Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Skoda Fabia 1.0 TSI DSG7 Style – Pan(i) Mieszczuch

Oto trzeci w niedługim czasie test hatchbacka segmentu B na naszych łamach. Po skrajnie różnych Sandero i Ibizie pora na nową Skodę Fabię ze 110-konnym silnikiem i automatyczną skrzynią biegów. Czy pomarańczowa Czeszka okaże się złotym środkiem i pretendentką do tytułu królowej swojej klasy?

Skoda Fabia
Fot. Piotr Orpel

Na początek słowo wyjaśnienia w temacie tytułu. Nowa Skoda Fabia nadal jest autem o głównie miejskim przeznaczeniu. Nie będzie pierwszym wyborem na trasie z Lizbony do Bukaresztu, nie będzie też wybierana przez firmy zajmujące się transportem lodówek. Nikt o zdrowych zmysłach nie pojedzie nią nad jezioro Como aby wziąć udział w Concorso d’Eleganza Villa d’Este. Tak jak trzy poprzednie generacje, jest to nieduży hatchback – typowy, tytułowy „mieszczuch”… który cholernie wydoroślał i domaga się traktowania z należytym szacunkiem. Pora ustalić, czy na ten szacunek zasługuje.

ZOBACZ TAKŻE
Crossover segmentu B - alternatywa dla auta miejskiego | 12 propozycji

Skoda Fabia tył

Fot. Piotr Orpel

Nigdy nie była specjalnie mała

Już pierwsza generacja tego modelu wybijała rozmiarami ponad swoją klasę. Jej długość wynosiła 3960 mm – dla porównania debiutujące kilka miesięcy wcześniej Peugeot 206 i Toyota Yaris były odpowiednio krótsze o 12,5 i 34,5 centymetra. Kolejne generacje dobiły do granicy czterech metrów, a najnowsza zdecydowanie ją przekroczyła. Fabia powróciła na fotel największego samochodu w segmencie mierząc aktualnie 4107 mm – dokładnie o milimetr mniej niż VW T-Cross i o 3 milimetry mniej od Opla Astry II. Wrażenie robi też szerokość auta – 1780 mm to dokładnie o 4 cm więcej… od króla polskich szos, Passata B5.

Skoda Fabia felga

Fot. Piotr Orpel

Skoda Fabia – pełna ciekawych detali

Poprzednie odmiany bohaterki tego testu wtapiały się bez trudu w krajobraz polskich ulic. Wiele egzemplarzy jeździło w najróżniejszych flotach – część woziła smażonego kurczaka, część rozwoziła ludzi z imprez, jeszcze inne reklamowały sieć sklepów z zielonym płazem w logo. Z pominięciem rzadkich odmian RS czy nawet Monte Carlo, nie można było mówić o tym, żeby widok niedużej Skody przyspieszał bicie serca. Wraz z debiutem czwartej generacji Fabia nie tylko urosła, ale też zdecydowanie wyładniała. Nadwozie mocno upodobniło się do Scali i Octavii, zyskało też mocno na zmianie proporcji nadwozia.

Projektanci wrysowali kilka nowych przetłoczeń. Najciekawszym z nich jest to na dole drzwi – w okolicy przedniego koła rozdwaja się, tworząc w domyśle charakterystyczny kształt czeskiej flagi. Z ostrymi cięciami świetnie współgra dwutonowe malowanie – koszt całego „pakietu wizualnego” to 7300 zł. I moim zdaniem jest wart każdej złotówki. Składa się na niego lakier Pomarańczowy Phoenix (3850 zł), szare felgi Procyon z nakładkami Aero i oponami w rozmiarze 215/45 R17 (2400 zł) oraz pakiet Color Concept Gray (malowanie dachu, lusterek, słupków i grilla na szaro – 1050 zł).

flaga czech

Fot. Piotr Orpel

Równie atrakcyjna we wnętrzu

Kokpit Fabii został całkowicie przeprojektowany wraz ze zmianą generacji. Kształt konsoli centralnej odpowiada projektowi znanemu chociażby ze Scali czy Enyaqa. Znaczy się – duży schowek przed skrzynią biegów (z ładowarką indukcyjną, część pakietu Infotainment za 4200 zł), wyżej panel klimatyzacji, umieszczone zdecydowanie zbyt nisko nawiewy (cudownie mrożą kolana) oraz również nieco zbyt nisko osadzony, 9,2-calowy ekran nawigacji Amundsen (również pakiet Infotainment). Dwuipółramienna kierownica jest ładna, bardzo poręczna i ergonomiczna. Przy ergonomii trzeba się zatrzymać, bo jest tutaj równie wiele wad co zalet.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Ibiza FR 1.5 TSI 150 KM DSG – mieszczuch z pazurem

Z niewiadomych przyczyn panel obsługujący klimatyzację jest inny niż w testowanych przez nas niedawno Ibizie i T-Crossie. Nadal posiada pokrętła do regulacji temperatury, ale kierunkiem i siłą nawiewu musimy sterować już z ekranu. Wirtualne zegary są świetne, oferują więcej widoków i szersze możliwości konfiguracyjne niż te w Octavii. Bardzo dobrze zostało rozegrane też sterowanie trzystopniowym ogrzewaniem kierownicy – nie trzeba szukać go w menu, odpowiedni przycisk jest pod kciukiem. Systemy wsparcia kierowcy mają niestety krótką pamięć – tryb jazdy i działanie start-stopu wymagają ustawienia po każdym odpaleniu auta. Dobrze chociaż że Android Auto działa bezbłędnie, również bezprzewodowo.

Skoda Fabia interior

Fot. Piotr Orpel

Skoda Fabia – przestronność i praktyczność

Czuć wspomniane kilka akapitów centymetry. W każdym kierunku miałem odpowiednią swobodę ruchów, nawet gdy pasażerem był facet mierzący 200 cm i ważący 140 kg. On też się mieścił, zakres regulacji fotela był wystarczający nawet dla niego. Fotele swoją drogą też zasługują na pochwały – potężniej zbudowane osoby mogą co najwyżej narzekać na ich szerokość. Pasażerowie tylnego rzędu podczas podróży między Warszawą a Poznaniem też nie kierowali ku mnie żadnych gróźb – kanapa jest bardzo wygodna, a zagłówki mięciutkie. Miejsce na nogi i głowy odpowiada raczej kompaktom niż miejskim samochodom – Clio i Sandero zostają w tyle. Obecność nawiewów w drugim rzędzie również należy odnotować, to rzadkość w tej klasie aut.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Dacia Sandero 1.0 TCe 90 X-Tronic CVT - tanio, ale sympatycznie

tył czeszki

Fot. Piotr Orpel

Simply Clever all the things!

Testowa Fabia była wyposażona w kosztujący 1300 zł ekstra pakiet Simply Clever II, który zawiera zgodnie z cennikiem: „zestaw siatek w bagażniku, pojemnik na odpadki, dwustronną matę do bagażnika, elementy Cargo do bagażnika, organizer w tunelu tylnym z uchwytem na napoje, podwójną podłogę bagażnika”. Jak widać na poniższym obrazku, kufer był dosłownie wyładowany gadżetami – a nie było to proste, bo jego pojemność to aż 380 litrów. Najbardziej urzekającym z nich był hamak, na którym możemy położyć lekkie i drobne przedmioty. Z wyniesionego kilka lat temu doświadczenia – jeśli przewozicie na podłodze bagażnika arbuzy, to śmietany i jogurty warto położyć właśnie na takim hamaku. Zaufajcie mi.

kufer

Fot. Piotr Orpel

Skoda Fabia z automatem DSG – chora na WLTP

Silnik małej Skody mogę opisać w samych superlatywach, przynajmniej w kwestii jego dynamiki. 110 koni mechanicznych wystarczy, aby Fabia osiągnęła setkę w równe 10 sekund. Kultura pracy jest bardzo wysoka jak na trzy cylindry, a odgłos przypominający rzędowe szóstki przy ostrym przyspieszaniu jest przezabawny. Wrażenia z jazdy psuje nieco skrzynia – od czasu wprowadzenia procedury homologacyjnej WLTP, większość samochodów ze skrzyniami DSG bardzo długo zastanawia się, co też kierowca miał na myśli wciskając pedał gazu do podłogi. Przekładnia ma potwornego „laga”, sytuację nieznacznie poprawia przestawienie jej w tryb sportowy. Podobnie jak w przypadku T-Crossa – do tego trzeba się po prostu przyzwyczaić.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | VW T-Cross Style 1.0 TSI 110 DSG - mały SUV za spore pieniądze

Sportowym (niemal) można nazwać też prowadzenie Skody Fabii. Nie jest to gokart pokroju Fiesty, ale spory rozstaw kół i osi, oraz szerokie opony zapewniają świetną stabilność na prostych i w zakrętach. Mimo dość twardych nastaw zawieszenia i niskiego profilu opony, resorowanie jest na bardzo przyzwoitym poziomie. W tej liście zachwytów i pochwał pominąć należy kwestie akustyczne. Słychać zarówno pracę zawieszenia, jak i niespotykane raczej w Skodach trzaski plastikowych elementów. Może to wina egzemplarza z początku produkcji, ale żadna inna „Czeszka” którą jeździłem nie wydawała takich dźwięków.

tunel

Fot. Piotr Orpel

Bezbłędne systemy wsparcia

Nie spodziewałem się że napiszę to w przypadku nowego auta z koncernu Volkswagena. Byłem pełen obaw po teście Cupry Formentor. Po tygodniowej przygodzie z Fabią stwierdzam, że jednak da się naprawić te multimedia i zadbać o skuteczną pracę czujników, laserów i lidarów. Tempomat ACC jest wygodny i skuteczny, nie reaguje nerwowo i ma możliwość zatrzymania pojazdu. Niestety nie postoju – z racji „ręcznego ręcznego” brakuje funkcji Auto Hold. Asystent jazdy autostradowej jest równie dobry jak w Hyundaiach, utrzymuje samochód stabilnie między liniami. Ilość zastosowanych systemów w Fabii Style jest zatrważająca, na szczęście żaden nie nawalił podczas testu. W nocy o bezpieczeństwo dbały też adaptacyjne reflektory BI-LED (część pakietu Comfort, 2800 zł). Niestety, nie są matrycowe, a asystent świateł drogowych działał wprost beznadziejnie.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Cupra Formentor e-Hybrid - plug-in doprawiony tabasco

lampa

Fot. Piotr Orpel

Ile pali, ile kosztuje i co za to dostajemy?

Jeśli chodzi o zużycie paliwa – również tutaj mogę Was odesłać do testu równie pomarańczowego crossovera VW. Skoda Fabia spala niemal identyczne ilości paliwa, a wyższy średni wynik spalania z całego testu wynika jedynie z tego, że obie autostradowe podróże odbywały się z mocno obciążonym pasażerami samochodem. Przy wyższych prędkościach na pusto spalanie będzie niższe o około 0,5 litra od T-Crossa. Wynika to głównie z niższego nadwozia i niezwykle aerodynamicznej (ponoć najbardziej w segmencie) sylwetki.

spalanie

Fot. Piotr Orpel

Jeśli chodzi zatem o spalanie, nie jest najgorzej. A jak z ceną naszej bohaterki? Podlinkowany w tym miejscu cennik nowej Fabii otwiera kwota 62000 zł. Za tyle dostaniemy wersję z wolnossącym 1.0 MPI o mocy 80 KM, pięciobiegowym manualem i bazowym wyposażeniem Active. Wersja Ambition kosztuje już 65500 złotych, a Style 71350 zł. Dopłata do motoru 1.0 TSI 95 wynosi 3500 zł, a za 110 koni mechanicznych płacimy kolejne 1500 zł ekstra. Jeśli marzy nam się automatyczna skrzynia biegów, musimy wysupłać kolejne 5 tysięcy.

Tanio już było…

Daje nam to 81350 złotych za testowaną wersję, przed uwzględnieniem dopłat za pakiety. Wspomniane wcześniej w tekście opcje windują cenę Skody Fabii aż do 106750 złotych. Egzemplarz z parku prasowego jest wart nieco więcej – z cennika bowiem wyleciał niedawno pakiet zawierający monitoring martwego pola. Prawie 110 tysięcy za hatchbacka segmentu B to na pierwszy rzut oka naprawdę dużo. Wydawać by się mogło, że w takiej cenie powinna być Octavia 1.0 z podobnym wyposażeniem. Ale porównanie ceny „wypasionej” Fabii z konkurencją (również wewnętrzną) trochę zmienia postać rzeczy.

Podane poniżej ceny obowiązywały na przełomie czerwca i lipca 2022 roku, dotyczą odmian z możliwie zbliżonym wyposażeniem:

  • Dacia Sandero Expression 1.0 90 CVT – 78900 zł
  • Ford Fiesta ST-Line X 1.0 125 Powershift7 – 108100 zł
  • Seat Ibiza FR 1.0 110 DSG – 111228 zł
  • Peugeot 208 GT 1.2 102 EAT8 – 115000 zł
  • Volkswagen Polo Style 1.0 110 DSG – 125740 zł (!)
  • Skoda Scala Style 1.0 110 DSG – 120000 zł
  • Skoda Octavia Ambition 1.0 110 DSG – 131200 zł
Skoda

Fot. Piotr Orpel

Podsumowanie: Skoda Fabia Style 1.0 110 DSG

Skoda Fabia Style 1.0 110 DSG
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Skrzynia biegów
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.3

Podsumowanie

Funkcjonalny bagażnik, przestronne wnętrze, dojrzałe prowadzenie i bogate wyposażenie to główne cechy wyróżniające testowaną Fabię na tle przeciętnego miejskiego hatchbacka. Skoda wykonała spory przeskok względem poprzedniej generacji, na tyle duży, że może to się nawet odbić na sprzedaży większej Scali.

Niskie nadwozie gwarantuje spalanie niższe niż w crossoverze, a 110-konny silnik wystarcza do dynamicznej jazdy. Wśród wad Fabii możemy zaliczyć nie do końca udane zestrojenie skrzyni DSG z jednostką napędową, jakość i spasowanie tworzyw oraz cenę – przynajmniej jeśli porównujemy Skodę z klasowym bestsellerem, czyli Dacią Sandero. Końcowa ocena wynosząca 4,3 oddaje to, jak dobrym i dorosłym samochodem stała się Fabia.

4.7/5 (liczba głosów: 4)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama