Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Mocny apel do Coltona Herty. „Proszę nie idź do F1”

O tym, że ewentualny angaż Coltona Herty w F1 wywołuje wiele emocji wiemy od dawna. Marshall Pruett z serwisu Racer.com postanowił dolać oliwy do ognia i wystosował list otwarty do zawodnika, aby ten przemyślał decyzję.

Rodzina Hertów

Sytuacją Herty żyje cała Ameryka

Colton Herta pomimo młodego wieku stał się gwiazdą IndyCar. To właśnie on w 2019 roku został najmłodszym zwycięzcą wyścigu tej serii. Dokonał tego mając zaledwie 18 lat. Syn słynnego Bryana nazywany jest przyszłością amerykańskiego motorsportu. Pomimo młodego wieku jego jazda jest bowiem bardzo dojrzała i pewna. W ostatnich dniach pojawiło się sporo plotek na temat jego ewentualnego przejścia do Formuły 1. To wywołało wielkie poruszenie w USA. Kierowcy z tego państwa bowiem od wielu lat nie pokazywali się w F1. Do dziś ostatnim kierowcą z kraju ze stolicą w Waszyngtonie, który zdołał zdobyć punkt w królowej sportów motorowych pozostaje Michael Andretti. Były zawodnik McLarena dokonał tego w… 1993 roku, zajmując 3. miejsce w GP Włoch.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Liberty Media potrzebuje Coltona Hertę w F1?

To właśnie wspominany podiumowicz jak i jego ojciec Mario chcą, aby Colton Herta pojawił się w F1. Ich zdaniem ożywiłoby to zainteresowanie królową sportów motorowych w USA. Jednak nie wszystkim się to podoba. Zarówno kibice jak i dziennikarze boją się tego ruchu. Wielu z nich nie chce, aby ich ulubieniec rzucał się na aż tak głęboką wodę. Marshall Pruet z serwisu Racer.com postanowił publicznie wypowiedzieć się o tym co myśli na temat tej sytuacji. Poniżej przytaczamy kilka fragmentów z jego listu otwartego skierowanego do zawodnika. 

Colton, rozumiem. Formuła 1 była twoim marzeniem od zawsze, a jeśli wszystko co czytam jest prawdą, być może wymienisz IndyCar na F1 z Andretti Autosport. Więc wysłuchaj mnie, ponieważ jeśli nie podjąłeś ostatecznej decyzji, mogę tylko powiedzieć: proszę, nie rób tego. – zaczął. 

„Przypominasz mi mistrzów”

Jesteś na krawędzi od zrobienia czegoś niesamowitego w IndyCar… Twoja jazda przypominała mi początki wielkich gwiazd. Miałem wizje młodego Scotta Dixona, Juana Pablo Montoyi i Sebastiena Bourdais podczas twych zwycięskich występów w wyścigach. Nie chcę, aby to zniknęło. Nie, jeśli jesteś gotowy poprowadzić IndyCar w przyszłość wraz z Alexem Palou, Pato O’Wardem, Rinusem VeeKayem i innymi gwiazdami nowej generacji. Na twojej obecnej trajektorii IndyCar lata 2020 mogą łatwo zostać zapamiętane jako dekada Herty, dlatego czas przejścia do F1 wydaje się tak nieodpowiedni. Dixon miał 23 lata, kiedy zdobył swój pierwszy z sześciu tytułów IndyCar; JPM miał 24 lata w swoim mistrzowskim sezonie CART, a Bourdais miał 25 lat podczas pierwszego ze swoich czterech w Champ Car. Dopiero po zdobyciu jednego lub więcej koron IndyCar Kolumbijczyk i Francuz przenieśli swoje talenty do F1. Może jest coś, czego można się nauczyć z ich decyzji o czekaniu – kontynuował.

ZOBACZ TAKŻE
Juan Pablo Montoya - szybki Kolumbijczyk | Zmarnowane talenty F1

W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać. Cała trójka wyżej wymienionych kierowców po pierwszych sukcesach za oceanem stała się obiektem zainteresowań w F1. Talentem Montoyi oczarowany był sam Frank Williams. Kolumbijczyk po tym jak wygrał w zasadzie wszystko, co się da w USA, trafił do królowej sportów motorowych, gdzie do dziś uznawany jest za jednego z najlepszych kierowców w jej historii, którzy nie zdobyli tytułu mistrzowskiego. Ze Scottem Dixonem historia jest nieco inna. Nowozelandczyk w 2003 roku został zaproszony na test bolidem F1 przez zespół Williams. Po kilku jazdach otrzymał propozycję zostania stałym kierowcą testowym. Zadał sobie wtedy jedno pytanie: Lepiej pisać własną historię, czy zostać jednym z setek kierowców testowych jakich było w F1?. Dixon wybrał tą pierwszą opcję i dziś znany jest jako 6-krotny mistrz serii IndyCar,

Sebastien Bourdais z kolei nie miał sobie równych w serii Champ Car w latach 2004-2007. W 2008 roku trafił do F1, lecz jego nieudana przygoda z królową sportów motorowych jest rysą na jego wspaniałym dorobku. 

ZOBACZ TAKŻE
Sebastien Bourdais - marzenie podboju świata | Największe niewypały F1

Dziennikarz ma obawy co do formy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen

Dzięki pozyskaniu Romaina Grosjeana i jego inżyniera wyścigowego Oliviera Boissona, a także całemu doświadczeniu i nowym pomysłom, które wniosą do programu, trudno mieć coś innego niż wielki optymizm co do swoich szans i tego, co nas czeka w Ameryce. Nie zrozum mnie źle. Gdybyś otrzymał telefon od Toto Wollfa albo Christiana Hornera, aby jeździć w Mercedesie czy Red Bullu cała społeczność IndyCar budziłaby się w niedzielne poranki, aby ci kibicować. Jednak boimy się czegoś. Tego, iż będziesz mógł rywalizować tylko z Schumacherem, Latifim i Mazepinem. W ciągu ostatnich pięciu lat zespół Sauber F1/Alfa Romeo był ósmy w najlepszym sezonie i ostatni w najgorszym. Ten rodzaj konsekwentnej przeciętności maluje niepokojący obraz tego, jak twój sen o F1 może łatwo zamienić się w koszmar – podkreślił dziennikarz Racer.com.

Colton Herta Long Beach

Fot. Andretti Autosport / Czyżbyśmy nie zobaczyli już Herty w Victory Lane?

Niewątpliwie zespół Alfa Romeo Racing Orlen w ostatnich latach przeżywa kryzys. Kierowcy tej ekipy rzadko kiedy są w stanie walczyć o punkty. Tym samym bardzo ciężko pokazać swój pełny potencjał w barwach stajni z Hinwil. 

– Widziałeś wielu rozczarowanych kierowców F1, tych, którzy nie mogli już dłużej tolerować nieistotności. W efekcie zwrócili się do IndyCar i na nowo odkryli swoją pasję do jazdy. W rzeczywistości nie szukaj dalej niż twoi koledzy z zespołu: Alexander Rossi i Grosjean, aby uzyskać lekcje o tym, gdzie giną marzenia F1 podczas cotygodniowej walki o P17. 

Alexander Rossi w F1 ścigał się w 2015 roku w barwach najsłabszej ekipy Manor Marussia. Amerykanin pomimo wielkich umiejętności nie mógł zdziałać nic w zespole, który znacząco odstawał od rywali. W IndyCar z kolei już jako debiutant wygrał legendarny wyścig Indy 500. Z kolei Romainowi Grosjeanowi przypięto łatkę niestabilnego zawodnika, który potrafił tylko i wyłącznie się rozbijać. Fani na skutek wielu incydentów z Francuzem zapomnieli, że wcześniej potrafił walczyć o podia. Po przejściu do IndyCar zawodnik z miejsca podbił serca Amerykanów, dzięki spektakularnej jeździe.

Czas rzecz święta

Jak czytamy dalej: Nie ma to być krytyka twoich umiejętności ani zdolności Andrettiego do przekształcenia obecnego zespołu Sauber/Alfa Romeo w bardziej konkurencyjną organizację. Ale ile lat potrzeba, żeby to zrobić? Ile sezonów trzeba poświęcić na poprawę? Dwa? Trzy? Pięć? A ile mistrzostw IndyCar można zdobyć w tym czasie?… Czy jest coś co można znaleźć w pozostaniu w IndyCar jej jednej z najpotężniejszych gwiazd, aby nie musieć przetestować swoje umiejętności w starciu z Valtterim Bottasem, kierowcą Mercedesa, który ustąpił miejsca na korzyść innego młodego fenomenu George’a Russella? Bottas to znakomity kierowca, gdybyś był w stanie pokonać Fina, byłby to z pewnością imponujący wyczyn. Ale czy dzięki temu Horner i Wolff zainteresowaliby się tobą? Czy może to byłby tylko dowód, że możesz dorównać lub przewyższyć poprzedniego pomocnika Lewisa Hamiltona?

IndyCar podium

Fot. IndyCar

Bez względu na to co się stanie, widzę jak za kilka lat wracasz do IndyCar z szerokim asortymentem obcisłych dżinsów i dzianinowych czapek i niewiele więcej wartości do pokazania po przygodzie F1. Jeśli nie jest to ekipa, która regularnie plasuje się w pierwszej dziesiątce, po co wymieniać zwycięstwa IndyCar i walkę o tytuł tylko po to, by zwracać uwagę na tysiąc niebieskich flag w F1? A jeśli twoje życie nie będzie kompletne bez F1, pozwól właścicielowi zespołu działać swoją magią w nadchodzących latach i przekształcić zespół, który można nazwać Andretti Grand Prix, w program, który może nagrodzić twój potencjał. Do tego czasu zostań tutaj i pisz swoją własną historię – zakończył.

Colton Herta ma twardy orzech do zgryzienia

ZOBACZ TAKŻE
Bryan Herta: Kim jest ulubieniec kibiców IndyCar z lat 90. i ojciec Coltona?

Amerykanina najprawdopodobniej czeka najtrudniejsza decyzja w jego dotychczasowej karierze. Syn słynnego Bryana, jeżeli plotki o przejęciu Alfy Romeo się spełnią, będzie musiał wybrać pomiędzy F1 a IndyCar. Wskoczenie do królowej sportów motorowych wiąże się z wielkim ryzykiem. Co jeśli trafi do słabego zespołu i będzie walczył by nie być ostatnim? Co jeżeli Bottas będzie regularnie go ogrywał? Prawdopodobnie większość fanów przypięłaby mu łatkę słabego zawodnika. W IndyCar Herta jest prawdziwą gwiazdą, z papierami na zostanie legendą tej serii. Ostateczna decyzja należy jednak do niego.

5/5 (liczba głosów: 1)
\
Reklama