Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Kryzys naszych zachodnich sąsiadów. Co dzieje się w niemieckim motorsporcie?

Niemcy od zawsze są postrzegane jako kraj, który ma legendarną historię w motorsporcie. Wystarczy spojrzeć na przełom XX/XXI wieku, kiedy to rekordowe siedem tytułów w Formule 1 Michalea Schumachera czy na cztery z rzędu mistrzostwa zdobyte przez Sebastiana Vettela. W 2016 roku koronę wywalczył też Nico Rosberg. Jak się jednak okazuje, naszym zachodnim sąsiadom obecnie brakuje kierowcy, który miałby realne szanse na walkę o najwyższe laury w królowej motorsportu. Jak wygląda obecna sytuacja Niemców na drodze do Formuły 1? Na te oraz inne pytania odpowiadamy w artykule.

Mick Schumacher Abu Dhabi 2022
Fot. Haas F1 Team

Niewypał młodego „Schumiego”

2021 rok miał być ogromnym przełomem dla niemieckiego motorsportu. Mianowicie, Haas zdecydował zatrudnić się niesamowicie obiecujący talent, jakim jeszcze wtedy wydawał się Mick Schumacher. Amerykańska ekipa ze względu na ich głównego sponsora musiała rozejrzeć się za niemieckim kierowcą. Guenther Steiner bez wahania podpisał kontrakt właśnie z młodym Schumacherem, który w tamtym okresie był świeżo upieczonym mistrzem Formuły 2. Wszyscy byli pewni, że Niemiec jest odpowiednim materiałem na mistrza świata, jednak rzeczywistość królowej motorsportu mocno to zweryfikowała.

Mick Schumacher zaliczył bardzo mierny sezon 2021. Definitywnie największym problemem nowego kierowcy Haasa była bardzo duża ilość wypadków wywołanych przez jego błędy. Zdarzenia te nie tylko źle wpływały psychicznie na kierowcę, jak i znacząco powiększały koszta zespołu związane z naprawą bolidu. Ostatecznie sezon 2021 Mick Schumacher zakończył bez żadnego dorobku punktowego. Były jednak po drodze wejścia do Q2, np. w Turcji. Niestety ówczesna maszyna nie pozwalała na walkę o cokolwiek, dlatego Haas nie za bardzo mógł obiektywnie ocenić swój skład.

ZOBACZ TAKŻE
Milion problemów Haasa przed GP Australii. Winowajcą Mick Schumacher

Koniec cierpliwości Steinera

Młody „Schumi” podczas kampanii w 2022 roku nie wyeliminował problemu z poprzedniego sezonu. Niemiec nadal swoimi błędami na torze mocno narażał swoje zdrowie oraz nie pomagał zespołowi w finansach. Szczególnie poważny wypadek kierowcy Haasa miał miejsce podczas kwalifikacji do GP Arabii Saudyjskiej, kiedy to po wyjeździe z sekcji szybkich zakrętów w 1. sektorze najechał na zewnętrzną tarkę, stracił kontrolę nad maszyną i z ogromnym impetem uderzył w barierę. Przez kilka minut nie wiadomo było, czy z Mickiem Schumacherem jest wszystko dobrze, jednak na szczęście po chwili otrzymaliśmy pozytywne informacje. Przełożyło się to jednak na to, że Haas musiał wydać kilka milionów dolarów na naprawę bolidu oraz opuścić wyścig w Dżuddzie z powodu zbyt dużych uszkodzeń.

W okolicach połowy sezonu Mick Schumacher otrzymał ultimatum. Jak się okazało, presja wywołana przez Guenthera Steinera zadziała odpowiednio. Niemiecki kierowca w Wielkiej Brytanii zdołał zdobyć swoje pierwsze punkty w karierze. Co ciekawe, młody „Schumi” utrzymał impet i do czołowej dziesiątki wskoczył również podczas weekendu w Austrii. Niestety jednak te 2 wyścigi były wyjątkiem. Po przerwie wakacyjnej Schumacher wrócił do starej, słabej dyspozycji. Cierpliwość Haasa zakończyła się, przez co Niemiec pożegnał się z fotelem w królowej motorsportu. Jakimkolwiek pocieszeniem dla młodego „Schumiego” może być fakt, że dołączył on do Mercedesa jako kierowca rezerwowy, jednak przy obecnej konkurencji w stajni z Brackley nie stanowi to wielkiego ułatwienia na drodze powrotnej do Formuły 1.

Ogromny pech drugiego brata

Co ciekawe, Mick Schumacher nie jest jedynym kierowcą wyścigowym z młodszego pokolenia tej rodziny. Obecnie w seriach F3 i DTM ścigał się bratanek wielkiego Michaela – David. Niestety jednak obecnie jego kariera bardzo mocno wyhamowała. Podczas wyścigu niemieckiej serii na obiekcie Hockenheimring byliśmy świadkami dużego wypadku. Mianowicie, David Schumacher zaliczył kolizję z Thomasem Preningiem, przez co obaj kierowcy wlecieli z dużym impetem w barierę. Z początku wydawało się, że z zawodnikom nic się nie stało, jednak niestety pozory myliły. Po kilku dniach David Schumacher zaczął skarżyć się na ból pleców. Po dokładniejszych badaniach okazało się, że Niemiec złamał kręgosłup w odcinku lędźwiowym. Oznacza, że 21-latka na torze nie zobaczymy długi czas. Szkoda, że David Schumacher zaliczył taki zjazd, patrząc na to, że swego czasu uważano go za talent większy od Micka Schumachera.

Ostatnia niemiecka krew w stawce

Po zakończeniu sezonu 2022, obaj dotychczasowi niemieccy kierowcy w Formule 1 odeszli z tej serii wyścigowej. Mick Schumacher po rozwiązaniu kontraktu z Haasem nie znalazł sobie innego fotela, a Sebastian Vettel po szesnastu latach w królowej motorsportu zakończył karierę. Jak się jednak okazało, w Formule 1 nadal będziemy oglądać jednego Niemca. Będzie nim Nico Hulkenberg, który po raz kolejny wraca na szczyt ścigania, ale tym razem jako kierowca etatowy. 35-latek w przyszłej kampanii zastąpi swojego rodaka – Micka Schumachera, czyli zobaczymy go w barwach Haasa.

Nie oszukujmy się, że Hulkenberg jest kierowcą, który najlepsze lata ma już za sobą. Niemiec wraca do stawki Formuły 1 w barwach zespołu, który nie pozwala walczyć o najwyższe laury. Dlatego też ciężko oczekiwać, że Nico Hulkenberg będzie podbijał królową motorsportu oraz jeździł w niej dłużej niż dwa, może trzy sezony.

ZOBACZ TAKŻE
Powrót Nico Hulkenberga. Przypominamy "przejście" do Red Bulla

Problemy z własną serią

Jak dobrze wiemy, rozgrywki Formuły 4 są rozgrywane w sposób regionalny. Istnieje kilka serii na tym poziomie, a należą do nich edycje m.in. Hiszpańskie, Włoskie czy właśnie Niemieckie. Ostatnio otrzymaliśmy jednak informacje, że ADAC F4 (odsłona naszych zachodnich sąsiadów) zostaje zawieszona i nie będzie rozgrywana w przyszłorocznej kampanii. Więcej o jej upadku przeczytacie, klikając w przycisk „zobacz także”.

Na pewno upadek swojej najwyższej regionalnej serii nie jest dobrą informacją dla Niemców, ale też dla innych nacji w motorsporcie. Poza oczywistymi kwestiami finansowymi, problem stanowi również zmniejszona liczba miejsc na poziomie Formuły 4. Przekłada się to na fakt, że mniejsza liczba obiecujących kierowców będzie miała szansę na dalszy rozwój swojej kariery. Jedynym Polakiem, który brał udział w Niemieckiej F4 podczas minionej kampanii był Kacper Sztuka. Nadal nie wiemy, gdzie będzie rywalizował 16-latek w przyszłym roku, jednak miejmy nadzieję, że jego kariera się nie zatrzyma. Byłby to kolejny przykry przypadek, kiedy to jeden z największych polskich talentów zostaje zmarnowany.

ZOBACZ TAKŻE
Koniec ADAC F4. Znika seria, w której rywalizował Kacper Sztuka

Koniec przygody w Formule 2

Podczas sezonu 2022 Niemcy mieli też swojego przedstawiciela w FIA F2. Był nim David Beckmann, które reprezentował barwy Van Amersfoort Racing, choć nie występował we wszystkich rundach. 22-latek wziął udział w zmaganiach na Imoli, Silverstone, Le Castellet, Hungaroringu, Spa, Zandvoorcie oraz Monzy. Finalnie Beckmann uzbierał 25 punktów, co zagwarantowało mu 18. miejsce w klasyfikacji generalnej. Jego najlepszym występem okazał się wyścig główny na świątyni prędkości, który ukończył na 5. lokacie. Rezultaty te jednak najprawdopodobniej nie pozwolą mu się utrzymać w Formule 2. Niedawno do ekipy VAR dołączył Richard Verschoor, przez co David Beckmann musi szukać swojej szansy gdzie indziej. Zobaczymy, czy 22-latek pozostanie na zapleczu królowej motorsportu, czy podczas przyszłorocznej kampanii będzie ścigać się gdzie indziej.

ZOBACZ TAKŻE
David Beckmann o sezonie 2022. "Zrobiliśmy spory postęp"

Największa nadzieja

Pomimo dużych problemów Niemców w motorsporcie, mają oni jednego kierowcę, który wydaje się być na odpowiedniej ścieżce. Mowa tu o Timie Tramnitzu, który w zeszłorocznej kampanii brał udział w serii FRECA. 18-latek zmagał się z problemami z kręgosłupem, jednak na szczęście okazało się to być na tyle niegroźne, że młody Niemiec mógł się ścigać. Pomimo dolegliwości zdrowotnych Tramnitz był w stanie trzymać mocny poziom przez cały sezon.

Szczególnie dobrze pokazał się na Hungaroringu oraz Spa. Na torze w Budapeszcie zdołał on wykręcić najlepszy wynik w sezonie, którym była 4. lokata, a w Belgii punktował dwukrotnie, był kolejno na ósmej oraz siódmej pozycji. Poza tym, 18-latek do czołowej dziesiątki wskakiwał jeszcze dwukrotnie na Imoli oraz we Francji oraz jednokrotnie na Red Bull Ringu. Wszystkie te osiągnięcia zagwarantowały mu 15. pozycję w klasyfikacji generalnej, co nie było złym rezultatem. Nadal nie wiadomo, gdzie Tramnitz będzie ścigał się w 2023 roku, jednak na pewno jest on na ten moment największą młodą nadzieją Niemców w motorsporcie. Zobaczymy, w jaki sposób potoczy się jego dalsza kariera.

ZOBACZ TAKŻE
Tim Tramnitz i Leonardo Fornaroli. Kim są koledzy z zespołu Romana Bilińskiego?

Reklama