Kartingowa Brazylia i Europa
Felipe Drugovich to jeden z najciekawszych przypadków. Kierowca ten ma rodziców pochodzących z Brazylii oraz Włoch, a w dodatku jego rodzina ma austriackie korzenie. „Drugo” od zawsze jednak czuł się w pełni Brazylijczykiem, gdyż tam urodził się i wychował. Zawodnik z Kraju Kawy w latach 2009-2013 startował w brazylijskich seriach kartingowych. W większości przypadków je zdominował i z tego powodu przeniósł się do Europy. Na Starym Kontynencie bohater materiału po raz kolejny spisywał się dobrze i w 2016 roku trafił do ADAC F4.
– Uwierzyłem w swój talent, jak wygrałem kartingowe mistrzostwa Brazylii w 2011 roku. Dla mnie motorsport do tego momentu był tylko moim hobby. Kiedy jesteś dzieckiem, tak naprawdę nie wiesz, czy to jest to, co chcesz robić. Ale tamto osiągnięcie mnie ukierunkowało – wspominał po latach.
Mało brakowało, a tego by nie było
Brazylijczyk jako pierwszą serię single-seaterową wybrał ADAC F4. Mistrzostwa te w tamtym okresie przeżywały prawdziwy rozkwit i wielu młodych kierowców chciało tam rywalizować. Debiutancki sezon Drugovicha na tym poziomie był nie najgorszy. Reprezentując Neuhauser Racing był w stanie regularnie punktować, lecz walka o regularne podia i wygrane była poza jego zasięgiem. Najlepszym rezultatem rodaka Ayrtona Senny była 3. lokata w Zandvoort. W klasyfikacji końcowej zdołał zająć 12. miejsce. Początkowo jednak Brazylijczyk wcale nie miał w planach awansu do ADAC F4.
– W 2016 roku miałem startować w kartingu, a potem w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na F4, więc poszedłem do mistrzostw bez żadnego przygotowania. Gdybym został w kartingu, być może trochę spóźniłbym się z przejściem do F4, więc postanowiłem, aby ten rok przeznaczyć na naukę. Zrobiłem tylko kilka testów przed startem i myślę, że to był właściwy wybór. Nie byliśmy w czołowej ekipie i starałem się wszystkiego nauczyć – tłumaczył.
Felipe Drugovich i walka o mistrzostwo ADAC F4
W 2017 roku było już o wiele lepiej. Przyszły mistrz F2 był czołowym zawodnikiem. Na przestrzeni całej kampanii wygrał on aż 7 wyścigów, a w dodatku wywalczył 3 pole position. Pomimo bycia zdecydowanie najszybszym kierowcą w stawce nie zdołał wywalczyć mistrzostwa. Drugovich musiał zadowolić się 3. miejscem. Reprezentant ekipy VAR aż 6 razy nie zdołał zapunktować na przestrzeni całego sezonu. Dla porównania Juri Vips i Marcus Armstrong nie mieli takich wpadek. Brazylijczyk ponadto stał się ofiarą przyznania połowy punktów w Nürburgu. Przez serię wypadków 2. wyścig tamtego weekendu zakończył się przed czasem.

Fot. ADAC F4
W ten oto sposób przyznano wtedy kierowcom połowę punktów. Do osiągnięcia głównego sukcesu w sezonie ADAC F4 liczyła się głównie regularność. Vips pokonał go bowiem w tabeli o… 9 punktów. Pomiędzy nimi znalazł się jeszcze wspomniany Armstrong. To świadczy o tym, że walka między tą trójką była bardzo zacięta.
W 2017 roku wziął on udział także w kilku wyścigach Włoskiej F4. W niej zdołał odnieść triumf na torze w Vallelundze. Rezultaty te oznaczały, że przybysz z Brazylii odnalazł się w nowej dla siebie rzeczywistości.
Dominacja w 2018 roku
Sezon ten odegrał kluczową rolę w karierze Drugovicha. Zawodnik z Kraju Kawy zdominował bowiem 2 serie wyścigowe. Zimą nie miał on sobie równych w azjatyckiej MRF Challenge Formula 2000. Ponownie na przestrzeni całej kampanii wygrał najwięcej wyścigów spośród całej stawki, lecz tym razem nie popełniał głupich błędów. I tak po raz pierwszy w swojej karierze został mistrzem w zawodach single-seaterów.

Fot. Euroformula Open
To był jednak dopiero przedsmak tego, co on zafundował swoim kibicom w Euroformule Open. Drugovich wręcz zdeklasował swoich konkurentów. Na 18 wyścigów tylko 2-krotnie… nie zwyciężał ich. Po razie pokonali go bowiem Bent Viscaal, a także Marcos Siebert. Z dorobkiem 405 punktów został mistrzem, a także ustanowił rekord rekord zwycięstw w pojedynczym sezonie. Jego wynik prawdopodobnie nigdy nie zostanie pobity przez innych.
Carlin? Chyba zły wybór
Po tak wspaniałym sezonie stało się jasne, że Brazylijczyk wskoczy do „nowoutworzonej” FIA F3. Jego wybór padł na renomowaną ekipę Carlin.
– Felipe był prawdziwą gwiazdą w zeszłym sezonie. Środowisku zaimponował swoją szybkością, dominacją i konsekwencją przez cały rok, więc nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co może osiągnąć w FIA F3 – powiedział Trevor Carlin podczas ogłoszenia swojego kierowcy.
Brytyjska stajnia wyścigowa należy do tych najbardziej znanych i cenionych w seriach juniorskich. Jednak mechanicy nie mogli poradzić sobie z ujarzmieniem Dallary F3 2019. I z tego powodu szybko stało się jasne, że zarówno naszego bohatera, jak i Logana Sargeanta, a także Teppeiego Natoriego czeka trudny sezon.
Pomimo takiej sytuacji Felipe Drugovich był w stanie walczyć o miejsca w okolicy pierwszej 10. Cały czas ocierał się o punkty i w końcu je zdobył. Na torze Hungaroring w końcu cała ekipa znalazła optymalne ustawienia. I tak Brazylijczyk w zawodach głównych finiszował jako 6. Podczas sprintu reprezentant Carlinu aż do 14. okrążenia jechał na 3. lokacie. Jednak na wyjściu z 3. zakrętu Robert Shwartzman przebił oponę w jego bolidzie, a to poskutkowało tym, że mistrz Euroformuły Open z 2018 roku musiał wycofać się z zawodów. Piękny sen skończył się.
Do końca roku Drugovich ani razu nie zapunktował. 8 „oczek” wywalczone na Węgrzech sprawiły, że zajął 16. miejsce w tabeli. Ponadto wziął on udział w GP Makau, lecz nie odegrał w nim żadnej istotnej roli.

Fot. Dutch Photo Agency
Debiutancki rok w FIA F3 w jego wykonaniu bardzo trudno ocenić. Z jednej strony podczas sezonu był najrówniej jeżdżącym kierowcą swojej ekipy i wywalczył spośród jej reprezentantów najwięcej punktów. A w Carlinie było bardzo ciężko o dobre finisze. Z drugiej zaś strony, gdy Sargeant walczył o podium w Makau to Drugovich jechał w ogonie stawki.
Skok do F2
Kiedy po koniec roku Drugovich pojawił się na posezonowych testach F2 dla wielu było to zaskoczenie. Zdaniem dziennikarzy MP Motorsport chciało znaleźć sponsorów. Kto normalny daje szansę kierowcy, który zajął w niższej serii odległe miejsce? Sargeant dla przykładu postanowił zostać w F3. Decyzja o zakontraktowaniu Brazylijczyka na sezon 2020 była dla wielu niezrozumiała. Sam zainteresowany nie chciał jednak spędzić na poziomie F3 kolejnego sezonu.
– Wszyscy zaczynają od zera przez nowe opony. To jeden z powodów, dla których zdecydowaliśmy się przenieść w tym roku do F2, ponieważ to wyrównuje szansę dla wszystkich. Bolid F2 lepiej także pasuje do mojego stylu jazdy – tłumaczył swoją decyzję.
Felipe Drugovich szybko rozwiał wątpliwości
Pierwsza runda sezonu 2020 odbywała się w Austrii. Podczas kwalifikacji Brazylijczyk sensacyjnie zajął 2. miejsce. Sam wyścig ukończył jako 8., co dawało mu pierwsze pole startowe w sprincie. Reprezentant MP Motorsport wykorzystał je i po raz pierwszy w karierze odniósł triumf w zawodach F2. Podczas kolejnych ośmiu wyścigów Drugovich regularnie punktował. Na Silverstone zdołał nawet wywalczyć pole position.

Fot. Formula 1 via Getty Images & Formula One Limited
Pod Barceloną z kolei odniósł drugie zwycięstwo w sprincie. Holenderska stajnia wyścigowa ma patent na znajdowanie najlepszych ustawień na ten tor. I tak z Hiszpanii z trofeami wyjechali zarówno Drugovich, jak i Matsushita. Runda w Belgii nie poszła jednak po ich myśli. Przy dojeździe do ostatniej szykany kierowcy MP Motorsport zderzyli się. Japończyk z impetem wleciał w bandę, a jego kolega z zespołu zniszczył przednie skrzydło.
„Co on robi”
Od tamtej pory nie licząc wyścigu w Mugello, Felipe Drugovich aż do obu rund w Bahrajnie ani razu nie zapunktował. Tor Sakhir okazał się dla niego jednak szczęśliwy. Kierowca MP Motorsport wygrał bowiem główne zmagania, a tydzień później w najważniejszym wyścigu weekendu stanął na 3. stopniu podium. Nie obyło się tam jednak bez kontrowersji. Na ostatnim okrążeniu Nikita Mazepin omal nie wbił go kilkukrotnie w bandę.
– On spycha mnie z toru. Ja p******e, co za debil – wypalił wściekły przez radio.
Sędziowie za ten manewr ukarali Rosjanina, a to poskutkowało promocją Drugovicha na podium. Debiutancki sezon z dorobkiem 121 punktów zakończył na 9. pozycji. Dla wielu był on największą pozytywną niespodzianką sezonu.
Z nieba do piekła
Na rok 2021 Felipe Drugovich przeniósł się do ekipy Virtuosi Racing. Brytyjska stajnia wyścigowa jest jedną z najlepszych w stawce, a w sezonie 2020 Callum Ilott reprezentując ten zespół otarł się o mistrzostwo. Z tego powodu Brazylijczyk wymieniany był nawet jako kandydat do walki o zajęcie 1. miejsca na koniec kampanii. Jednak tak jak w sezonie 2020 był największym zaskoczeniem, tak w 2021 roku okazał się kierowcą, który najmocniej rozczarował.
Na przestrzeni całej kampanii kierowca z Kraju Kawy tylko 4-krotnie stanął na podium. Owszem 2 razy dokonał tego w Monako, gdzie poszedł śladami swojego idola Ayrtona Senny, lecz bardzo mocno odstawał od Guanyu Zhou. Dodatkowo „Drugo” popełniał sporo błędów. Podczas sprintu w Bahrajnie wyeliminował z zawodów Liama Lawsona. Z kolei na torze Monza najpierw obrócił Dana Ticktuma, a następnie rozbił się w szykanie.
Jednak tak naprawdę nic nie może przebić Rosji. Podczas dojazdu na pola startowe na przeciwległej prostej bardzo mocno uderzył w bandę i tym samym wyeliminował samego siebie z całego weekendu wyścigowego. Brak ani jednej wygranej, znaczna przegrana z kolegą zespołu sprawiły, że notowania Drugovicha bardzo mocny spadły. 105 punktów starczyło na zajęcie zaledwie 8. miejsca w klasyfikacji generalnej kierowców. Sam zainteresowany nie był pewny także, czy powinien pozostać na trzeci rok w bezpośrednim przedsionku F1.
Felipe Drugovich i powrót do MP Motorsport
Po nieudanej przygodzie z Virtuosi Racing, Brazylijczyk postanowił jednak powrócić do swojego poprzedniego zespołu. Już w pierwszych trzech rundach Drugovich dał do zrozumienia, że należy się z nim liczyć. Brazylijczyk bowiem zdobył dużo punktów, a w Arabii Saudyjskiej zarówno w sobotę, jak i w niedzielę stanął na podium.
Podczas weekendu na jego ulubionym torze pod Barceloną stało się coś, co potwierdziło, że MP Motorsport świetnie umie ustawić auta w Hiszpanii. I tak 22-latek zwyciężył zarówno sprint, jak i wyścig główny. Po triumfie na ulicach Monako, a także 5. i 3. pozycjach w Baku stało się jasne, że reprezentant MP Motorsport walczy o mistrzostwo z Theo Pourchairem, który także był w czołówce.
Upragniony tytuł
Druga połowa sezonu także zaczęła się udanie. Za wyjątkiem szalonego wyścigu na Red Bull Ringu, rodak Ayrtona Senny na 10 zawodów zapunktował w 9. 2-krotnie stanął na podium – 3. był we Francji, a 2. w Belgii, gdzie lepszy strategicznie od niego okazał się Jack Doohan. Po serii niepowodzeń Theo Pourchaire’a, a także jego piątym zwycięstwie w sezonie, które przypadło na rundę w Holandii, reprezentant MP Motorsport miał już w zasadzie zapewniony tytuł mistrzowski. Biorąc pod uwagę jego wielką przewagę nad wiceliderem tabeli pytanie brzmiało nie „czy?”, a „kiedy?” Drugovich zapewni sobie mistrzostwo.
Stało się to na Monzy w niecodziennych okolicznościach. Na początku sprintu Brazylijczyk zderzył się z innym rywalem. To spowodowało w jego bolidzie uszkodzenie zawieszenia i tym samym „Drugo” musiał wycofać się z rywalizacji. Pourchaire z kolei po problemach dojechał do mety jako 17. i w ten sposób w alei serwisowej Drugovich dowiedział się, że został mistrzem.
– Zdobycie mistrzostwa w pit-lane nie jest czymś częstym. Na początku byłem trochę zaniepokojony, ponieważ Théo przesunął się o kilka pozycji, ale finalnie mamy sukces. To jest po prostu coś nierealnego i myślę, że będę się tym naprawdę cieszyć przez długi czas. Już jako dziecko marzyłem o tej chwili. To takie nierealne uczucie, że się udało. Dziękuję całemu zespołowi, a także Theo za walkę – stwierdził pytany przez dziennikarzy Sky Sports o zdobyciu mistrzostwa F2.
What better way to wrap up the road to glory than with donuts?! 🍩
Head to @F1’s official YouTube channel to relive the story of @FelipeDrugovich’s title-winning season 📖✨#F2 #RoadToF1 pic.twitter.com/zDCl3Hzwv9
— Formula 2 (@Formula2) November 29, 2022
Podczas finału sezonu na torze Yas Marina świeżo upieczony mistrz zajął 2. miejsce po walce do końca z Ayumu Iwasą. 265 punktów, 5 wygranych, 6 kolejnych miejsc na podium, 4 pole position oraz 4 najszybsze okrążenia – na tym zatrzymał się jego licznik. Głównie dzięki niemu MP Motorsport na koniec roku świętowało mistrzostwo w klasyfikacji zespołów.
Felipe Drugovich: Trening F1, przedsezonowe testy i co dalej?
Po jego sukcesie Aston Martin wcielił go do swojej akademii. Brazylijczyk zadebiutował w oficjalnej sesji F1 podczas 1. treningu przez GP Abu Zabi.
– To była cenna godzina. Trzymaliśmy się planu na każdy przejazd: chcieliśmy wcześnie wypróbować kilka rzeczy z bolidem i czułem się całkiem nieźle. Potem miałem również okazję przejechać kilka okrążeń na miękkich oponach. To były moje pierwsze okrążenia z AMR22 i pierwszy tak poważny kontakt z bolidem Formuły 1 i bardzo mi się podobało – ocenił sesję.

Fot. Aston Martin F1 Team / 1. trening na torze Yas Marina
Przed przedsezonowymi testami F1 sezonu 2023, Lance Stroll uległ wypadkowi. Ekipa Astona Martina w miejsce Kanadyjczyka postanowiła (przynajmniej w pierwszym dniu) wystawić w nich właśnie Brazylijczyka. Będzie to dla niego ogromna szansa. Sam zainteresowany wie, co chce osiągnąć.
– Moim celem krótkoterminowym jest zostanie etatowym kierowcą F1, a w przyszłości kolejnym mistrzem świata z Brazylii – powiedział.