Archie Scott Brown – na przekór ograniczeniom
Lata, w których przyszło żyć Archiemu nie były proste dla osób niepełnosprawnych. Nie można było liczyć na ułatwienia w postaci choćby ramp wjazdowych. W wielu przypadkach rodzice wstydząc się takiego dziecka oddawali je do zakładów opiekuńczych, gdzie było zaniedbywane, wręcz traktowane jak ktoś, kto nie przysłuży się społeczeństwu i szybko umrze. Na pierwsze dyskusje o prawa osób niepełnosprawnych przyjdzie czekać jeszcze ponad 5 dekad – do lat siedemdziesiątych XX wieku. Tym bardziej nikt nawet nie myślał o tym, że może kiedyś się pojawić niepełnosprawny kierowca, ale Archie Scott Brown miał to zmienić.
Chłopak miał ogromne szczęście – jego szkoła dawała mu możliwości m.in. treningów szermierki, ale szczególnie znalazł oparcie w rodzicach. Jego ojciec patrzył na syna nie przez pryzmat ograniczeń, ale możliwości jakie może dać synowi. Samemu będąc kierowcą wyścigowym (zresztą tak jak żona!) wpadł na pomysł zbudowania 7-letniemu chłopcu samochodziku. Niepozorna maszyna nie tylko ułatwiła Archie’mu poruszanie się, ale zrodziła w nim miłość do szybkiej jazdy. Zresztą 10 lat później chłopak bez problemu zdał egzamin na prawo jazdy.

Fot. Goodwood.com / Archie Scott Brown – widać u kierowcy brak prawej dłoni
Archie mimo trudności szedł przez życie z ogromną dawką pozytywności. Sam ze śmiechem wspominał sytuacje kiedy miał wypadek jako kierowca wyścigowy. Mężczyzna, który przyszedł mu na pomoc widząc prawą rękę kierowcy myślał, że Archie przed chwilą stracił dłoń w wyniku zderzenia. W efekcie świadek po prostu zemdlał…
Pierwsze sukcesy Archiego
Szlifując swoje zdolności chłopak postanawia zakupić pierwsze wyścigowe auto, robi to zresztą za namową babci. Pierwszy sukces pojawia się w 1951 roku, kiedy zajmuje czwarte miejsce w wyścigu na Silverstone. W kolejnym roku dorzuca już miejsca na podium w kategorii samochodów sportowych.
Archie Scott Brown – having only one hand didn’t stop him from being a champion racing driver!
— Lister (@ListerCars) November 8, 2017
🏁🏆🏁https://t.co/2STHj2CTtB pic.twitter.com/awzEsHFyzC
To wtedy Archie poznaje Briana Listera – człowieka, który postanowił wejść na wyścigowe salony z autami własnej konstrukcji. Dostrzegając w Brownie ogromny talent tworzy auto Lister – MG . Maszyna napędzana 3-litrowym silnikiem Jaguara i o aluminiowym podwoziu idealnie pasuje Archiemu. Kierowca zdobywa w niej podia i wygrywa dwa wyścigi w zawodach sportowych samochodów w Wielkiej Brytanii.
Archie przesuwa kolejne granice
W roku 1954 niepełnosprawny kierowca ma już wystarczająco wyrobione nazwisko i nie jest anonimową postacią na padoku. Postanawia więc wystąpić podczas British Empire Trophy. Zawody te organizowane od 1932 roku dopuszczały do udziału auta jednomiejscowe różnych klas (w tym także F1). Runda ta była traktowana przez wielu kierowców jako swego rodzaju test nowych maszyn lub przygotowanie do sezonu F1.
Brytyjczyk był jednym z faworytów jednak doszło do niespodziewanej, może nawet kuriozalnej sytuacji. Po bardzo udanych kwalifikacjach, w których zawodnik zdobył 3. miejsce pojawił się komunikat od sędziów. Według nich niepełnosprawność mężczyzny dyskwalifikuje go z udziału w zawodach. Mało tego – uznano, że Scott Brown jest kompletnie niezdolny do prowadzenia aut wyścigowych i konieczne jest zabranie mu licencji! Na nic nie zdawały się wcześniejsze sukcesy. W wyścigu zamiast Archiego jedzie jego zastępca, który zresztą rywalizacji nie kończy.
Biorąc pod uwagę nastawienie wobec osób niepełnosprawnych w tamtych latach można pomyśleć, iż kierowca nie ma już szans powrócić na tor. Nic bardziej mylnego. Szefostwo i część zawodników postanowili stawić się za kolegą. Mówią wprost, że kierowca nie jeździ ryzykownie i słucha się poleceń zespołowych odnośnie jazdy.
Na pomoc załamanemu kierowcy przychodzą też m.in. Earl Howe i Dudley Benjafield – legendarni zwycięzcy 24 godzinnego Le Mans (Howe w 1931 i Dudley 1927). Zgodnie uważają, że Brown jest w stanie walczyć z innymi pełnosprawnymi zawodnikami i nie stanowi dla nich i dla siebie niebezpieczeństwa. Na dowód Archie ma przejść specjalne testy przed komisją lekarską, które zresztą zdaje pozytywnie. To wystarczy by po dwóch miesiącach wrócić za ukochaną kierownicę. Zresztą kierowca w następnych latach „zagra na nosie” włodarzom, którzy nie dopuścili go wtedy do startu, gdyż już po roku zawody British Empire Trophy padają jego łupem.
Archie Scott Brown: Droga ku Formule 1
W kolejnych zmaganiach potrafi rzucać wyzwanie takim nazwiskom jak Moss czy Hawthorn, bowiem Brytyjczyk trafia za kierownicę samochodu F1. Najpierw są to zawody organizowane przez BRDC (British Racing Drivers Club) i nieliczące się bezpośrednio do klasyfikacji F1, ale wystawiające auta budowane na jej potrzeby. Styl jazdy Archiego budzi respekt m.in. u samego Juana Manuela Fangio. Legendarny Argentyńczyk miał stwierdzić, że umiejętności kontrolowania samochodu przez rywala są „fenomenalne”. Częste problemy natury technicznej nie pozwalają mu kończyć zawodów. Jednak resztę zawodów kończy na podium zadziwiając przy tym zawodników jak i publikę.
Te wyniki dają możliwość Brytyjczykowi zadebiutować w Formule 1. Dzieje się to 14 lipca 1956 roku podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii. Udaje mu się zakwalifikować swoim Connaught na 10. miejscu. Po starcie zaś bez problemu awansował na siódmą pozycję, ustalając do tego najszybsze okrążenie! Niestety na 10. okrążeniu dochodzi do usterki i Archie zmuszony jest się wycofać.
Kolejną szansą jest Monza. Kierowca radził sobie przyzwoicie i znowu pokazywał, że nie ma przed nim przeszkód by walczyć z najlepszymi. Niestety znowu stewardzi podejmują krzywdzącą decyzję… natychmiast informują go, że nie zostanie dopuszczony do wyścigu z powodów zdrowotnych. Co ciekawe na tej samej zasadzie zostaje zdyskwalifikowany inny kierowca – Sergio Mantovani również nie otrzymuje zgody na start z powodu amputacji nogi, jaką przeszedł rok wcześniej. Decyzja jest nieodwołalna – Archie postanawia nie marnować czasu na torze, pakuje się i jedzie do Genewy. Wprawdzie w 1957 dostanie jeszcze propozycje przetestowania nowego BRM jednak na starcie do wyścigu F1 nie stanie się już nigdy.
Powrót Scotta Browna na „stare śmieci”
Po krótkiej przygodzie w „królowej motorsportu” zawodnik wraca do samochodów sportowych. Już po miesiącu wygrywa zawody na Brands Hatch z kolegami Stewartem Lewisem Evansem i Royem Salvadorim. Wraca też na zmagania British Empire Trophy, które ponownie wygrywa. Dorzuca do tego miejsca na podium w wyścigach długodystansowych. Tak naprawdę największym problemem Scotta Browna przez całą karierę co do współzawodnictwa nie jest jego niepełnosprawność, a usterki maszyn. Dla niego nawet zamiana auta, które nie było przystosowane pod niego, nie było przeszkodą – nierzadko bywało, że konieczna była jazda maszyną zespołowego kolegi. Archie poza brakiem dłoni był też dosyć niski – jednak tutaj mężczyzna kładł po prostu poduszki za plecy i w ten sposób nie miał problemu z obsługą kierownicy czy pedałów.
Scott Brown pobija świat
Rok 1958. Archie postanawia rozwijać się już nie tylko w Europie. Za cel obiera Nową Zelandię i dorzuca kolejne trofea i miejsca w pierwszej dziesiątce. Udaje się również do Ameryki na 12-godzinny wyścig w Sebring i ma już w planach powrót do Europy i start w Le Mans.

Fot. f1forgottendrivers.com / Archie Scott Brown podczas 12h Sebring
Powrót na stary kontynent zaowocował współpracą z niejakim Archiem Boutterworth’em nad koncepcją samochodu Formuły 2. Miał to być projekt, który być może pozwoli by Scottowi wrócić do Formuły 1. Budowa jednak się przedłużała, a niecierpliwy Brytyjczyk postanowił w międzyczasie wziąć udział w wyścigu samochodów sportowych na Spa.
Tragedia Archiego na Spa
W czasie zmagań warunki były niezwykle trudne – spadł deszcz. Samochód wpadł w tzw. aquaplaning (bieżniki opon nie dawały rady odprowadzać wody prowadząc do utraty przyczepności), jedno z kół wbiło się w znak drogowy. W efekcie doszło do uszkodzenia osi i wyjazdu na pobocze. Po tym samochód dodatkowo zapalił się i doszło do eksplozji. Zawodnik nie miał szans. Wprawdzie zaraz po tym z wraku wyciągnęli go żandarmi, jednak był dotkliwie poparzony. Archie Scott Brown umiera następnego dnia 19 maja 1958 roku – kierowca był niecały tydzień po swoich 31. urodzinach… Z tamtego wypadku zachowały się nagrania, na których widać dramat sytuacji.
Archie Scott Brown: Dziedzictwo
Archie Scott Brown to kierowca, o którym historia zapomniała, ale zostawił po sobie istotny ślad i niezwykły życiorys. Brytyjczyk wygrał w sumie 71 wyścigów, w tym 15 rangi międzynarodowej. Ścigał się maszynami od wyścigów długodystansowych po F1, od aut sportowych po jednomiejscowe rakiety. Stawał na przekór granicom własnego ciała i przesuwał je na własnych zasadach. Dzisiaj udział osób niepełnosprawnych w wyścigach nie jest niespodzianką – można tu wymieniać Billy’ego Mongera, Frederica Sausetta czy Alexa Zanardiego (i nie tylko!). Za czasów Archiego było to czymś niespotykanym, ale już tutaj spełniła się myśl, że sport nie zna granic – ogranicza nas tylko nasza własna wyobraźnia.
Archie Scott Brown, born #OnThisDay in ’27 with no right hand & disabilities in both legs, became a flamboyant sports car ace, brilliant in the Listers (pic) in which he won often. Juan Manuel Fangio called him “the king of drift” & you can’t get a better accolade than that.(1/2) pic.twitter.com/7RXmCh72Xe
— Matt Bishop 🏳️🌈 🏁 (@TheBishF1) May 13, 2023