przebrandowaniu na F3, spisywał się bardzo dobrze. W 2018 roku, kierowca z Kraju Kawy zajął na koniec szóste miejsce. Z kolei w sezonie 2019 zdołał uplasować się na piątym miejscu. Dzięki tym wynikom zespół Charouz Racing System, zatrudnił go w Formule 2. Mimo ogromnych nadziei, Piquet zdołał zgromadzić zaledwie 3 punkty przez cały sezon. W Bahrajnie jechał po pewne podium, lecz tuż przed samą metą awarii uległ jego bolid. W sezonie 2021 syna Nelsona prawdopodobnie czeka przerwa od startów, z powodu problemów finansowych. 

Pedro Piquet wygrana

Fot. Pedro Piquet / Pedro Piquet i wygrana na Silverstone w 2018 roku

Igor Fraga, kolejny „odpad” z Red Bulla

W sezonie 2020, do Red Bull Junior Team dołączył Igor Fraga. Brazylijczyk urodzony w Japonii odnosi sukcesy zarówno w esporcie jak i na rzeczywistych torach. 23-latek w swoim dorobku ma między innymi zdobycie tytułu w Toyota Racing Series. Osiągnął to w poprzednim sezonie. Pokonał tam chociażby Liama Lawsona, który należy do rodziny Red Bulla.

ZOBACZ TAKŻE
Superlicencja FIA - wszystko, co musicie o niej wiedzieć

Rok temu Brazylijczyk także jeździł w Formule 3, w barwach Cahrouz Racing System. Przez cały sezon zdołał zgromadzić tylko 1 punkt. Fraga mógł mieć jednak większy dorobek. Na Węgrzech jadąc na granicy pierwszej dziesiątki, z wyścigu został wyeliminowany przez Benta Viscaala. Z kolei na torze Monza mniej więcej do połowy wyścigu jechał na szóstej pozycji, lecz po własnym błędzie spadł bardzo daleko.

Igor Fraga w bolidzie

Fot. Dutch Photo Agency / Fraga w bolidzie Charouza

Helmut Marko stwierdził, iż pomimo wygrania Toyota Racing Series, Igor Fraga nie zasługuje na miejsce w akademii Red Bulla. Na razie nie wiadomo, w jakiej serii wyścigowej będzie ścigał się w tym sezonie. Być może za kilka lat Austriak ponownie będzie musiał odgrzebywać numer telefonu do kierowcy, tak jak to miało miejsce z Camarą.

Brazylijski szturm: Czas na podsumowanie

Brazylijczycy bez wątpienia mają zdolną młodzież. Jeżeli Petecof i Drugovich nie zawiodą, to za kilka lat powinni zostać zatrudnieni w Formule 1. W szczególności ten pierwszy powinien zostać czołowym kierowcą, jeżeli w pełni wykorzysta swój talent. Być może to właśnie on będzie tym wybrańcem, który sprawi, iż po raz pierwszy od 1991 roku, kierowca z Brazylii zostanie mistrzem świata Formuły 1. Zawodników z Kraju Kawy wciąż przybywa i to powinno cieszyć.

Dodatkowo po raz drugi z rzędu, w stawce Formuły 2, będziemy mieli aż trzech kierowców z tego kraju. Ponadto, gdy jacyś zawodnicy opuszczają serię jak Piquet czy Fraga, to na ich miejsce wchodzą nowi. Warto dodać, iż zapewne brazylijscy sponsorzy zrobią wszystko, aby któryś z ich zawodników został etatowym kierowcą w królowej sportów motorowych. Trzeba więc przyznać, że brazylijski motorsport stoi na naprawdę wysokim poziomie, a opowieści o sukcesach Fittipaldiego, Piqueta i Senny wciąż inspirują i dzięki temu mamy prawdziwy brazylijski szturm.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama