Czego szukasz?

Super Formuła

Pedro de la Rosa: Jak Hiszpan został mistrzem Formuły Nippon?

Pedro de la Rosa uznawany był swego czasu za największą nadzieję hiszpańskiego motorsportu, zanim na szerokie wody wypłynął Fernando Alonso. W 1997 roku zawodnik z Barcelony został pierwszym w historii zawodnikiem ze swojego kraju mistrzem Formuły Nippon. Czas bliżej przyjrzeć się jego drodze po ten sukces.

Pedro de la Rosa w garażu
Fot. Super Formula

22 lata po

W 2019 roku przed finałem sezonu Super Formuły aż trzech kierowców miało szansę na tytuł. Wśród nich był Hiszpan Alex Palou. Protegowany Hondy okazał się najszybszy w kwalifikacjach. Zawodnik ekipy TCS Nakajima Racing nie zdołał jednak zostać mistrzem japońskiej serii, gdyż przeszkodziła mu w tym awaria silnika. Jednak jego wspaniała jazda podczas wszystkich weekendów oraz to jak szybko zaadaptował się do wymagających bolidów Super Formuły zrobiła wielkie wrażenie na wielu obserwatorach. Co ciekawe Palou urodził się w 1997 roku. W tym samym czasie Pedro de la Rosa sięgnął po mistrzowski tytuł Formuły Nippon, czym ugruntował sobie upragnioną drogę ku F1.

ZOBACZ TAKŻE
Alex Palou: Kim jest mistrz IndyCar, którego podziwia Fernando Alonso?

Jak Hiszpan znalazł się w Japonii?

Kierowca z Barcelony przygodę z motorsportem rozpoczął bardzo późno, bo w wieku 17 lat. Wówczas de la Rosa zainteresował się kartingiem. Wcześniej, co ciekawe, rywalizował w amatorskich zawodach polegających na ściganiu się zdalne prowadzonymi samochodami. W 1989 roku Hiszpan po raz pierwszy miał okazję rywalizować w poważnej serii wyścigowej. Wybrał on bowiem starty w Hiszpańskiej Formule Fiat, gdzie został mistrzem. Sukces ten powtórzył sezon później, tym razem w Hiszpańskiej Formule Ford. Dalej było jeszcze lepiej. Przybysz z Barcelony dominował juniorskie zawody w Wielkiej Brytanii, gdzie chociażby w sezonie 1992 wygrał Brytyjską Formułę Renault. 

ZOBACZ TAKŻE
Ralph Firman i mistrzowski sezon w Formule Nippon, dający awans do F1

Jednak dwie następne kampanie nie były już tak bardzo udane. Reprezentując słabe zespoły w Brytyjskiej F3, nie mógł on zdziałać wiele. Hiszpan w efekcie postanowił rozejrzeć się za innymi opcjami. W pewnym momencie telefon do de la Rosy wykonała ekipa TOM’S z Japonii. Szukali oni szybkiego kierowcy z Europy, który najpierw spędziłby sezon w Japońskiej F3, by po aklimatyzacyjnej kampanii spróbował swoich sił w Formule Nippon. Bohater tego materiału zgodził się na taki układ i ruszył na podbój Kraju Kwitnącej Wiśńi.

Pedro de la Rosa i mistrzowski sezon na zapleczu Formuły Nippon

Zgodnie z planem zespołu TOM’S, Hiszpan w 1995 roku rywalizował w Japońskiej F3. Miał on wówczas 24 lata. Stajnia wyścigowa z Tokio przez kilka lat na tym poziomie rywalizacji używała własnego podwozia. Takowe jednak zawodziło i Japończycy postanowili rozpocząć współpracę z Dallarą. Jak się okazało decyzja to okazała się bardzo dobra. Pedro de la Rosa bowiem nie miał sobie równych. Europejczyk na 9 rozegranych wyścigów (1 rywalizacja została odwołana z powodu tajfunu), aż 8 razy triumfował, a do tego raz dołożył 3. miejsce. W dodatku zawodnik urodzony w Barcelonie 4-krotnie wykręcał najszybszy czas pojedynczego okrążenia w wyścigu. Dzięki temu został mistrzem pokonując w bezpośredniej rywalizacji przyszłą legendę japońskiego motorsportu Satoshi Motoyamę. Inżynierem Hiszpana w tamtym czasie był Jun Yamada, który dostrzegł w nim wielką pracowitość.

Pedro był bardzo skoncentrowany, bardzo poważnie podchodził do swoich spotkań przed i po sesjach i bardzo często analizował przebieg każdej rywalizacji z jego udziałem. Rejestratory danych, które były używane w Europie, pojawiły się w Japonii w tym samym czasie. Pedro pomógł nam pokazać jak ich używać, gdzie to można wykorzystać i spędził dużo czasu pracując z rejestratorami. Michael Krumm, który rok wcześniej wygrał mistrzostwa Japońskiej F3, był obdarzony naturalnymi zdolnościami powadzenia bolidu, podczas gdy Pedro był typem kierowcy, który cały czas ciężko pracował i tym nadrabiał swoje braki – zauważył Japończyk.

ZOBACZ TAKŻE
Tom Coronel: Jak "memiczny" Holender podbił Japonię i wywołał skandal?

W tym samym sezonie podczas GP Makau Pedro de la Rosa zajął 3. miejsce.

Awans do Formuły Nippon i pierwsze podium

Zgodnie z obietnicą złożoną mu, de la Rosa w 1996 roku trafił do najważniejszej japońskiej serii wyścigowej. Hiszpan reprezentował wówczas barwy Shionogi Team Nova, a jego kolegą z zespołu został Argentyńczyk Norberto Fontana. Co prawda to Argentyńczyk lepiej prezentował się na przestrzeni całego sezonu, lecz bohater materiału wcale nie radził sobie źle. Podczas swojego debiutu na tym poziomie, który przypadł na tor Suzuka wpadł on na metę jako 5. W Mine ponownie otarł się o punkty, gdyż finiszował tam jako 7. W Fuji i Tokachi de la Rosa 2-krotnie z rzędu zakończył rywalizację na 6. lokacie. 

ZOBACZ TAKŻE
Mine Circuit: Historia zapomnianego japońskiego obiektu + polski akcent

Dwie kolejne rundy nie było już tak udane. Kierowca Shionogi Team Nova w Suzuce nie ukończył rywalizacji, a w Sugo ostatecznie zajął 11. miejsce. Podczas drugiego wyścigu na torze Fuji podczas tamtej kampanii, Hiszpan po raz trzeci w sezonie finiszował jako 6. Z kolei w Mine, de la Rosa nie ujrzał flagi w czarno-białą szachownicę po raz ostatni w tamtym sezonie. W czasie trzeciego wyścigu na Suzuce, przybysz z Barcelon wywalczył 5. miejsce. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść.

 

 

Finał sezonu rozgrywany był na torze Fuji podczas tajfunu. Przy pierwszym podejściu zawodnik startujący z numerem 9, został uwikłany w gigantyczny karambol. Przy dohamowaniu do pierwszego zakrętu, jeden z rywali trącił go w tył i wściekły barcelończyk wpadł w żwir. Na jego szczęście kilka metrów dalej niemalże połowa stawki rozbiła się i zawody przerwano. Mistrz Japońskiej F3 z 1995 roku dzięki temu po restarcie wrócił do rywalizacji i prezentował genialne tempo. Pod koniec zawodów jechał na fenomenalnej 2. pozycji. Tę lokatę za wszelką cenę chciał wyrwać mu Naoki Hattori. Japończyk jednak przesadził, uderzył w bok bolidu Hiszpana i wypadł z trasy. Szczęśliwie dla de la Rosy zdarzenie to nie miało wpływu na jego maszynę i wpadł on na metę jako 2. Dzięki temu wywalczył on swoje premierowe podium w Formule Nippon. Uzbierał 13 punktów, które dało mu 8. pozycję na koniec sezonu.

Dlaczego Pedro de la Rosa miał takie problemy?

Wyniki Hiszpana mimo wszystko odbiegały od tego co prezentował Norberto Fontana. Ciekawą tezę na ten temat dał ówczesny inżynier japońskiej ekipy Hiroshi Kato.

Pedro nie był w stanie jeździć na takich samych ustawieniach co Norberto. To było bardzo pechowe, gdyż Argentyńczyk używał dosyć specyficznych przełożeń, z którymi mało kto by sobie poradził. Ciężko było mu rywalizować o podia, a co dopiero o wygrane – stwierdził Kato, który robił co mógł, aby pomóc swojemu kierowcy.

Pedro de la Rosa 1996

Fot. Super Formula / Hiszpan w swoim pierwszym sezonie startów w Formule Nippon miał pewne trudności

Pomiędzy sezonami objawiła się jednak po raz kolejny wielka pracowitość kierowcy z kraju ze stolicą w Madrycie. De la Rosa bowiem podczas przedsezonowych testów poprosił zespół, aby zastosowano w jego bolidzie te same ustawienia co ma Fontana. Mistrz Japońskiej F3 z 1995 roku kiedy tylko mógł wsiadał do bolidu i testował tak długo, dopóki odpowiednio się nie zaadaptował. Kato wyznał, że dzięki temu jego podopieczny dokonywał niewielkich korekt, gdy musiał dostrajać swoją maszynę.

Droga po mistrzostwo

Na sezon 1997 jego nowym partnerem z zespołu został Japończyk Akira Lida. Kampania dla de la Rosy rozpoczęła się wyśmienicie. Hiszpan wygrał bowiem 2 pierwsze wyścigi podczas rywalizacji na torze Suzuka oraz w Mine. Kolejne podium wywalczył pod górą Fuji, gdzie uległ tylko Takuyi Kurosawie. Z kolei w Suzuce finiszował jako 3. Barcelończyk na zwycięską ścieżkę powrócił w Muracie. Na torze Sportsland Sugo wywalczył bowiem pole position, a w wyścigu nie miał sobie równych. W Fuji zaliczył hat-tricka. Mianowicie był najszybszy w kwalifikacjach, zwyciężył zawody, a do tego wykręcił w nim najszybszy czas pojedynczego okrążenia.

ZOBACZ TAKŻE
Ralf Schumacher i fenomenalny sezon w Japonii dający mu awans do F1

W Mine po raz drugi w sezonie dojechał na 2. pozycji i tym samym zapewnił sobie mistrzowski tytuł. Do końca sezonu de la Rosa dorzucił 2 zwycięstwa odniesione w Motegi i Suzuce, a pod górą Fuji finiszował jako 2. Łącznie podczas trwania całej kampanii stawał on na podium we wszystkich wyścigach. Hiszpan 6-krotnie zwyciężał, 3-krotnie zajmował 2. miejsce a w dodatku raz zajął 3. miejsce. Do tego wszystkiego dołożył 4 pole position. Przełożyło się to na dorobek 82 punktów i przewagę w tabeli nad Kurosawą w wysokości 54 punktów. To był nokaut! De la Rosa do teraz pozostaje jedynym kierowcą z Hiszpanii, który został mistrzem najważniejszej japońskiej serii single-seaterowej.

Pedro de la Rosa przewodzi stawce

Fot. Super Formula / Hiszpan przewodzi stawce na torze Fuji

Co ciekawe w tym samym sezonie wraz z Michaelem Krummem, został on czempionem obecnych mistrzostw SuperGT. Co ciekawe hiszpańsko-niemiecki duet nie wystąpił w dwóch ostatnich wyścigach tamtej kampanii, jednak przewaga jaką wypracowali wystarczyła do tego, aby zapewnić sobie mistrzostwo.

Pedro de la Rosa i jego dalsze losy

Po tym gigantycznym sukcesie Hiszpan postanowił zawalczyć o angaż w F1. Takowa szansa nadeszła już w 1999 roku, gdzie mistrz Formuły Nippon sezonu 1997 trafił do ekipy Arrows, która korzystała z usług Yamahy. Już podczas swojego debiutu zajął 6. miejsce, dzięki czemu wywalczył na dzień dobry 1 punkt. W dalszych latach de la Rosa reprezentował barwy takich ekip jak Jaguar, McLaren, Sauber i HRT. W tym drugim zespole wydawało się, że dostał szansę życia. Nawet w 2006 roku po tym jak zastąpił niepokornego Juana Pablo Montoyę, rodak Fernando Alonso prezentował się solidnie. Podczas szalonego GP Węgier 2006 zajął nawet 2. lokatę, ulegając tylko Jensonowi Buttonowi. Jednak stajnia z Woking na sezon 2007 podpisała Lewisa Hamiltona i tym samym jego marzenia o jeździe w zespole gwarantującym walkę o mistrzostwo prysły.

ZOBACZ TAKŻE
Bolidy F1, które nie wystartowały w wyścigu. Oto przykłady z XXI wieku

Kierowca z Barcelony podobnie jak w Formule Nippon dał się poznać jako niezwykle pracowity kierowca. W 2003 roku będąc testerem McLarena, był jedynym zawodnikiem tej ekipy, który do perfekcji opanował jazdę nieprzewidywalnym modelem MP4/18. Dodatkowo jak mało kto spędzał on niemalże każdą wolną chwilę na tym, aby analizować dane. Pedro de la Rosa choć nie osiągnął ani ułamka tego co mu wróżono to jednak był z pewnością wyjątkowym zawodnikiem.

Pedro de la Rosa

Fot. Super Formula

Bardzo dziękuję organizacji Japan Race Promotion w pomocy w przygotowaniu materiału.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama