Czego szukasz?

FIA WEC

Oliver Rasmussen: Duńczyk, który idzie śladami Kevina Magnussena

Dania ma w ostatnich latach prawdziwy wysyp młodych kierowców. W IndyCar z powodzeniem rywalizuje Christian Lundgaard. Z kolei w F2, Frederik Vesti kiedy tylko może bije się o podia. W wyścigach Endurance swój wielki talent pokazuje za to Oliver Rasmussen. II wicemistrz serii FREC z 2020 roku ma już na koncie podium w Le Mans, a dodatkowo potrafi bezproblemowo łączyć starty w FIA WEC z Formułą 3.

oliver rasmussen trident f3
Fot. Trident

Początki we Włoskiej F4

Oliver Rasmussen, choć jego rodzice są Duńczykami, to dorastał we Francji. Tam zresztą zaraził się pasją do motorsportu. Jednakże zawsze wiedział, że jego ojczyzną jest Dania i tylko starty pod tą flagą wchodzą w grę. Po kilku latach spędzonych w kartingu, Skandynaw w 2018 roku postanowił przejść do single-seaterów, a konkretniej do Włoskiej F4. Miał wówczas niespełna 18 lat. Zawodnik dorastający w Mougins podczas tamtej kampanii reprezentował barwy ekipy Jenzer Motorsport. Debiutancki sezon na tym poziomie był dla niego wielką nauką. Rasmussen bowiem nie był w stanie regularnie punktować – łącznie w 2018 roku, wywalczył ich 4. Zajął on bowiem 8. miejsce na torze Misano. Kierowca szwajcarskiej stajni wyścigowej w dodatku nie ukończył aż siedmiu wyścigów. Taki początek kariery w czymś poważniejszym z pewnością był dla niego rozczarowujący.

ZOBACZ TAKŻE
David Vidales: Hiszpan, który czaruje tory F3

Oliver Rasmussen i przenosiny do potęgi

Jednakże usługami Duńczyka zainteresowała się Prema. Dzięki umowie podpisanej z Włochami, rodak Kevina Magnussena w 2019 roku startował naraz we Włoskiej F4 i ADAC F4. Progres jaki poczynił względem sezonu 2018, był ogromny. Skandynaw bowiem w tych pierwszych mistrzostwach dysponował świetnym tempem kwalifikacyjnym. Reprezentant zespołu, którego szefem jest Rene Rosin 2 razy zdołał wywalczyć pole position. Miało to miejsce podczas czasówek w Misano i na Imoli. Na jego nieszczęście zawody rozgrywane na obiekcie znanym z goszczenia MotoGP, zostały odwołane. Powodem tej decyzji były obfite opady deszczu, które nie pozwoliły na bezpieczne przeprowadzenie wyścigu. Z kolei na tym drugim obiekcie finiszował jako 4. Podczas tamtej kampanii zdołał 2-krotnie stanąć na podium. Dokonał tego na Monzie, gdzie 2-krotnie zajął 3. miejsce. Łącznie przez całą kampanię uzbierał on 126 punktów i zakończył sezon na dobrej 7. lokacie. Tym samym zainkasował 1 punkt do superlicencji FIA.

Oliver Rasmussen w deszczu

Fot. Włoska F4

Nieco gorzej szło mu w ADAC F4. W serii mającej niemalże ten sam poziom co Włoska F4, Rasmussen miał początkowo wielkie problemy z systematycznym punktowaniem. Dodatkowo zdarzały mu się głupie błędy. Chociażby w Hockenheim walcząc o wysokie miejsce wypadł z toru i rozbił się. Miewał jednak i te lepsze momenty. W Zandvoort wpadł na metę jako 2. Podium dołożył także w Nürburgu, gdzie uplasował się jedno oczko niżej. Przez słabą regularność kierowca Premy został sklasyfikowany w finalnym rozrachunku na 12. pozycji. Był to rozczarowujący rezultat.

Przygoda w Nowej Zelandii

Zimą 2020 roku, jeszcze zanim pandemia koronawirusa ogarnęła cały świat, Oliver Rasmussen zdecydował się na starty w Toyota Racing Series. Mistrzostwa te są obok FRAC (wcześniej nazywaną Azjatycką F3) jedynymi, w których można startować zimą. Nowozelandzka przygoda rozpoczęła się dla naszego bohatera całkiem pomyślnie. Podczas pierwszej rundy zdołał on zająć 2. miejsce na torze Highlands Motorsport Park. W kolejnych czterech wyścigach, Duńczyk ani razu nie zdołał wskoczyć do czołowej 10. Małe przełamanie nastąpiło w czasie zawodów na obiekcie zlokalizowanym w Waikato. Tam zdołał wpaść na metę jako 3. Jak się potem okazało, było to jego ostatnie podium podczas startów w tym cyklu. 7 ostatnich rund okazało się dla niego wielkim koszmarem. Tylko 2 razy dojechał on w czołowej 10. Ostatecznie bohater artykułu w klasyfikacji mistrzostw został sklasyfikowany na 11. miejscu. W kategorii debiutantów wyprzedzili go tylko Franco Colapinto oraz Ido Cohen.

Przygoda w Nowej Zelandii

Fot. Toyota Racing Series

Oliver Rasmussen i niespodzianka we FREC

Po umiarkowanie dobrym sezonem we Włoskiej F4, Duńczyk zdecydował się na skok do bolidów z homologacją F3. Aby się do nich przyzwyczaić wybrał on starty w mistrzostwach FREC, gdzie podpisał kontrakt z Premą. Plany te omalże pokrzyżowała pandemia. Organizatorzy serii w pewnym momencie chcieli nawet odwołać tamtą kampanię. Kiedy jednak sytuacja w miarę się ustabilizowała, to czempionat wystartował.

ZOBACZ TAKŻE
Lód, karting i Mercedes - wyścigowa podróż Paula Arona

Oliver Rasmussen już podczas swojego debiutu wygrał zawody. W Misano wykorzystał on kolizję Vipsa, Leclerca i Petecofa, po czym pognał po triumf. W dwóch kolejnych wyścigach na tym obiekcie zajmował 3. miejsca i dzięki temu z Włoch wyjechał jako lider tabeli. Takiej passy nie zdołał wykorzystać we Francji, gdzie ani razu nie finiszował w czołowej 3. Jednakże kolejny weekend w Austrii należał do niego. W pierwszych zawodach wpadł na metę jako 3. W drugich wygrał, wyprzedzając niemalże perfekcyjnie dysponowanego podczas tamtego wyścigu Gianlucę Petecofa. Z kolei w czasie ostatnich zmaganiach na Red Bull Ringu, powtórzył rezultat z inauguracji weekendu.

Oliver Rasmussen FREC

Fot. FREC / Rasmussen w drodze po wygraną pod Rzymem

Kolejne dwa 3. miejsca dorzucił w Mugello, gdzie nawet do pierwszej gonitwy przystępował z pole position. Na Monzy po raz trzeci w sezonie zatriumfował, a po podwójnym triumfie w Barcelonie stał się on realnym kandydatem do walki o mistrzostwo. Plany te jednak przekreśliła sytuacja z Imoli. Rasmussen w kwalifikacjach okazał się najszybszy, lecz z powodu awarii silnika nie mógł wystartować w zawodach. Pecha miał także w Vallelundze. Na torze zlokalizowanym pod Rzymem dosłownie fruwał. Jednakże przez obfite opady deszczu odwołano środkowe zmagania. Tym samym stracił on szansę na zostanie czempionem FREC. Na pocieszenie Duńczyk zwyciężył finał sezonu. Łącznie podczas całego cyklu zgromadził 343 punkty i zajął 3. miejsce w tabeli. Co ciekawe takim samym dorobkiem punktowym mógł pochwalić się Arthur Leclerc. Monakijczyk miał jednak więcej drugich miejsc od Skandynawa i to zdecydowało, że junior Ferrari został wyżej sklasyfikowany od niego.

Oliver Rasmussen i zasłużony debiut w F3

Pod koniec 2020 roku Duńczyk wziął udział w testach F3 w Jerez. Skandynaw podczas tych zajęć testował bolidy Premy oraz ekipy HWA Racelab. Ostatecznie na sezon 2021 Rasmussen podpisał kontrakt z tą drugą stajnią wyścigową. Tym samym praktycznie skreślił sobie szansę na dobre wyniki, gdyż zespół z Niemiec był tym jednym z najgorszych w stawce. Pomimo tego, nasz bohater cieszył się z szansy jaką otrzymał.

Udział w FIA Formule 3 jest kamieniem milowym w mojej karierze. Wraz z HWA zrobimy co w naszej mocy, aby być konkurencyjnym. Mam nadzieję, że razem będziemy rosnąć w siłę i wyłonimy się z nadchodzącego sezonu jako jeden z najlepszych zespołów, a ja jako jeden z najlepszych kierowców – stwierdził Rasmussen, który był optymistycznie nastawiony do nowego wyzwania.

Testy z HWA

Fot. HWA RACELAB

Rzeczywistość okazała się jednak brutalna . Zawodnik wychowany we Francji miał spore problemy, aby prezentować dobre tempo. Fakt miał on pecha chociażby na Węgrzech, gdzie wyścig zrujnował mu Victor Martins, lecz tak czy siak wyglądało to miernie. Najlepszym finiszem Duńczyka w sezonie była 12. lokata, którą wywalczył podczas drugiego sprintu w Zandvoort. W końcówce zmagań w Holandii doszło do wielu incydentów w czołówce. Chociażby Ido Cohen zderzył się z Dennisem Haugerem, a Jack Doohan wypadł z toru. Dodatkowo Filip Ugran obrócił Jonny’ego Edgara, co wymieszało stawkę. 

W tym wszystkim świetnie odnalazł się Rasmussen, który początkowo został sklasyfikowany na 13. pozycji. Ostatecznie zdołał on awansować o jedno „oczko”, po tym jak ukarano wspomnianego Rumuna za kolizję z Brytyjczykiem.

Zmarnowana szansa w Rosji

Nasz bohater jednak mógł mieć na swoim koncie kilka punktów. Podczas finału w Soczi przystępował on do rywalizacji z 16. pola startowego. Jeszcze przed końcem pierwszego okrążenia, zdołał on wyprzedzić aż sześciu rywali. Na 3. kółku Duńczyk wdał się w przepiękną walkę z Victorem Martinsem. Francuz popełnił błąd w 2. zakręcie, który chwilę później wykorzystał właśnie Rasmussen. Junior Alpine zdołał jednak odzyskać swoje miejsce jeszcze przed strefą DRS.

ZOBACZ TAKŻE
Juan Manuel Correa - kierowca, który dokonał niemożliwego

Na 7. kółku Juan Manuel Correa i Victor Martins w twardej walce wyjechali za szeroko i natychmiast zbliżyli się do nich zarówno Dennis Hauger jak i nasz bohater. W „piątce” Amerykanin ponownie się nawzajem powypychali z optymalnej linii wyścigowej i duet Skandynawów to wykorzystał. Jednak zderzyli się oni zakręt dalej, po tym jak Rasmussen za późno zahamował. W wyniku kolizji Norweg obrócił się i spadł na sam koniec stawki. Z kolei protegowany ekipy HWA Racelab był w stanie kontynuować zawody, lecz pod sam koniec wyścigu wycofał się z niego, z powodu awarii zawieszenia. 

W finalnej klasyfikacji został on sklasyfikowany na odległej 25. pozycji. Na jego szczęście pokonał on w tabeli Rafaela Villagomeza, czyli drugiego obok niego debiutanta, na którego zdecydowała się niemiecka stajnia wyścigowa.

Oliver Rasmussen i przenosiny do prototypów LMP2

W posezonowych testach F3, Duńczyk reprezentował barwy ekipy ART Grand Prix. Ostatecznie postanowił na przenosiny się do serii FIA WEC. Do startów zakontraktowała go ekipa Jota Sport. Jego partnerami z załogi zostali Ed Jones oraz Jonathan Aberdein. Aby lepiej przygotować się do rywalizacji w klasie LMP2, Rasmussen zdecydował się na jednorazowy start w mistrzostwach IMSA SportsCar Championship. Duńczyka ujrzeliśmy w akcji podczas legendarnego wyścigu Daytona 24h. W barwach zespołu G-Drive Racing by APR, wraz z Rene Rastem, Edem Jonesem i Françoisem Heriauem, został sklasyfikowany na 5. pozycji.

Kilka tygodni później Skandynaw zadebiutował w FIA WEC. Kierowca ekipy Jota Sport podczas rywalizacji w Sebring zaimponował wielu obserwatorów swoją odważną jazdą podczas pojedynku z Lorenzo Colombo. Ostatecznie załoga #28, została sklasyfikowana na 5. pozycji. W Spa Aberdein popełnił błąd i wpadł w bandę przez co on, Rasmussen i Jones nie ukończyli zawodów. 

#28 podium w Le Mans 2022

Fot. FIA WEC / Podium podczas legendarnego wyścigu we Francji

W Le Mans, Duńczyk wraz ze swoimi kompanami zajął 3. miejsce w klasie LMP2. Dla niego na ten moment jest to prawdopodobnie najważniejszy moment w jego karierze. Podczas rundy na Monzie załoga oznaczona numerem 28, finiszowała jako 10. Z kolei w Japonii Jones, Aberdein i Rasmussen wywalczyli drugie podium w tym sezonie. Przed finałem sezonu w Bahrajnie, w klasyfikacji mistrzostw świata ich ekipa zajmuje 6. miejsce z dorobkiem 61 punktów. Mają oni raczej małą szansę na to, aby na koniec roku wskoczyć na podium, gdyż do zespołu WRT, który na ten moment uzupełnia czołową 3., tracąc aż 19 „oczek”.

Nagły powrót do F3

W kwietniu 2022 roku, do Duńczyka niespodziewanie zadzwoniła ekipa Trident. Ich podstawowy kierowca Jonny Edgar bowiem zachorował i trzeba było koniecznie znaleźć za niego zastępstwo. Rasmussen do kokpitu wskoczył do kokpitu tuż przed testami w Jerez, gdzie musiał przestawić się z jazdy prototypem LMP2 do bolidu F3. 

Podczas pierwszego wyścigu po powrocie do stawki, kierowca rywalizujący w barwach włoskiej stajni wyścigowej spisał się świetnie. Najpierw w kwalifikacjach w koszmarnych warunkach zajął 14. miejsce, a w sprincie awansował na 7. lokatę. Tym samym wywalczył swoje premierowe punkty na tym poziomie.

ZOBACZ TAKŻE
Kaylen Frederick: Ulubieniec mistrza świata F1 na drodze do sukcesu

Możliwość powrotu to zdecydowanie bardzo ważny punkt w moich startach. Oczywiście poprzedni sezon był wielkim niepowodzeniem i postanowiłem spróbować startów w wyścigach Endurance. Jednak ponowna rywalizacja w F3 przyniesie wiele korzyści. Byłem bardzo rozczarowany po kwalifikacjach, ponieważ nie był to wynik, jakiego się spodziewałem, ale zdobycie punktów bardzo motywuje Udało mi się całkiem nieźle trzymać z dala od kłopotów. Przez cztery dni testowe w Jerez, w których wziąłem udział, myślę, że zaadaptowałem się dość szybko. Jak dobrze pójdzie to spełnię swój cel, aby zakończyć zmagania w czołowej 5. To dla mnie byłoby ważne – stwierdził po udanych dla siebie zawodach Oliver Rasmussen.

Oliver Rasmussen i Jerez 2022

Fot. Dutch Photo Agency / Bohater materiału przed powrotem do F3 odbył tylko testy w Jerez

Niestety dla niego, nie zdołał on ukończyć wyścigu głównego w Imoli. Z kolei w Hiszpanii nie był w stanie walczyć o punkty, czego najlepszym dowodem są pozycje jakie zajął – P14 i P16. Na resztę sezonu Edgar zdołał się wykurować i tym samym 22-latek nie był już Tridentowi potrzebny. Na koniec kampanii z dorobkiem 4 punktów został sklasyfikowany na 22. lokacie.

Oliver Rasmussen i jego przyszłość

Bohater tego materiału to kierowca specyficzny. Z jednej strony w F4 jak i F3 rzadko kiedy pokazywał pełnię swoich umiejętności. Z drugiej we FREC jak i FIA WEC spisywał się rewelacyjnie i wielokrotnie zachwycał. Kierowca wychowany we Francji ma małe szanse na dostanie się do F1, gdyż jego sprzymierzeńcem nie jest już wiek. Jednakże nie należy go skreślać w kontekście innych mistrzostw. Podobnie jak Kevin Magnussen przed rokiem, młodszy z Duńczyków może święcić sukcesy w wyścigach długodystansowych. Zresztą już 1 ma – podium w Le Mans. Warto przyglądać się jego karierze, gdyż może sporo namieszać i z pewnością wielokrotnie ujrzymy jego nazwisko na podium w dowolnej serii wyścigowej. 

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama