Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Byli kierowcy F1. Co robią ci, którzy rywalizowali w erze hybrydowej?

Przed nami zupełnie nowy rozdział w historii Formuły 1. Rozpocznie go dwudziestka kierowców powszechnie nazywana najszybszymi na świecie. Tego zaszczytu nie dostąpi jednak wielu innych zawodników, którzy jeszcze do niedawna rywalizowali na najwyższym poziomie. Na niedługo przed początkiem sezonu 2022 warto dowiedzieć się, czym obecnie zajmują się byli kierowcy F1. Bierzemy pod lupę tych z doświadczeniem w erze hybrydowej.

Byli kierowcy F1
Fot. Formula 1

Co robią byli kierowcy F1?

Era hybrydowa Formuły 1 miała swoje wzloty, jak i upadki. Przez bolidy zespołów, które rywalizowały w ostatnich ośmiu latach, przewinęło się wielu kierowców. Dziewiętnastu z nich pojawi się na starcie nowego sezonu, ale i przede wszystkim przełomowej ery. Wielu kierowców, którzy przynajmniej raz mogli dostąpić zaszczytu rywalizacji z najszybszymi na świecie, już dawno zajmuje się czymś zupełnie innym. To jakich aktywności podejmują się obecnie byli kierowcy F1, może zaskoczyć wielu.

ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy F1 2022. Przedstawiamy pełny skład na nowy sezon

Oczywiście większość z nich nie straciła swojego ducha rywalizacji. Dlatego nie powinno dziwić nas to, że ci kierowcy, którzy mają w swoim CV jakiekolwiek obcowanie z Formułą 1, są w stanie bez problemu znaleźć sobie miejsce w innych seriach wyścigowych. Na liście znajdziemy elektryczną alternatywę w postaci Formuły E, a także uwielbiany IndyCar. Single-seatery to oczywiście nie wszystko, bowiem coraz silniejsza gałąź długodystansowego motorsportu również znajduje wielu chętnych do regularnych startów. Na naszej liście znajdują się też tacy, którzy wciąż mają aktywny związek z F1 i w każdej chwili mogą wrócić do stawki.

Jak można się było spodziewać, nie każdy chce kontynuować ścigania po zakończeniu swojej przygody z Formułą 1. Nie mniej jednak większość kierowców, którzy obecnie zajmują się życiem prywatnym, mieli epizody z innymi seriami. Teraz jednak w ich życiu pojawiły się nowe ambicje. Bardzo popularna okazała się aktywność w świecie dziennikarstwa związanego z F1. Tymczasem jeden z omawianych przypadków schowania się w cieniu po zakończeniu rywalizacji na najwyższym szczeblu, ma smutną genezę. O tym jednak na koniec. 

Oni wciąż są związani z królową motorsportu

Jack Aitken na balkonie

Fot. Williams Racing

W grupie kierowców, którzy rywalizowali w Formule 1 w latach 2014-2021, ale nie zrobią tego w najbliższym sezonie, znajdzie się przynajmniej kilka nazwisk, które cały czas mogą liczyć na angaż w F1. Najprędzej, jeśli jeden z kierowców regularnej stawki nie będzie w stanie rywalizować w danym momencie. Jedną z takich osób jest oczywiście Robert Kubica, który już trzeci rok z rzędu będzie pełnił funkcję rezerwowego w zespole Alfa Romeo F1 Orlen. Jego pozycja sprawiła, że w 2021 roku pojechał w dwóch wyścigach po tym, gdy Kimi Raikkonen zaraził się koronawirusem.

W podobnej sytuacji znajduje się Nico Hulkenberg, który siedzi na ławce rezerwowych Astona Martina. Trudne czasy pandemii sprawiły, że wystartował on aż w trzech rundach za kierownicą mocnego bolidu Racing Point z 2020 roku. Na takie przywileje nie powinien raczej liczyć Daniil Kvyat, który porzucił rodzinę Red Bulla i obecnie pełni rolę rezerwowego w Alpine. Gdyby jednak coś było nie tak z Alonso lub Oconem, ich miejsce raczej zająłby Oscar Piastri. Więcej szczęścia w tej materii może mieć szybki Belg Stoffel Vandoorne, który wciąż stanowi pierwszą alternatywę dla Mercedesa i McLarena.

Ciekawie sytuacja rysuje się w Williamsie, który ma dostęp do osoby… mistrza świata z 2009 roku Jensona Buttona. Jeden z lepszych i w pewnych kwestiach najbardziej niedocenianych kierowców tego wieku raczej nie zasiądzie w kokpicie FW44. To dlatego, że pełni on funkcję doradcy zespołu, a nie rezerwowego. Absencja Latifiego bądź Albona skutkowałaby najprawdopodobniej powrotem za kółko Jacka Aitkena. W Haasie natomiast w każdej chwili możemy ujrzeć Pietro Fittipaldiego, który w najbliższych miesiącach będzie bacznie obserwowany przez polskich fanów motorsportu.

ZOBACZ TAKŻE
Inter Europol podał nazwiska kierowców na ELMS

Kontynuacja rywalizacji w bolidach 

Formuła E

Byli kierowcy F1. Stoffel Vandoorne

Fot. Mercedes-Benz

Wielu zawodników startujących w erze hybrydowej F1 przynajmniej raz postanowiło wykorzystać swoje doświadczenie w bolidach typu single seater. Taką możliwość stwarza oczywiście elektryczna alternatywa dla Formuły 1, czyli Formuła E. Pomimo tego, że można odnieść wrażenie, iż zainteresowanie tą serią nieco spadło, to i tak wciąż możemy zobaczyć w niej wielu niegdyś „najszybszych kierowców świata”.

W elektrycznej stawce znajdują się, chociażby wspomniany Stoffel Vandoorne oraz uwielbiany przez kibiców F1 kierowca Saubera z 2017 roku Pascal Wehrlein. Do stawki na nowy sezon dołączył też Włoch Antonio Giovinazzi, który dopiero co zakończył swoją przygodę z F1, a jeszcze niedawno był przymierzany do fotela w Ferrari. Na „gridzie” zobaczymy też Jeana-Erica Vergne’a, który był jednym z pierwszych wychowanków akademii Red Bulla. W FE jeździ też Andre Lotterer, który ma za sobą jeden start w Formule 1. Stało się to w GP Belgii w 2014 roku, którego zresztą nie ukończył. 

ZOBACZ TAKŻE
Debiut bez fajerwerków - Giovinazzi, Ticktum i ich wielkie wyzwania

Dużo więcej wyścigów w Formule 1 ma za sobą wicemistrz świata z 2008 roku Felipe Massa. On również do niedawna próbował swoich sił w elektrycznych bolidach. Niestety bez większych sukcesów. Skupia się on teraz na serii wyścigowej stock car’ów, w której co ciekawe wystartuje razem z Timo Glockiem, który poniekąd pozbawił go tytułu mistrzowskiego w F1.

IndyCar

Romain Grosjean IndyCar podium

Fot. NTT IndyCar Series / Twitter

Amerykański sen o serii rywalizującej z Formułą 1 o miano tej najlepszej wydaje się bliższy spełnienia niż kiedykolwiek. Duże zainteresowanie nie tylko od święta, jakim bez dwóch zdań jest Indy 500, daje spore pole do popisu. Tym samym warto dostrzec to, że poziom rywalizacji jest tam teraz tak wysoki, że pierwszy raz od dawna mówi się o tym, że kierowcy „z za oceanu” przyjdą ścigać się w F1. Wymienia się tu Patricio O’Warda oraz Coltona Hertę.

ZOBACZ TAKŻE
Patricio O'Ward o F1. "Mam dwuletnie okno na awans tam"

Na razie jednak większość przypadków to Ci idący w drugą stronę. Byli kierowcy F1 chętnie wybierają IndyCar. To właśnie tu korzenie zapuścił Romain Grosjean, który w swoim ostatnim wyścigu w F1 otarł się o śmierć. W Indy rywalizuje z nim Marcus Ericsson, który w GP Azerbejdżanu 2018 „wyeliminował” Francuza z wyścigu bez żadnego kontaktu. Okazjonalnie ściga się z nimi wieloletni partner Grosjeana z Haasa, Kevin Magnussen. Duńczyk preferuje jednak wyścigi długodystansowe.

 

W serii możemy też ujrzeć zwycięzcę Indy 500 z 2016 roku Alexandra Rossiego – który w 2015 r. reprezentował Manora w F1. Do niedawna kierowcą IndyCar był także były kierowca Marussii Max Chilton. Brytyjczyk w tym momencie nigdzie się nie ściga, ponieważ postanowił zawiesić karierę. Jego celem są natomiast starty w WEC w 2023 roku.

Kto ściga się na długim dystansie?

Louis Deletraz i Robert Kubica w Premie w FIA WEC

Fot. Prema Power Team

ELMS

W European Le Mans Series możemy oglądać przede wszystkim Roberta Kubicę, który w 2021 roku zdobył w tej serii mistrzostwo ze swoim zespołem WRT. Poza nim coraz ważniejszą rolę odgrywa polski zespół Inter Europol Competition. Za sterami ich samochodu zobaczymy w 2022 roku wspomnianego wcześniej kierowcę rezerwowego zespołu Haas, Pietro Fittipaldiego. W ostatnim sezonie ELMS rywalizował również Roberto Merhi, który w przeszłości ścigał się dla Manora. Nie wiadomo czy Hiszpan zmierzy się z Kubicą i Fittipaldim w 2022 roku. Jego dotychczasowy zespół G-Drive Racing nie ogłosił jeszcze jednak trzeciego kierowcy. Może nim być właśnie Merhi.

WEC

Pracowity Robert Kubica w sezonie 2022 występować będzie nie tylko w ELMS, ale i World Endurance Championship. Kierowca zespołu Premy zmierzy się tam z innymi zawodnikami, którzy rywalizowali w Formule 1 w latach 2014-2021. Mowa tu nie o byle kim, bowiem w tej serii ścigać się będą Kamui Kobayashi, Brendon Hartley oraz wspomniany wcześniej Danil Kvyat. Jakby tego było mało, kierowca Haasa z 2016 roku Esteban Guttierez wystartuje w barwach Inter Europol Competition. Natomiast dla ekipy Jota Sport pojedzie Will Stevens, który niegdyś reprezentował Manor F1.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz WEC 2022. Kiedy wyścigi z udziałem Kubicy i Piekarzy?

IMSA 

Amerykańska seria wyścigów długodystansowych również przyciąga tych, którzy są relatywnie niedawno po przygodzie z królową motorsportu. Musimy tu wymienić wspomnianego przed chwilą Kamui Kobayashiego, który gra na trzy fronty bowiem rywalizuje również w japońskiej Super Formule. IMSA zainteresowała swoimi możliwościami wspomnianych już wcześniej Kevina Magnussena oraz Alexandra Rossiego. Ponadto swoje miejsce znalazł tu Brazylijczyk Felipe Nasr.

Dziennikarstwo

Jenson Button i Lewis Hamilton wywiady F1 2017

Fot. Formula 1 / Jenson Button i Lewis Hamilton

Byli kierowcy F1 chętnie wypowiadają się na temat tego, co obecnie dzieje się w stawce. Niektórzy robią to jednak częściej i z większym zaangażowaniem. Na szczególną uwagę zasługują mistrzowie świata z 2009 i 2016 roku. Mowa oczywiście o Jensonie Buttonie oraz Nico Rosbergu. Obaj posiadają zespoły w Extreme E. Serii, która nie zebrała tak dużego zainteresowania, jak wskazywała na to ilość oczekujących na pierwszy wyścig. Najbardziej są jednak znani ze swojej roli ekspertów Sky Sports F1. Tym samym zajmuje się Paul di Resta. Cała trójka często pojawia się w panelu Sky w trakcie weekendów wyścigowych, a nawet okazjonalnie komentuje wyścigi wraz z Davidem Croftem.

Rosberg ponadto od dawna prowadzi popularny kanał na YT. Innym kierowcą z omawianej przez nas ery, który wszedł w świat dziennikarstwa, jest Joylon Palmer. Brytyjczyk reprezentował barwy Renault w 2016 i 2017 roku, a obecnie pisze teksty na stronę Formuły 1, a także występuje w programach BBC związanych z F1.

Kto zniknął ze świata wyścigów?

Kimi Raikkonen rodzina

Fot. Instagram @kimimatiasraikkonen

Na koniec zostali nam ci, którzy postanowili zaprzestać ściganie na rzecz zajęcia się swoim życiem prywatnym. Bez wątpienia w tej kategorii znajdzie się Kimi Raikkonen, który już dawno pokazywał, że ma dość ścigania w F1, by w końcu odejść na emeryturę w 2021 roku. Fin ma jednak przeszłość w WRC, która sprawiła nawet, że przez dwa lata nie jeździł w Formule 1. Może więc do niej zawsze wrócić. Na ten moment wygląda jednak na to, że 42-latek chce w końcu spędzić czas z rodziną.

Czas wolny ma również kilku kierowców, którzy nie zapisali się niczym wielkim w historii Formuły 1. Rio Haryanto i Sergey Sirotkin do pewnego czasu brali udział w pobocznych seriach wyścigowych, jednak obecnie nie wiadomo nic o tym, aby mieli gdziekolwiek rywalizować. Wymieniony na końcu Rosjanin do pewnego czasu pełnił funkcję kierowcy rozwojowego Renault, ale obecnie skupia się na szkoleniu młodych kierowców ze swojego kraju. O dziwo w gronie tych, którzy już się nie ścigają, znalazł się również jeden z największych ewenementów ostatniej dekady w F1 – Pastor Maldonado.

Wspomniany na samym początku smutny przypadek wiąże się z Niemcem Adrianem Sutilem. Kierowca prezentował dobry poziom ścigania w 2012 i 2013 roku, jednak „posypał się” w swoim trzecim sezonie w F1. Ponadto podczas GP Japonii 2014 doszło do wypadku Julesa Bianchiego, który uderzył w dźwig wywołany na tor przez Sutila. Gdy młody Francuz zmarł kilka miesięcy później, obwiniający się za całe zajście były kierowca Force India zniknął z życia publicznego. Jego obecność została zaznaczona dopiero w 2020 roku, gdy roztrzaskał swojego McLarena Senna na ulicach Monako.

Podsumowanie

W latach 2014-2021 w Formule 1 wystartowało pięćdziesięciu jeden kierowców. Trzydziestu dwóch z nich już w niej nie jeździ. Jak można wyraźnie zauważyć, wybrali oni zupełnie różne drogi po tym, gdy zabrakło dla nich miejsca w królowej motorsportu. Różnorodność widać tak naprawdę dopiero na pełnej tabeli kierowców, którzy rywalizowali w erze hybrydowej Formuły 1. 

L.p.KierowcaLata w F1Obecna aktywność
1.Jules Bianchi2013-2014
2.Max Chilton2012-2014kariera zawieszona, celem starty w 2023 r. w WEC
3.Kamui Kobayashi2009-2012 & 2014Super Formuła, WEC & IMSA
4.Andre Lotterer2014Formuła E
5.Adrian Sutil2007-2014-
6. Jean Eric Vergne2012-2014Formuła E
7. Pastor Maldonado2010-2015-
8.Roberto Merhi2015ELMS
9.Alexander Rossi2015IndyCar & IMSA
10. Will Stevens2014-2015WEC
11.Esteban Guttierez2013-2014 & 2016WEC
12. Rio Haryanto2016-
13. Felipe Nasr2015-2016IMSA
14. Nico Rosberg2006-2016Dziennikarstwo
15. Jenson Button2000-2017Formuła 1 (doradca Williamsa), Dziennikarstwo & Extreme E
16. Paul di Resta2011-2013 & 2017Dziennikarstwo
17.Felipe Massa2002 & 2004-2017Stock Car Brasil series
18. Joylon Palmer2016-2017Dziennikarstwo
19. Pascal Wehrlein2016-2017Formuła E
20.Marcus Ericsson2014-2018IndyCar
21. Brendon Hartley2017-2018WEC
22.Sergey Sirotkin2018-
23.Stoffel Vandoorne2018Formuła 1 (Kierowca rezerwowy Mercedesa i McLarena) & Formuła E
24. Jack Aitken2020Formuła 1 (Kierowca rezerwowy Williamsa) & ELMS
25.Pietro Fittipaldi2020Formuła 1 (Kierowca rezerwowy Haasa) &
ELMS
26.Romain Grosjean2009 & 2012-2020IndyCar
27.Nico Hulkenberg2010 & 2012-2020)Formuła 1 (Kierowca rezerwowy Astona Martina)
28.Daniil Kvyat2014-2017 & 2019-2020Formuła 1 (Kierowca rezerwowy Alpine) & WEC
29. Kevin Magnussen2014-2020IMSA & IndyCar
30.Antonio Giovinazzi2017 & 2019-2021Formuła E
31.Robert Kubica2006-2010 & 2019 & 2021Formuła 1 (Kierowca rezerwowy zespołu Alfa Romeo), WEC & ELMS
32.Kimi Raikkonen2001-2009 & 2012-2021-

4.5/5 (liczba głosów: 8)
\
Reklama