Nasze profile w mediach społecznościowych

Motorsport

Paryż – Madryt 1903. Tragedia, która zmieniła motorsport

24 maja 1903 roku. Spod Wersalu kierowcy na ogromnych 14-litrowych potworach zaczynają rywalizację. Trzy etapy od 300 do ponad 500 kilometrów. Lejący się z nieba żar i piekielnie rozgrzane silniki. Nikt nie zdaje sobie sprawy z dramatu, jaki niedługo się rozegra i jak duży wpływ będzie on miał na dzisiejszy motorsport.

Opublikowano

w dniu

marcel renault podczas wyścigu paryż - madryt 1903
Marcel Renault podczas wyścigu Paryż - Madryt 1903

Pierwsze wyścigi

Przełom XIX i XX wieku to prężny rozwój motoryzacji. W 1885 roku powstaje prototyp silnika spalinowego. To czas pionierów takich jak bracia Renault, Vinzenzo Lancia czy Carl Benz. Ich wkład (i nie tylko) w rozwój automobilizmu zostaje zwieńczony startem pierwszego wyścigu – 11 czerwca 1895 kawalkada aut rusza w trasę z Paryża do Bordeaux. Rywalizacje wiodą wtedy przez komunalne, wąskie drogi z miasta do miasta. Co ciekawe już wtedy zaczęto mieć wątpliwości co do takiej formy zawodów. Wyrastające na poboczach drzewa, do tego stojący na trasie widzowie, którzy nierzadko wchodzili wprost pod koła jadących prawie 120 km/h maszyn.

Pierwsze obawy

Już w 1901 roku po pełnym wypadków wyścigu Paryż – Berlin francuskie władze nie chciały się zgodzić na organizowanie kolejnych zawodów na paryskich drogach. Głośno mówił o tym ówczesny minister spraw wewnętrznych – M. Waldeck-Rousseau. W efekcie organizacja kolejnego wyścigu, tym razem na trasie Paryż – Madryt stała pod znakiem zapytania. Jednak do dyskusji włączyli się producenci samochodów, którzy mieli coraz większy wpływ na państwową gospodarkę. Dla nich udział w zawodach był okazją do wypromowania swoich marek. Kropką nad „i” okazał się głos samego króla Hiszpanii – wielkiego pasjonata motoryzacji. Nie chciał on słyszeć o jakimkolwiek odwołaniu rajdu. Naciski z tych stron były nie do przeskoczenia. Otwarto więc zapisy dla zawodników.

ZOBACZ TAKŻE
Pescara 1957, czyli jedyny wyścig na najdłuższym torze w historii F1

Zainteresowanie rywalizacją było ogromne. Zgłosiło się przeszło 300 ekip (!). Rywalizację w wyścigu Paryż – Madryt podzielono na kilka klas w zależności od wagi pojazdów, a kierowcy startowali w regularnych odstępach czasu. Trasa liczyła 1307 kilometrów i składała się z trzech odcinków: z Wersalu do Bordeaux (552 km) w poniedziałek, z Bordeaux do Vitorii (334 km) we wtorek i z Vitorii do Madrytu (420 km) w środę.

Paryż – Madryt 1903. Początek pełen problemów

Kłopoty zaczęły się już na starcie. Z powodu olbrzymiej liczby widzów, rozpoczęcie przesunięto najpierw o pół godziny. Do tego skrócono odstępy czasowe między startującymi zawodnikami. Niestety problemy nie ustępowały i godzinę startu znowu trzeba było odsuwać. W efekcie wyścig zamiast zacząć się o 2 w nocy, ruszył dopiero o 4 nad ranem. Zbierający się przed Wersalem widzowie sprawiali coraz większy problem. Kierowcy musieli nagle zwalniać, by ogromnym grupom gapiów dać czas na opuszczenie dróg.

W zawodach brali udział dosłownie wszyscy. Ludzie, którzy już mieli do czynienia z samochodami jak i osoby kompletnie nie mające pojęcia o prowadzeniu tak szybkich i niebezpiecznych maszyn. Również warunki na drodze nie ułatwiały życia kierowcom. Kurz spowodowany suszą i coraz mocniejsze światło powodowały, że tłumy stawały na środku jezdni by ujrzeć jadące maszyny. Ograniczoną widoczność mieli też sami kierowcy.

ZOBACZ TAKŻE
500 Miglia di Monza - prawdziwa historia włoskiego owalu

Dramatyczne relacje

Pierwszym etapem była meta w Bordeaux. Zawodników spodziewano się koło południa. Każdy kolejno przyjeżdżający uczestnik opowiadał o coraz bardziej makabrycznych widokach na trasie. Samochody leżały we fragmentach, na polach, niektóre do góry kołami, inne bez kół. Leżące ciała, kierowców i widzów. Krążyły relacje o płonących żywcem zawodnikach. Jeden z bardziej dramatycznych wypadków dotyczył m.in. Marcela Renault. Legendarny założyciel znanej obecnie marki długo nie pojawiał się na mecie pierwszego etapu. Jak się okazuje Francuz jechał zabójczo szybkim tempem. Z 60 pozycji zdołał szybko awansować do czołówki wyścigu. Jednak po kolejnej szarży zderzył się z Leonem Thery. Samochód wpadł z impetem na drzewo i Marcel odniósł śmiertelne obrażenia. Ofiar przybywało coraz szybciej. Prawdziwa tragedia miała jednak dopiero nadejść.

Jednym z miejsc, przez które przejeżdżali zawodnicy było miasteczko Chatellerault. W pewnym momencie ogromny pojazd Touranda musiał ratować się zjazdem na pobocze bowiem wprost przed jego maskę wyszło dziecko. Wszystko działo się w ułamku chwili. Z tłumu po malca szybko rzucił się żołnierz próbując go odciągnąć. Niestety na wszystko było za późno, oboje zginęli pod kołami pędzącej maszyny. Następnie auto wpadło w tłum gapiów, zabijając jednego z nich i ciężko raniąc innych.

Paryż – Madryt 1903. Władze francuskie powiedziały „dość!”

Pierwszego etapu nie ukończyła połowa zawodników. Śmiertelne wypadki i awarie postawiły na nogi francuskie władze. Początkowo planowano przetransportować wozy za hiszpańską granice, gdzie miały kontynuować jazdę jednak tym razem i Hiszpania nie wyraziła zgody na przeprowadzenie rywalizacji. Maszyny więc załadowano na konne wozy i odwieziono do Paryża. To był koniec wyścigów po drogach publicznych, choć wrócono jeszcze do tego formatu w 1927 roku wraz z wyścigiem Mille Miglia.

Niepewny los wyścigów

Za przyczynę tragedii uznano nieprzystosowane drogi, ograniczoną widoczność i problemy z upilnowaniem widzów. Niektórych wypadków i incydentów nigdy oficjalnie nie potwierdzono. To nie był niestety koniec. Zaczęto zastanawiać się nad sensem organizowania wyścigów w ogóle. Istnienie dopiero co kroczącego sportu samochodowego wisiało na włosku.

Po burzliwych dyskusjach pojawiła się jednak nadzieja. Zmagania zaczęto przenosić na drogi lokalne, daleko od zabudowań. Wtedy też pojawił się ciekawy pomysł. Zaczęto myśleć czy rywalizacji nie umożliwić na specjalnie zamkniętych pętlach. Byłyby one lepiej przystosowane pod tak szybkie auta i łatwiejsze do upilnowania. Zresztą taka koncepcja odbyła się już na rok przed feralnym wyścigiem. Pomysł zaczął zyskiwać coraz więcej zwolenników. Tak zaczęły rodzić się tory wyścigowe i cykle Grand Prix, ale to już inna historia.

5/5 (liczba głosów: 9)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama