Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Opel Corsa 1.2 GS Line EAT8 100 KM – francuski łącznik

Kilka miesięcy temu miałem przyjemność testować dwa nowoczesne mieszczuchy ze skrzyniami automatycznymi – Dacię Sandero i Skodę Fabię. Przed kilkoma tygodniami zmierzyłem się po raz pierwszy z aktualną generacją Opla Corsy. Oczywistym było zatem sprawdzenie, do którego z wyżej wymienionych rywali jest jej bliżej.

Opel Corsa Poznań
Fot. Piotr Orpel

Zacznijmy zatem od stylistyki

Opel Corsa szóstej generacji jest jednym z pierwszych modeli marki stworzonych w pełni po przejęciu jej przez francuski koncern PSA. Crossovery Grandland i Crossland pojawiły się na rynku rok wcześniej, ale ich stylistyka nawiązywała jeszcze mocno do starszej gamy Opla. Dopiero przy okazji niedawnych liftingów upodobniły się do Mokki czy Astry, otrzymując z przodu charakterystyczny, zaślepiony na czarno grill (Opel Vizor). Corsa stoi niejako w rozkroku – nie załapała się na nowy przód, ale ma już w pełni nowe wnętrze i kilka charakterystycznych dla nowych modeli linii w nadwoziu. Efekt końcowy może cieszyć oko – zarówno w testowanej, „wypasionej” po dach odmianie, jak i w gorzej wyposażonych egzemplarzach, służących choćby do wynajmu na minuty w popularnej aplikacji.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Opel Mokka GS Line 1.2 Turbo 130 KM 8AT – stworzony na nowo

Opel Corsa rear

Fot. Piotr Orpel

Mała Francuzka Niemka sprawia bardzo pozytywne wrażenie właściwie z każdej strony, z której możemy ją oglądać. Długa i płaska maska oraz stosunkowo nisko poprowadzony dach nadają sportowego charakteru. Linie są czyste i spójne, przyczepić się jedynie można do nieproporcjonalnie krótkich tylnych drzwi, nisko umieszczonych klamek oraz stosunkowo niedużych, a przez czarny kolor niemal niewidocznych 16-calowych alufelg. Te trzy problemy są elementem wspólnym stylistyki Corsy oraz bliźniaczego Peugeota 208. Muszę jednak przyznać, że tutaj mniej rzucają się w oczy.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Peugeot 208 GT 1.2 PureTech 130 EAT8 - król miasta w formie

Opel Corsa dostaje dodatkowe punkty w temacie designu za jeden, coraz rzadziej spotykany detal – prawdziwą, w dodatku podwójną końcówkę wydechu. Niech ktoś mi powie, że to wygląda gorzej niż plastikowe pseudorury w równie plastikowym pseudodyfuzorze. Tutaj dyfuzor jest malutki i świetnie wieńczy tył Corsy, wraz z pionowymi odblaskami, centralnym światłem przeciwmgielnym oraz czarnym spojlerem dachowym. Pod względem stylistyki jest jej moim zdaniem zdecydowanie bliżej do Fabii niż do Sandero – nie ujmując niczego rumuńskiej propozycji.

są rury

Fot. Piotr Orpel

Opel Corsa – jakość, multimedia, ergonomia

Miejsce pracy kierowcy małego Opla już od momentu otwarcia drzwi komunikuje nam, z jaką odmianą mamy do czynienia. Gruba kierownica ze spłaszczonym wieńcem, ciemna podsufitka oraz wszechobecne czerwone akcenty to atrybuty najbardziej usportowionego wariantu w gamie. Ładnym akcentem są aluminiowe nakładki na pedały, rozczarowuje nieco nadmiar łatwo rysującego się plastiku typu piano black. Ogółem – czysto wizualnie – jest naprawdę przyzwoicie. I słowo przyzwoicie może posłużyć za motyw przewodni również dla oceny ergonomii i multimediów.

interior

Fot. Piotr Orpel

W obu przypadkach jest bowiem dobrze, ale nie idealnie. Multimedia się nie wieszają, ale zdarzają się problemy z przewodowym łączeniem z Android Auto. Kamera cofania ma słabiutką jakość, ale oferuje tryb symulujący widok 360 stopni. Wirtualne zegary (standard w tej wersji) są bardzo czytelne, lecz dość ubogie w treść i ustawienia. Podobnie też, jak choćby w niektórych Hyundaiach, kompletnie nie pasują do swojej obudowy. Ekran centralny ma dość zagmatwane menu, ale przynajmniej sterowanie klimatyzacji nadal jest analogowe. To z kolei jest bardzo czytelne i sensowne, za to sam panel umiejscowiono tak daleko i głęboko, że pomimo naprawdę długich rąk nie byłem w stanie wygodnie z niego korzystać. Żeby nie kończyć akapitu zarzutami – regulowany podłokietnik i łopatki do zmiany biegów to bardzo wygodne i nieco niespodziewane w tej klasie elementy. W tej rundzie Corsa zasługuje po raz kolejny na ocenę podobną do Fabii.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Skoda Fabia 1.0 TSI DSG7 Style - Pan(i) Mieszczuch
łopatkipodłokietnik

Starcie trzecie – przestronność

Dotarliśmy wreszcie do pięty achillesowej miejskiego Opla. Rzut oka na tabelkę z wymiarami sugeruje, że mamy do czynienia ze sporym autem jak na swój segment. Długość, szerokość i wysokość to odpowiednio 4060, 1765 i 1433 milimetry, a rozstaw osi wynosi dokładnie 2538 mm. Podobnymi cyferkami pochwalić się mogą chociażby Nissan Micra czy Renault Clio. Sandero oraz Fabia są jednak jeszcze większe, po kilka centymetrów w każdą stronę. I to czuć zarówno w kabinie, jak i bagażniku.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Dacia Sandero 1.0 TCe 90 X-Tronic CVT - tanio, ale sympatycznie

Miejsca w pierwszym rzędzie jakoś się bronią. Kierowca o wzroście poniżej 190 cm powinien znaleźć w miarę wygodną pozycję dla siebie. Z tyłu natomiast wartością graniczną jest 170 cm, może 175 cm. Nawet jeśli wyższa osoba się tam zmieści, to z pewnością poobija się o niezwykle mały otwór drzwiowy. Przestrzeń ładunkowa na papierze wygląda dobrze – 309 litrów z opcją powiększenia do 1015. W praktyce jednak bardzo dużym ograniczeniem będzie… waga bagażu. I nie chodzi tutaj o niską ładowność auta, a o fatalną jakość podłogi bagażnika. Mata oddzielająca przestrzeń poniżej od właściwego kufra jest równie cienka i giętka, co materiałowa półka z Ikei, a przy tym gorzej wykonana. W dodatku opiera się tylko na rogach, przez co ugina się już pod naciskiem kilku kilogramów. Podobną można znaleźć nawet w dużo bardziej „towarowym” Grandlandzie po liftingu, co jest już absolutnie niedopuszczalne.

Opel Corsa bagażnik

Fot. Piotr Orpel

Opel Corsa 1.2 Turbo – jak to jeździ?

Dobrze, koniec pastwienia się nad Corsą, w końcu samochód służy do jeżdżenia, a nie do siedzenia w bagażniku. I z tego zadania Opel Corsa 1.2 Turbo wywiązuje się wyśmienicie. Testowy, 100-konny egzemplarz to środkowy wariant mocy. Oprócz niego w ofercie występuje wariant o 30 KM mocniejszy, oraz wersja bez doładowania o mocy 75 KM. Początkowo obawiałem się, że może to być zbyt słaby napęd, zwłaszcza w połączeniu z ośmiobiegowym automatem. Bardzo szybko zmieniłem zdanie, bo w codziennym użytkowaniu dynamika była co najmniej wystarczająca.

Po pierwsze, komunikacja silnika z przekładnią wypada znakomicie. Kick-down jest odpowiednio szybki, a reakcja na gaz – zwłaszcza po przerzuceniu auta w tryb sportowy – niemal natychmiastowa. Przy spokojnej jeździe z kolei jest naprawdę cicho – głównie dzięki utrzymywaniu niskich obrotów przez ośmioprzełożeniową skrzynię.

Po drugie – same cyferki wyglądają korzystnie. Należący do rodziny Puretech silnik konstrukcji Peugeota przy 100 KM mocy rozwija aż 205 Nm momentu obrotowego (Sandero 142 Nm, Fabia 200 Nm). Lekkie i aerodynamiczne nadwozie Corsy jest dzięki temu rozpędzane do 100 km/h w 10,8 sekundy. Subiektywne wrażenia są jednak jeszcze lepsze – trzycylindrowy motorek lubi sobie powrzeszczeć przy wyższych obrotach.

Poznań

Fot. Piotr Orpel

Po trzecie, zawieszenie jest naprawdę świetne

Absolutnie nie czuć tutaj francuskiego ducha, chyba że mówimy o duchu rajdówek pokroju 306 Maxi albo Xsary WRC. Jest sprężyście, sztywno i bezpośrednio. Corsa lubi zakręty i szybkie manewry na wąskich uliczkach – jedynie chwilami tylnej osi brakuje nieco kontaktu z asfaltem. Winę za to ponoszą głównie wąskie opony (195/55 R16). Nie jest to jednak wada – za taką właśnie charakterystykę w końcu wszyscy uwielbiamy Fiestę ST. Tutaj mamy tego namiastkę, w ledwie 100-konnym miejskim hatchbacku. Udało się przy okazji uniknąć nerwowości przy jeździe autostradowej.

Plac Kolegiacki

Fot. Piotr Orpel

Opel Corsa – ekonomiczny gokart

Podczas ulubionej czynności każdego Polaka, czyli okresowej wizyty przy dystrybutorze, przekonałem się o jeszcze jednej zalecie połączenia małego silnika z aż 8-biegowym automatem. Oprócz ciszy, spokojna jazda owocuje również niskim spalaniem. Trasy, po których jeżdżę przy okazji każdego z testów, nie służą niskiemu spalaniu. Każdy samochód spędza około 300-400 km na autostradach, niewiele mniej na drogach ekspresowych i na wielopasmowych drogach krajowych o podwyższonej prędkości. Najmniej, bo 100-200 km przypada na warszawskie i poznańskie korki oraz boczne drogi dookoła tych miast. Nie mam zatem zbyt wiele okazji na powolne toczenie się za TIR-ami. Dlatego też nieduże, niezbyt mocne ale zarazem wysilone i podatne na przeciwny wiatr Sandero skończyło z wynikiem gorszym, niż prawie 200-konna Octavia Sportline 4×4.

Opel Corsa bardzo miło mnie w związku z tym zaskoczył średnim spalaniem. Średnia z przejechanych ponad 900 km to dokładnie 6,6 litra. Na autostradach i drogach szybkiego ruchu zakręcicie się w okolicach 6, maksymalnie 6,5 litra. Na krajówkach da się zejść do „niskiej piątki”. Jedynie dynamiczna jazda w mieście podbiła końcowy wynik, w takich sytuacjach człowiek tęskni za hybrydami.

Opel Corsa GS Line

Fot. Piotr Orpel

Opel Corsa 1.2 GS Line EAT8 – cena i wyposażenie

Tak jak w przypadku ostatniego samochodu, który tutaj opisywałem, na pytanie „ile to kosztuje”, odpowiadam, że nie wiem. Takiego samochodu jak ten nie ma bowiem w polskim cenniku. Aby oszczędzić sobie pisania i Wam czytania, po prostu wkleję go poniżej – taka wersja obowiązuje od 3 października 2022 roku.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Hyundai IONIQ 5 73kWh RWD - przyszłość, która nadeszła

Corsa cennik

Cennik Opla Corsy – październik 2022

Jak doskonale widać, z jakiegoś powodu 100-konny automat jest dostępny jedynie w wyposażeniu Elegance. W cenniku i wyposażeniu Corsy zaszły też dwie zmiany – pierwszą z nich jest nazwa wersji wyposażeniowej, która teraz brzmi po prostu „GS”. Druga i trzecia, to zmiana zastosowanej kierownicy na taką jak w poliftingowym Grandlandzie oraz zmiana dźwigni skrzyni biegów (aktualnie jest to już malutki selektor, podobny do tego stosowanego przez VW czy Seata). Zmiana jeśli chodzi o kierownicę jest istotna – element jest wizualnie identyczny, ale teraz jest wyposażony w podgrzewanie. Wcześniej taką opcję miały jedynie Corsy z manualną przekładnią, ponieważ obecność łopatek wykluczała zastosowanie elementów grzejnych. Tak, ja też nie widziałem tutaj ani grama logiki.

Wracając do cen: znając różnicę między Elegance a GS możemy przyjąć, że widoczny na zdjęciach egzemplarz bazowo jest warty 100 200 zł. Bazowo, bowiem musimy doliczyć dopłatę za dostęp bezkluczykowy, przedni podłokietnik oraz lakier metaliczny. Ostatecznie zatem lądujemy na kwocie 104 200 zł – takie mamy czasy, że za cenę hot hatcha sprzed 10 lat, teraz możemy wyjechać z salonu o połowę słabszym, świetnie wyposażonym miejskim autem. Na pocieszenie zaznaczę jedno – konkurencja jest jeszcze droższa. Do Fabii trzeba dołożyć przynajmniej 5 tysięcy, do 208 podobnie, a o Polo szkoda wspominać.

Podsumowanie: Opel Corsa 1.2 GS Line EAT8 100 KM

Opel Corsa 1.2 GS Line EAT8
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.1

Podsumowanie

No dobrze, to jak jest z tą Corsą? Możemy ją przyrównać do budżetowej Dacii czy do liderów segmentu? Jest gdzieś pomiędzy, ale zdecydowanie bliżej jej do sufitu niż podłogi. Opel Corsa 1.2 Turbo GS Line to niezwykle przyjemne i zadziorne miejskie auto, które w testowej konfiguracji wyróżni się na osiedlowym parkingu. Jeśli lubicie jeździć i samochód jest dla Was czymś więcej niż narzędziem, to będziecie z niej zadowoleni.

Przyczepić trzeba się jedynie do przestronności, wykończenia bagażnika, oraz… jeszcze raz przestronności. Corsa na pewno nie będzie dobrym substytutem samochodu rodzinnego. W każdej innej sytuacji powinna jednak dać sobie radę – stąd wysoka ocena końcowa, wynosząca 4.1

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama